Z niektórych pożądanych wzgórz w Los Angeles widzi się wyłącznie domy sąsiadów. Chyba że jest się Dakotą Johnson—wtedy widzi się tylko drzewa i niebo. „Dlatego tak bardzo kocham ten dom" — mówi mi w parny lipcowy dzień, gdy sadowimy się na niskich, miękkich kanapach w jej salonie. Jest boso, ma na sobie obcisły top z kremowej koronki marki Baserange i luźne czarne spodnie z krepy Gala od The Row, wokół każdej kostki złoty łańcuszek, w uszach małe złote kółka, a włosy spięte. W tym miesiącu wychodzi jej nowy film, Verity. Jej ogromne okna oprawiają podwórko, odsłaniając drzewa oliwne i pasmo bezchmurnego błękitu. „Stąd właściwie nie widać żadnego innego domu" — mówi. „To miejsce wydaje się święte".

Johnson i jej prawie dwuletni adoptowany pies gończy, Tokyo, przeprowadziły się tu w styczniu, po tym jak sprzedała swoją poprzednią kryjówkę—wymarzony, pełen dębów dom z połowy stulecia, który został dokładnie obejrzany i podziwiany dzięki artykułowi w Architectural Digest i viralowemu filmowi (o tym później). Opuściła też Malibu, gdzie mieszkała z wokalistą Coldplay Chrisem Martinem podczas ich ośmioletniego związku, który zakończył się w zeszłym czerwcu. To—dom, etap życia, moment, jakkolwiek to nazwać—nie jest dokładnie tym, gdzie aktorka myślała, że będzie w wieku 36 lat. „Moje życie po prostu potoczyło się w zaskakujący sposób" — mówi, gdy Tokyo zwija się na kanapie i wzdycha. Wyglądają jak obraz Egona Schielego Kobieta z chartem. Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce na podsumowanie.

Wypełniła pokoje swoją sztuką, książkami, instrumentami i meblami, w tym mnóstwem zabytkowych krzeseł i czarno-białą fotografią przyjaciela rodziny, nieżyjącego Huntera S. Thompsona, promieniejącego w słomkowym kapeluszu Panama nad toaletą w korytarzu. Efekt jest ciepły, wygodny i elegancko, bogato kobiecy, bez wrażenia zbyt profesjonalnego projektowania—co, jak się okazuje, jest bardzo podobne do samej Johnson. „Mam obsesję na punkcie projektowania wnętrz" — mówi mi. I aukcji internetowych. „To pewien problem…. Wpadam w czarną dziurę" — mówi o swoim nawyku licytowania. Przychodzą przesyłki, a ona nie ma pojęcia, co jest w środku. (Ostatnio: cztery różne krzesła.)

Plany filmowe oferują inny rodzaj ucieczki. Johnson właśnie wróciła z wiosny spędzonej na włoskiej wyspie Stromboli i w Rzymie, gdzie produkowała i grała w Three Incestuous Sisters z reżyserką Alice Rohrwacher i partnerami z planu Saoirse Ronan, Jessie Buckley i Joshem O'Connorem. Wciąż rozkoszuje się błogością tego doświadczenia. Stromboli leży u północnego wybrzeża Sycylii, z aktywnym wulkanem, który wybucha tak często („jak co 15 minut" — mówi), że znany jest jako latarnia Morza Śródziemnego. Obsada codziennie pływała w oceanie; Buckley i O'Connor co rano wchodzili na wulkan. Same zdjęcia „były głęboko dusznym, twórczym doświadczeniem" — mówi Johnson—czymś, dla czego weszła do branży: bezpieczną przestrzenią pełną artystów czujących się wolno.

Podczas zdjęć w Rzymie mieszkała za rogiem od dyrektora kreatywnego Valentino, Alessandro Michele, i dzwoniła do niego kilka razy w tygodniu, mówiąc, że wpadnie na domową kolację. Są bliskimi przyjaciółmi od ponad dekady. „Jest rodziną" — mówi mi Michele podczas rozmowy z Rzymu. Jest w niej słodycz i elegancja, mówi Michele, wraz z eksuberancją, której nie da się udawać. „Ma ten dar w sposobie, w jaki na ciebie patrzy, w jaki się porusza, w jaki podchodzi do rzeczy. Jest najbardziej naturalną osobą, jaką spotkałem w tej branży". Jest też „naprawdę odważną artystką" — dodaje. „Zawsze otwarta, a jeśli w ciebie wierzy, jest naprawdę łatwa".

