**"Zjawisko mody męskiej"** autorstwa Kathleen Beckett po raz pierwszy ukazało się w sierpniowym wydaniu Vogue z 1984 roku. Aby zobaczyć więcej perełek z archiwum Vogue, zapisz się tutaj do naszego newslettera Nostalgia.
Przez kilka sezonów moda męska była jednym z najbardziej rozpowszechnionych – i docenianych – trendów na światowych wybiegach. W kolekcjach jesiennych Mediolan był praktycznie zalewany dopasowanymi płaszczami i trenczami, zwłaszcza u Giorgio Armaniego, często nazywanego „mistrzem mody męskiej”. W Paryżu kolekcje męskie obejmowały wszystko, od ekscentrycznych propozycji Jeana Paula Gaultiera – workowatych spodni i uroczych kamizelek z jego linii męskiej – po bardziej klasyczne marynarki i spodnie Yves'a Saint Laurenta. Z powrotem w Nowym Jorku projektanci od Anne Klein po Calvina Kleina oferowali tak wiele luźno skrojonych „chłopięcych” płaszczy i plisowanych spodni z męskich tkanin, że mogliby nimi wypełnić stadion piłkarski tej jesieni. Wszędzie buty są płaskie i sznurowane, nie pozostawiając wątpliwości co do inspiracji modą męską. Pod spodem znajdują się teraz inne podstawowe elementy męskiej garderoby: podkoszulki Jockey International, slipy Calvina Kleina oraz, w paryskim i sohowskim Tous les caleçons, kolorowe bokserki, które często służą też jako sportowe szorty na zewnątrz.
To, co jest szczególnie godne uwagi i fascynujące w modzie męskiej, to entuzjazm, z jakim przyjęły ją kobiety, jak pewnie pojawia się zarówno na wybiegach, jak i miejskich ulicach z równą łatwością, oraz jak wykroczyła poza trend, stając się rzeczywistością modową. Kobiety w całym kraju, o różnym pochodzeniu i poziomie ekonomicznym, zaadaptowały modę męską w jakiejś formie. Spacer w porze lunchu przez dzielnicę biznesową dowolnego miasta pokaże, że garnitur w paski z ołówkową spódnicą i bluzką z fularową kokardą to podstawowy strój wielu pracujących kobiet. Poza biurem, działy i sklepy z odzieżą męską zgłaszają, że coraz więcej ich klientek to kobiety – kupujące dla siebie koszule i swetry.
Męska moda dla kobiet wydaje się zjawiskiem lat 80., ale bliższe spojrzenie pokazuje, że rozwijała się od lat. Jej powszechność w miejscu pracy ma korzenie w długotrwałej rzeczywistości: mężczyźni dominują w świecie biznesu, a dla kobiet wkraczających w tę sferę, ustalony dress code – dopasowane ubrania z marynarką – był jedynym dostępnym wzorem do naśladowania. Dziś, gdy więcej kobiet pracuje, często z konieczności, a nie z wyboru, dostosowują one swoją garderobę i wizerunek odpowiednio. Dekadę temu książka Johna Molloya *Dress for Success* rekomendowała szary garnitur z flaneli – ze spódnicą – jako właściwy strój dla kobiet na stanowiskach kierowniczych. Od tamtej pory stał się on damskim „garniturem władzy”, preferowanym, jeśli nie wymaganym, uniformem. I pomimo potencjalnej nudności noszenia „munduru” – lub frustracji tym, co symbolizuje – ten look ma praktyczny sens dla większości pracujących kobiet.
Jak zauważa Alison Lurie w *The Language of Clothes*, kiedy posiadanie dzieci było głównym celem kobiety, moda pomagała jej odnieść sukces. Suknie z turniurą i podkreślonym biustem z epoki wiktoriańskiej oraz obcisłe spódnice i stożkowe staniki z lat powojennych podkreślały kobiecą sylwetkę i uwydatniały kobiecość, skupiając się na jej zdolności do przyciągania mężczyzn.
Teraz jednak, gdy więcej kobiet dołącza do siły roboczej i prowadzi gospodarstwa domowe, chcą i potrzebują kariery, a nie tylko dzieci. Poszukują ubrań, które pomogą mężczyznom skupić się na ich intelekcie, a nie na ciele. „Zbroja” szarego garnituru z flaneli lub bardziej stylowe wersje od Giorgio Armaniego czy Ralpha Laurena służą temu celowi.
Jak zauważyła pisarka finansowa Jane Bryant Quinn w niedawnym wydaniu: „Chcesz, żeby ludzie słuchali tego, co mówisz, a nie patrzyli na...” To, co nosisz, ma znaczenie. Aby być świetnym w pracy, skupienie powinno być na samej pracy, a nie na ulotnych trendach mody. Jak zauważa Lurie, mężczyzna, który ma obsesję na punkcie szerokości swoich krawatów, klap czy nogawki spodni, może być postrzegany przez kolegów i szefów jako niestabilny, a przynajmniej kapryśny i próżny. Podobnie kobieta, która przynosi najnowsze style z wybiegów do biura, z pewnością wzbudzi wątpliwości co do jej profesjonalizmu.
