Nie zdziwisz się, dowiadując, że gdy Taylor Swift zaśpiewała „Charlie Puth powinien być większym artystą” na swojej płycie z 2024 roku **The Tortured Poets Department**, zwróciła tym uwagę samego Charliego Putha.
– Kiedy to usłyszałem – mówi **Vogue** – po prostu zabrałem się do roboty i nagrałem album, z którego akurat jestem taki dumny.
Po zyskaniu rozgłosu dzięki chwytliwym popowym hitom – od przełomowego „See You Again” z 2015 roku po nadający się do radia „We Don't Talk Anymore” rok później – urodzony w New Jersey cud muzyczny postanowił zmienić swoje podejście. W ostatnich latach zdobywał nowych fanów na TikToku, publikując krótkie lekcje teorii muzyki. Teraz, wraz ze swoim czwartym studyjnym albumem **Whatever's Clever!**, który ukaże się 27 marca nakładem Atlantic Records, Puth daje wgląd w swoją osobistą i twórczą ewolucję, rozwijając i przekształcając dźwięki, z którymi dorastał. (Opisał tę płytę jako „Yacht Rock 2026”).
W tym wywiadzie dla **Vogue**, przeprowadzonym przez Zooma (i, co ciekawe, z bieżni), Puth opowiada o swoim ważnym występie na Super Bowl LX, swoim podejściu do pisania piosenek oraz o tym, co oznacza wydanie nowego albumu w momencie, gdy on i jego żona, Brooke, zostają rodzicami. (Syn Putha, Jude, urodził się 13 marca).
**Vogue:** Publiczność zdawała się uwielbiać twoją interpretację hymnu narodowego na Super Bowl. W jakim byłeś nastroju, zanim wyszedłeś na scenę: wyciszony i zen, czy może strzelałeś shoty?
**Charlie Puth:** Cóż, zdecydowanie nie strzelałem shotów. Byłem naprawdę bardziej zdenerwowany wszystkim, co prowadziło do tego momentu, ale kiedy tylko postawiłem stopę na boisku, całe to zdenerwowanie zniknęło. Po prostu odeszło! Ale to właśnie muzyka robi dla mnie. To moja ostateczna równowaga. Dlatego zawsze robię wywiady przy pianinie – chociaż teraz tego nie robię, ale tam właśnie stoi pianino. Dźwięki są dla mnie bardzo uspokajające. Więc w chwili, gdy zagrałem te pierwsze kilka nut, całe moje ciało się rozluźniło.
Kiedy spojrzałem w niebo, nie byłem zaskoczony tym, jak dobrze wszystko brzmiało, ponieważ ćwiczyliśmy to 20 razy i mieliśmy to opanowane, ale zdziwiło mnie, że przelot samolotów był tak muzycznie rytmiczny. To coś, czego nie planowaliśmy na tym ostatnim akordzie D-dur. To tak, jakby samoloty były idealnie zsynchronizowane z tym muzycznym uderzeniem. To było całkiem niesamowite.
**Vogue:** Wiem, że mówiłeś, iż oddałeś hołd Whitney Houston w sensie muzycznym. Czy możesz opisać, jak to zrobiłeś?
**Puth:** Cóż, jej interpretacja hymnu narodowego, moim zdaniem i zdaniem wielu osób, zawsze będzie najlepszą, jaką kiedykolwiek wykonano. Nie próbowałem z tym konkurować, ale biorąc pod uwagę, że byłem drugim rodowitym mieszkańcem New Jersey, który zaśpiewał hymn narodowy, jedynym słusznym wyjściem było wziąć fragmenty jej aranżacji, sposób, w jaki śpiewała pewne frazy, i uczynić je swoimi – śpiewając nuta po nucie to, co ona śpiewała w pewnych momentach, na przykład jak śpiewała wersy takie jak „The rocket's red glare” czy „the land of the free”.
**Vogue:** Byłbym niedbały, gdybym nie zapytał cię o wzmiankę Taylor Swift na **The Tortured Poets Department**, która, jak wiem, doprowadziła do zmiany twojej twórczej perspektywy. Po pierwsze, jak dowiedziałeś się, że jesteś na tym albumie?
**Puth:** Po prostu byłem w internecie i zobaczyłem, że moje nazwisko jest tematem wyszukiwania, i zastanawiałem się dlaczego, bo nie wydałem żadnej muzyki. Potem usłyszałem ten wspaniały utwór i byłem podekscytowany. To znaczy, kto by się tym nie ekscytował? Myślę, że już to mówiłem, że może to był jej sposób na zachęcenie mnie do tworzenia pewnego rodzaju muzyki. Więc jestem bardzo wdzięczny za tę wzmiankę.
