Poniższy tekst został przepisany na płynny, naturalny angielski. Złożone zwroty zostały tam, gdzie to możliwe, uproszczone, przy jednoczesnym zachowaniu oryginalnego znaczenia. Nie dodano żadnych komentarzy ani etykiet.
---
Tekst: Wricha Sharma Uprety
Zdjęcia: Kin Coedel
Kin Coedel
Czerwona tika przyciśnięta do jej czoła.
Sindoor powoli przeciągnięty przez przedziałek we włosach.
Złoto łapiące światło przy jej uchu.
Kohl podkreślający jej oczy.
Kin Coedel
Sunita poprawia brzegi swojego sari, zanim zacznie mówić, biorąc chwilę, by się zebrać. Kiedy tak się ubiera, mówi, coś w niej wskakuje na swoje miejsce, nawet jeśli świat wokół niej tego nie robi. Dorastała w domu, gdzie taki ubiór był częścią codzienności, ale nie dla niej. Najpierw było to dozwolone, potem zniechęcane, w końcu stanowczo zabronione. Rozmowy stawały się coraz węższe. Oczekiwania twardniały. Opuściła dom w późnym okresie dojrzewania, po latach rozmów, które przerodziły się w ultimatum: przestań ubierać się kobieco, przestań być tak widziana publicznie, przestań przynosić wstyd rodzinie. Teraz mieszka w małym pokoju niedaleko ulicy świątynnej. Rankami porusza się przez przestrzenie, które nie do końca ją mieszczą: lustra w salonach kosmetycznych, wąskie uliczki, wejście do świątyni, gdzie ludzie przechodzą, nie zatrzymując się. Niektóre dni zarabia pieniądze. Inne dni czeka.
Kin Coedel
Ludzie wokół niej nazywają ją Meti. W Nepalu Meti to lokalna kategoria społeczna dla osób, którym przy urodzeniu przypisano płeć męską, a które żyją i prezentują się w kobiecy sposób. Istnieje obok innych regionalnych terminów, takich jak Kothi na południowych równinach Terai i Singaru na zachodnich wzgórzach, i może nakładać się na szersze tożsamości transpłciowe używane w różnych kontekstach społecznych i kulturowych. Niektóre kobiety Meti identyfikują się jako transpłciowe; inne nie, wybierając zamiast tego lokalnie zakorzenione terminy, które wydają im się bardziej bezpośrednie lub znaczące w ich codziennym życiu.
Kin Coedel
Gita przybyła do Katmandu inaczej. Śmieje się, a jej historia dociera strzępkami: autobus, przyjaciółka, pokój, który nie był jej, ale powoli stał się częścią jej życia. Jest Hijrą. Ta różnica ma znaczenie. Hijra to nie tylko inne słowo na Meti. Podczas gdy Meti opisuje indywidualną tożsamość i prezentację, Hijra to społeczność, ustrukturyzowany sposób życia, który istnieje w całej Azji Południowej, w tym w Nepalu. Kobiety Hijra mieszkają razem, w gospodarstwach domowych zorganizowanych wokół relacji między guru (starszą) a chelą (młodszą członkinią). Guru przyjmuje cię, daje ci dom i uczy cię życia. W zamian część tego, co zarabiasz, idzie w górę. To zarówno opieka, jak i hierarchia. Niektóre kobiety Hijra przechodzą rytualną inicjację do społeczności. Inne nie. Tym, co definiuje życie Hijry, jest mniej pojedynczy akt, a bardziej samo gospodarstwo domowe – jego zobowiązania, jego ochrona i jego szczególna ekonomia przynależności. Zarówno Meti, jak i Hijra mieszczą się w prawnej kategorii „trzeciej płci” w Nepalu. Ale kategoria państwowa to tylko pojemnik. Nie opisuje tego, co jest w środku.
Kin Coedel
Kin Coedel
W domu, w którym mieszka Gita, pokrewieństwo uczy się poprzez codzienne tarcia, poprzez szczególną ciszę, która oznacza, że ktoś jest zdenerwowany, poprzez wiedzę, kogo obudzić, a kogo nie przeszkadzać podczas snu. Guru przyjęła ją, gdy jej własna rodzina tego nie zrobiła. Za to jest zarówno wdzięczna, jak i, w niektóre dni, świadoma, ile kosztuje ta wdzięczność. Jedzenie jest dzielone. Czynsz nie zawsze jest stabilny. Kobiety Meti, takie jak Sunita, poruszają się inaczej, budując zaufanie po jednej ostrożnej przyjaźni na raz, z większą swobodą, a czasem większym ryzykiem.