Three Incestuous Sisters inspirowane jest ilustrowaną powieścią Audrey Niffenegger z 2005 roku, która miała bardzo ograniczony nakład (egzemplarz Johnson to pierwszy, jaki widzę). Historia jest straszną wersją Sądu Parysa: trzy siostry—dzika brunetka, blondynka i rudowłosa—żyją szczęśliwie z dala od społeczeństwa, dopóki nie pojawia się mężczyzna i ma czelność zakochać się tylko w jednej z nich. Johnson gra rudowłosą. Do kilku dni temu jej włosy sięgały pasa. „Dotykały mojego pępka i wkręcały się w spodnie" — mówi mi z szeroko otwartymi oczami, chwytając końce włosów sięgających teraz klatki piersiowej. Obcięła je po tym, jak Tonne Goodman z Vogue zachęciła ją do tego na planie sesji okładkowej. „Pomyślałam, no dobrze, to trochę za dużo, trochę sekciarskie". (Michele nazwał ten wygląd „bardzo LA… coś w rodzaju miłej miejskiej syreny".) Widać, że trochę za nimi tęskni.

Johnson założyła swoją firmę produkcyjną TeaTime z jedną ze swoich najlepszych przyjaciółek, byłą dyrektorką Netflix Ro Donnelly, i przyniosła książkę Niffenegger Rohrwacher. Rozwijały ją razem przez dwa i pół roku (film ma ukazać się w 2027). „Jest po prostu absolutnym geniuszem" — mówi Johnson o reżyserce. Podziw jest wzajemny: Dakota „ma aurę tajemnicy i zaczarowania" — pisze do mnie Rohrwacher w mailu. „Nie sposób nie dać się oczarować sposobowi, w jaki patrzy na świat".

Johnson opisuje typowy plan TeaTime jako „maciczny" i „ochronną przestrzeń matczyną". Prawdopodobnie nie trzeba mówić, że nie jest to typowe dla Hollywood, gdzie coraz mniejsza grupa mężczyzn wywiera presję na swoich twórczych odpowiedników w kwestiach budżetów, terminów, ulg podatkowych i recyklingowanego IP. Ale Johnson i Donnelly chcą przekształcić swój kącik przemysłu filmowego w miejsce, gdzie artyści czują się dostrzeżeni i wspierani. „Na początku ambicje były tak ogromne, że chciałam być pierwszym niezależnym studiem filmowym założonym przez kobietę" — mówi mi Johnson, ale seria mniejszych filmów (Splitsville, Daddio, Cha Cha Real Smooth) pozwoliła jej pracować tak, jak lubi. Donnelly później opowiada mi, jak w pewnym momencie na planie we Włoszech Johnson odwróciła się do niej z niedowierzaniem i powiedziała: „Czy możesz uwierzyć, że nam się to udaje?". „Mówię: nie mogę, ale ty na pewno możesz. Dorastałaś na planie!".

O to właśnie chodzi. „Miałam doświadczenia, w których ludzie czuli się zapomniani, zagubieni, niezaopiekowani, niedostrzeżeni na planie, albo po prostu niedoceniani, a nie lubię, gdy ktokolwiek tak się czuje" — mówi Johnson. Mówiła już wcześniej o tym, jak jej zdaniem sprawy się popsuły podczas realizacji trylogii Pięćdziesiąt twarzy Greya z powodu tego, co opisała jako zły nadzór, i jak w swojej karierze widziała scenariusz przekształcony w inny film niż ten, na który myślała, że się zgodziła. Nigdy nie chce, żeby ktokolwiek w projekcie TeaTime czuł się w ten sposób. Jej wiara w moc procesu twórczego graniczy z religijną. „Kiedy ludzie czują się docenieni i bezpieczni, by eksplorować swoje umysły, dzieje się magia" — mówi, patrząc mi prosto w oczy. „Tak jak poszło z Three Sisters, byłoby mi dobrze, gdyby to był ostatni film, jaki zrobię".

