„Czy jest pani podekscytowana?” – pyta kierowca, gdy wsiadamy do samochodu. Dotarcie do Entebbe w Ugandzie zajęło mi 32 godziny i trzy loty, po czym spędziłam noc w pobliżu lotniska, a następnie małym samolotem bush plane doleciałam do pasa startowego Kihihi. Mimo długiej podróży, wyczerpania i przede mną jeszcze półtorej godziny wyboistej jazdy do Gorilla Forest Lodge – schroniska A&K – jestem naprawdę podekscytowana. A jeśli nazwa hotelu nie jest wystarczająco wymowna, to dodam, że przyjechałam tu na trekking w poszukiwaniu goryli.
Mniej więcej w połowie drogi zaczyna padać. Woda spływa po czerwonej, ubitej drodze, ale wciąż jestem pod wrażeniem, jak bujny jest tu krajobraz. Faliste wzgórza pokryte są wszystkimi odcieniami zieleni, jakie można sobie wyobrazić. Gdy w oddali rozlegają się grzmoty, mam nadzieję, że mżawka nie zepsuje planów na najbliższe dni. Jednak gdy tylko docieram do lodge’u, moje obawy zaczynają znikać.
Z każdym krokiem pod stromym wzgórzem – co jest przedsmakiem nadchodzącego trekkingu – czuję się bardziej ożywiona. W połowie drogi uśmiecham się na widok żartobliwego znaku „prawie na miejscu”, ale dopiero małpa L’Hoesta, która siedzi blisko szczytu niczym gospodarz witający gości, skutecznie otrząsa mnie z jet lagu. Moja ekscytacja rośnie, gdy docieram do pokoju, zwłaszcza gdy wychodzę na szeroki taras z wiszącymi fotelami bujanymi, z których roztacza się widok na dżunglę – idealne miejsce na spokojną kontemplację. Miękka mgła unosi się nad wierzchołkami drzew, dodając odrobinę tajemniczości, i zastanawiam się, ile goryli górskich, tak jak ja, szuka schronienia przed deszczem.
Trochę tła: W Afryce znajduje się 13 schronisk A&K, wcześniej znanych jako Sanctuary Retreats. Należą one do Abercrombie & Kent, pioniera luksusowych safari od 1962 roku. Firma rozszerzyła swoją działalność na lodge’e tuż przed 2000 rokiem, otwierając Olonana w kenijskim Masai Mara. Obecnie prowadzą również butikowe statki rzeczne, w tym nowy Pure Amazon w Peru, który został uruchomiony w zeszłe lato. Tymczasem Gorilla Forest Lodge został ponownie otwarty w czerwcu po pełnym remoncie. To jedyny luksusowy lodge położony w samym sercu Nieprzeniknionego Lasu Bwindi, co było możliwe dzięki zaangażowaniu założyciela Geoffreya Kenta w ochronę dzikiej przyrody i jego roli w ustanowieniu Bwindi parkiem narodowym.
Gorilla Forest Lodge ma tylko 10 apartamentów, wszystkie niedawno powiększone, z łóżkami z baldachimami i dużymi łazienkami wyposażonymi w głębokie wanny. Minibar jest bezpłatny, zaopatrzony w ciasteczka (ostrzeżono mnie, żeby zamykać drzwi, aby uniknąć wizyt małp), a personel przynosi nawet karafkę wina podczas wieczornego ścielenia łóżka. Wśród przemyślanych akcentów znajduje się zestaw do jogi i mini hantle w płóciennej torbie oraz podgrzewana mata na wygodnym materacu. Ale to lokalne rzemiosło wyróżnia się najbardziej – od sufitów utkanych z włókna bananowego i papirusu przez organizację pozarządową Ride 4 a Woman, po poduszki dekoracyjne autorstwa Florence Nakachwa z Mekeka Designs.
Główny budynek jest równie imponujący. Przebudowany, aby oferować więcej przytulnych przestrzeni, w tym trzy salony oddzielone od jadalni, jest głęboko związany z otoczeniem. Plecione kosze na zakupy zostały przerobione na abażury, a tkanina z kory – niegdyś znana jako „tkanina królewska” w Królestwie Buganda – wisi jako dzieło sztuki nad kominkiem. Podobnie jak pokoje, wszystko wykonane jest z naturalnych materiałów, takich jak lokalne drewno, a każdy mebel jest wykonany na zamówienie w Ugandzie. Małe spa na dole oferuje dwa gabinety zabiegowe, w tym jeden dla par, dając gościom idealny sposób na relaks po dniu trekkingu – jeśli oczywiście nie udadzą się od razu do swoich pluszowych pokoi.
