Tekst Charles’a Gandee „Goodbye to All That” po raz pierwszy ukazał się we wrześniowym numerze „Vogue’a” z 1999 roku.
On nie był księciem, a ona nie była Kopciuszkiem. Choć media nieustannie przedstawiały ich jako parę z „bajki” – jako amerykańską „parę królewską” – byli dokładnym przeciwieństwem. Ona wybierała opaski, nie diademy; on jeździł rowerem, nie białym koniem. Ich domem był loft, nie zamek, a przed wejściem stał czarny Saab, nie złota karoca. Ta właśnie rzeczywistość sprawiała, że 33-letnia Carolyn Bessette Kennedy i 38-letni John F. Kennedy Jr. byli bardziej fascynujący niż jakakolwiek para z bajki o „zaczarowanym życiu”. Łącząc nowoczesność z klasycznym urokiem młodości, piękna, bogactwa, władzy, sławy, pochodzenia, elegancji i stylu, posiadali wyjątkową magię: umiejętność porwania publicznej wyobraźni i pozostania, na dobre i na złe, stałym centrum uwagi.
Dla niego flesze zaczęły błyskać 9 grudnia 1960 roku, gdy opuszczał z matką szpital uniwersytecki w Georgetown – zaledwie czternaście dni po przedwczesnych narodzinach i 31 dni po wyborze ojca na prezydenta. Dla niej zaczęło się to wieczorem 21 września 1996 roku, gdy wychodziła z kościoła na wyspie Cumberland w gładkiej, skośnie krojonych sukni z jedwabiu, a jej promienny uśmiech, przeznaczony dla kilkudziesięciu gości, zobaczyły miliony ludzi na całym świecie.
Choć przyzwyczajona do przywilejów i bogatych adoratorów, tylko osoba szkolona przez Jacqueline Onassis mogła być przygotowana na intensywne światło reflektorów skierowane na kobietę, która zdobyła serce małego chłopca salutującego w 1963 roku trumnie swego ojca. Tygodniki brukowe natychmiast okrzyknęły ją „Nową Królową Camelotu”, a nawet „Newsweek” ogłosił ją ikoną mody lat 90. Miesiące później brytyjska prasa okrutnie zasugerowała, że miesiąc miodowy się skończył, twierdząc, że jest uwięziona i płacze w swojej „wieży”. Jeśli była przygnębiona, nigdy nie mówiła o tym prasie – lekcja, którą być może wyniosła od teściowej, której nigdy nie poznała.
Na niezliczonych opublikowanych wówczas fotografiach często wyglądała jak wystraszony, zdezorientowany królik – wyraz twarzy nieznany tym, którzy ją znali. W rzeczywistości to jej pewna siebie swoboda i żywiołowy urok wyniosły ją z pracy w centrum handlowym w Bostonie do obsługi klientów-celebrytów dla Calvina Kleina w Nowym Jorku, aż w końcu została dyrektorką PR jego flagowej dywizji. Potem poznała Kennedy’ego i coraz częściej musiała wymykać się z biura tylnym wejściem.
Zanim została panią John F. Kennedy Jr., mogła zlewać się z wieloma młodymi brunetkami, które w całym mieście przefarbowały się na blond. Zostawiała swoje torby Birkin modnie otwarte, ale w pewnym momencie wyraźnie postanowiła zerwać z tym wizerunkiem. Pierwszym znakiem jej niezależności było poproszenie przyjaciela Narciso Rodrigueza – którego poznała, gdy był nieznanym projektantem w studiu Calvina Kleina – o zaprojektowanie sukni ślubnej. Później, zdając sobie sprawę, że dziewczyna uznana przez szkolnych kolegów z Greenwich w Connecticut za „ostatecznie piękną osobę” może skorzystać na odrobinie ostrości, zaczęła pojawiać się na balach charytatywnych i kolacjach w smokingu w Versace lub, coraz częściej, Yohji Yamamoto. Dwa obrazy rzucają się w oczy: jak podaje dłoń brytyjskiemu premierowi Tony’emu Blairowi w zeszłym roku w czarnych, sięgających łokcia rękawiczkach i czarnej, bezramiączkowej sukni Yamamoto, oraz jak w tym roku na Kolacji Korespondentów Białego Domu przytula się do męża w dwurzędowym wieczorowym garniturze z szpicami i naszyjniku z wachlarzy z bakelitu z wiosennej kolekcji haute couture Jean Paula Gaultiera z ’99.
Gdy prasa zauważyła wyłaniający się styl jego żony, jej mąż promieniał. „Musisz zobaczyć tył; tył jest najlepszą częścią” – powiedział raz reporterowi pytającemu o konkretną sukienkę. Ale Kennedy od dawna poruszał się po polu minowym życia publicznego, szlifując umiejętność rozbrajania reporterów dzięki zwycięskiej mieszance szczerości, dowcipu i uroku – szczególnie przydatną, gdy na kioskach pojawiały się nagłówki typu „Przystojniak oblał” czy „Najseksowniejszy mężczyzna świata”. Wykazywał też godność i klasę, które przeczyły jego czasem niepewnemu wizerunkowi. Stojąc 20 maja 1994 roku przed budynkiem przy Piątej Alei 1040, przekazał wiadomość, której świat się obawiał, stając przed tłumem z niezwykłym opanowaniem: „Wczoraj wieczorem, około 22:15, moja matka odeszła…”.