Ale najpierw nadchodzi film, który już zrobiła: Verity, wychodzący w tym miesiącu, adaptacja bestsellerowego thrillera Colleen Hoover, w którym gra u boku Anne Hathaway i Josha Hartnetta. To trochę Rebecca, trochę Basic Instinct i mnóstwo jump scare'ów, które mają być delektowane w ciemnej sali kinowej w otoczeniu przezabawnych przyjaciół. „Michael Showalter, reżyser, dawał mi wskazówki tak bardzo kampowe, a to nie do końca ja jako artystka" — mówi Johnson. „Ale to było tak zabawne, a naszymi odniesieniami i wytycznymi były te wszystkie erotyczne thrillery, o których ludzie mówią: no dobrze, to niedorzeczne, ale dobrze się bawię".

„Byłam tak rozkosznie zaskoczona, odkrywając, że Dakota jest jedną z najzabawniejszych osób" — mówi Hathaway przez telefon z Nowego Jorku. „Jest naprawdę sarkastyczna, ale nie pudłuje".

„Mam to głębokie powołanie, by zmienić swoją perspektywę. Może powinnam się cofnąć i być trochę bardziej prawdziwa. Czy powinnam wspomnieć, że nie miałam pojęcia, w co się pakuję tamtego parnego lipcowego dnia? Że nie byłam pewna, czy to nie będzie strzelanie do celu?"

Johnson, która prawie dekadę temu była energiczną debiutantką na krawędzi supergwiazdy, od tego czasu zbudowała reputację pewnej chłodnej, dziewczyńskiej tajemniczości z kamienną twarzą—rodzaju żartobliwego dystansu podczas wystąpień prasowych. Pomyśl: talk show jak Ellen, gdzie w 2019 roku stanowczo odrzuciła twierdzenie prowadzącej, że została pominięta na jej 30. urodzinach, mówiąc: „To nie jest prawda, Ellen", i viralowe filmy jak Open Door od AD, gdzie bez powodu skłamała na temat wystylizowanej miski owoców („Uwielbiam limonki"; okazuje się, że jest na nie uczulona).

Uwielbia żarty, mówi mi scenarzystka telewizyjna Talia Bernstein. Bernstein, przyjaciółka Johnson, napisała i zagrała w krótkometrażowym filmie z 2024 roku Loser Baby, luźno opartym na życiu ich przyjaciół jako twórców ze wschodniego LA, który Johnson wyreżyserowała. „Jest głupsza, niż większość ludzi wie" — mówi Bernstein. „Byłam na tylu małych spotkaniach z nią, gdzie urządza taniec albo przebiera się w kostium…. Lubi się śmiać". Ale według Johnson jej stosunek do prasy to mniej „żart" niż taktyka przetrwania. „»Więc, Dakota, w tym filmie gryziesz łóżko«" — intonuje, wyobrażając sobie dziennikarza pytającego ją o Verity — „»gryziesz łóżko podczas seksu?«". Bawi się z prasą i dobrze się przy tym bawi, mówi, „bo druga strona bawi się mną".

Rezultat sprawił, że jest bardziej uwielbiana za granie samej siebie niż za niemal którąkolwiek ze swoich postaci na ekranie. „Słowo, które przychodzi mi do głowy ogólnie w związku z Dakotą, to intrygująca" — mówi Tig Notaro, która wyreżyserowała Johnson w filmie Am I OK? z 2022 roku. „To ogromna siła". Lena Dunham pisze w mailu: „Trudno spotkać ludzi, którzy nie odgrywają hollywoodzkiego »kocham cię«". (Para poznała się, gdy Johnson miała 19 lat i przyszła na casting do Girls—„Było jasne, że będzie czymś dziko specyficznym i ogromnym" — pisze Dunham—a później zostały ponownie połączone przez „sesję swatania" zorganizowaną przez Taylor Swift). „To trudna sztuczka do wykonania w tym mieście. Nosi swój sukces bardzo lekko i nie dba o pewne rzeczy w odpowiedni sposób, a jednak głęboko jej zależy".

