Meryl i Anna przybywają obie w żółtych szalach, wyglądając jak para generałów w pasujących epoletach. Znajdujemy się w przestronnym apartamencie w Crosby Street Hotel, zebrani na rozmowę z aktualnym założeniem: Co się dzieje, gdy umieści się dwie Mirandy w jednym pokoju? Jest też z nami reżyserka Greta Gerwig, która w 2019 roku wyreżyserowała Meryl w filmie **"Małe kobietki"**. Jako oddana fanka filmów **"Diabeł ubiera się u Prady"** – **DWP2** (jak nazywany jest w **Vogue**) wchodzi do kin 1 maja – łaskawie zgodziła się moderować rozmowę. Moja rola jest czymś w rodzaju protokolanta sądowego.
Pogodny wystrój apartamentu pasuje do lekkiego, słonecznego pashminy Meryl. Szal Anny jest bardziej w kolorze żółtka jajka, wykonany z grubszej, frędzlastej kaszmiry. Odnawiają kontakt jak stare przyjaciółki, rozmawiając o wyjściach do teatru, polityce, rodzicielstwie i byciu dziadkami. Greta opisuje emocjonalny szok powrotu do domu do swoich małych dzieci po miesiącach nieobecności na planie nadchodzącego filmu o Narnii ("Karały mnie na FaceTime" – mówi, a Meryl przytakuje z porozumieniem). Na zewnątrz panują rekordowo niskie temperatury zimowe; w środku jest niemal przytulnie.
Ale czasu jest mało. To spotkanie jest wynikiem miesięcy planowania i niemałej perswazji, połączonych z niezwykłą sesją zdjęciową: Annie Leibovitz fotografowała Annę i Meryl, a stylizacją zajęła się Grace Coddington – czwórka potężnych kobiet, jakich mało.
Poniżej znajduje się lekko zredagowana wersja rozmowy, która nastąpiła. Meryl i Anna zaczęły, naturalnie, od rozmowy o płaszczach, które są swego rodzaju motywem w pierwszym filmie. (Kto może zapomnieć paradę płaszczy rzucanych na biurko asystentki? Choć dla ścisłości, ja widziałam tylko, jak Anna uprzejmie podaje swój). "Lubię płaszcze" – powiedziała Meryl. "Zakrywają wszystkie grzechy tego, co jest pod spodem".
"I łatwo je przymierzyć" – dodała Anna.
Rozmowa szybko potoczyła się dalej.
**Greta Gerwig:** Kwestia tego, jak się prezentujesz, jest kluczowa w **"Diabeł ubiera się u Prady"**. Dla mężczyzn istnieje jasny kod: ubieraj się na stanowisko, które chcesz objąć. Ale dla kobiet ubieranie się zawsze było bardziej dwuznaczne. Anna, jak dużo o tym myślisz? Czy zastanawiasz się, jak kobiety powinny się ubierać, by komunikować siłę?
**Anna Wintour:** Nie sądzę, żeby noszenie garnituru władzy do biura było w ogóle konieczne. Pomyśl o kobietach, które podziwiamy: przychodzi mi na myśl pani Obama. Czy nosi J.Crew, Duro Olowu, czy Chanel Matthieu Blazy'ego, zawsze wygląda jak ona sama. Pełna jestem podziwu dla nowej pierwszej damy Nowego Jorku – wygląda tak cool, nosi dużo vintage'u i czuje się młodo i nowocześnie, będąc całkowicie sobą. Dla sprawiedliwości, Melania Trump też zawsze wygląda jak ona sama w tym, co nosi.
