Na początku lat 90. wraz z dwójką przyjaciół trafiliśmy na północny seans *The Rocky Horror Picture Show* w kinie Falls Theater w Cuyahoga Falls w stanie Ohio. To były czasy przed internetem i jako nastolatkowie wiedzieliśmy tylko, że film ma status kultowego i mglistą, demoniczną reputację – oraz że należy przynieść rekwizyty. Przynieśliśmy ryż i papier toaletowy, co okazało się żałośnie podstawową próbą. Wszyscy pozostali widzowie byli uzbrojeni w pistolety na wodę, gazety, latarki i wiele więcej, i byli o wiele fajniejsi od nas, ubrani w punkowe, gotyckie, second-handowe i DIY glam ciuchy. Weterani dokładnie wiedzieli, kiedy krzyczeć na ekran i traktowali film jak imprezę, pokaz mody, maskaradę. Dla dzieciaków eksperymentujących z seksualnością, płcią i tożsamością, to była scena. Pamiętam, jak myślałem: *Gdzie wy byliście przez całe moje życie?*
Sam film – produkt połowy lat 70. – był ekstrawagancki, campowy, dziki, autentycznie wzruszający i oparty na jednej z najwspanialszych ścieżek dźwiękowych wszech czasów. Ale najbardziej ekscytowało mnie wspólne doświadczenie. Bycie tam dawało przyzwolenie na bycie przesadnym i niepohamowanym, na bycie buntowniczo sobą.
Źródłowy materiał pochodził od Richarda O’Briena, aktora dorywczego, który napisał scenariusz i muzykę do *The Rocky Horror Show*, po raz pierwszy wystawionego w 1973 roku w Theatre Upstairs w londyńskim Royal Court. Wyreżyserowany przez Jima Sharmana i z wówczas nieznanym Timem Currym w roli głównej, spektakl sceniczny był delirycznie absurdalną pastiszową mieszanką rocka lat 50., glam lat 70., filmów grozy i sci-fi oraz gorączkowych marzeń starego Hollywood (aktorka Fay Wray jest szczególną obsesją). Stał się ogromnym hitem, granym w Londynie przez siedem lat.
Wersja filmowa, wydana w 1975 roku, okazała się kasową klapą i zdawała się skazana na zapomnienie, dopóki pomysłowi programiści słynnego kina Waverly Theater na Manhattanie na West Village nie zaczęli wyświetlać jej o północy. Poszły za tym inne kina i narodził się kult.
Fabuła obu wersji, o ile w ogóle można tak mówić, śledzi niewinną młodą parę, Brada i Janet, których samochód ma przebitą oponę podczas ulewy, co prowadzi ich do zamku dr. Franka-N-Furtera, porywająco charyzmatycznego i uwodzicielskiego panseksualnego obcego naukowca. W frankensteinowskim gechu tworzy on umięśnionego blondyna (Rocky Horror), sieje spustoszenie w pruderyjnym społeczeństwie i ostatecznie zostaje zniszczony przez innych obcych o imionach Magenta i Riff Raff. Po drodze spotykamy Eddiego (rockera, który spotyka makabryczny koniec), dr. Scotta (zdezorientowaną postać autorytetu i wuja Eddiego), Columbię (złamanej serca ludzkiej istoty, która kocha zarówno Franka, jak i Eddiego) oraz sztywnego Narratora, który z różnym skutkiem próbuje ogarnąć chaos.
Minęło 24 lata od ostatniego pojawienia się *The Rocky Horror Show* na Broadwayu, ale teraz wraca: wznowienie rozpoczęło pokazy przedpremierowe 26 marca w Studio 54, w reżyserii Sama Pinkletona, wizjonera nagrodzonego Tony, stojącego za szaleńczo rozchwianym *Oh, Mary!* Cole'a Escola. W obsadzie są Luke Evans, Juliette Lewis, Rachel Dratch, Josh Rivera, Harvey Guillén, Michaela Jaé Rodriguez, Amber Gray, Andrew Durand i Stephanie Hsu – eklektyczna grupa gwiazd Hollywood, piosenkarzy, wykonawców musicali, komików oraz, jak mówi mi Pinkleton, „kilku prawdziwych freaków z Bushwick, którzy w weekendy tańczą na barach”.