Przykład. Johnson i Martin publicznie ogłosili swoje rozstanie nieco ponad rok temu, co musiało być katuszą dla kogoś tak prywatnego jak Johnson. („Mam obsesję na punkcie tego, żeby ludzie nie wiedzieli, gdzie jestem ani co robię" — mówi mi w ciągu kilku minut od naszego spotkania. „Jestem zbyt przepuszczalna i wrażliwa i obecna. Nie—nie radzę sobie"). Wokół jej rzekomego związku z innym muzykiem, Tuckerem Pillsburym, który ma 28 lat i występuje pod pseudonimem Role Model, było sporo uwagi mediów (mały świat: Pillsbury gra też w nadchodzącej komedii romantycznej Netflix Good Sex Leny Dunham, u boku Natalie Portman i Marka Ruffalo). Pod koniec lipca Pillsbury zaczął wykonywać niepublikowany utwór „Love I You", zawierający głos Johnson w zalotnej wymianie zdań. Ale w sierpniu pojawiły się plotki, że już się nie spotykają. W pewnym momencie naszego wspólnego czasu pytam, czy chce porozmawiać o swoim obecnym statusie romantycznym. „Nie chcę nic o tym mówić" — mówi uprzejmie. Choć gdy wspomina o otwartości na reżyserowanie kolejnych teledysków (w 2020 roku wyreżyserowała teledysk Coldplay do „Cry Cry Cry"), dochodzi do następującej wymiany zdań:

„Cóż, znasz wielu muzyków". (Nota bene: gdy po raz pierwszy pojawiła się na okładce Vogue, w 2015 roku, spotykała się z Matthew Hittem z zespołu Drowners.)

„Lubią mnie. Nie wiem, co powiedzieć". Pauza. „A ja lubię ich".

„Czego tu nie lubić?"

„Wielu rzeczy!". „Wielu rzeczy". Wybuch śmiechu. „Trudni skurczybyki".

Johnson gra Lowen Ashleigh w Verity, zmagającą się z trudnościami pisarką, która wprowadza się do domu tajemniczo chorej, ale znacznie bardziej odnoszącej sukcesy powieściopisarki Verity Crawford (Hathaway), by pomóc dokończyć bestsellerową serię thrillerów. Znajduje więcej, niż się spodziewała—w tym wzajemne przyciąganie do udręczonego męża Verity, granego przez Hartnetta. „Myślę, że może początkowo sądziłam, że Lowen będzie sprawiać wrażenie trochę bardziej dziewczyny z sąsiedztwa" — mówi mi Hathaway — „ale—Dakota jest trochę jak pantera z sąsiedztwa. Jest właściwie bardzo przytulna i urocza, ale ma, bez wątpienia, bardzo, bardzo potężną energię dżungli".

Ma to po przodkach. Tippi Hedren, babcia Johnson ze strony matki, dręczona nadużyciami Alfreda Hitchcocka na planie Ptaków, zasłynęła poświęceniem życia ratowaniu wielkich kotów (lwy, tygrysy, tak, pantery i więcej), najpierw w swoim hollywoodzkim domu, a później na swoim ranczu Shambala w Acton w Kalifornii. (96-letnia Hedren wciąż mieszka w Shambala, mówi Johnson, choć kotów jest teraz mniej: „Może jest ich teraz dziewięć; kiedyś było jakieś 60"). Dla tych, którzy nie znają tej gałęzi historii Hollywood: córką Hedren jest Melanie Griffith, która poślubiła Dona Johnsona (dwa razy), a oni mieli Dakotę. „Jedną z bardzo, bardzo fajnych rzeczy jest to, że [Hedren, Griffith i Johnson] są wszystkie ikonoklastkami" — mówi Hathaway. „Nie są do siebie zbyt podobne. Każda jest swoją własną rzeczą". Johnson, mówi Hathaway, radzi sobie ze swoim złotym rodowodem „pięknie, właściwie. Myślę, że robi to tak dobrze, jak to możliwe, może najlepiej ze wszystkich".

Nie było jednak tak łatwo być dzieckiem Melanie Griffith i Dona Johnsona, choć Johnson nie narzeka. Jej rodzice rozwiedli się wcześnie i dzielili opiekę między planami filmowymi i telewizyjnymi w Kolorado, Kalifornii i poza nimi, z Dakotą, nianią, korepetytorem i jej przyrodnim bratem biegającymi między nimi. Też skakała między szkołami, bez stabilnego oparcia w zadaniach domowych czy w klasie. W każdym razie—chciała być aktorką. „Zasady są dla mnie naprawdę trudne" — mówi Johnson z uśmiechem. Poza tym „szkoła stała się po prostu tak niebezpiecznym miejscem".

