**Tłumaczenie tekstu z języka angielskiego na polski:**
Spotykam Sienną Spiro w holu hotelu Ludlow w chaotyczny dzień. Została wyrzucona ze swojego pokoju po tym, jak znacznie przekroczyła godzinę wymeldowania („Myślałam, że pozwolą mi zostać, ale wyrzucili mnie!”), więc rozmawia ze mną, potem pędzi na sesję zdjęciową, a na koniec leci do domu do Londynu.
Nic dziwnego, że jest ciągana w tylu kierunkach – tak się dzieje, gdy jest się jednym z najbardziej pożądanych nowych nazwisk w muzyce. Zaledwie cztery lata temu Spiro porzuciła szkołę, aby w pełni skupić się na śpiewaniu i pisaniu piosenek. Teraz, mając na koncie 1,2 miliarda streamów na całym świecie, 20-latka wydała swój debiutancki album, Visitor, nakładem Capitol Records. Album jest następstwem ogromnego sukcesu jej głównego singla „Die on This Hill”, szczerej, fortepianowej ballady, która prezentuje jej chropowaty kontralt. (Kiedy wykonała go w The Tonight Show Starring Jimmy Fallon wcześniej w tym roku, publiczność kilkakrotnie przerywała jej oklaskami.)
Tutaj Spiro rozmawia z Vogue o tym magicznym momencie.
Vogue: „Die on This Hill” jest wszędzie, twój debiutancki album się ukazuje, a właśnie wyprzedałaś swoją światową trasę. O czym myślisz w tych dniach?
Sienna Spiro: Jedyne, o czym mogę teraz myśleć, to kanapka z kurczakiem. [Śmiech.] Skoro jestem w Nowym Jorku, mam ochotę na Chick-fil-A. Ale poważnie, jestem po prostu bardzo, bardzo wdzięczna. Staram się być obecna i chłonąć to wszystko, bo wiem, że to nie jest normalne. Wiem, że to nie jest prawdziwe życie. To jest po prostu naprawdę, naprawdę szalone.
Opowiedz mi, jak powstało „Die on This Hill”. Słyszałam, że zostało napisane prawie przez przypadek?
Byłam w LA, przeglądałam filmy na YouTube i zobaczyłam kogoś grającego „Bohemian Rhapsody”. Nie jestem świetna na pianinie, ale poczułam potrzebę, aby się tego nauczyć. Próbowałam, ale w ogóle mi nie wychodziło, więc mniej więcej się poddałam. Akordy, które rozpracowałam, były złe, ale potem je przeorganizowałam i grałam je w kółko. Tymczasem fraza „die on this hill” była czymś, o czym zawsze chciałam pisać, ponieważ to popularne powiedzenie. Więc po prostu zaczęłam pisać teksty do tych akordów. Następnego dnia poszłam do studia z producentami Omarem Fedim i Michaelem Pollackiem, których właśnie poznałam, i tego samego dnia skończyliśmy piosenkę.
Nawiązując do pomysłu z kanapką z kurczakiem, czy wiedziałaś wtedy, że ta piosenka ma to coś wyjątkowego?
Szczerze mówiąc, piosenka przez długi czas była zupełnie inna. Pierwotnie była na gitarze i bardzo szybka – trochę jak The Fugees czy Lauryn Hill. Desperacko chciałam mieć szybki utwór. Ale Omar powiedział: „To powinna być ballada”. Jestem dość uparta, co pewnie można wywnioskować z piosenki. Więc powiedziałam: „Nie, nie jest”. Chciałam czegoś z perkusją, żebym mogła się poruszać po scenie. Ale forsowałam coś, co nie było właściwe… on miał rację, bo zdecydowanie lepiej brzmiało to jako ballada. To nauczyło mnie wiele o dawaniu piosence tego, czego potrzebuje, a nie tego, czego ty chcesz. Myślę, że popełniałam ten błąd we wcześniejszej muzyce. Byłam trochę samolubna – myślałam: „Och, chcę tego w piosence, więc to wstawię”, nie zastanawiając się naprawdę, co jest najlepsze dla utworu.
Uwielbiam cytat Boba Dylana: „Piosenki unoszą się w eterze i trzeba je złapać”. Zgadzasz się z tym?
Tak, całkowicie. To bardzo dziwne. Naprawdę nie wiem, skąd się biorą piosenki. Zastanawia mnie to za każdym razem, gdy piszę nową. Więc może wszystkie świetne piosenki są już napisane, bo kiedy słyszysz jedną, wydaje się taka znajoma. Oznaką naprawdę doskonałej piosenki jest to, że po prostu brzmi dobrze, wiesz?