Kin Coedel
Na zewnątrz Katmandu zmienia się wraz z monsunem. Deszcz nadchodzi bez ostrzeżenia. Ślizga się po kamieniu świątynnym, zbiera w zepsutych rynnach i zalewa zaułki. Miasto nie zatrzymuje się; staje się tylko wolniejsze, cięższe i bardziej nierówne. W deszczowe dni ulice wydają się puste, mówi Sunita. Praca znika wraz z deszczem. Czynsz nie. To, co pozostaje, to czekanie i przemieszczanie się między rodzajami pracy, które nigdy nie są wystarczająco stabilne, by nazwać je stabilnymi: układanie włosów, krawiectwo, małe rytuały w drzwiach, gdzie błogosławieństwa są proszone i opłacane bardziej gestami niż pewnością. Kulturowo rozpoznawalne. Ekonomicznie niewykonalne.
Kin Coedel
Ta kulturowa rozpoznawalność pochodzi z konkretnego miejsca. W tradycji hinduskiej bóg Śiwa jest czczony w wielu formach, w tym jako Ardhanariśwara, dosłownie „pan, który jest w połowie kobietą”: jedno ciało, które zawiera w sobie zarówno męskość, jak i kobiecość jako nierozłączne. Ten obraz pojawia się w świątyniach w Dolinie Katmandu, na obrazach i w sanktuariach. Nie jest to forma pomniejsza ani marginalna – leży w sercu dewocji śiwaickiej.
Kin Coedel
To częściowo wyjaśnia, dlaczego kobiety Hijra mają określone rytualne miejsce w Nepalu i całej Azji Południowej. Urodzenie się jako mężczyzna i życie w kobiecy sposób jest rozumiane, w pewnych hinduskich ramach, jako ucieleśnienie tego samego progu. Nie jedno ani drugie, ale oba. Dlatego kobiety Hijra są wzywane do błogosławienia narodzin i wesel. Ich obecność jest uważana za pomyślną, niosącą coś, czego potrzebuje ta okazja. Teologia jest realna. Rola rytualna jest realna. To, czego nie produkuje, to równość społeczna.
Kin Coedel
W Pashupatinath, największej hinduskiej świątyni Katmandu – miejscu, gdzie kremacja, modlitwa i codzienne życie odbywają się jednocześnie – Sunita czasami siedzi wczesnym rankiem, niedaleko wejścia na wewnętrzny dziedziniec, w godzinie, zanim miasto w pełni się obudzi. Nie zawsze ma powód, by tam być, poza tym, że przestrzeń ta częściowo ją wita, w sposób, w jaki inne tego nie robią. Dym unosi się nad nią tak samo, jak nad każdym innym. I to tutaj Gita bywa czasem przywoływana podczas ceremonii. Rodzina przynosi noworodka. Oczekiwane jest błogosławieństwo. Ona trzyma dziecko. Mówi słowa. „Kładą dziecko w nasze ramiona i szukają naszego błogosławieństwa” – mówi później, siedząc za murem świątyni, obserwując gołębie przestawiające się na kamieniu. „Ale żadne z nich nie chciałoby, aby ich dziecko było takie jak my.” W jej głosie nie ma zaskoczenia. Jest tylko znajomość – taka, która pochodzi z dokładnego wiedzenia, jak daleko sięga powitanie.
Strzałka
W 2007 roku Sąd Najwyższy Nepalu wydał przełomowe orzeczenie: mniejszości płciowe muszą być prawnie uznane, a to uznanie musi opierać się na samoidentyfikacji, a nie na operacji czy certyfikacji medycznej. Było to jedno z pierwszych orzeczeń tego rodzaju w Azji Południowej i od tego czasu było cytowane przez sądy w innych krajach. Prawo istnieje. Papier istnieje. Ale papier nie zmienia pomieszczeń.
