Chciał popływać jachtem po Grecji i zarezerwował go, zanim znalazł wystarczająco dużo osób, które do nas dołączą. Gdy przechodził przez naszą listę znajomych, termin wyjazdu się zbliżał i groziły nam finansowo ruiną, jeśli nie uda mu się zapełnić pozostałych miejsc.

Pewnego dnia napisał do mnie: Czy nie będę miała nic przeciwko, jeśli Duncan też pojedzie?

Pamiętam, jak ścisnęło mi się w żołądku. Wzięłam głęboki oddech przed odpowiedzią, wiedząc, że jest zestresowany i że to łatwe rozwiązanie. Odpowiedziałam, że oczywiście, w porządku.

Duncan był jego przyjacielem z Oksfordu, gdzie studiowaliśmy wszyscy troje, ale był też moją pierwszą miłością. Nie widziałam go od dziesięciu lat.

Poznałam Duncana w drugim tygodniu mojego pierwszego roku studiów w 2014 roku. To było takie romantyczne uwikłanie, w jakie wpada się w wieku osiemnastu lat – nieśmiałe, niepewne, jak się właściwie porozumiewać. Był Anglikiem, który od najmłodszych lat uczęszczał do szkoły z internatem dla chłopców i tak naprawdę nie wiedział, jak rozmawiać z kobietami, nie mówiąc już o swoich uczuciach. Ja pochodziłam z Berkeley w Kalifornii, przez Paryż we Francji – z miejsc, w których emocje wyraża się swobodnie – ale jego nieporadność wydała mi się urocza.

Pasowaliśmy do siebie pod względem doświadczenia, co oznacza, że żadne z nas nie miało go zbyt wiele, i w tym roku nauczyliśmy się razem uprawiać seks. Było to czułe i mam przytłaczająco miłe wspomnienia z tamtego czasu. Mówiliśmy „kocham cię”, ale nigdy nie uważaliśmy się za parę. Oboje byliśmy niezaangażowani i cała sprawa zakończyła się bez wyraźnego finału. Ukończyliśmy studia, nasze drogi się rozeszły, a on zniknął we mgle nostalgii.

A jednak oto znów się pojawił, na 38-stopowym jachcie, który miał wypłynąć z mariny w Loutraki na wyspie Skopelos na początku sierpnia, przeistoczony w o wiele bardziej elokwentną osobę, niż pamiętałam. A oto ja, w czerwonym kostiumie kąpielowym, który specjalnie kupiłam, żeby się spodobać ukochanemu mężczyźnie – z dekoltem aż do pępka, przewiązany na plecach, z odsłoniętym bokiem biustu – byłam ignorowana.

Ten wyjazd był katastrofą pod wieloma względami. Był moment, kiedy w naszej kabinie, przebierając się, byłam topless, a mój partner powiedział tonem pantomimicznego wyrzutu: „Schowaj to”. Albo kilka razy, kiedy mnie nie słyszał, a może ignorował, zajmując się jakimś elementem takielunku. Tymczasem Duncan wylegiwał się, wyglądając jak z reklamy zegarków, w luźnym lnianym ubraniu, i cała ta słodka pożądanie sprzed dziesięciu lat wróciło ze zdwojoną siłą. Uderzyła mnie absurdalność sytuacji: jak to się stało, że znalazłam się w tej zamkniętej przestrzeni, gdzie wszyscy byli częściowo ubrani? Najgorszy był jednak dzień, kiedy zostaliśmy z partnerem sami na łodzi i zaproponowałam mu seks. Nie odrywając wzroku od książki – **Jak myślą szpiedzy** Davida Omanda – powiedział: „Nie”.

Poszłam na plażę i starałam się nie płakać. To, co tłumiłam, kotłowało się we mnie: jak rzadko mówił „kocham cię”, jak mało mi komplementował, jak niewiarygodnie nietknięta się czułam, nawet teraz na wakacjach, rzekomo zrelaksowana i szczęśliwa, dryfując po Morzu Egejskim. Przez jakiś czas moje wątpliwości co do naszego związku były jak migające światła ostrzegawcze w moim polu widzenia: brakowało mi dotyku, głębokich przypadkowych pocałunków, komplementów, okazjonalnego seksownego SMS-a. Czułam, że mnie szanuje, i wiedziałam, że mnie pragnie, ale zaczęło mi się wydawać, że trzymam się wiary, mając zbyt mało dowodów. Mając zaledwie 26 lat, czułam się oszukana.

Duncan, który właśnie pływał, znalazł mnie na plaży. Delikatnie powiedział, że ciekawie jest obserwować mojego partnera „w trybie chłopaka”. Wiedziałam mniej więcej, że od czasów studiów widują się kilka razy w roku i latem zaczęli grać w krykieta, ale mój partner i ja nigdy szczegółowo nie rozmawialiśmy o ich relacji. Dopiero później przyszło mi do głowy, że prawdopodobnie bagatelizował ich przyjaźń.

„W dobry dzień – powiedziałam, łamiącym się głosem – mam wrażenie, że kochanie go jest moim powołaniem, tym, po co zostałam stworzona na tym świecie; w zły dzień – jakby części mnie umierały w ciemności”. Odpowiedział, że widzi, jak mój partner popełnia te same błędy, co on… Zapytałam, co sprawiło, że przestał. Odpowiedział: „Wiele nieudanych związków”.

Z Duncanem nic więcej się nie wydarzyło. W ostatni dzień wakacji, czekając na lot powrotny ze Skiathos, zeszliśmy z partnerem na skały nad morzem.

„Bliskość Duncana naprawdę na mnie działa” – powiedziałam mu.