Mówiłaś wcześniej, że masz w sobie wrodzony smutek. Jak myślisz, dlaczego tak jest i czy pomaga ci przetwarzać ten smutek przez muzykę?
Nie chcę, żeby to zabrzmiało smutno lub żebym sprawiała wrażenie ofiary, ale po prostu myślę, że niektórzy ludzie są z natury smutni i na pewno tak czuję w stosunku do siebie. Myślę, że to jest w mojej rodzinie. Mój tata taki jest, moja babcia taka jest i nie uważam, żeby to było coś złego. Myślę, że to bardzo normalny, ludzki sposób bycia. Niektórzy ludzie po prostu budzą się i naturalnie czują się dość przygnębieni, ale wciąż mogą doświadczać szczęśliwych chwil. I w pewnym sensie to szczęście, bo myślę, że niektórzy ludzie w ogóle nie potrafią czuć się szczęśliwi. Ale pamiętam, że czułam się bardzo smutna, bez konkretnego powodu. To było po prostu we mnie i wtedy zaczęłam pisać piosenki. Zaczęłam próbować zrozumieć dlaczego i myślę, że zawsze czułam się bardzo niepewnie, ponieważ mam tendencję do zagłębiania się w rzeczy. Moi przyjaciele mówili: „Jesteś taka dramatyczna, przesadzasz, przytłaczasz nas”. Ale ja po prostu byłam sobą.
Jednocześnie masz ten naturalny talent. Kiedy zdałaś sobie sprawę, że potrafisz tak śpiewać?
Szczerze mówiąc, zawsze śpiewałam. Śpiewam od kiedy pamiętam. Nie zawsze byłam świetną wokalistką, ale uwielbiam to, jak dzięki temu czuję się bardziej sobą niż w jakikolwiek inny sposób. Czuję się bardzo pewna siebie i jakbym miała cel. To naprawdę jedyna rzecz, która była stała w moim życiu.
Zdjęcie: Dzięki uprzejmości Capitol Records
To było zaledwie cztery lata temu, kiedy porzuciłaś szkołę muzyczną. Czy możesz opowiedzieć mi o tym czasie?
Szkoła [East London Arts & Music] była właściwie niesamowita; zmieniła moje życie i bardzo się cieszę, że tam chodziłam. Ale miałam już menedżera i robiłam sesje, które kochałam. Tworzyłam muzykę każdego dnia. Czułam, że szkoła mnie powstrzymuje. Szczerze mówiąc, powód, dla którego odeszłam, był trochę głupi i nie będę się teraz w to zagłębiać, ale wyszło to na dobre.
Oczywiście, twoje brzmienie jest bardzo oldschoolowe, a twój styl bardzo lat 60. Wielu wykonawców w stylu retro, takich jak Olivia Dean i Raye, ostatnio przebija się do mainstreamu. Jak myślisz, dlaczego publiczność jest przyciągana do tych klasycznych brzmień?
Osobiście zawsze kochałam tych oldschoolowych artystów. Słuchałam ich od młodości. Ale powiedziałabym, że ludzie naprawdę pragną człowieczeństwa i prawdziwych, namacalnych rzeczy. To bardzo wyraźne. Wiesz, mam 20 lat. Jestem bardzo typową przedstawicielką pokolenia Z i pragnę muzyki na żywo. Pragnę rzeczy, które mogę trzymać, zobaczyć na własne oczy i to właśnie staram się wnosić do mojej muzyki, bo to kocham. Bardzo trudno jest być obecnym w dzisiejszych czasach; łatwo jest czuć się odłączonym i oderwanym.
Słuchając twojej muzyki, nie mogłam przestać myśleć o twórczości Franka Sinatry z lat 50., zwłaszcza o twoich długich instrumentalnych wstępach. Potem przeczytałam, że to twój ulubiony artysta?
Tak, zainspirował moją piosenkę „You Stole the Show”. To był jeden z pierwszych utworów, które zrobiłyśmy na album. Powiedziałam: „Po prostu potrzebuję wstępu w stylu Sinatry!” Chciałam czegoś wielkiego, rozległego i pięknego, więc zaśpiewałam tę melodię i wstawiliśmy ją. Jego piosenka „I’m a Fool to Want You” była dla mnie dużą inspiracją. Zainspirował wiele piosenek, zwłaszcza jego album In the Wee Small Hours. Mój tata chciał być Frankiem Sinatrą – to był jego idol. Zawsze puszczał jego muzykę w domu i przez długi czas to była moja muzyka pop.
