Oto słynny wiersz Rainera Marii Rilkego o natknięciu się na bezgłowy tors posągu Apolla. W obliczu zepsutego bóstwa i jego mocy przemiany czytelnik słyszy: „Musisz zmienić swoje życie”. Rilke napisał ten wiersz w 1908 roku, więc wiem, że nie miał na myśli opisywania tego, jak to jest odnowić pozwolenie na naukę jazdy po raz trzeci przed trzydziestymi czwartymi urodzinami. Ale kilka miesięcy temu, gdy wpatrywałam się w przewrócony manekin do resuscytacji w kącie biura DMV na środkowym Manhattanie, poczułam, że w duchowy sposób uchwycił właśnie tę chwilę.

„Kochanie, najwyższy czas” – powiedziała kobieta za biurkiem po tym, jak zrobiła mi zdjęcie do dowodu najczęściej kojarzonego z drugoklasistami z liceum. Miała na myśli oczywiście: Musisz zmienić swoje życie.

Do tamtej pory odmawiałam odczuwania zażenowania, które – jak wiedziałam – powinnam czuć jako certyfikowana dorosła osoba, która nie umie prowadzić. Byłam nowojorczykiem z urodzenia i wychowania, oddanym intelektualnym dążeniom! Ta wymówka nie działała zbyt dobrze na mojego długo cierpiącego męża, który kiedyś musiał zawieźć mnie z Manhattanu do Montrealu i z powrotem. Przedstawił zdobycie prawa jazdy jako wykonalne postanowienie noworoczne. Argumentował w łagodnych kategoriach prepperskich o katastrofie i przetrwaniu. Coraz bardziej zdesperowany, powiedział mi, że przyjmie lekcje jazdy jako własny prezent urodzinowy.

Istniał też mocniejszy argument oparty na badaniach – taki, który on prawdopodobnie był zbyt zajęty wożeniem mnie, by przedstawić: że uczenie się i opanowywanie nowych rzeczy jest dla ludzi dobre. Że rozwija nasze umysły. Tej zimy czasopismo Neurology opublikowało nowe dane pokazujące, że osoby poszukujące intelektualnego wzbogacenia wydają się spowalniać początek choroby Alzheimera i pogorszenia funkcji poznawczych, a także obniżają ogólne ryzyko rozwoju choroby i upośledzenia. Mniej więcej w tym samym czasie naukowcy z Trinity College Dublin odkryli, że angażowanie się w „stymulujące aktywności” w średnim wieku może zmniejszyć ryzyko demencji w późniejszym życiu, nawet u osób noszących marker genetyczny związany z tą chorobą. Inne badania sugerują, że uczenie się może uczynić nas bardziej odpornymi i zaangażowanymi, wzmacniając zdolność mózgu do adaptacji i rozwiązywania problemów. Po pandemii niektóre badania wykazały, że seniorzy, którzy zmuszają się do uczenia się nowych umiejętności, doświadczają niższego poziomu samotności i depresji.

Razem wzięte, wyniki są odświeżająco niskotechnologiczne. Podczas gdy biohakerzy połykają nieuregulowane suplementy i wstrzykują sobie złożone związki peptydowe, które brzmią jak automatycznie generowane hasła, obecna nauka zdaje się wnioskować, że sekret dłuższego, zdrowszego życia może być tak prosty jak rozwijanie autentycznego zainteresowania. Jakoś nie zwracałam na to uwagi. Życie jako księżniczka pasażerka całkowicie mi odpowiadało. Ale potem urodziło nam się dziecko, i gdy gaworzył w swoim foteliku samochodowym, w końcu poczułam ostry brak adekwatności. Oto ja, miałam wychować syna do dążenia, odkrywania i wyskakiwania ze strefy komfortu, a wciąż odmawiałam prowadzenia samochodu z automatyczną skrzynią biegów?

Okres poważnego niedoboru snu nie wydawał się najlepszym czasem, by posłuchać wezwania Rilkego, więc poczekałam kilka miesięcy. Czytałam niepokojące historie o tym, jak mózgi kobiet kurczą się podczas ciąży, obserwowałam, jak mój syn poszerza swój świat z podłogi i łóżeczka na zajęcia muzyczne i stałe pokarmy, i wkrótce potem spotkałam Vince'a z VMARE Driving School.

W samochodzie z Vincem wyregulowałam lusterka i nacisnęłam hamulec. Potem kazał mi wyłączyć światła awaryjne i odjechać od krawężnika. Wyobrażałam sobie arkusze ćwiczeń i przygotowania. Zamiast tego jechałam w dół West End Avenue w ciągu 15 minut od dotknięcia pedałów i powiedzenia Vince'owi, że kiedyś oblałam standaryzowany test świadomości przestrzennej tak fatalnie, że dyrektor zadzwonił do moich rodziców, by zapytać, czy coś jest nie tak w domu.

