La Ligne powstało w 2016 roku, wyłaniając się z przyspieszającego cyklu trendów i jednocześnie go wyprzedzając. Gdy Instagram wciąż się rozwijał, a TikTok jeszcze nie wystartował, założycielki Meredith Melling i Valerie Macaulay (ówczesne redaktorki „Vogue'a”) oraz Molly Howard (dawniej z Rag & Bone) postawiły sobie za cel stworzenie współczesnego uniformu dla zapracowanych, towarzyskich i modnych kobiet w ich życiu.

Teraz, dekadę i kilka sklepów później, La Ligne obchodzi dziesiątą rocznicę kolekcją Perfect 10 Anniversary. Z udziałem Connie Britton kolekcja powraca do ulubionych interpretacji podstaw garderoby autorstwa zespołu, takich jak luźny garnitur i szlafrok inspirowany „Big Lebowskim”.

Poniżej założycielki rozmawiają o prowadzeniu niezależnej marki, swoich żenujących stylizacjach z 2016 roku oraz o tym, jak ich klientka ewoluowała razem z nimi.

Vogue: La Ligne świętuje dziesięć lat. Jaka jest najważniejsza lekcja, jakiej nauczyłyście się, prowadząc biznes modowy?

Molly Howard: Na początku wszyscy robiliśmy wszystko. Bez zespołu, który mamy teraz, byliśmy zaangażowani w każdą część biznesu. Największy wniosek – coś, co zrozumiałam z czasów w Rag & Bone – jest taki, że sukces zależy głównie od mało glamour pracy za kulisami.

A co było najbardziej satysfakcjonujące?

MH: Oglądanie zdjęć z sesji, pokazów trunk show i otwarć sklepów jest niesamowite. Ale najbardziej satysfakcjonujące zdjęcia w moim telefonie to te przedstawiające nieznajome na ulicy, noszące La Ligne. To spełnienie wiedzieć, że ktoś zdecydował się wydać swoje pieniądze na coś, w czym pomogłaś stworzyć.

Meredith Melling: Mamy kanał na Slacku do wypatrywania La Ligne „w dziczy” i cały zespół się tym ekscytuje. Kiedy startowaliśmy w 2016, bezpośrednia sprzedaż konsumentom kwitła, a otwieranie sklepu wydawało się staroświeckie. Otwarcie naszego pierwszego sklepu w Nowym Jorku w 2019 roku było niezwykle emocjonalnym kamieniem milowym.

Wasza marka skupia się na spójnym stylu, a nie na wymyślaniu go na nowo co sezon. Czy kobieta, dla której projektujecie, zmieniła się przez ostatnią dekadę, czy też rozwijała się razem z wami?

Valerie Macaulay: Zadajemy sobie to pytanie przy każdej kolekcji. Rozwijała się razem z nami, tak jak my – od bycia aktywną towarzysko i przeważnie singielką do zostania zapracowaną mamą i przedsiębiorczynią. Mój własny styl się zmienił; rzadko teraz noszę obcasy, ale to nie znaczy, że jestem mniej stylowa. Chodzi o przedefiniowanie mojego uniformu.

Rok 2016 to był znaczący czas dla mody i mediów społecznościowych. Czy jest coś, co wtedy nosiłyście lub zaprojektowałyście, od czego teraz cierpnie wam skóra?

VM: Zdecydowanie. Nigdy nie myślisz, że ci się to przytrafi, ale…

MM: Absolutnie. Może pogadamy o tej spódnicy-bandage?

MH: Na pewno. Choć, dla sprawiedliwości, żadna z nas tak naprawdę jej nie nosiła.

VM: Naprawdę się starałam. Na początku, około naszej drugiej kolekcji, pomyślałyśmy: „Seks się sprzedaje! Nie możemy robić tylko oversizowych swetrów”. Ale… cisza. Nikt tego nie kupił.

MH: To była pomocna lekcja. Dlaczego próbowałyśmy być czymś, czym nie jesteśmy?

MM: To była świetna lekcja, której nauczyłyśmy się wcześnie. Na początku, bycie konsekwentnym i rozwijanie tej sartorialnej autentyczności – czy to coś, co wy, Meredith i Valerie, czujecie, że wykształciłyście, pracując w takim miejscu jak „Vogue”?

MM: La Ligne narodziło się, gdy obie jeszcze pracowałyśmy w „Vogue'u” i było po części reakcją na wyścig szczurów trendów, w którym się znalazłyśmy wraz ze wzrostem popularności Instagrama. Jednego dnia rozmawiało się o jednej rzeczy, a następnego zupełnie się to zmieniało. Jako redaktorki, stylistki i dziennikarki relacjonujące trendy zauważyłyśmy, że największe elegantki w biurze – Grace, Tonne, Tabitha, Camilla – wszystkie nosiły coś prostego, jak bretońska koszulka w paski czy męska koszula Charvet kupiona w Paryżu. To było prawdziwe olśnienie: możesz kochać modę, być w modzie i wciąż hołdować idei uniformu.