Kin Coedel
Sunita wciąż czeka na korytarzach szpitalnych, gdzie jej imię jest wymawiane inaczej, niż się spodziewa. W transporcie publicznym zauważa, że miejsca lekko się przesuwają, gdy siada, spojrzenia, które wędrują, a potem szybko się odwracają. Zauważa zmiany, zanim nadejdą słowa: który klient poczuje się nieswojo, która cisza oznacza „odejdź”, które pomieszczenie jest wystarczająco bezpieczne, by na kilka minut się zrelaksować. Gita nauczyła się, że głos nie podróżuje tak samo dla wszystkich ani nie ma tej samej wartości. W niektórych pomieszczeniach dociera w pełni ukształtowany. W innych jest przerywany, zanim zostanie usłyszany. To nie jest rodzaj intuicji, ale wyćwiczone odczytywanie wyrazu twarzy, postawy, tonu i dystansu. Ciało uczy się, zanim umysł wyjaśni.
Kin Coedel
Niektóre poranki zaczynają się od troski – przyjaciółki pomagające sobie nawzajem poprawić ubrania, wyrównać eyeliner, wyprostować fałdę sari, która rozpięła się podczas snu. Inne poranki zaczynają się od ostrzeżeń: która trasa jest bezpieczniejsza, który klient nie zapłacił, której ulicy unikać po zmroku. Wspólnie spędzany czas płynie między plotkami a strategiami przetrwania, bez zatrzymywania się, by zaznaczyć różnicę. Drobne czyny, nie sentymentalne, ale konieczne: odciągnięcie kogoś z sytuacji, pozostanie na telefonie, aż dotrze do domu, dzielenie się pieniędzmi, których i tak jest za mało. „Kłócimy się” – mówi Gita, uśmiechając się na to wspomnienie. „Ale jeśli coś się stanie, idziemy. Nikt nie pyta dlaczego.” Troska nie wygląda tutaj na miękkość.
Kin Coedel
Podczas Gai Jatra, festiwalu zakorzenionego w społeczności Newarów w Katmandu, obchodzonego co roku dla upamiętnienia zmarłych, miasto wchodzi w inny rytm. To, co zaczyna się w żałobie, nie jest do niej ograniczone. Procesje przemieszczają się ulicami, niosąc żałobę obok satyry, muzyki i publicznych występów. Jest śmiech tam, gdzie jest też strata. Jest komentarz wpleciony w kostium, w gest, w akt pojawiania się inaczej w przestrzeni publicznej. Przez długi czas obejmowało to formy cross-dressingu i zabawy płcią – nie jako tożsamość, ale jako performans, jako część tradycji, która pozwala, na krótko, granicom społecznym się rozluźnić. W tych momentach ciała nieprzystające do norm płciowych stają się bardziej widoczne. Nie w pełni zaakceptowane, nie w pełni uznane, ale mniej natychmiast odrzucane. Ulice traktują je inaczej, nawet jeśli tylko na kilka godzin. Ale kiedy procesje się kończą, miasto wraca do swojego zwykłego porządku, a pozwolenie znika wraz z tłumem. Pozostaje tylko wspomnienie, jak krótko było to możliwe i jak wyzwalające się czuło.
Rankiem ulice wracają do swojego normalnego rytmu. Sklepy otwierają się ponownie. Motocykle przeciskają się przez wąskie uliczki. Tymczasowa wolność festiwalu cichnie prawie bezszelestnie. Ale w Pashupatinath niektóre rzeczy pozostają takie same. Dym unosi się powoli nad ghatami kremacyjnymi. Czoła są znaczone popiołem i vermilionem. Oczy na chwilę opadają w modlitwie, zanim ludzie pójdą dalej. I wplecione w ten krajobraz są życia takie jak Sunity i Gity – nie nowe ani nieznane, ale od dawna obecne w sposób, którego miasto nie zawsze umie uznać poza rytuałem.
Każdego ranka ten społeczny świat budzi się i wybiera, co widzi. Widzi tikę i nazywa ją świętą; widzi sindoor i nazywa go pomyślnym; widzi boginię i pochyla głowę. Ale gdzieś po drodze nauczył się odprawiać tę pobożność, a potem omijać kobiety, które ją ucieleśniają – jakby cześć należała się tylko kamieniowi, tylko mitowi, tylko bezpiecznie poza zasięgiem żywych.