**Meryl Streep:** Mam tak wiele myśli na ten temat. Myślę, że najpotężniejszy... przekaz, jaki wysłała nasza obecna pierwsza dama, to płaszcz z napisem "I Really Don't Care, Do U?", gdy szła zobaczyć uwięzione dzieci migrantów. Cały ubiór polega na wyrażaniu siebie, ale podlegamy też większym historycznym i politycznym oczekiwaniom. Jestem oszołomiona, jak kobiety u władzy muszą mieć gołe ramiona w telewizji, podczas gdy mężczyźni są zakryci w koszulach, krawatach czy garniturach. W ubraniach kobiet tkwi przeprosiny. Muszą pokazywać swoją małość. To kompensacja: awanse kobiet w drugiej połowie XX wieku i na początku tego były destabilizujące. To tak, jakby kobiety musiały mówić: "Jestem mała. Nie umiem chodzić w tych butach. Nie umiem biegać. Jestem obnażona, niegroźna".
**Gerwig:** Meryl, rozmawiałyśmy o kobietach w filmach i o wielkich rolach, jakie kobiety miały – jak Bette Davis czy Rosalind Russell. Nawet w czasach w Ameryce, gdy niewiele kobiet miało pełne kariery, role dla kobiet były wspaniałe. I powiedziałaś: "Tak, no cóż, to dlatego, że nie było realnego zagrożenia, że Rosalind Russell zabierze pracę Cary'emu Grantowi".
**Streep:** Albo Spencerowi Tracy'emu. Więc to była zabawa. To było jak...
**Gerwig:** W przeszłości kobiety nie były postrzegane jako realne zagrożenie, więc mogłyśmy w filmach być większe niż życie i skandaliczne.
**Streep:** Mogłyśmy być bezczelne, palić i udawać twardzielki.
**Gerwig:** To, co uważam za interesujące, to że postać taka jak Miranda Priestly to rodzaj przerysowanej roli, jaką pozwolono by zagrać Bette Davis.
**Streep:** Absolutnie. Bezkompromisowa.
**Gerwig:** Zastanawiałam się, czy to dlatego zdecydowałaś się wrócić do tej roli 20 lat później. Czy to było obserwowanie zmieniającego się świata i myślenie o tym, czego teraz potrzebujemy od Mirandy?
**Streep:** Interesował mnie aspekt biznesowy – dźwiganie ciężaru wielu miejsc pracy, prowadzenie dużej organizacji, utrzymywanie jej na powierzchni. Przy tym sequelu pomyślałam: "No i gdzie oni teraz pójdą?". Teraz, gdy wszystko zdaje się rozpadać, instytucje są podważane lub rozsadzane w sposób, który sprawia, że świat wydaje się tak niepewny, zastanawiałam się, co oni zrobią. I myślę, że uchwycili coś prawdziwego o dzisiejszym biznesie.
**Wintour:** To, co mi się podobało w pierwszym filmie, to że pokazał światu, jak wielki jest biznes modowy – to prawdziwa globalna siła ekonomiczna, i film to uznał. Tak wiele się zmieniło, ale lubię myśleć, że ewoluujemy, a nie rozpadamy. Nadal tu jesteśmy, wykonujemy swoją pracę w różny sposób i na wielu platformach zamiast jednej. Czy to nie wspaniałe? Docieramy do znacznie większej liczby osób.
**Streep:** Och, nie miałam na myśli rozpadania się!
**Wintour:** Kiedy usłyszałam plotki o tym nowym filmie, zadzwoniłam do Meryl, żeby zapytać, czy to prawda. Wiedziałam, że powie mi, czy będzie w porządku. Nie przeczytała jeszcze scenariusza, więc powiedziała, że oddzwoni. I zrobiła to. Przeczytała i zadzwoniła, żeby powiedzieć: "Anna, myślę, że będzie dobrze". Powiedziała mi bardzo mało o fabule, ale całkowicie jej ufałam.