Ma na myśli klanowe zachowania nastolatków, znane każdej dziewczynie w gimnazjum—ale też epizody, jak wejście do klasy i zobaczenie nauczyciela czytającego tabloid opisujący zmagania jej matki z uzależnieniem. Do dziś nie znosi plotek o celebrytach i paparazzich, którzy je podsycają, zwłaszcza tych, którzy traktują ją jak zwierzynę. Pomogły różne metody terapii—„Głęboko interesuję się psychologią" — mówi, zwłaszcza twórczością Carla Junga—podobnie jak solidna sieć przyjaciół i wybranej rodziny. Johnson mówi, że poznała Riley Keough w wieku 15 lat, która jako córka Lisy Marie Presley i wnuczka Elvisa doskonale rozumiała, przez co przechodzi. Wciąż są blisko.

Jej rodzice chcieli, żeby poszła na studia; ona była zdecydowana skupić się na aktorstwie i brała prace modelingowe, by opłacać czynsz podczas castingów. A potem przyszła mała przełomowa rola w The Social Network Davida Finchera, a niedługo potem Pięćdziesiąt twarzy Greya, co wystrzeliło ją w stratosferę. Cenione filmy niezależne (A Bigger Splash, The Lost Daughter, Materialists) i duże produkcje studyjne (Bad Times at the El Royale, How to Be Single, Madame Web) zaczęły się zgłaszać. Możliwe, że czasem żałuje, że nie odpowiedziała na niektóre z tych telefonów. Ale nigdy nie żałuje, że wybrała inny zawód.

Zastanawia się nad tym wszystkim. „Pracowałam bez przerwy tak długo, że teraz mam to głębokie powołanie, by trochę zmienić perspektywę i może mieć trochę bardziej prawdziwe życie" — mówi. „Nie ma mnie od jakichś 20 lat. Ludzie w moim życiu są tak przyzwyczajeni do tego, że wyjeżdżam na miesiące". Mówi o tym, że robi mniej filmów, dając sobie przestrzeń do rozwoju poza pracą. „Kocha" pasję w swoim życiu—mówi to kilka razy. Zastanawiam się, czy pełna pasja nie koliduje z jej chłodnym, zdystansowanym wizerunkiem, i to pierwszy raz, gdy widzę ją poruszoną. „Nie. Głęboko mi zależy na wielu rzeczach. Głęboko mi zależy. Nie nazwałabym siebie cool. Co to właściwie znaczy?". Nie wiem, mówię. Nie sądziłam, że bycie cool to koniecznie coś złego. „Po prostu chcę być autentyczna" — mówi prosto. „Chcę się rozwijać i rozwijać i naprawdę z miłością obejmować to życie". To obejmuje posiadanie własnej rodziny. Chce dzieci. „Naprawdę tak. Nie spodziewałam się, że będę w tym wieku i w tym punkcie życia, ale z jakiegoś powodu taki jest plan wszechświata. Więc bardzo bym tego chciała. Mam nadzieję, że to mi się przydarzy. Zawsze czułam, zwłaszcza w ostatnich latach, że jest dusza, która chce przyjść na świat. I mam nadzieję, że będę miała tyle szczęścia, by to umożliwić". Na planie The Three Incestuous Sisters Donnelly, Buckley i Ronan wszystkie miały ze sobą swoje dzieci. „Trudno być w pobliżu moich najlepszych przyjaciółek, nawet na planie, gdy każda ma swoje dziecko i zakłada rodzinę, a sprawy potoczyły się inaczej, niż myślałam" — mówi cicho Johnson. „Ale to w porządku. Mam nadzieję. Po prostu uczę się coraz więcej i staję się coraz silniejszą kobietą". Jak to wygląda? Jej przyjaciele wszyscy wspominają, jak bardzo lubi być w domu, czy to swoim, czy ich. Właśnie skończyła pokój telewizyjny w tym domu, mówi, i nie może się doczekać, by użyć projektora do oglądania filmów; myśli o kupnie maszyny do popcornu, głównie dla zapachu. Chodzi do domów przyjaciół, by razem gotować kolację. Dba o siebie ziołowymi środkami, długimi kąpielami i spaniem do późna, gdy pozwala jej na to harmonogram. Jeździ konno, spędza czas z rodzeństwem i jeździ do domu, który posiada w Kolorado, by być blisko natury i z dala od zgiełku Los Angeles. „Po prostu na luzie" — mówi. Wie, że sukces przynosi nieoczekiwane osobiste skutki: na planie dzieje się coś takiego, mówi mi, gdy masz naprawdę intensywne połączenie z materiałem, a potem kończysz zdjęcia, wszyscy się pakują i jadą do domu. To druzgocące, mówi, to najgorsza część. „Czułam ten rodzaj złamanego serca nie wiem nawet ile razy w swoim życiu" — mówi. „To jak opuszczanie obozu letniego. To takie dewastujące. I nie wiem, ile jeszcze złamanego serca moje serce zniesie". Tokyo, która przemieszczała się między swoim boucléowym legowiskiem a kolanami Johnson, zwija się przy jej talii jak gwiazdka. Johnson całuje jej pysk. „Może spędzanie trochę więcej czasu po prostu na istnieniu jako człowiek to będzie to, co będę robić". W tym artykule: włosy, Mark Townsend; makijaż, Georgie Eisdell; manicurzystka, Emi Kudo; krawiec, Susie Kourinian. Produkcja: GS World Media. Scenografia: Kelly Infield. Redaktorka wizualna: Paige Viti.