Przyjęcie bardziej tradycyjnie męskiego podejścia do ubioru daje kobietom kolejną korzyść: prostotę. Jak niedawno zauważyła redaktorka gazety Nancy Newhouse: „Mężczyźni nie potrzebują wrodzonego zmysłu mody, żeby dobrze wyglądać – mogą po prostu zdecydować, w jakim kolorze garnitur założyć dzisiaj”. Poranki spędzone na pogoni, by przygotować dzieci do szkoły i siebie do pracy, pozostawiają mało czasu lub energii na skomplikowane decyzje dotyczące garderoby. Podobnie jak mężczyzna, kobieta, która może założyć garnitur i być jednocześnie atrakcyjnie i odpowiednio ubrana na cały dzień, już ma przewagę.
Poza miejscem pracy moda męska nadal ma duży wpływ. Pojawiła się cała kategoria odzieży sportowej – dresy, szorty dresowe i T-shirty, zapożyczone z męskiej szatni i obecnie uważane za unisex – ponieważ utrzymanie formy stało się priorytetem, a nawet stylem życia, dla starzejących się wyżowców.
Ubior unisex osiągnął szczyt w latach 60., w czasie gdy rewolucja seksualna i niepokoje polityczne burzyły bariery, kwestionowały autorytety i obalały konwencje – w tym dress code. Wielu mężczyzn i kobiet zaczęło dzielić się garderobą. Jak wyjaśniają Michael i Ariane Batterberry w *Mirror, Mirror: A Social History of Fashion*, była to wyzwalająca era dla obu płci. Kobiety zamieniły krępujące spódnice i niestabilne wysokie obcasy na wygodne spodnie i tenisówki. Mężczyźni zamienili sterylne białe koszule na kolorowe haftowane bluzki ludowe i dodawali koraliki. Ubrania stały się mniej związane z płcią, a bardziej z osobistą ekspresją – często czerpiąc z przeszłości (jak aksamitne knickersy i powiewne bluzki poety) lub wyobrażając sobie przyszłość (jak „kosmiczne” kombinezony i hełmy Courrègesa), podczas gdy T-shirty, dżinsy i wojskowe kurtki z demobilu stały się podstawą na protesty, w klasach i na koncertach rockowych.
Muzyka i muzycy tamtych czasów, którzy potężnie uchwycili marzenia pokolenia, również ucieleśniali ten nowy styl. The Rolling Stones afiszowali się w kwiecistych koszulach i obcisłych hip-huggersach na okładkach albumów i na scenie; The Beatles i ich maharishi spopularyzowali medytację i kaftany kultur wschodnich. Dziś ubiór unisex jest często nazywany androgynicznym, odzwierciedlając trwające zacieranie granic i norm. Ponownie pojawia się on najbardziej uderzająco – czasem skandalicznie – w muzyce. Topy bez ramiączek, zwisające bluzy dresowe i dynamiczny taniec Jennifer Beals w *Flashdance* można by łatwo zamienić z Kevinem Baconem w *Footloose*. Długowłosy, mocno umalowany Boy George z Culture Club przyjął hybrydowy styl etniczny – częściowo chasydzki Żyd, częściowo gejsza (tak przekonująco, że francuska celnicy raz odmówili mu wjazdu, wątpiąc, że jest mężczyzną). Rozcięte, podwinięte lub przycięte T-shirty i czarna skóra stały się uniwersalne. Nawet „garnitur w kratę”, wymieniany przez Batterberrych jako strój unisex lat 60., pojawił się ponownie w odważnej czarno-białej wersji na Annie Lennox z Eurythmics podczas ich ostatniej trasy po USA. Oversizowe sylwetki inspirowane japońskimi projektantami są czasem przyjmowane przez Duran Duran – grupę, którą wielu przewiduje jako następców The Beatles – którzy noszą międzykulturowy styl. Dopełniają look odważnym, ale pochlebnym makijażem. Na ulicach, od nowojorskiego East Village po londyńską Kensington High Street, wszyscy – chłopcy i dziewczęta, mężczyźni i kobiety – przeglądają te same wieszaki w najmodniejszych butikach miasta. Prawdopodobnie wszyscy noszą tweedowe, jednorzędowe płaszcze, zestawione z czarnymi beretami, okularami przeciwsłonecznymi Ray-Ban, neonowymi bransoletkami na kostkę i oversizowymi frędzlowanymi szalami Bliskiego Wschodu, we wzory takie jak czarno-białe OWP lub czerwono-białe Beduinów.
W bardziej klasycznym stylu, więcej kobiet zwraca się ku działom męskim po swetry z Shetlandii i koszulki polo, lub wybiera spośród wielu damskich wersji nimi inspirowanych. Rezultatem jest androgyniczny look, który wydaje się typowo amerykański i dobrze wychowany. Ponadczasowy urok mody męskiej ma korzenie w jej wyższej jakości.