Po raz pierwszy spotykam Evansa na lunchu w Theater District. 46-letni walijski aktor, który zagra Franka-N-Furtera, nosi bluzę ze swojej linii odzieżowej BDXY i wygląda rozbrajająco normalnie jak na kogoś, kto ma grać panseksualnego obcego naukowca. Rozmawiamy o jego nadchodzącej tymczasowej przeprowadzce z domu w Portugalii – i o planie zabrania psa dla towarzystwa. Sięga po telefon i pokazuje mi zdjęcie niezwykle uroczego jamnika o imieniu Lala.
Okazuje się, że rola Franka-N-Furtera krąży za Evansem od dziesięcioleci. W college'u w Londynie, na końcowym pokazie studenckim, Evans zagrał tę postać. Luke Evans robi swoje rozwiązłe wejście w dragu z numerem „Sweet Transvestite”. „To zabawne, że zajęło to prawie 30 lat, aby faktycznie wrócić do mojego życia” – mówi.
Evans jest klasycznym amantem, najlepiej znanym z roli Barda Łucznika w trylogii *Hobbit*, Gastona w *Pięknej i Bestii* oraz ilustratora towarzyskiego Johna Moore'a w serialu kostiumowym *Znachor*. Ale karierę zaczynał jako wykształcony piosenkarz i występował na West Endzie w uznanych produkcjach, w tym *Miss Saigon* i *Piaf*. Reżyser Pinkleton, być może z odrobiną psoty, opisuje Franka-N-Furtera jako „hamleta musicalowego”, sugerując, że bardzo niewielu aktorów ma autorytet, by nieść tę rolę przez miesiące na broadwayowskiej scenie. Kiedy Pinkleton zaoferował mu rolę, Evans początkowo się wahał. Jego rodzice – gorliwi Świadkowie Jehowy – akurat go odwiedzali w Lizbonie i rzucił pomysł przy butelce wina. Wyjaśnił, jak wiele ten spektakl znaczy dla tak wielu ludzi i że „jego postać określała się jako 'transwestyta'”. Nie zbledli i powiedzieli mu, że musi to zrobić.
Frank-N-Furter jest obcym, narcyzem, tyranem i, przede wszystkim, wykonawcą. Jest też druzgocąco seksowny. Evans opisuje urok postaci jako coś celowo wieloaspektowego. „Frank może być ekstrawagancki i kobiecy, zwiewny i zmysłowy, ale ma w sobie groźbę” – mówi Evans. Ta groźba niesie też ze sobą męskość, podtekst zagrożenia, który wzmacnia tarcie. „Chcę, żeby był postrzegany jako atrakcyjny na wiele, wiele różnych sposobów, tak żeby zarówno mężczyźni, jak i kobiety mogli na niego patrzeć i myśleć: Hmmm”.
Frank-N-Furter może być siłą grawitacyjną *Rocky Horror*, ale to w dużej mierze przedstawienie zespołowe. Dla wielu członków obsady spektakl był potężnym formującym doświadczeniem. Juliette Lewis, aktorka, której praca sprzyja niestabilności i napięciu, gra Magentę i nazywa *Rocky Horror* swoją kreatywną kolebką: jej brat zabrał ją potajemnie na spektakl *Rocky Horror* w San Fernando Valley, gdy miała 11 lat. „Od razu wiedziałam, że należę do tego uniwersum” – mówi. „Czułam się fantastycznie i magicznie, niebezpiecznie i elektryzująco”.