Miał jednak też żyłkę prowokatora, skłonność do drażnienia prasy. W 1995 roku, przy starcie „George’a”, zaprosił Madonnę – z którą, jak pisały gazety, był „łączony” – do napisania artykułu zatytułowanego „Gdybym była prezydentem”. Rok później namówił Drew Barrymore, by przebrała się za Marilyn Monroe, odtwarzając jej występ z 1962 roku, gdy śpiewała „Happy Birthday, Mr. President” w Madison Square Garden.
Podobnie jak jego matka, która wykorzystywała swój wpływ, by ocalić Grand Central Terminal przed wyburzeniem lub ochronić Central Park przed planowanym wieżowcem, rozumiał siłę sławy – w tym własnej – i wiedział, jak wykorzystać ją dla spraw, na których mu zależało, czy to sprzedając magazyny, czy zwracając uwagę na wartościowe inicjatywy. Sześć lat temu zgodził się pozować do portretu Annie Leibovitz i udzielić wywiadu ówczesnemu redaktorowi naczelnemu Williamowi Norwichowi, pod jednym warunkiem: artykuł musiał skupiać się na Nagrodzie za Odwagę im. Johna F. Kennedy’ego, ustanowionej w 1989 roku, by honorować „przykładowe akty politycznej odwagi wybranych urzędników”, a na portrecie musiała się znaleźć prawniczka i działaczka na rzecz praw obywatelskich Elaine R. Jones, ówczesna członkini komisji przyznającej nagrodę. Gdy Norwich nie mógł się powstrzymać od pytania, czy kiedykolwiek rozważał start w wyborach, Kennedy nie uciekł. Zamiast tego zrobił pauzę i powiedział: „Muszę przyznać, że często o tym myślę”.
Czy zrobiłby to? Czy pozostałby przy „George’u”, kruchym magazynie, który postanowił uczynić sukcesem? I czy jego żona wykorzystałaby możliwości, jakie dawało jej małżeństwo, z taką samą przenikliwością, jaką wykazała się w swojej pierwszej roli jako pani John F. Kennedy Jr.? Jeśli tak, to które możliwości?
Nikt nie lubi pytań bez odpowiedzi – zwłaszcza tych.
Często zadawane pytania
Często zadawane pytania: Trwały urok Johna F. Kennedy’ego Jr. i Carolyn Bessette-Kennedy
Pytania na poziomie podstawowym
P: Kim byli John F. Kennedy Jr. i Carolyn Bessette-Kennedy?
O: John F. Kennedy Jr. był synem prezydenta Johna F. Kennedy’ego i Jacqueline Kennedy Onassis. Carolyn Bessette-Kennedy była specjalistką od public relations w modzie, która została jego żoną. Pamiętani są jako olśniewająca, ikoniczna para lat 90.
P: Dlaczego są nadal tak sławni?
O: Ich historia łączy amerykańską rodzinę królewską, ponadczasowy styl, tragiczną tajemnicę i narrację „co by było, gdyby”. Reprezentują szczyt glamour lat 90., a ich przedwczesne śmierci w katastrofie lotniczej w 1999 roku utrwaliły ich status jako legendarnej, zatrzymanej w czasie pary.
P: Co było takiego wyjątkowego w ich stylu?
O: Carolyn w szczególności była ikoną minimalistycznej mody. Jej proste sukienki typu slip, dopasowane garnitury i stonowana elegancja definiowały cool lat 90. i nadal są wpływowe. John Jr. ucieleśniał klasyczny, sportowy, amerykański look.
P: Jak zginęli?
O: 16 lipca 1999 roku John pilotował mały samolot lecący na Martha’s Vineyard. Z Carolyn i jej siostrą Lauren na pokładzie samolot rozbił się nad Atlantykiem. Przyczyną był błąd pilotażu spowodowany dezorientacją przestrzenną w mglistych warunkach nad wodą w nocy.
Pytania zaawansowane/szczegółowe
P: Poza glamour, jaka naprawdę była ich relacja?
O: Choć publicznie idealna, relacje sugerują złożone, intensywne małżeństwo. Byli zaciekle prywatni, ale stawiali czoła ogromnej presji mediów. Doniesienia wskazują na normalne wzloty i upadki małżeńskie, spotęgowane nie do zniesienia presją ciągłej uwagi publicznej.
P: Na czym naprawdę polega trwały urok lub fascynacja?
O: To zjawisko wielowarstwowe. Nostalgia za erą celebrytów sprzed mediów społecznościowych, ery analogowej. Tworzenie mitów wokół amerykańskiej rodziny królewskiej, tragiczny łuk rodziny naznaczonej powtarzającymi się publicznymi tragediami oraz dziedzictwo estetyczne specyficznego, wpływowego stylu Carolyn.
P: Czy w ich historii były jakieś kontrowersje lub mniej omawiane problemy?
O: Tak. Intensywne nękanie przez paparazzi, którego doświadczali, jest głównym, często krytykowanym aspektem.