„Jest dobrze” – zapewniał mnie Vince. I byłam zszokowana, uświadamiając sobie, że rzeczywiście tak było.

„Ludzie mają to uczucie, że...” – mówi autor Tom Vanderbilt: „Ludzie mają kołczan umiejętności. Możesz dodać strzałę do tego kołczanu nie po to, by się popisywać, ale by zbudować wewnętrzną pewność siebie”. Radość z poczucia kompetencji jest jednym z punktów sprzedaży psycholog Rachel Wu, gdy zachęca swoich pacjentów do uczenia się nowych umiejętności w dorosłości. Wu, która wykłada na Uniwersytecie Kalifornijskim w Riverside, podkreśla, że to nie tylko miłe hobby – to niezbędne. Albo ciągle się uczysz, albo podupadasz. Wskazuje na dwa niedawne badania, które prowadziła, pokazujące, że samo przyswajanie nowych informacji może poprawić funkcjonowanie mózgu i umiejętności myślenia. „W krótkim okresie możesz nie czuć się szczęśliwszy, bo czujesz się bardziej zagubiony” – mówi (i tak, to prawda). „Ale na dłuższą metę naprawdę pomaga ci się dostosować. Chodzi o niezależność”. Istnieją też solidne dowody na to, że uczenie się może zmienić i poprawić podstawowe struktury mózgu. Jedno badanie wykazało, że londyńscy taksówkarze, którzy muszą zapamiętywać szczegółowe mapy miasta, mieli większe hipokampy. Inne pokazało, że osoby, które nauczyły się żonglować trzema piłkami, zwiększyły ilość istoty szarej w korze potyliczno-skroniowej.

Godzinę później przejechałam 40 przecznic bez żadnych problemów. Skręciłam. Cofnęłam. Poczułam szczęście, które – wiedziałam – było nieproporcjonalne do tego, co faktycznie zrobiłam. To nie było jak satysfakcja z napisania pięknego zdania czy ukończenia długiego biegu – bardziej przypominało składanie europejskiego urządzenia. Było jasne zadanie. Skończyłam je. Miło było pomyśleć, że zmniejszam swoje szanse na zostanie trzęsącą się seniorką, ale była też niespodziewana korzyść: sam czas wydawał się bajeczny, przyjemniejszy i bardziej satysfakcjonujący niż godziny, które zwykle umykają w zwykłe poranki.

Lekcja wydawała się wypełniona informacjami i bodźcami, co Martin Wiener, profesor nadzwyczajny neuronauki poznawczej i behawioralnej na George Mason University, miał później wyjaśnić. „Ma to związek z tym, jak przechowujemy wspomnienia” – mówi mi. „Jeśli tworzysz wiele wspomnień, doświadczenie wydaje się trwać dłużej i wydawać się bardziej znaczące przez dłuższy czas”. Marc Wittmann, który bada percepcję czasu i jest pracownikiem naukowym w Institute for Frontier Areas of Psychology and Mental Health w Niemczech, dodaje, że im bardziej jesteśmy skupieni w danej chwili, tym bardziej satysfakcjonujące może być dane wydarzenie. Dlatego weekendowy wyjazd z przyjaciółmi wydaje się luksusowy, podczas gdy weekend załatwiania spraw to zapomniana plama.

Lekcje trwały, a ja stawałam się coraz lepsza. Nauczyłam się parkować równolegle, o czym opowiadałam znajomym jak o historii z odległego miejsca. („A potem! Kręcisz kierownicą do końca w lewo!”) To wyznanie skłoniło innych do dzielenia się własnymi nowymi umiejętnościami – niektóre były jeszcze bardziej imponujące. Jeden znajomy z zaskoczenia zaczął grać w szachy i teraz zauważa strategiczną przewagę w innych aspektach swojego życia. Znam ludzi, którzy zaczęli robić na drutach, dołączyli do grup mahjonga lub nauczyli się jeździć na nartach po czterdziestce. Pisarz Tom Vanderbilt spędził cały rok jako początkujący, badając moc uczenia się poprzez próbowanie hobby, takich jak śpiew i surfing. Tak mu się to spodobało, że napisał o tym książkę Beginners: The Joy and Transformative Power of Lifelong Learning. „Myślę, że ludzie czują, że mają kołczan umiejętności” – mówi. „Możesz sięgnąć po strzałę i dodać ją do tego kołczanu nie po to, by się przechwalać, ale dla wewnętrznej pewności siebie”. W jego własnym życiu ogólny efekt tego doświadczenia był niemal magiczny. „To kod oszukujący na odnawianie siebie” – mówi. „Umieszczasz się w nowych sytuacjach i musisz stać się inną osobą, zarówno fizycznie, jak i psychicznie”.