„Cóż, jest przystojny i miły, a wy macie wspólną historię, więc to zrozumiałe” – powiedział spokojnie, trzymając moją dłoń w obu swoich. „Masz letni crush. Wszystko, co mogę zrobić, to wrócić do domu, starać się zachować spokój i zobaczyć, czy to minie”.

Wybuchnęłam płaczem. „Dlaczego jesteś taki miły?” – zapytałam.

Wróciliśmy do domu i przez około dwa tygodnie czułam, że oszaleję. Części mnie, które były pogrzebane, nagle wybuchły z wielką siłą. Próbowałam namówić Duncana, żeby poszedł ze mną na drinka. Odmówił – był szczęśliwy ze swoją dziewczyną i nie chciał jej zranić, co uznałam za całkiem uczciwe. Potwierdziło to również, że nie zwariowałam; on też coś czuł. Moje instynkty nie były złamane.

Cała sytuacja wypchnęła mnie poza granice wytrzymałości. Powiedziałam partnerowi, że to, czego nie mógł mi dać, sprawiło, że wstydziłam się tego, jak bardzo go pragnęłam, i że było to głęboko samotne uczucie. W dniu, w którym w końcu zakończyliśmy nasz związek, udało nam się wznieść toast za dobre chwile. To był dopiero drugi raz, kiedy widziałam go płaczącego.

Potem nastąpił krótki okres, w którym zaniosłam swoje pragnienie dotyku w okopy Hinge. Przez bardzo krótki czas było fajnie, ale potem zaczęłam czuć się jak pizza na dowóz – nadmiernie seksualizowana i całkowicie nieerotyczna. Zrezygnowałam z aplikacji. Zamiast tego staram się pielęgnować to, co nazywam autoerotyzmem jaźni: w pełni zamieszkiwać swoje ciało z radością i współczuciem dla siebie oraz chronić te części siebie, które tylko ja mogę ocalić. Jedzenie, gotowanie i spacery stały się wyższymi przyjemnościami, podobnie jak taneczny rytm naprawdę dobrej rozmowy lub intymność długotrwałego prywatnego żartu.

Minęły dwa lata od naszego rozstania. W październiku ubiegłego roku pojechałam sama na Skyros, bardziej odległą wyspę na południe od Skopelos. Wynajęłam malutki domek z dwoma balkonami z widokiem na morze. Miasto było ciche, wielu sklepikarzy zamknęło na sezon i wróciło na stały ląd na zimę. Jednym z nielicznych otwartych sklepów był sklep z zaopatrzeniem dla pasterzy kóz. Kupiłam pasek, którego nie potrzebowałam, i obrożę dla psa przyjaciela, którą przymierzyłam na własnej szyi. Potem zeszłam na plażę. Pod ubraniem miałam na sobie czerwony kostium kąpielowy.

Stephanie Sy-Quia jest autorką książki **A Private Man**, która ukazuje się dzisiaj nakładem Grove Press.

*Imiona zostały zmienione.

Często zadawane pytania
Oczywiście Oto lista najczęściej zadawanych pytań dotyczących powszechnego scenariusza bycia uwięzionym na łodzi z byłym partnerem, do którego wciąż się coś czuje



Ogólne pytania dla początkujących



1 Co w ogóle oznacza bycie uwięzionym na łodzi z byłym partnerem

To metafora znalezienia się w bliskiej, nieuniknionej sytuacji z byłym partnerem, którego nie do końca się zapomniało Łódź symbolizuje bycie uwięzionym razem z ograniczoną możliwością unikania się



2 Czy to dobry pomysł Czy w ogóle powinienem/powinnam jechać

Rzadko jest to dobry pomysł jeśli wiesz że wciąż masz silne uczucia Jeśli masz wybór rozważ odmowę Jeśli jest to nieuniknione będziesz potrzebować planu zarządzania swoimi emocjami



3 Jak przygotować się mentalnie przed wyjazdem

Wyznacz jasne intencje Czy zamierzasz być uprzejmy ale zdystansowany czy może liczyć na zamknięcie rozdziału Zarządzaj swoimi oczekiwaniami przypomnij sobie dlaczego się rozstaliście i oprzyj się na wspierających przyjaciołach przed wyjazdem



4 Co powinienem/powinnam zrobić gdy tylko go zobaczę

Niech pierwsza interakcja będzie krótka uprzejma i neutralna Proste Cześć miło cię widzieć wystarczy Nie czuj presji by od razu prowadzić głęboką rozmowę



Radzenie sobie w sytuacji



5 Jak radzić sobie ze wspólnymi przestrzeniami i wymuszoną bliskością

Stosuj strategię bycia publicznym ale uprzejmym Bądź uprzejmy w sytuacjach grupowych ale stwórz małe buforowe strefy Siedź na przeciwległym końcu stołu dołączaj do różnych kręgów rozmów i używaj słuchawek lub książki jako wizualnej wskazówki potrzeby przestrzeni



6 Co zrobić jeśli poruszy stare wspomnienia lub przeszłość

Uprzejmie odwróć uwagę lub odpowiedź zachowaj lekko Możesz powiedzieć To wydaje się jakby było w innym życiu lub Po prostu staram się cieszyć obecną podróżą Przekieruj rozmowę na neutralny temat



7 Co zrobić jeśli ma nowego partnera ze sobą

To ostateczny test Bądź uprzejmy dla obojga ale nie angażuj się w porównania ani nie rywalizuj o uwagę Skup się na własnych przyjaciołach i zajęciach Widok ich z kimś nowym może dostarczyć bolesnej ale koniecznej jasności



8 Jak radzić sobie z późnymi rozmowami lub sytuacjami sam na sam

Bądź bardzo ostrożny To sytuacje wysokiego ryzyka dla emocjonalnego zamętu Często