Ostatnio usłyszałam coś, w co jeszcze rok temu nie uwierzyłabym, że jest możliwe: "Powstrzymałam się przed polubieniem krytycznego wpisu o Trumpie. A co jeśli niedługo znów będziemy chcieli odwiedzić USA?" Powiedziała to moja partnerka, brzmiąc zawstydzona. W Kopenhadze krążą pogłoski, że ludziom sprawdzają telefony przy kontroli paszportowej lub odmawia się im wjazdu za wypowiadanie się przeciwko amerykańskiemu prezydentowi. Rozmawiałyśmy o tym, jak dziwne jest w ogóle toczyć taką rozmowę – że wyrażanie opinii, zwłaszcza o USA, może stać się problemem.
Ale zgodziłyśmy się, że dość już tego. Jeśli cokolwiek ma się zmienić, musimy zabierać głos – choćby za pomocą małego "lubię to". Dlatego gdy Vogue zapytał, czy napisałabym o tym, jak Duńczycy odbierają pomysł Trumpa dotyczący nabycia Grenlandii – która jest częścią Królestwa Danii od XIX wieku i autonomiczna od lat 50. XX wieku – nie mogłam odmówić.
Dorastałam z heroicznym wizerunkiem Stanów Zjednoczonych. Częściowo dlatego, że byliście bohaterami – pomagaliście nam ocalić się przed nazistowskimi Niemcami – a częściowo dlatego, że Hollywood zapewniało mnie, że jeśli coś pójdzie nie tak, Tom Cruise wyskoczy z samolotu, by walczyć ze złymi facetami. Głęboko w sobie zawsze w to wierzyłam. Mając tylko sześć milionów ludzi, nie mielibyśmy większych szans, gdyby ktoś chciał nam zaszkodzić – przynajmniej nie bez silnych sojuszy. Mamy UE, NATO i tak bliskie relacje z USA, że nasz premier w latach 2000. biegał z prezydentem Bushem w Waszyngtonie (co było u nas znacznie większą historią niż w waszych mediach). Duńscy żołnierze również walczyli u boku Amerykanów, w tym w Afganistanie.
Dorastałam także z poczuciem, że wy robiliście wszystko – od noszenia Uggs po uprawianie Reformer Pilates – przynajmniej dwa lata wcześniej niż my. Gdy w latach 2010. byłam redaktor naczelną magazynu modowego, przekonałam zarząd, że pismo nie może być efektywnie wydawane, jeśli nie będę uczestniczyć w New York Fashion Week każdego sezonu. Siedzenie w Pastis w Meatpacking District i obserwowanie dobrze ubranych Nowojorczyków było tak samo inspirujące jak uczestnictwo w pokazie Marca Jacobsa. To było przed Noma, Ganni Girls, skandynawskim szykiem i ogłoszeniem Kopenhagi najfajniejszym miastem świata.
Nasze media i rozmowy przy obiedzie pełne są prób zrozumienia Trumpa. "Jeśli posłuchasz podcastu o czymś, co Trump powiedział w czwartek o Grenlandii, to w piątek może być już nieaktualne" – powiedział ojciec kolegi z klasy mojego syna w klubie obiadowym w zeszłym tygodniu. Czy teraz przesadza, by później postawić na swoim? Czy powinniśmy traktować go poważnie, ale nie dosłownie? Czy to wszystko tylko odwracanie uwagi od tego, co dzieje się w USA?
Zapytałam przyjaciółkę z branży komunikacji, czy kiedykolwiek wierzyła, że Trump przejmie Grenlandię siłą militarną. "Nie" – odpowiedziała. "To nie tylko ziemia; to ludzie. Czy staliby się amerykańskimi obywatelami wbrew swojej woli? Nie sądzę, żeby do tego doszło". Ale obie zgadzamy się, że Trump i jego administracja często mówią rzeczy, które są faktycznie nieprawdziwe – i to nas niepokoi. "Przypomina mi to manipulancką przyjaciółkę, którą miałam w szkole, a która kłamała tak przekonująco, że prawie zastanawiałam się, czy to ja nie jestem szalona" – powiedziała.
Na przyjęciu inauguracyjnym Copenhagen Fashion Week w poniedziałkowe popołudnie było tyle samo czułych całusów i kieliszków szampana co zawsze. Redaktorzy, projektanci i pracownicy PR rozmawiali głównie o chłodzie i o tym, na które kolacje wybiorą się w tym tygodniu. Ale gdy zapytałam, czy wypowiedzi Trumpa na temat Grenlandii ich niepokoją, przytaknęli.
"Wpływa to na mnie osobiście na dwóch poziomach" – powiedziała współwłaścicielka agencji modowej i firmy PR. "Naprawdę trudno jest planować budżety dla naszych marek. Musimy brać pod uwagę..." Martwię się, czy nie znajdziemy się w tak niepewnej sytuacji, że duńska konsumpcja spadnie, a my nie będziemy wiedzieć, czy zostaną wprowadzone nowe cła dla marek sprzedających w USA. Na bardziej osobistym poziomie, zdarzają się wieczory, kiedy karmię piersią moją trzymiesięczną córeczkę – wtedy często nadrabiam zaległości w wiadomościach. Dania to taki kraj, w którym czujemy się bezpiecznie, zostawiając nasze dziecko śpiące na zewnątrz w wózku, podczas gdy my siedzimy w kawiarni, i zastanawiam się, czy kiedy moja córka będzie miała własne dziecko, nadal będzie tu tak bezpiecznie.