Skoro mowa o twoim stylu retro, czy zawsze polujesz w sklepach z używaną odzieżą?
Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam zakupy vintage; to jedna z moich ulubionych rzeczy. Zakładam słuchawki i idę sama. Myślę, że to znowu przez mojego tatę – miał na mnie duży wpływ, pokazując mi filmy z lat 60. Jestem też wielką fanką Barbry Streisand i girlsbandów z lat 60., takich jak The Ronettes. Po prostu uwielbiam sposób, w jaki się poruszają i wyglądają. I uwielbiam ich włosy, wiesz. Kiedyś słuchałam muzyki na płytach CD i widziałam tych artystów z niesamowitym eyelinerem i pięknymi włosami i myślałam: o mój Boże! Byłam tym tak zafascynowana. Kiedy wypróbowałam ich style, poczułam się o wiele bardziej sobą i pewna siebie, ponieważ jestem bardzo niepewną osobą. Uwielbiam sposób, w jaki teraz noszę włosy i sposób, w jaki robię makijaż.
Czy czujesz się pewnie na scenie, kiedy śpiewasz i zachwycasz publiczność? Publiczność zwykle bardzo na ciebie reaguje.
Kiedy jestem na scenie, mam jakby zaciemnienie. To oznaka dobrego występu – jeśli nie możesz go później zapamiętać. Myślę, że ludzie nie do końca rozumieją, jak to jest śpiewać, jakie to wyzwalające i potężne. Melodia może powiedzieć więcej niż słowa kiedykolwiek. Miałam też duże problemy ze zdrowiem psychicznym w dzieciństwie. Wiem, że wiele dzieci miało, ale ja naprawdę, naprawdę cierpiałam. Śpiewanie było jedyną rzeczą, która jakoś pomogła mi przez to przejść.
Ta rozmowa została zredagowana i skrócona.
Często Zadawane Pytania
Oto lista często zadawanych pytań dotyczących Sienny Spiro i idei, że jej talent nigdy nie wychodzi z mody.
Pytania dla Początkujących
1 Kim jest Sienna Spiro
Sienna Spiro jest piosenkarką, autorką tekstów i muzykiem znaną ze swojego uduchowionego głosu oraz połączenia jazzu, popu i muzyki indie. Zyskała uwagę dzięki dojrzałemu brzmieniu i klasycznemu stylowi w młodym wieku.
2 Co oznacza dla niej „talent, który nigdy nie wychodzi z mody”
Oznacza to, że jej muzyka i artyzm wydają się ponadczasowe. Zamiast gonić za modnymi brzmieniami, skupia się na autentycznych emocjach, dobrym pisaniu piosenek i klasycznych elementach muzycznych, które ludzie lubią niezależnie od dekady.
3 Jaki rodzaj muzyki tworzy
Jej muzyka łączy jazz, pop i R&B. Pomyśl o artystach takich jak Amy Winehouse, Norah Jones czy Laufey – ciepłe, oparte na akustycznych instrumentach piosenki z błyskotliwymi tekstami i vintage’owym klimatem.
4 Czy jest nową artystką
Zaczęła wydawać muzykę około 2020 roku i zbudowała oddaną bazę fanów. Jest jeszcze na początku swojej kariery, ale jej brzmienie wydaje się dojrzałe i ugruntowane.
5 Dlaczego ludzie mówią, że jej talent jest ponadczasowy
Ponieważ jej piosenki skupiają się na uniwersalnych tematach, takich jak miłość, złamane serce i odkrywanie siebie, podane w klasycznym stylu wokalnym. Nie opiera się na chwytach produkcyjnych, które szybko się starzeją.
Pytania dla Zaawansowanych
6 Czym styl Sienny Spiro różni się od typowych dzisiejszych artystów popowych
Większość artystów popowych mocno opiera się na elektronicznych beatach, autotunie i szybkich, chwytliwych refrenach. Sienna używa żywych instrumentów, oddechowego wokalu i wolniejszych, jazzowych melodii. Jest to bardziej intymne i mniej wyprodukowane.
7 Jakie są konkretne przykłady jej ponadczasowych piosenek
„Jack in the Box” – zmysłowy, jazzowy utwór z klasyczną strukturą show tune’u.
„Birthday” – wrażliwa, fortepianowa ballada o rozczarowaniu.
„Shoes” – piosenka w stylu swing z błyskotliwą grą słów, przypominająca kabaret z lat 40.
8 Jak udaje jej się utrzymać to ponadczasowe brzmienie, nie brzmiąc przestarzałe
Łączy vintage’owe elementy z nowoczesnymi motywami lirycznymi.