Pod koniec kwietnia Vince powiedział mi, że jestem gotowa na egzamin praktyczny. Plan jest taki, żebym miała prawo jazdy, zanim to przeczytacie. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, mój syn – który za chwilę skończy 18 miesięcy – dorośnie, wiedząc, że ma dwoje rodziców, którzy umieją prowadzić. Nigdy nie wytrwałam w praktyce medytacji i nikt nigdy nie nazwałby mnie „wyśrodkowaną”. Ale kilka tygodni temu, gdy mój syn płakał z powodu jakiejś drobnej zniewagi, uderzyło mnie, że powinnam mu pokazać, jak potężne może być wzięcie kilku głębokich oddechów. Wydął usta w małe O z zaskoczenia i zaczął się śmiać. Potem dmuchaliśmy sobie nawzajem ciepłym powietrzem w twarze przez luksusowe 30 sekund, zanim wyślizgnął się z moich kolan, by znaleźć swój wóz strażacki.

Siedzenie tam z nim wydawało się zwyczajne i piękne jednocześnie – nic nowego, ale wciąż urocza mieszanka emocji. To rodzaj uczucia, które wydaje mi się pojawiać tylko w bardzo konkretnych momentach: wychodzenie z lodowatego kina w późnoletni upał, gdy słońce zaczyna topnieć pomarańczowo nad horyzontem. Budzenie się pierwszym na wakacjach i zakradanie się do kuchni, by zrobić kawę. Czekanie na czerwonym świetle, które zaraz zmieni się na zielone, z całą otwartą drogą przed tobą.



Często zadawane pytania
Oto lista często zadawanych pytań na temat tego, jak próbowanie nowych rzeczy może poszerzyć twój umysł, napisana naturalnym, pomocnym tonem.



Pytania dla początkujących



1 Co masz na myśli mówiąc „poszerzyć umysł”

Chodzi o poszerzenie perspektywy, nauczenie się nowych sposobów myślenia i wyrwanie się ze swoich zwykłych nawyków umysłowych. To jak danie swojemu mózgowi nowej pary okularów, by widzieć świat inaczej.



2 Dlaczego miałbym chcieć spróbować czegoś nowego, skoro już jest mi wygodnie

Wygoda jest przyjemna, ale może też stworzyć mentalną rutynę. Próbowanie nowych rzeczy utrzymuje elastyczność mózgu, zwiększa kreatywność i często sprawia, że czujesz się bardziej żywy i pewny siebie.



3 Jaki jest najłatwiejszy sposób, by zacząć próbować nowych rzeczy

Zacznij od małych kroków. Wypróbuj nowy przepis, pojedź inną trasą do pracy, posłuchaj gatunku muzyki, który zwykle pomijasz, lub przeczytaj książkę o tematyce, o której nic nie wiesz.



4 Boję się porażki. Jak mam to przezwyciężyć

Przeformułuj porażkę jako dane. Nie ponosisz porażki – uczysz się, co nie działa. Każdy ekspert był kiedyś początkującym, który popełniał błędy. Celem nie jest doskonałość, ale rozwój.



5 A jeśli spróbuję czegoś i znienawidzę to

To wciąż sukces. Teraz wiesz dokładnie, czego nie lubisz, co jest cenne. Zbudowałeś też mentalny mięsień próbowania, co ułatwia spróbowanie następnej rzeczy.



Pytania średniozaawansowane i zaawansowane



6 Jak próbowanie nowych rzeczy faktycznie zmienia mój mózg

Buduje nowe ścieżki neuronowe. Twój mózg jest jak las: im częściej chodzisz tą samą ścieżką, tym bardziej jest wydeptana. Próbowanie nowych rzeczy zmusza mózg do tworzenia nowych szlaków, poprawiając neuroplastyczność i utrzymując umysł w dobrej kondycji.



7 Próbowałem już nowych hobby, ale szybko traciłem zainteresowanie. Co robię źle

Być może wybierasz rzeczy, które nie są zgodne z twoją naturalną ciekawością. Zamiast zmuszać się do hobby, zapytaj: Jaki problem chcę rozwiązać? lub Co zawsze mnie potajemnie ciekawiło? Daj sobie też pozwolenie na rezygnację – nie każda nowa rzecz musi stać się życiową pasją.



8 Czy próbowanie nowych rzeczy może pomóc w lęku lub depresji

Może być pomocnym narzędziem, ale nie jest lekarstwem. Nowe doświadczenia mogą przerwać negatywne wzorce myślowe