Męskie ubrania są chwalone za kunsztowne krawiectwo, dbałość o detal oraz trwały krój i tkaniny, często w niższej cenie. Są stworzone, by przetrwać, częściowo dlatego, że mężczyźni zwykle nie wymieniają całej garderoby co sezon. W latach 70. wiele marek odzieży męskiej, takich jak Stanley Blacker i Arthur Richards, wprowadziło linie damskie, mając na celu zaoferowanie kobietom „dobrych, dobrze skrojonych ubrań” i „lepszych jakościowo tkanin”. Od tamtej pory więcej projektantów mody męskiej poszło w ich ślady, gdy kobiety zaczęły domagać się większej wartości za swoje wydatki na modę. Doprowadziło to do tego, co niegdyś nazywano „inwestycyjnym ubieraniem się” – ubrań, które wytrzymują próbę czasu i trendów, mądrym wyborem dla kobiet szukających trwałego stylu.
Dzisiejsze obawy ekonomiczne również napędzają popularność mody męskiej. Historycznie, w trudnych czasach – jak teraz, pomimo niektórych poprawiających się wskaźników – ubrania stają się bardziej stonowane, przybierając przygaszone, stonowane kolory typowe dla tradycyjnej mody męskiej. Wielki Kryzys lat 30. i lata wojenne 40. spopularyzowały prosty, skromny szary garnitur zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet, styl, który powrócił w podatnych na recesję latach 80.
Inne historyczne powiązania pomagają wyjaśnić dzisiejszy trend. Od czasów, gdy Amelia Bloomer i jej współtowarzyszki sufrażystki nosiły bufiaste spodnie pod spódnicami do kolan, moda męska symbolizowała odważnego, nawet rewolucyjnego ducha – odzwierciedlonego w erze protestów lat 60. niebieskimi dżinsami, jak zauważa Anne Hollander w *Seeing Through Clothes*.
Coco Chanel dodała stylowego zwrotu w latach 20., spopularyzując spodnie i tweedowe marynarki swojego kochanka, tworząc look „garçonne”: krótkie włosy, plisowane spodnie, marynarki smokingowe i muszki. Początkowo postrzegany jako „zabawnie perwersyjny”, jak zauważył fotograf Jacques Henri Lartigue, noszony był tylko przez młodych i odważnych, dopóki Chanel nie złagodziła go warstwami biżuterii, poszerzając jego apel.
Wielkie piękności kolejnej dekady – Marlene Dietrich, Katharine Hepburn, Greta Garbo – wniosły glamour i wyrafinowanie do spodni i dwurzędowych marynarek. Yves Saint Laurent, który często włącza modę męską do swoich kolekcji, wyjaśnił, że niektóre z jego charakterystycznych projektów, jak marynarka „smoking” i garnitur z spodniami, były inspirowane ulubionym zdjęciem Marlene Dietrich w męskiej marynarce i spodniach, z jedną nogą opartą na stopniu samochodu i beretem przekrzywionym na jedno oko. Podobne wpływy można zobaczyć w pracy Armaniego na stronie 343.
W 1953 roku Vogue zapoznał kobiety z zakupami w sklepach męskich, prezentując modelkę w różowej koszuli Brooks Brothers. Zaakceptowało to wartość modową odzieży męskiej dla kobiet. Jedno z czasopism przypisało mu nawet zapoczątkowanie wejścia Brooks Brothers w odzież damską – i wejścia kobiet do Brooks Brothers i innych marek odzieży męskiej. Sklepy męskie wciąż mają dziś urok. Odważne proporcje i mocne linie męskich ubrań nadają noszącej je osobie aurę pewności siebie i autorytetu, poczucie siły i pewności. A w miarę starzenia się populacji, męski krój oferuje kolejną zaletę: sposób na pozostanie stylową dla sylwetki, która już nie może – lub nie powinna – podążać za niektórymi innymi trendami mody.
Ale łatwe dopasowanie można przesadzić. Kiedy marynarka staje się zbyt oversize, sweter zbyt duży, wysyła to inną wiadomość. Alison Lurie opisuje to jako bezradną słodycz małej dziewczynki bawiącej się w przebieranie, uchwyconą w looku *Annie Hall* lub w niektórych bardziej przesadzonych oversizowych projektach pochodzących dziś z Japonii. To look z całym urokiem bawiącego się chłopczycy – a nie potężnej dyrektorki w pracy czy pewnej siebie kobiety w swobodnej sytuacji.
Noszenie męskiego swetra lub marynarki może też przypominać nam wcześniejsze dni, gdy pożyczałyśmy je od brata lub chłopaka z podziwu i uczucia. Może to, jak zasugerował jeden psychiatra, „odtwarzać bliskość z ojcem” – często pierwszym symbolem autorytetu dla kobiety, który może chcieć ucieleśniać za każdym razem, gdy wybiera strój inspirowany modą męską.
Patrząc w przyszłość na nadchodzące sezony, moda męska dla kobiet nie wykazuje oznak zanik