Redaktorka magazynu, z którą rozmawiałam, zastanawiała się nad tymi z najbliższego otoczenia Trumpa – co mogą mu szeptać do ucha, jakie mogą mieć interesy komercyjne i dlaczego nikt mu nie mówi, żeby przestał. "Nasz własny system polityczny jest zbudowany wokół wielu mniejszych partii, które muszą znajdować kompromisy we wszystkich sprawach, więc jedna osoba nigdy nie byłaby w stanie zgromadzić tak dużej władzy" – zauważyła redaktorka.
Ostatnio zaczęłam też słyszeć, jak coraz więcej osób mówi, że może to właśnie było potrzebne, by Europa się zjednoczyła, a my, Duńczycy, naprawdę zainteresowaliśmy się Grenlandią. To brzmi dla mnie prawdziwie. Poza kilkoma lekarzami, którzy przeprowadzili się tam dla dobrej pensji, nie znałam nikogo, kto by tam był – do teraz. Najbliżej wyspy byłam jako dziecko, układając puzzle przedstawiające naszą rodzinę królewską stojącą na śniegu w Nuuk, w grenlandzkich strojach narodowych.
Dania zachowywała się jak potęga kolonialna, jaką była jeszcze w latach 70., kiedy to kilka tysięcy grenlandzkich kobiet założono wkładki domaciczne bez ich wiedzy. Obecnie otrzymują one odszkodowanie. A gdy kilka niedziel temu odbyła się demonstracja solidarności z Grenlandią, Grenlandczycy i Duńczycy wyszli razem na ulice, niosąc grenlandzką flagę. Ale jeszcze w XVIII wieku to Dania władała swoją potęgą w Grenlandii.
Oczywiście Grenlandia zaczęła polegać na wsparciu Danii; społeczeństwo liczące 56 000 ludzi w dzisiejszym świecie raczej nie poradzi sobie samo. Ale jak powiedział nasz minister spraw zagranicznych w Fox News: "Można handlować z ludźmi, ale nie można handlować ludźmi". To dobra zasada.
Często zadawane pytania
Oczywiście Oto lista często zadawanych pytań o tym, jak Duńczycy dyskutują na temat zainteresowania Trumpa Grenlandią, z jasnymi i zwięzłymi odpowiedziami.
Początkujący Ogólne pytania
1 Dlaczego Grenlandia znów jest w wiadomościach?
Ponieważ były prezydent USA Donald Trump publicznie potwierdził swoje zainteresowanie kupnem Grenlandii podczas swojej kadencji i niedawno ponownie wyraził to zainteresowanie, nazywając to świetną transakcją nieruchomości. To ponownie rozbudziło dyskusję w Danii.
2 Czy USA mogą faktycznie kupić Grenlandię?
Nie, Grenlandia nie jest na sprzedaż. Jest to samorządne terytorium w ramach Królestwa Danii. Zarówno rząd grenlandzki, jak i duński wielokrotnie i jednoznacznie to stwierdziły.
3 Jaka była bezpośrednia duńska reakcja na pierwotną propozycję Trumpa?
Spotkała się z niedowierzaniem i kpinami. Ówczesna premier Danii Mette Frederiksen nazwała ten pomysł absurdalnym i spowodowało to krótki spór dyplomatyczny, w wyniku którego Trump odłożył wizytę państwową w Danii.
4 Czy Duńczycy i Grenlandczycy postrzegają to jako poważną propozycję?
Większość postrzega to jako punkt rozmów politycznych, a nie poważną propozycję geopolityczną. Jednak traktują poważnie podstawowe kwestie, które to podkreśla: suwerenność, historię kolonialną i zainteresowanie mocarstw Arktyką.
Zaawansowane Szczegółowe pytania
5 Poza żartami, co tak naprawdę niepokoi Duńczyków?
Duńczycy i Grenlandczycy dyskutują o: 1) suwerenności i bezpieczeństwie Arktyki, ponieważ zmiany klimatyczne otwierają nowe szlaki żeglugowe; 2) rywalizacji mocarstw na ich podwórku; oraz 3) poszanowaniu prawa Grenlandii do samostanowienia.
6 Jak sama Grenlandia się do tego odnosi?
Grenlandia stanowczo sprzeciwia się temu pomysłowi. Postrzegają to jako przypomnienie kolonialnej przeszłości, w której ich ojczyzna była traktowana jak towar. Dyskusja ta wzmocniła lokalne wezwania do pełnej niepodległości od Danii, ale na ich własnych warunkach.
7 Jaki jest związek z bazą lotniczą Thule?
USA już mają dużą strategiczną bazę wojskową w Grenlandii – bazę lotniczą Thule. Duńczycy dyskutują, czy zainteresowanie Trumpa naprawdę dotyczyło rozszerzenia amerykańskiej obecności wojskowej, używając zakupu jako tępego narzędzia do negocjacji, które normalnie prowadzi się dyplomatycznie.
8 Czy istnieje jakikolwiek duński podział polityczny w tej kwestii?
Podział ten mniej dotyczy linii partyjnych, a bardziej perspektywy.