Po spokojnej nocy wszyscy z niecierpliwością czekaliśmy na rozpoczęcie następnego dnia. Wyjechaliśmy przed 7 rano na briefing w pobliskim centrum parku, gdzie dołączyliśmy do lokalnych grup i innych podekscytowanych turystów. Tam dowiedzieliśmy się, że na wolności żyje szacunkowo 1063 goryli górskich (według spisu z 2019 roku), z czego prawie połowa w Ugandzie. Usłyszeliśmy również, że ludzie dzielą około 98% DNA z gorylami górskimi, dlatego podczas wizyty będziemy nosić maski na twarz, aby zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania chorób. Co najważniejsze, omówiliśmy zasady: nie dotykać, nie karmić, nie biegać i zawsze słuchać przewodnika.
Moja grupa wspomniała naszemu kierowcy z Abercrombie & Kent, że mamy nadzieję na możliwie krótką wędrówkę. Okazuje się, że takie prośby nie są nierozsądne. Każdego ranka tropiciele – wielu z nich to byli kłusownicy – wyruszają do Bwindi, aby zlokalizować goryle, więc przewodnicy wiedzą, którą rodzinę odwiedzić i od czego zacząć. Gdy przydzielono nam przewodnika parkowego, Saidi, zapewnił nas, że to będzie szybki i łatwy spacer, o ile goryle pozostaną na miejscu. W końcu to dzika przyroda.
Dojazd do punktu wyjścia zajął około półtorej godziny, gdzie spotkaliśmy grupę tragarzy – dostępnych do pomocy w noszeniu plecaków – oraz dwóch uzbrojonych strażników, którzy mieli nam towarzyszyć na wypadek nieprzewidzianych niebezpieczeństw. Po 30-minutowym spacerze obok plantacji herbaty (zasadzonej zarówno dla dochodu, jak i jako naturalna bariera, ponieważ zwierzęta z dżungli nie jedzą liści, trzymając je z dala od wiosek) i zejściu stromym wzgórzem w bujnej dżungli, dotarliśmy do trawiastego obszaru pełnego krzewów. Tuż po drugiej stronie znajdował się srebrnogrzbiety, dojrzały samiec, zajadający liście.
Ogarnęło mnie natychmiastowe poczucie zachwytu. Srebrnogrzbiety o imieniu Ruyombo był krępy, o krótkich kończynach. Był mniejszy, niż sobie wyobrażałam, ale wciąż wspaniały i onieśmielający. Choć spokojny i pozornie łagodny, Saidi powiedział mi, że Ruyombo ma około przeciętnej wielkości, co oznacza, że wciąż waży około 400 funtów czystych mięśni. Ale Ruyombo nie był sam; oprócz trzech czarnogrzbietych (dojrzałych samców bez srebrnych włosów) w pobliżu, tuż za patriarchą była też matka z dwumiesięcznym synem.
Obserwowaliśmy, jak tuli go w ramionach. Za każdym razem, gdy próbował dreptać w naszą stronę, delikatnie ciągnęła go z powrotem za nogę. Gdy stał się niespokojny i próbował wspiąć się na jej głowę, zdjęła go i postawiła na ziemi. Jako osoba mająca małe siostrzenice i siostrzeńców, nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Jeśli spędzało się czas z dziećmi, rozumie się, jak męczące może być nadążanie za ich energią i psotami. W ten sposób to niesamowite, jak uniwersalne jest macierzyństwo – lub w moim przypadku, ciotkowanie.
Gdy nasza godzina dobiegała końca (każda rodzina goryli przyjmuje jedną grupę odwiedzających dziennie na jedną godzinę), matka odwróciła się do nas plecami, jakby sygnalizując, że czas już iść. Gdy przedzierałam się przez niskie krzewy, czarnogrzbiety przerwał przekąskę i przeszedł tuż obok mnie. Całe doświadczenie wydawało się snem. W drodze powrotnej, gdy małpy z czerwonymi ogonami przeskakiwały przez drzewa, Saidi zapytał, czy jesteśmy gotowi na kolejny trekking. Oczywiście nie tego dnia, ale już z niecierpliwością czekałam na przygodę następnego dnia.
Chociaż trekking w poszukiwaniu goryli jest tu główną atrakcją, Gorilla Forest Lodge oferuje również inne aktywności na świeżym powietrzu, takie jak obserwacja ptaków (ponad 350 gatunków) i wędrówki do wodospadów, a także doświadczenia kulturowe. Moja wizyta obejmowała zaplanowane spotkania ze społecznościami Batwa i Bakiga. Miałam nadzieję dołączyć do tych drugich, ale gdy zbliżaliśmy się do lodge’u, rozpoczęła się ulewa, zmuszając do zmiany planów. Zamiast tego porozmawiałam z członkiem personelu hotelu, aby dowiedzieć się więcej o działalności charytatywnej Abercrombie & Kent. Poza zatrudnianiem lokalnych mieszkańców, firma aktywnie wspiera społeczność. W Bwindi obejmuje to rozbudowę lokalnej szkoły podstawowej, pomoc dla 15 innych szkół, instalację zbiorników z filtrami LifeStraw dla czystej wody oraz oferowanie stypendiów i zasobów dla pobliskiej szkoły pielęgniarskiej.