Historia Lewis miała dla Pinkletona ogromne znaczenie. Chciał, żeby Magenta była „absolutnie prawdziwym rock and rollem, a nie osobą z musicalu w stroju pokojówki”. Spotkali się za kulisami po tym, jak Lewis przyszła zobaczyć *Oh, Mary!*, a później zaczęli rozmawiać o *Rocky Horror*. Zaangażowanie Lewis – która przez lata prowadziła zespół rockowy i rozpocznie produkcję klasycznym numerem „Science Fiction/Double Feature” – „pomaga mi zrozumieć, jaki spektakl tworzę” – mówi.
Dla Michaeli Jaé Rodriguez, zdobywczyni Złotego Globu za rolę w *Pose*, występującej tu jako zakochaną po uszy Columbia, obsesja na punkcie *Rocky Horror* również zaczęła się wcześnie, od wielokrotnego odtwarzania albumu z obsadą. Rachel Dratch, doświadczona komiczka i absolwentka *Saturday Night Live*, grająca Narratora, po raz pierwszy zobaczyła film jako dziecko w Massachusetts. Harvey Guillén, najlepiej znany z przywłaszczania sceny jako Guillermo w *What We Do in the Shadows* i obsadzony w podwójnej roli jako Eddie i dr Scott, wspomina północny seans w szkole średniej jako „przebudzenie bycia artystą, przebudzenie seksualności”.
To znaczy: Pinkleton nie tylko reżyseruje wznowienie. Opiekuje się spektaklem, który już należy do aktorów go wykonujących, a także, oczywiście, do publiczności.
Mimo swojego campu i absurdu, *Rocky Horror* zawsze było niezwykle ważną sprawą, służąc wielu widzom jako spojrzenie na inny sposób bycia. Jak zauważa Rodriguez: „To spektakl dla ludzi, którzy uważają się za ekscentryków, dziwaków, odmieńców – ludzi, którzy lubią mieszać”. Etyka krystalizuje się pod koniec produkcji w „Don’t Dream It, Be It” Franka-N-Furtera, linii, która funkcjonuje jako rozkaz – wyraźnie anty-samopomocowy i wrogi wobec jakiejkolwiek koncepcji fantazji bez działania. Przestań marnować życie i bądź tym, kim jesteś teraz. Pinkleton mówi, że chce, aby jego współpracownicy pracowali wstecz od tego pomysłu. „Don't Dream It, Be It” jest Gwiazdą Polarną tej produkcji.
Broadwayowskie wznowienia są często przedstawiane tak, jakby spektakl nigdy wcześniej nie istniał. „Ale właściwie to, co fajne w *Rocky Horror*, to to, że już był robiony” – mówi Pinkleton. „Radził sobie zupełnie dobrze beze mnie przez 53 lata. Więc przyjście i powiedzenie 'Pozwólcie mi to naprawić' nie byłoby właściwym wyborem. Nie potrzebuje naprawy. Chcę spotkać się z nim twarzą w twarz i objąć wiele, wiele doświadczeń, które ludzie z nim mają”.
Są oczywiście sposoby, w jakie *Rocky Horror* może wydawać się przestarzały: Postacie są często seksualnie przymuszające, a spektakl poprzedza nasz współczesny język dotyczący zgody i tożsamości trans. Pinkleton przyznaje, że jest to niewygodne: „Całkowicie rozumiem, że są ludzie, którzy uważają, że ten spektakl powinien wylądować w koszu”. Jednocześnie jest ostrożny wobec przekształcania dzieła, aby dostosować je do współczesnych standardów. „Punkowy obcy musical z lat 70. nie może pomieścić mnogości i złożoności naszych żyjących, ciągle zmieniających się kompasów moralnych” – mówi. „Po prostu nie może. Jeśli spróbujesz, wszyscy będą nieszczęśliwi i zrobimy coś nudnego”.