**Streep o Diabeł ubiera się u Prady 2: "Przy tym filmie pomyślałam: 'No i gdzie oni teraz pójdą?'. I myślę, że znaleźli coś prawdziwego o dzisiejszym biznesie."**
**Gerwig:** Kolejna rzecz, która się zmieniła: moda była kiedyś postrzegana jako elitarystyczna. Dlaczego?
**Wintour:** Być może dlatego, że dekady temu żyliśmy w świecie haute couture, gdzie bardzo droga moda była dostępna tylko małej grupie kobiet z wyższych sfer. Dziś moda jest znacznie bardziej demokratyczna, a jej wpływ jest ogromny – jest centralna dla kultury. Popatrz, jak ludzie są zainteresowani tym, co noszą postacie w **"Wichrowych wzgórzach"** czy **"Euforii"**. Albo wielkie firmy zatrudniające wielkich projektantów: Zara z Johnem Galliano, Gap z Zaciem Posenem, Coach ze Stuartem Veversem, Uniqlo z Jonathanem Andersonem i Clare Waight Keller. Dzieje się to wszędzie. Krajobraz dramatycznie się zmienił.
**Gerwig:** Chciałabym, żebyście obie porozmawiały o byciu 76-latkami. Ja jestem na początku czterdziestki i patrzę na was obie i myślę: "Do tego warto dążyć".
**Wintour:** A fotografuje nas 76-letnia kobieta!
**Streep:** Moje życie... Nie mogę nawet zacząć na to odpowiadać. To zbyt ogromne pytanie. Jeśli chodzi o Mirandę, powrót do niej 20 lat później, szczerze myślałam o Annie i starałam się wyobrazić sobie, jak to jest dźwigać jej odpowiedzialności, pozostając jednocześnie tak zainteresowaną i ciekawą świata, jak ona musi być. To klucz do bycia żywym: zawsze wytyczać nowe ścieżki, zawsze iść naprzód. I jeszcze nie skończyłyśmy. Co jest fajne w tej postaci, to że czerpałam z moich wzorców – różnych osób, które znam, z których większość to mężczyźni. To dało mi też pewną swobodę.
**MIEJSCE DLA DWÓCH**
**Wintour: "Chciałabym powiedzieć, że to taki zaszczyt być graną przez Meryl, jakkolwiek odległa Miranda jest ode mnie." (Na zdjęciu kadr z okładkowego wideo Vogue, wyreżyserowanego przez Ninę Ljeti.)**
**Wintour:** Po pierwsze, chciałabym... chciałabym powiedzieć, że to taki zaszczyt być graną przez Meryl, nawet jeśli Miranda jest dość różna ode mnie. Kto by nie pomyślał, że to najbardziej niezwykły dar? Lubię swój wiek. Czuję się tak samo żywa, podekscytowana i świadoma jak zawsze i lubię uczyć się od moich dzieci i od wszystkich moich zespołów na całym świecie. To zawsze ekscytujące. Z doświadczeniem zyskujesz poczucie równowagi i proporcji. Rozumiesz, że życie nie jest idealne, rzeczy pójdą nie tak, a ty po prostu dajesz z siebie wszystko. Ale jeśli nie wyjdzie, idziesz dalej. Uważam, że wiek jest właściwie zaletą.
**Streep:** Tak.
**Wintour:** Myślę, że dobrze przeżyte życie pozwala łatwiej przewodzić.
**Gerwig:** Zdecydowanie mogę powiedzieć, będąc na planie z Meryl, wszyscy siadają trochę prostiej, gdy ty jesteś.
**Streep:** To niedorzeczne.
**Gerwig:** Nie, to prawda. Widziałam to, gdy robiłyśmy razem **"Małe kobietki"**. Byłaś w kostiumie i siadałaś do swojego światła, i to było najszybsze oświetlenie, jakie kiedykolwiek zrobili. Po prostu: Meryl siada do swojego światła. Nie wiem, czy moda i wydawnictwa tak to czują, ale głęboko wierzę, że filmowstwo jest przekazywane z osoby na osobę. Meryl, ty tego doświadczyłaś – a niektórzy z ludzi, z którymi szłaś tą ścieżką, już nie żyją. Mike'a [Nicholsa] nie ma, i Roberta [Redforda].