To nie jest tradycja. To jej zdrada. A jednak łatwiej jest podtrzymywać zdradę, niż ją kwestionować. Łatwiej jest zaakceptować, że lodowce topnieją, że rzeki wezbrały, że góry tracą śnieg, niż spojrzeć na Sunitę przechodzącą przez ulicę i zobaczyć ją w pełni, niż usłyszeć głos Gity w pokoju i pozwolić mu wybrzmieć. To właśnie patriarchat pomnożył przez stulecia: wyobraźnię tak zawężoną, że może pomieścić planetarny upadek, ale nie prosty, radykalny akt uznania, że sam wszechświat – w wedyjskim rozumieniu, na którym zbudowano to miasto – jest kobiecy. Że Śakti, czyli energia kobieca, siła, która porusza atom, która ciągnie rzekę ku morzu, która przepływa przez każdy akt stworzenia, nie jest metaforą kobiecości. Jest kobiecością. A ci, którzy niosą obie zasady w jednym ciele, którzy zawsze nieśli obie, nie są aberracją tej kosmologii. Są jednym z jej najpełniejszych wyrazów. Boginie zawsze były najpierw kobietami. I wciąż są tutaj, w ciele, prosząc o nic więcej niż to, co zawsze było dane kamieniowi.
Często Zadawane Pytania
Oto lista często zadawanych pytań dotyczących obchodów Miesiąca Dumy i społeczności trzeciej płci w Nepalu, napisana naturalnym, konwersacyjnym tonem, z jasnymi odpowiedziami.
Pytania dla Początkujących
1 Czym dokładnie jest Miesiąc Dumy?
Miesiąc Dumy obchodzony jest co roku w czerwcu, aby uhonorować społeczność LGBTQ, upamiętnić zamieszki w Stonewall i promować równe prawa dla wszystkich, niezależnie od ich płci czy orientacji seksualnej.
2 Kim jest trzecia płeć w Nepalu?
W Nepalu trzecia płeć oficjalnie odnosi się do osób, które nie identyfikują się ściśle jako mężczyzna lub kobieta. Obejmuje to osoby transpłciowe, interpłciowe oraz te, które identyfikują się jako niebinarne.
3 Czy bycie osobą trzeciej płci jest legalne w Nepalu?
Tak. W 2007 roku Sąd Najwyższy Nepalu wydał przełomowe orzeczenie uznające trzecią płeć. Rząd wydaje obecnie certyfikaty obywatelstwa z opcją trzeciej płci.
4 Dlaczego Miesiąc Dumy jest ważny dla społeczności trzeciej płci w Nepalu?
To czas, aby świętować ich tożsamość, podnosić świadomość na temat dyskryminacji, z którą wciąż się spotykają, oraz naciskać na lepsze prawa dotyczące małżeństwa, dziedziczenia i opieki zdrowotnej. Pomaga także osobom, które boją się ujawnić, poczuć się mniej samotnymi.
5 Jak ludzie obchodzą Miesiąc Dumy w Nepalu?
Głównym wydarzeniem jest Parada Dumy Nepalu w Katmandu. Organizowane są również programy kulturalne, pokazy filmów i dyskusje na temat praw. Wiele osób nosi kolory tęczy, aby okazać wsparcie.
Pytania Średniozaawansowane i Zaawansowane
6 Jakie są największe wyzwania, przed którymi wciąż stoi społeczność trzeciej płci w Nepalu?
Mimo prawnego uznania wiele osób doświadcza:
Odrzucenia przez rodzinę i bezdomności
Dyskryminacji w pracy – wiele osób jest zmuszanych do pracy seksualnej lub żebractwa
Barier w opiece zdrowotnej – niewielu lekarzy rozumie ich specyficzne potrzeby
Przemocy i nękania w przestrzeni publicznej
7 Czym jest Blue Diamond Society i dlaczego jest ważne?
To wiodąca organizacja zajmująca się prawami LGBTQ w Nepalu, założona w 2001 roku. Zapewnia usługi związane z HIV/AIDS, pomoc prawną i bezpieczne przestrzenie dla społeczności trzeciej płci. Organizuje również Paradę Dumy i lobbuje na rzecz zmian prawnych.
