Czasami przepis to coś więcej niż tylko jedzenie. To kwestia przynależności i pocieszenia płynącego z matczynej miłości. Teraz, gdy mieszkam daleko od domu, w którym dorastałam, przyłapuję się na tym, że piekę ciasto kawowo-orzechowe mojej mamy częściej, niż powinnam. Właściwie cała moja piekarnia jest inspirowana więzią między matką a córką, którą tworzy pieczenie.

Moja mama opuściła Nową Zelandię, ponieważ zakochała się w moim francuskim ojcu. Przekształciła nasz dom w pensjonat, sama szyjąc wszystko. Dorastaliśmy, jedząc z gośćmi z całego świata, a ciasta i wypieki zawsze były centralnym punktem – od biszkoptów Victoria z górą crème fraîche i dżemem malinowym, po bogate, ciemne ciasta czekoladowe i bułeczki o czwartej po południu. Wszystko było pieczone na świeżo, z sezonowych składników. Pieczenie to sposób mojej mamy na okazywanie miłości i pozostawanie w kontakcie ze swoimi korzeniami.

Ale przede wszystkim jej ciasto kawowo-orzechowe było dla mnie wyjątkowe. Nauczyło mnie, jak czuć, że należę do kraju, który pierwotnie nie był mój. Dostała ten przepis od swojej własnej mamy w Nowej Zelandii. Zrobione z mocną kawą i świeżymi orzechami włoskimi, to klasyczne ciasto, które Nowozelandczycy pieką w domu. Nie jestem pewna, czy to rodzaj orzechów, troska, którą wkłada w jego przygotowanie, czy po prostu nostalgia, ale moje nigdy nie smakuje tak dobrze jak jej.

Region w południowo-zachodniej Francji, z którego pochodzę, słynie z orzechów włoskich. Kiedy dorastałam, chodziłyśmy z mamą do domów sąsiadów, aby zbierać je prosto z drzew. Zawsze wkładała je do tego samego słomianego koszyka, a ja spędzałam godziny w kuchni, rozłupując skorupki starym dziadkiem do orzechów, często przy tym raniąc ręce. Gdy ja obierałam orzechy, ona przygotowywała ciasto i wmieszała ostudzoną kawę. Następnie wlewała ciasto do dwóch form i równomiernie je rozprowadzała. Wtykałyśmy posiekane orzechy – moja ulubiona część – i piekłyśmy je. Zapach kawy i orzechów wypełniał kuchnię, gdy czekałyśmy, aż ciasta ostygną, zanim udekorowałyśmy je kawowym kremem maślanym.

W tych chwilach pieczenie było jak terapia. Siedziałam w kuchni i patrzyłam, jak z szacunkiem i miłością podchodzi do tego procesu. To był czas, aby zwolnić, skupić się tylko na tym jednym zadaniu i cieszyć się byciem z nią. Ciasto wciąż przypomina mi, jaka była silna, przeprowadzając się do obcego kraju z innym językiem, a jednak zachowując swoje korzenie poprzez pieczenie.

Poszłam podobną drogą, przeprowadzając się z Francji do Nowego Jorku. Zakochałam się nie tylko w mieście, ale także w moim mężu. To, co miało być roczną podróżą, trwa już osiem lat – tak jak u mojej mamy. Tęsknota za domem i wypiekami mamy każdego dnia doprowadziła mnie do otwarcia mojej piekarni, From Lucie, w East Village, z jej przepisami prosto w menu.

Pamiętam, jak stałam w kuchni, pytając ją, czy kiedykolwiek żałowała opuszczenia Nowej Zelandii. Sama miałam wtedy wątpliwości. Powiedziała coś, co wciąż we mnie tkwi. Powiedziała, że chociaż kochała swoją matkę i życie, które zostawiła, to kierowała nią chęć napisania własnej historii. Bycie daleko od domu nie oznacza utraty siebie, powiedziała. Możesz stworzyć zupełnie nowe miejsce przynależności, zachowując miejsce, z którego pochodzisz, w samym centrum wszystkiego.

Teraz, gdy robię jej ciasto kawowo-orzechowe dla klientów lub przyjaciół, którzy mnie odwiedzają, moje mieszkanie wreszcie czuje się jak mój własny dom – jak ciepły uścisk od mojej mamy, przekazany innym przeze mnie. Moi klienci często mówią mi, że kiedy wchodzą do piekarni, czują się, jakby wchodzili do mojego domu – tak jak ludzie czuli się w pensjonacie mojej mamy.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Lucie Franc de Ferriere

Przepis

Na biszkopt:
- 225 g niesolonego masła, w temperaturze pokojowej
- 250 g cukru
- 4 jajka
- 230 g mąki
- 20 g drobnoziarnistej kawy rozpuszczalnej
- 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 50 ml ostudzonej kawy
- 1 do 2 szklanek posiekanych orzechów włoskich