**Streep:** Mike jest tutaj. [Dotyka klatki piersiowej.] Mike jest tak tutaj. To wielka pociecha starzenia się. To nie do zniesienia, gdy co tydzień umiera ktoś, kogo kocham, ale zdajesz sobie sprawę, OK, musisz ją przyjąć. Musisz go przyjąć. Musisz trzymać ich wszystkich. Są tutaj, będziesz ich używać i będą żyć. Niezatarte osoby nie odchodzą. Nie tracimy ludzi. Zachowujemy ich i oni nadal pracują.
**Gerwig:** Anna, czy czujesz to samo poczucie czegoś przekazywanego, czy połączenia z różnymi projektantami lub ludźmi, którzy odeszli?
**Wintour:** Cóż, oczywiście, Vogue jest zbudowane na wartościach i tradycjach swojej historii. Miałam wielkie szczęście pracować zarówno dla Alexandra Libermana, jak i Si Newhouse'a, i byli to niezwykli mężczyźni z fantastycznym instynktem. Naprawdę uważam, że powinno się pozostawać zakorzenionym w swojej przeszłości. Gdy rozumiesz swoją historię, wtedy możesz iść naprzód.
**PODWÓJNE SPOJRZENIE**
"Przerażałyby mnie buty. Codziennie, wow, żeby się zebrać" – mówi Streep na myśl o faktycznym wykonywaniu pracy Wintour.
**Streep:** Czy widzisz kogoś, kto ma karierę jak Karl Lagerfeld–
**Wintour:** Tak!
**Streep:** Z tą samą długowiecznością i wpływem?
**Wintour:** Widzę, naprawdę widzę. Czuję, że Matthieu znalazł pracę swoich marzeń. Właściciele Chanel – Alain i Gérard Wertheimer – są bardzo cierpliwi. Zawsze znajdowali tę równowagę między tradycją a otwartością na zmiany. To była magia Karla, który tak doskonale znał historię, ale też miał ciekawość i niepokój i był niezwykłym wielozadaniowcem. Myślę, że Matthieu ma tę samą witalność i świadomość kulturową i mógłby być – kto wie? – tam tak długo jak Karl.
**Gerwig:** Zawsze jest pytanie, szczególnie w przypadku kobiet, o dzieci i pracę i jak to się łączy. Bardzo się ekscytowałam myślą o wywiadzie z wami, bo nikt nie pyta o bycie babcią. Więc, Meryl, wiem, że jesteś niezwykle zaangażowana–
**Streep:** Niektórzy mówią, że nadmiernie.
**Gerwig:** Jak bycie babcią równoważy się z pracą?
**Streep:** To po prostu chwytanie sekund, chwytanie wszystkiego, co możesz z nich, ze świadomością, jak to wszystko jest całkowicie ulotne i jak szybko płynie czas. To powiedziała mi moja matka, a ja mówiłam: "Tak, tak". To najdłuższy, najkrótszy czas. I nie możesz niczego odzyskać. Więc bierz tyle, ile możesz... Uważam to za boskie. Mam sześcioro wnucząt, wszystkie poniżej szóstego roku życia. Mają sześć, pięć, cztery, trzy, dwa i jeden rok. Mam nadzieję, że nie skończyliśmy, ale zobaczymy. Nie mogę nawet mówić o tym, jak wiele dla mnie znaczy, że moje dzieci... Chciałabym móc spędzać z moimi wnukami tyle czasu, ile one spędzają ze swoimi dziećmi. Jedynym problemem jest to, że mieszkają na przeciwległych wybrzeżach, więc często jestem w samolotach.
**Gerwig:** A ty, Anna, też masz wnuki.
**Wintour:** Nie mam tak wielu jak Meryl. Mam tylko czworo, i mam czworo pasierbów-wnuków, którzy dorastali wokół nas. Bycie matką, gdy ma się takie prace jak my