**Vogue:** Co w tej wzmiance zmieniło dla ciebie sprawy?
**Puth:** Myślę, że to był taki konkretny tekst i zainspirował mnie do pisania konkretnych tekstów.
**Vogue:** Wydanie albumu zbiega się z narodzinami twojego pierwszego dziecka. O czym myślisz w tych dniach?
**Puth:** Jestem naprawdę podekscytowany, że moje życie w końcu muzycznie zgrało się z tym, gdzie chcę być. Muzyka jest z tym bezpośrednio równoległa, dlatego **Whatever's Clever!** jest całkowicie... w stylu Yacht Rock 2026. Z całym szacunkiem dla artystów występujących na tym albumie, to muzyka, której słuchałbym jako tata, jeśli to ma sens. Więc czuję się z tym bardzo zgrany. Myślę, że to wszystko bardzo przypadkowe i wszystko ma swoje znaczenie. Może być powód, dla którego ten album pojawia się w tym szczególnym czasie.
Porozmawiajmy o piosenkach, które opierają się na konkrecie. Na przykład „I Used To Be Cringe”. To właściwie piosenka, którą napisałem po usłyszeniu **The Tortured Poets Department**.
Czy naprawdę myślisz, że byłeś kiedyś żenujący? Jesteś wielką gwiazdą od ponad dekady. Co w tym jest żenującego?
To, co kojarzę ze słowem „cringe” w moim przypadku, to po prostu niebycie szczerym co do tego, kim naprawdę byłem. Nie obwiniam też siebie; byłem po prostu dorastającym młodym mężczyzną. Ale przymierzałem, metaforycznie rzecz ujmując, wiele różnych garniturów. Farbowanie włosów na blond, a potem golenie ich; dostosowywanie wyglądu, dostosowywanie sposobu mówienia – tylko dlatego, że tak bardzo chciałem się wpasować i chciałem, żeby ludzie słuchali mojej muzyki. Czego nie rozumiałem i co ostatecznie zrozumiałem, gdy dorosłem, to to, że nie muszę się dostosowywać do czegoś, tylko po to, żeby ludzie mnie lubili. Po prostu przez cały czas musiałem być sobą. Więc robiłem żenujące rzeczy, żeby zwrócić na siebie uwagę, kiedy nie musiałem. Powinienem był po prostu pozwolić, żeby muzyka mówiła sama za siebie, i zajęło mi trochę czasu, żeby to zrozumieć.
To ciekawe, że w przypadku tekstów, im bardziej jesteś ogólny, tym mniej ludzie się z tym utożsamiają.
Myślę, że świadczy to o tym, że wszyscy przechodzimy przez unikalne rzeczy. Twoja sytuacja jest wyjątkowa, ale jest więcej ludzi, którzy pragną cię usłyszeć właśnie z tego powodu. Czułem, że moim obowiązkiem jako artysty jest dołożyć do tego kilka akordów i melodię.
Porozmawiajmy o „Don't Meet Your Heroes”. Po pierwsze, kiedy piszesz piosenkę, zaczynasz od tytułu czy od tekstu?
Myślę, że najpierw tytuł. Wiele z tych piosenek powstało z rozmów ze sobą – nie na głos, ale po prostu z myślenia. Prowadzę rozmowę ze sobą i żeby stworzyć piosenkę, która rezonuje z moimi fanami, muszę mówić prawdę. Myślę o doświadczeniach, przez które przeszedłem: czasach rozczarowania, czasach radości. Jednym z tych momentów, o których chciałem napisać coś, o czym wcześniej nie pisałem, było to, kiedy poczułem się naprawdę zasmucony i rozczarowany po spotkaniu z kimś, kogo podziwiałem od dawna. Jasne, każdy może się zastanawiać, o kogo konkretnie chodzi, ale tak naprawdę nie o to chodzi.
Nie dało się tego obejść. Musiałem napisać tytuł „Don't Meet Your Heroes”, bo tak wtedy myślałem. Pamiętam, że miałem ten tytuł w głowie przez bardzo długi czas. To było coś w rodzaju: jaka szkoda. Powinienem był po prostu trzymać tę osobę na mojej liście inspiracji, żeby spotkać ją pewnego dnia, ale tak naprawdę jej nie spotykać. To przykre, ale czasami jesteś rozczarowany.
Dlaczego teraz jest moment na Yacht Rock 2026, jak to nazywasz? Czy to dlatego, że kraj potrzebuje ostatnio odrobiny muzycznej ucieczki?
Nie wiem, dlaczego podejmuję takie decyzje muzyczne, jakie podejmuję. Po prostu dokądkolwiek życie mnie prowadzi, staram się dołożyć do tego kilka progresji akordów. Ponieważ wkrótce zostanę ojcem, wchodzę w ten naprawdę ekscytujący etap życia i czuję, że to jest idealna ścieżka dźwiękowa do tego. Wydaje się, że to idealny czas, żeby pisać naprawdę konkretne piosenki o tematach, o których może wcześniej mnie nie słyszałeś.
Bardzo odpowiednie jest, że piosenka o nazwie „Changes” otwiera płytę. Czy wiedziałeś, że będziesz tatą, kiedy to pisałeś?
Cóż, krótka odpowiedź brzmi: nie. Nie wiedziałem wtedy, kiedy pisałem tę piosenkę. Ale piosenka jest konkretnie o rozwijającej się przyjaźni, zmieniającej się przyjaźni i o tym, jak życie i dystans mogą na nią wpłynąć. Przeszedłem przez to kilka razy i czuję, że wiele osób też przez to przeszło.