Ubij masło i cukier w mikserze planetarnym z końcówką do ubijania na średnio-wysokich obrotach przez około 5 minut, aż masa będzie lekka i puszysta. Dodawaj jajka pojedynczo, upewniając się, że każde jest dokładnie wmieszane przed dodaniem następnego. Zeskrob boki miski. Przesiej razem mąkę, kawę rozpuszczalną i proszek do pieczenia w osobnej misce. Dodaj około jednej trzeciej mieszanki mąki do miski miksera i ubijaj na niskich obrotach, aż się połączy. Naprzemiennie z kawą, a na koniec z resztą mieszanki mąki. Skrob miskę pomiędzy każdym dodawaniem, aby upewnić się, że wszystko jest dobrze wymieszane. Podziel ciasto równomiernie między dwie wyłożone papierem formy o średnicy 20 cm i rozrzuć posiekane orzechy włoskie w cieście. Piecz w temperaturze 160°C przez 30 minut. Pozostaw ciasta do ostygnięcia przed wyjęciem z form.

Na krem maślany:
340 g niesolonego masła, w temperaturze pokojowej
375 g cukru pudru
120 g śmietanki kremówki
¼ szklanki drobnoziarnistej kawy rozpuszczalnej

W misie miksera planetarnego wyposażonego w końcówkę do ubijania ubijaj masło przez kilka minut, aż zmieni kolor na jaśniejszy. Przesiej cukier puder i kawę rozpuszczalną do misy, a następnie dodaj śmietankę kremówkę. Zacznij ubijać na niskich obrotach, stopniowo zwiększając do wysokich, i ubijaj przez 10 minut, aż masa będzie puszysta i jedwabista.

Połóż pierwszy biszkopt na talerzu, a następnie nałóż połowę kremu maślanego i równomiernie go rozprowadź. Dodaj drugą warstwę ciasta i rozprowadź pozostały krem na wierzchu. Udekoruj orzechami włoskimi i kwiatami!

Hand Me Downs to seria, w której każdego dnia aż do Dnia Matki pojawia się nowy esej, celebrujący dary – zarówno materialne, jak i niematerialne – które dają nam nasze matki.

Często zadawane pytania
Poniżej znajduje się lista często zadawanych pytań dotyczących ciasta, które podróżuje przez oceany, aby połączyć rodzinę, napisana naturalnym, pomocnym tonem.







Często zadawane pytania Ciasto podróżujące przez ocean



1. Jaka jest idea ciasta podróżującego przez ocean?

To historia o konkretnym rodzinnym przepisie – zazwyczaj cieście, takim jak keks lub ciasto rumowe – które jest pieczone w jednym kraju, a następnie wysyłane lub przewożone przez ocean, aby połączyć członków rodziny mieszkających daleko od siebie. Ciasto samo w sobie staje się symbolem miłości, więzi i tradycji.



2. Dlaczego ktoś miałby wysyłać ciasto przez ocean?

Zwykle z okazji specjalnej, takiej jak wesele, urodziny, święta lub zjazd rodzinny. Ciasto reprezentuje smak domu i fizyczne połączenie z bliskimi, gdy nie mogą być razem osobiście.



3. Jaki rodzaj ciasta najlepiej nadaje się do długiej podróży oceanicznej?

Idealne są gęste, wilgotne ciasta, które dobrze się starzeją. Klasyczne przykłady to:

Keks

Ciasto typu pound cake

Ciasto rumowe

Ciasto marchewkowe

Lekkie, puszyste ciasta, takie jak biszkopt, nie nadają się do podróży.



4. Jak zapakować ciasto, aby przetrwało podróż statkiem lub samolotem?

Szczelnie zawiń ciasto w folię spożywczą, a następnie w folię aluminiową. Umieść je w wytrzymałym, szczelnym pojemniku z wypełnieniem, aby zapobiec przesuwaniu się. W przypadku bardzo długich podróży zamroź ciasto – rozmrozi się idealnie i pozostanie świeże.



5. Czy ciasto może się zepsuć podczas podróży?

Jeśli jest to gęste ciasto nasączone alkoholem lub odpowiednio zamrożone, może wytrzymać tygodnie, a nawet miesiące. Ciasta ze świeżą śmietaną lub kremem zepsują się szybko. Zawsze sprawdzaj przepisy celne – niektóre kraje zakazują wwozu domowych produktów spożywczych.



6. Co jeśli ciasto zostanie uszkodzone w transporcie?

Zdarza się. Zapakuj je w sztywne pudełko, oznacz jako „ŁAMLIWE” i rozważ użycie kuriera z możliwością śledzenia i ubezpieczeniem. Jeśli dotrze lekko pokruszone, możesz nazwać je rustykalnym lub podać jako deser typu trifle lub cake pops.



7. Jak ciasto faktycznie łączy rodzinę?

Sam akt pieczenia