Następnego ranka wyruszyliśmy na kolejny trekking, ponownie pod przewodnictwem Saidi. Zaskakująco, wędrówka była nawet krótsza niż poprzedniego dnia, ale tym razem byliśmy głęboko w dzikiej dżungli. Znaleźliśmy srebrnogrzbietego, Kavuyo, który był iskany przez samicę, podczas gdy sześć innych goryli żywiło się liśćmi w koronach drzew. Jeden nawet zjechał po lianie – prawdziwy moment Tarzana. Zupełnie inne otoczenie sprawiło, że było to wyjątkowe doświadczenie, pozostawiając mnie ciekawą, co inne trekkingi mogłyby zaoferować. Ale ponieważ był to nasz ostatni dzień, wróciliśmy do lodge’u, aby zrelaksować się przy ognisku, dzieląc się opowieściami o naszych przygodach przy dźwiękach żywej harfy.
Ostatniego dnia wyjechaliśmy przed świtem, a nieoczekiwane roboty drogowe zaprowadziły nas na długą, malowniczą objazdową trasę. Przejeżdżając obok tych samych gór, które widzieliśmy w drodze do goryli, obserwowaliśmy, jak niebo zmienia się z pastelowego różu w jaskrawą pomarańczę, ścigając wschód słońca. Spoglądając przez okno po raz ostatni, poczułam przypływ wspomnień – goryli i społeczności, która umożliwia te doświadczenia. Mogłam tylko mieć nadzieję, że pewnego dnia będę miała szczęście tu wrócić.
Często zadawane pytania
Oczywiście. Oto lista często zadawanych pytań na temat odnowionego lodge’u w Ugandzie jako bazy do trekkingu w poszukiwaniu goryli, napisana naturalnym, konwersacyjnym tonem.
Ogólne / Rezerwacje
P: Gdzie dokładnie znajduje się ten lodge?
O: Znajduje się w mieście Kisoro w południowo-zachodniej Ugandzie. To największe miasto najbliższe zarówno Parkowi Narodowemu Goryli Mgahinga, jak i Nieprzeniknionemu Parkowi Narodowemu Bwindi, co czyni go idealnym centralnym punktem.
P: Czy lodge jest nowy, czy tylko odnowiony?
O: To kompletna przebudowa i renowacja dobrze znanego, istniejącego już lodge’u. Został zmodernizowany z nowoczesnymi udogodnieniami, zrównoważonymi rozwiązaniami i świeżą estetyką, zachowując jednocześnie autentyczny, gościnny charakter.
P: Co sprawia, że ten lodge jest idealną bazą wypadową do trekkingu w poszukiwaniu goryli?
O: Jego doskonała lokalizacja oznacza krótszą, mniej stresującą podróż do siedziby parku w dniu trekkingu. Po długim dniu wędrówki można wrócić do niezawodnego gorącego prysznica, wygodnych łóżek i doskonałego jedzenia bez długiej, wyboistej jazdy.
P: Jakie rodzaje pokoi są dostępne?
O: Po przebudowie dostępny jest zakres od przytulnych pokoi standardowych po przestronne apartamenty i prywatne domki. Wiele z nich oferuje zapierające dech w piersiach widoki na otaczające wulkany Wirunga.
Logistyka trekkingu w poszukiwaniu goryli
P: Czy lodge może pomóc nam w uzyskaniu pozwoleń na trekking w poszukiwaniu goryli?
O: Absolutnie tak. To jedna z ich kluczowych usług. Współpracują z oficjalnymi touroperatorami, aby zabezpieczyć dla Państwa bardzo pożądane pozwolenia, które muszą być zarezerwowane z dużym wyprzedzeniem.
P: Nie jesteśmy doświadczonymi piechurami. Czy trekking w poszukiwaniu goryli stąd jest nadal możliwy?
O: Tak. Zespół lodge’u może doradzić, który park i konkretna rodzina goryli mogą być najlepsze dla Państwa poziomu sprawności. Pomogą również przygotować Państwa na to, czego się spodziewać.
P: Jak wygląda typowy dzień trekkingu podczas pobytu tutaj?
O: Wcześnie rano zjecie śniadanie, a następnie pojedziecie krótkim dojazdem na briefing w parku. Po trekkingu wrócicie do lodge’u na lunch, gorący prysznic i czas na relaks oraz podzielenie się opowieściami o niesamowitym doświadczeniu.
P: Poza gorylami, co jeszcze możemy robić?
O: Lodge może zorganizować inne aktywności, takie jak trekking w poszukiwaniu złotych małp, wędrówki na wulkany, wizyty kulturowe w lokalnych społecznościach Batwa, obserwację ptaków i malownicze spacery przyrodnicze wokół jeziora Mutanda.