Ta piosenka naprawdę ma klimat Steve'a Winwooda, beztroski, optymistyczny klimat z 1992 roku – z wielkim, potężnym werblem i w ogóle.
Mam tendencję do pochłaniania ogólnego uczucia piosenki, zanim skupię się na tekście. Jako cud muzyczny, jak słuchasz muzyki?
Złapię tekst, jeśli muzyka mnie tam poprowadzi, ale myślę, że jestem jak większość ludzi, jeśli chodzi o to, że nie zawsze słucham każdego słowa do końca. Na początku naprawdę słyszę to z perspektywy producenta: perkusja, jak ułożone jest pianino, gdzie w miksie znajdują się wokale. Ale jeśli jest naprawdę przekonujący tekst – może to tytuł piosenki, albo wyróżnia się muzycznie – na pewno zwróci moją uwagę.
Jesteśmy w środku prawdziwego odrodzenia lat 90., od zjawiska **Love Story** po niedawną kampanię albumu Harry'ego Stylesa, podczas której nosił wiele koszul na guziki i krawatów. Warto zauważyć, że ty wcześnie przyjąłeś tę estetykę na potrzeby tego albumu. Co przyciągnęło cię do tego stylu w tym projekcie?
W kampanii promującej ten album było dla mnie naprawdę ważne noszenie ubrań, które są moim stylem. Kiedy wyobrażałem sobie ten album, myślałem o moich ulubionych nauczycielach z dzieciństwa i o tym, jak bardzo zależało im na przedmiotach, których uczyli. Nawet jeśli nie miałem być uczniem z chemii na szóstkę, mój nauczyciel chemii zakładał krawat i pojawiał się o siódmej rano, gotowy do nauczania. Podziwiam nauczycieli – myślę, że są jednymi z najważniejszych ludzi. Więc założenie mojego krawata jest jak stawienie się do pracy. Pokazuje, że zależy mi na tym, co usłyszą moi fani, i na muzyce, którą napisałem.
Aby pomóc w promocji albumu, zrobiłeś serię kameralnych rezydencji w miejscach takich jak klub jazzowy Blue Note w Nowym Jorku. Widziałem jeden z tych koncertów – cały czas się uśmiechałeś i powiedziałeś, że nigdy nie byłeś szczęśliwszy. Dlaczego to sprawiło, że byłeś tak szczęśliwy?
Zrobiłem ten album dla siebie. Jest pełen muzyki z roku, w którym się urodziłem – to prawdziwy projekt z pasji. W najbardziej pokorny sposób czuję, że nie mam już nic do udowodnienia. Przynajmniej tak to odczuwam.
**Ta rozmowa została zredagowana i skondensowana.**
Często zadawane pytania
Oczywiście Oto lista często zadawanych pytań na temat Charliego Putha wkraczającego w erę muzyki dla tatusiów, zaprojektowana tak, aby brzmiała jak pytania od prawdziwych fanów i ciekawskich słuchaczy
Często zadawane pytania Era muzyki dla tatusiów Charliego Putha
Początkujące Pytania definicyjne
1 Co w ogóle oznacza muzyka dla tatusiów
Jest to zabawne, czułe określenie na muzykę, która jest dopracowana, melodyjna i często nawiązuje do klasycznego pop-rocka lub soft-rocka z lat 70. i 80. Pomyśl o dobrze skomponowanych piosenkach z mocnymi wokalami, solówkami gitarowymi i przystępnymi tematami – muzyka, którą mógłby puszczać w samochodzie fajny tata.
2 Dlaczego Charlie Puth nazywa swój nowy etap erą muzyki dla tatusiów
Używa tego terminu, aby opisać swoją niedawną zmianę w kierunku bardziej dojrzałego, skupionego na instrumentach i ponadczasowego brzmienia, odchodząc od przetworzonego, ścigającego trendy popu z jego wcześniejszych hitów. Przedkłada rzemiosło nad viralowe momenty.
3 Jakie są przykłady artystów muzyki dla tatusiów
Klasyczne przykłady to artyści tacy jak Billy Joel, Paul McCartney, Fleetwood Mac, Hall & Oates oraz bardziej współczesne zespoły jak John Mayer czy The 1975, którzy często czerpią z tych wpływów.
Korzyści Nastawienie
4 Dlaczego Charlie Puth jest szczęśliwszy w tej erze
Stwierdził, że czuje większą wolność twórczą i autentyczność. Tworzy muzykę, którą naprawdę kocha, bez intensywnej presji, aby za każdym razem tworzyć hit gotowy na TikTok, co pozwala mu skupić się na pisaniu piosenek i muzykalności.
5 Jakie są korzyści z tego, że artysta przyjmuje taką niszę
Może to zbudować głębszą, bardziej oddaną bazę fanów, zapewnić artystyczną długowieczność i uwolnić artystę z wyczerpującego cyklu ścigania ulotnych trendów. Często prowadzi to do muzyki, która lepiej się starzeje.
Typowe pytania Przyk