Najczęściej zadawane pytania
Oto lista FAQ opartych na okładkowej historii Dakoty Johnson w Vogue z października 2026 roku, obejmującej jej doświadczenia z filmowania thrillera Verity, urządzanie się w nowym domu i nadzieje na przyszłość



Pytania dla początkujących



P O czym jest Verity

O To thriller oparty na bestsellerowej powieści Colleen Hoover. Dakota gra Verity, słynną autorkę, która po wypadku nie może mówić ani się poruszać—ale coś w niej nie jest takie, jak się wydaje



P Dlaczego Dakota Johnson chciała zagrać w Verity

O Przyciągnęła ją mroczna, pokręcona historia i wyzwanie zagrania postaci, która jest głównie milcząca, ale wciąż przerażająca



P Czy Dakota lubiła filmowanie Verity

O Tak. Powiedziała, że to było intensywne, ale zabawne, i uwielbiała pracę z reżyserem i obsadą. Upiorna atmosfera sprawiała, że kręcenie było ekscytujące



P Gdzie przeprowadziła się Dakota

O Zadomowiła się w nowym domu w Los Angeles. Powiedziała, że w końcu czuje się jak prawdziwe sanktuarium dla niej i jej rodziny



P Jakie są nadzieje Dakoty na przyszłość

O Chce dalej brać ryzykowne, interesujące role, spędzać więcej czasu z rodziną i może więcej produkować za kulisami



Pytania zaawansowane



P Co było najtrudniejsze w zagraniu Verity

O Dakota powiedziała, że pozostanie w bezruchu i komunikowanie się tylko oczami i drobnymi ruchami było trudne. Musiała grać całym ciałem, ledwo się poruszając



P Jak przygotowała się do tak mrocznej roli

O Uważnie przeczytała książkę, pracowała z reżyserem nad przeszłością Verity i ćwiczyła pozostawanie w napiętym, cichym stanie umysłu między ujęciami



P Czy filmowanie Verity wpłynęło na nią psychicznie

O Przyznała, że niektóre sceny były wyczerpujące, więc wykorzystywała przerwy na reset—słuchanie muzyki, spacery lub dzwonienie do domu. Upewniała się, że zostawia postać na planie



P Co najbardziej kocha w swoim nowym domu

O Ciszę. Powiedziała, że to miejsce, gdzie może gotować, czytać i po prostu być normalna—bez czerwonych dywanów i kamer



P Jaką praktyczną radę ma na urządzanie się w nowym domu

O Nie spiesz się. Nie śpiesz się z dekorowaniem. Wypełnij go rzeczami, które kochasz, i spraw, by jeden pokój był skończony