VM: Uwielbiam się ubierać; to moja codzienna poranna radość, decydowanie, kim jestem danego dnia i kompletowanie stylizacji. To było jasne dla wszystkich w „Vogue'u” – podobnie jak siła inspiracji ludźmi wokół siebie. Nie nosiłam najnowszych kreacji Marca Jacobsa prosto z wybiegu, ale nosiłam własną wersję uniformu, który teraz tworzymy. Wciąż jestem tą samą skrojoną na miarę, nieco chłopięcą redaktorką, którą byłam lata temu. Mam nadzieję, że ta radość z ubierania się – oraz pewność siebie i gracja, które ze sobą niesie – są wpisane w La Ligne.

Skoro o tym mowa, muszę zapytać o pracę w „Vogue'u” w tamtych czasach, zwłaszcza przy całym szumie wokół „Diabeł ubiera się u Prady 2”. Czy pojawia się jakaś nostalgia? Czy naprawdę tak to wyglądało?

MM: Obejrzałam film w weekend z moimi trzema najmłodszymi dziećmi. Nie widziały go wcześniej, a ich pierwsze pytanie brzmiało: „Mamo, czy biegałaś w pracy? Musiałaś biegać?”. A ja odpowiedziałam: „Tak, biegałyśmy”.

VM: Jestem totalnie nostalgiczna. Jestem na tak. Uwielbiałam tę miłosną historię z Carolyn Bessette-Kennedy, a teraz jestem gotowa, by z książką powrócić do tych dni w „Vogue'u”.

Patrząc więc nostalgicznie na czas, który spędziłyście, budując La Ligne, gdzie widzicie siebie za kolejne 10 lat?

MH: To zabawne – wszystkie się śmieją, bo wiedzą, co powiem – ale przygotowałyśmy prezentację przed startem marki w 2015 roku. Zawierała ona wprowadzenie dżinsów, linii dla domu, ekspansję międzynarodową… to był najbardziej agresywny harmonogram. Oczywiście nie rozumiałyśmy wtedy, jak to wszystko działa. Ale mamy wiele planów dotyczących odkrywania nowych kategorii – dżinsy, w które weszłyśmy, odnoszą wielki sukces. Chcemy też dalej rozwijać sieć sklepów detalicznych. I wciąż jesteśmy tylko w Ameryce, poza kilkoma kontraktami wholesale, więc ekspansja międzynarodowa to dla nas duża szansa.

Wywiad został nieznacznie zredagowany i skrócony dla przejrzystości.

Często zadawane pytania
Oczywiście. Oto lista FAQ dotyczących dekady poświęconej przez La Ligne na stworzenie uniformu inspirowanego redakcyjnym stylem, sformułowana tak, by brzmiała jak pytania od prawdziwych klientek i entuzjastek mody.



O marce i filozofii



P: Co właściwie oznacza „uniform inspirowany redakcyjnym stylem”?

O: Oznacza to, że ich odzież jest zaprojektowana tak, by stanowić uniwersalne, wysokiej jakości podstawy, na których polegają redaktorki modowe na co dzień – pomyśl o idealnych pasiastych topach, chrupkich koszulach z guzikami i eleganckiej dzianinie, które bez wysiłku się ze sobą łączy.



P: Minęło dziesięć lat. Czy styl La Ligne dużo się zmienił?

O: Ich podstawowa filozofia się nie zmieniła, ale marka przemyślanie ewoluowała. Wyszła poza paski, oferując jednolite podstawy, nowe kategorie jak sukienki i odzież wierzchnia oraz bardziej inkluzywny rozmiarówkę – wszystko to, zachowując tę ponadczasową, redakcyjną wrażliwość.



P: Dlaczego La Ligne tak bardzo skupia się na paskach?

O: Pasek to ich znak rozpoznawczy i punkt wyjścia – klasyczny wzór, który nigdy nie wychodzi z mody. Reprezentuje ich wiarę w budowanie garderoby na ponadczasowych, uniwersalnych elementach, a nie na trendach fast fashion.



Zakupy i kolekcja



P: Jestem nowa w La Ligne. Którą rzecz powinnam kupić w pierwszej kolejności?

O: Większość zaczyna od ich kultowego swetra Marin lub klasycznej koszulki Bettina. Te elementy doskonale ucieleśniają ich etos i są niezwykle łatwe do stylizacji.



P: Czy wszystko to tylko czarno-biało-granatowe paski?

O: Wcale nie. Choć ich kolekcje pasków są ikoniczne, oferują również piękny wybór jednolitych kolorów sezonowych, printów i tekstur. Uniform to kwestia uniwersalności, a nie monotoni.



P: Jak jest z rozmiarówką?

O: La Ligne znane jest z rozmiarówki true-to-size, z naciskiem na pochlebiające sylwetce fasony. Wiele stylizacji zaprojektowano z myślą o luźnym, swobodnym kroju. Zawsze zaleca się sprawdzenie konkretnego przewodnika rozmiarowego produktu i recenzji.



Jakość i praktyczność



P: Czy jakość jest warta ceny?

O: Ich misją jest używanie wyjątkowych tkanin i precyzyjne wykonanie. Elementy są zaprojektowane tak, by nosić je sezon za sezonem, co czyni je długoterminową inwestycją w Twoją garderobę.



P: Jak dbać o elementy La Ligne, by służyły jak najdłużej?