Chaos jest sednem. To nigdy nie był spektakl, który się zachowuje. Przygotowanie na wtrącenia publiczności staje się dużą częścią pracy dla obsady, ponieważ muszą być gotowi na wszystko. Niektórzy widzowie będą fanatykami *Rocky Horror*; inni będą spotykać się ze spektaklem po raz pierwszy, a aktorzy będą musieli być gotowi na obie grupy. Guillén i Dratch pochodzą z improwizacji, szkolenia, które z pewnością okaże się tu szczególnie przydatne. Hsu, nominowana do Oscara za rolę w *Wszystko wszędzie naraz* i występująca jako Janet, również wywodzi się z teatru i komedii – doświadczenia, które, jak mówi, sprawiają, że ten rodzaj zaangażowania publiczności „wydaje się najsmaczniejszym wyzwaniem i najbardziej ożywiającą okazją: bycie w pokoju pełnym ludzi i wspólne surfowanie, przejażdżka. Teatr jest jedną z rzadkich przestrzeni, gdzie wciąż możemy to robić”.
Dratch, jako Narrator (rola wcześniej grana na Broadwayu przez samego Dicka Cavetta), jest bezpośrednio na linii ognia. Jednym z powodów, dla których kocha teatr, mówi mi, „jest ta bezpośrednia interakcja z publicznością”. Lewis tymczasem zauważa, że podczas lat w zespole rockowym zwykła wskakiwać prosto w tłum. „Nie sądzę, żebym to robiła” – mówi sucho. Zamiast tego spodziewa się, że publiczność wyznaczy własne warunki: „Oni nas poprowadzą. Pokażą drogę, aby stworzyć tego ducha w teatrze”.
Jeśli chodzi o scenografię, Pinkleton i jego zespół celowo utrzymują dekoracje w prostocie. „Niebezpieczeństwo dla nas polega na zbytnim 'broadwayowieniu' tego” – mówi. Kultowe kostiumy zarówno oryginalnej produkcji scenicznej, jak i filmu, zostały zaprojektowane przez Susan Blane, której wizja pomogła stworzyć słynną punkową estetykę *Rocky Horror*: pończochy sieciowe, gorsety i second-handową śmiałość. Pinkleton i jego zespół starają się zachować tego samego ducha DIY. Projekt kostiumów autorstwa Davida I. Reynoso również czerpał inspirację z Ricka Owensa i jego partnerki Michèle Lamy, szczególnie dla Riff Raffa i Magenty; zdjęcia Owensa i Lamy są przypięte jako punkty odniesienia.
Wydaje się całkowicie właściwe, że *Rocky Horror* zagra w Studio 54. Mówi Pinkleton: „Tak wiele broadwayowskich teatrów jest jak 'Witamy w eleganckim teatrze'. W Studio 54 jest jak 'Przepraszamy, skończyły się ręczniki papierowe'”. Jego produkcja przyjmie historię budynku i jego widoczne zużycie – lekkie zniszczenie, pozostałość po poprzednich żywotach – co pięknie pasuje do etosu spektaklu: lo-fi, trochę podarty, ale wciąż fantastyczny i nawiedzony przez doskonałe duchy.
Dla Guilléna atmosfera jest częścią uroku. „Samo posiadanie tych duchów z tyłu – aby miały życie po życiu t” – „Może po prostu rozmawiają” – mówi. „A może wzięli kwalud i oglądają spektakl”.
Byłoby to odpowiednie: *Rocky Horror* to mnóstwo zabawy. Jak przypomina mi Luke Evans, w końcu chodzi o obcych. Przesada jest pełna uczucia, nawet hojna. „I nie ma podręcznika dla obcego, który właśnie przybył na Ziemię”.
Stylizacja: fryzury Matt Benns; makijaż Sterling Tull; manicure Yukie Miyakawa; krawiectwo Lucy Falk.
Produkcja: Alexey Galetskiy Productions. Scenografia: Viki Rutsch.
Często zadawane pytania
Oto lista często zadawanych pytań dotyczących wznowienia *Rocky Horror Show* przez Inside Broadway, zaprojektowana tak, aby objąć pytania od nowicjuszy po doświadczonych fanów.
Ogólne informacje o spektaklu i bilety
