Przez całe dorosłe życie wypróbowałam całą listę noworocznych postanowień – rzucić palenie trawki! Ćwiczyć pilates co tydzień! Urządzać więcej kolacji! Regularnie czyścić wannę! – ale rzadko, jeśli w ogóle, wprowadzałam je w życie, gdy faktycznie nadchodził 1 stycznia. Ogólnie rzecz biorąc, nie uważam, że coroczny termin na zaprzestanie robienia rzeczy, które sprawiają mi przyjemność – lub rozpoczęcie robienia rzeczy, których się obawiam – pomaga mi w trwały sposób zmienić swoje zachowanie.

Znacznie większe sukcesy odniosłam z „mottami”, pomysłem, który przedstawiła mi moja przyjaciółka Eliza. Zamiast wybierać konkretną rzecz do rozpoczęcia lub zaprzestania w nowym roku, wybieram krótkie zdanie – tylko słowo lub dwa – które ma kierować moim ogólnym nastawieniem przez kolejne dwanaście miesięcy. Pewnego roku było to „ulepszaj łagodnie”; innego – „ciesz się tym”. Ale na rok 2026 wybieram coś nieco bardziej stanowczego i bezpośredniego: „Nie wycofuj się”.

Nie lubię się do tego przyznawać, ale jestem osobą, która często się wycofuje. Staram się jak mogę nie opuszczać ważnych zobowiązań emocjonalnych czy praktycznych – jak zadzwonić do przyjaciela po rozstaniu czy odebrać kogoś z wizyty lekarskiej – ale zbyt często traktuję mniej istotne plany, jak spotkania towarzyskie, kolacje, przyjęcia czy kawę, jako opcjonalne, żyjąc według słynnego żartu Johna Mulaneya jak według osobistego credo: „Jeśli chodzi o natychmiastową ulgę, odwołanie planów jest jak heroina”. Cóż, Mulaney rzucił twarde narkotyki, więc ja – przynajmniej teoretycznie – powinienem być w stanie przestać wycofywać się z rzeczy, na które się zgodziłem, prawda?

To nie tak, że wycofuję się, bo nie chcę widzieć przyjaciół – co próbowałem wyjaśnić, choć zrozumiałe, że nie łagodzi to ich irytacji, gdy przełożę lunch czy przełożę drinka. Naprawdę chcę spędzać czas z ludźmi, których kocham, zwłaszcza teraz, gdy mieszkam sam w kawalerce. Moi przyjaciele, rodzina i współpracownicy utrzymują mnie w równowadze, szczęściu i nawet w przybliżeniu normalności; bez nich byłbym zagubiony. Ale często zmagam się z czymś, co terapeuta pomógł mi niedawno zidentyfikować jako przytłoczenie wywołane ADHD. Kiedy czuję się dobrze i panuję nad sytuacją, chętnie układam plany, których nie mogę się doczekać. Ale gdy obowiązki się piętrzą, a moja cichsza, introwertyczna strona bierze górę, może się wydawać, że jedyne, co potrafię zrobić, to cicho usiąść przed telewizorem i może wyprowadzić psa.

Nie chcę używać swojego ADHD jako wymówki za wycofywanie się – daleko mi do bycia jedyną osobą, którą znam, która mierzy się z wyzwaniami funkcji wykonawczych i ograniczoną energią. Zamiast tego, w 2026 roku, chcę być bardziej uważna i szczera wobec siebie i innych co do tego, na co się wcześniej zgadzam, zamiast mówić „tak” na wszystko, tylko po to, by odwoływać w ostatniej chwili.

„Nie wycofuj się” wykracza poza samo pojawianie się na wydarzeniach, na które potwierdziłem/am obecność. Kiedyś myślałem/am, że odwołanie lub przełożenie nie jest wielkim problemem, o ile nadal się odzywam i jestem dla ludzi emocjonalnie. Ale jak napisała kiedyś Zadie Smith: „Czas to sposób, w jaki wydajesz swoją miłość”, a ja chcę być kimś, na kogo ludzie w moim życiu mogą liczyć, niezależnie od tego, czy prowadzimy długą, szczerą rozmowę, czy po prostu pijemy lampkę wina przy lekkich plotkach.

Z czasem moi przyjaciele przyzwyczaili się do moich nawyków – w rzeczywistości, po moim niedawnym rozstaniu, moja przyjaciółka Sarah dała mi trzy „karty wycofania” do wykorzystania w razie potrzeby. (Jak dotąd użyłem/am tylko półtorej, nie żeby się chwalić). Ale ich życzliwość i zrozumienie tylko sprawiają, że chcę się bardziej angażować. Jeśli uda mi się uczynić osobistą zasadą bycie tam, gdzie powinienem/am być, konsekwentnie – czego nie mogę zrobić?

**Często zadawane pytania**
FAQs Moje noworoczne postanowienie, by odwoływać mniej planów

Pytania na poziomie podstawowym

1. Co właściwie oznacza postanowienie „odwoływać mniej planów”?
Oznacza świadome staranie się, aby dotrzymywać zobowiązań towarzyskich, które podejmujesz – takich jak spotkania na obiad, kawę czy zajęcia grupowe – zamiast wycofywać się w ostatniej chwili.

2. Dlaczego to dobre postanowienie?
Buduje ono wiarygodność, wzmacnia twoje relacje, redukuje poczucie winy i niepokój związany z odwoływaniem oraz często prowadzi do zabawniejszych i bardziej znaczących doświadczeń niż pozostanie w domu.

3. Zawsze czuję się zmęczony/zmiażdżony lub zajęty. Jak w ogóle zacząć?
Zacznij od małych kroków. Nie planuj zbyt wiele. Kiedy jesteś zaproszony na coś, zatrzymaj się i szczerze zapytaj: „Czy będę chciał to zrobić, gdy nadejdzie ten dzień?”. Mów „tak” tylko na plany, które naprawdę zamierzasz zrealizować.

4. Jaki jest prosty pierwszy krok, który mogę podjąć?
Wypróbuj zasadę 24 godzin. Kiedy już umówisz się na coś, unikaj odwoływania w ciągu 24 godzin przed wydarzeniem, chyba że to prawdziwy wypadek. To buduje poczucie odpowiedzialności.

Typowe problemy i scenariusze

5. Co jeśli naprawdę muszę odwołać?
To w porządku. Życie się zdarza. Kluczowe jest odwołanie jak najwcześniej, bycie szczerym i przeproszenie, oraz natychmiastowe zaproponowanie konkretnej alternatywy.

6. Często mówię „tak” pod presją, a potem z przerażeniem myślę o planie. Jak tego uniknąć?
Ćwicz uprzejme, ale stanowcze odpowiedzi przed zobowiązaniem, takie jak: „Brzmi świetnie! Pozwól, że sprawdzę kalendarz i dam ci znać wieczorem”. To daje ci czas na szczerą decyzję bez presji natychmiastowego „tak”.

7. Co jeśli plan dotyczy kogoś, z kim nie lubię spędzać czasu?
To w porządku, być wybiórczym. Lepiej jest uprzejmie odmówić od razu, niż wielokrotnie przyjmować zaproszenia i odwoływać. Skup swoje postanowienie na planach z ludźmi, których chcesz widzieć.

Zaawansowane wskazówki i strategie

8. Jak sprawić, aby dotrzymywanie planów nie wydawało się obowiązkiem?
Zmień sposób myślenia. Zamiast „Muszę iść na tę kolację”, pomyśl: „Mogę spędzić czas z [imię], którego dawno nie widziałem/am” lub „To szansa na oderwanie się od rutyny”.