Dyrektor generalny Marni, Stefano Rosso, zatrudnił Meryll Rogge na stanowisku dyrektora kreatywnego w czasie, gdy branża mody przechodziła poważny kreatywny reset. Projektantom debiutującym w tym okresie łatwo było zagubić się w natłoku informacji, ale Rogge to nie spotkało. Jej pierwsza kolekcja pokazowa dla należącej do OTB marki, mającej 32 lata, została szeroko doceniona – w tym przez Vogue Runway – za pozostanie wierną estetyce założycielki Consuelo Castiglioni, a jednocześnie za wyznaczenie początku nowego rozdziału na rok 2026 i kolejne.

Na początku tego miesiąca, podczas Vogue Business Global Summit w Chantilly we Francji, Meryll Rogge i Stefano Rosso usiedli, aby porozmawiać o tym, co dalej dla Marni.

**Vogue:** Zacznijmy od recenzji twojego debiutu autorstwa mojej koleżanki Tiziany Cardini. Napisała: „Z Marni z powrotem w kobiecych rękach, karmicznie wydaje się, że wszechświat się porządkuje”. Meryll, jakie według ciebie są zalety i wady bycia projektantką?

**Meryll:** To nie jest łatwe pytanie na początek [śmiech]. Myślę, że w naszym przypadku ważne jest to, że założycielką marki była kobieta i z tego, co rozumiem, marka naprawdę wzięła się z pragnienia projektowania dla siebie.

**Stefano:** Dla nas talent nie ma płci. Talent to talent, a my szukaliśmy najlepszej osoby, która poprowadzi Marni w kolejny kreatywny rozdział. Wierzymy, że Meryll ma wszystko, czego potrzeba, aby to zrobić. Fakt, że jest kobietą, jest prawdopodobnie dodatkowym atutem, ponieważ naprawdę chcieliśmy ponownie skupić uwagę na damskiej odzieży gotowej, która w ostatnich latach miała dla firmy nieco trudniejszy okres. Był to więc naturalny wybór, ale głównie dlatego, że dostrzegliśmy w Meryll niesamowity talent kreatywny.

**Czytaj więcej:** „To potężne widzieć kobietę u steru”: Pierwsze reakcje na Marni Meryll Rogge, autor: Lucy Maguire

**Vogue:** Meryll, chciałbym, aby publiczność usłyszała o twojej pierwszej wypłacie z pierwszej dużej pracy w modzie. Kupiłaś coś, co może pokazywać, jak ta nowa praca była przeznaczona. Możesz nam powiedzieć, co to było?

**Meryll:** To prawda. Zaczęłam karierę w 2008 roku w Marc Jacobs w Nowym Jorku i za moją pierwszą wypłatę, zamiast zapłacić zaległy czynsz, poszłam prosto do sklepu w górnej części miasta i kupiłam parę butów Marni, na które polowałam od miesięcy. To był mój pierwszy zakup w ogóle za moją pierwszą wypłatę.

**Vogue:** Wygląda więc na to, że ta praca była przeznaczona. Poczułam to samo, gdy byłam z tobą w salonie Marni na kilka dni przed twoim pokazem. Wybrałaś kluczowe momenty z wczesnych kolekcji Consuelo Castiglioni, a ludzie zauważyli powiązania, które tworzyłaś między Marni wtedy a Marni teraz. Patrząc w przyszłość, czy widzisz archiwa odgrywające stałą rolę? Jak planujesz z nich korzystać?

**Meryll:** To, co nas interesuje, to praca w oparciu o ducha Marni: co marka oznacza, jakie są jej wartości i jak możemy przesunąć markę do przodu w nowym kontekście – w nowym świecie, powiedzmy. Myślę, że bardziej skupimy się na systemie wartości niż na samym archiwum, chociaż archiwum zawsze będzie odgrywać rolę.

**Vogue:** Stefano, możesz opowiedzieć o wartościach Marni?

**Stefano:** Dwa słowa: nowoczesna elegancja. Mocno wierzymy w posiadanie punktu widzenia, który stoi nieco poza utartymi schematami. Właściwie w naszej księdze marki mamy kluczowe zdanie: „koloruj poza liniami”. Naprawdę wierzę, że doskonale oddaje ono, czym jest Marni.

Kiedy firma zaczynała, modne były dopasowane sukienki i ciemne kolory, ale Marni interpretowała nowoczesną elegancję w inny sposób – za pomocą bloków kolorystycznych i geometrycznych kształtów. Wierzymy, że musimy oferować klientom wyrafinowaną elegancję, którą można nosić o każdej porze dnia. To nie tylko na specjalne okazje; to naprawdę do codziennego użytku. Myślę, że taka jest historia marki i to właśnie staramy się budować razem z Meryll, która jest w tym świetna.

Stefano Rosso i Meryll Rogge omawiali przyszłość Marni na scenie podczas **Side Chat prowadzonego przez Nicole Phelps**
Zdjęcie: Acielle / Style Du Monde

**Vogue:** Niedługo po Tygodniu Mody w Mediolanie pojechaliście razem do Azji. Jestem ciekawa, co wynieśliście z tej podróży i jak te rynki kształtują ogólną strategię marki.

**Stefano:** Dla nas Azja to bardzo ważny region. Japonia jest zdecydowanie naszym rynkiem numer jeden. Naprawdę chcieliśmy pojechać razem, aby zobaczyć, jak radzi sobie rynek i zrozumieć, czego potrzebują klienci – czego chcą, co noszą, jak się zachowują i jakie jest ich środowisko społeczne. To była bardzo interesująca podróż, ponieważ zauważyliśmy zmianę i wyraźne przesunięcie w kierunku unikalności.

W dzisiejszych czasach klienci nie wchodzą po prostu do sklepu bez powodu. Musi być cel, zwłaszcza w Chinach. Budowanie silnych relacji z klientami jest bardzo ważne. Stworzenie przestrzeni, w której klienci mogą przyjść i doświadczyć marki poza samą odzieżą, jest naprawdę niezbędne. Widzieliśmy wzrost znaczenia tych nowych domów – marek z własnymi, samodzielnymi przestrzeniami, a nie tylko dużymi sklepami w galeriach jak kiedyś. Dlaczego? Ponieważ są to miejsca, w których klienci mogą spędzać czas w świecie marki, ale w bardziej swobodny sposób. To wpłynie na to, jak będziemy rozwijać naszą obecność w tym regionie. I, wiecie, to zawsze bardzo inspirujące. Kiedy jadę do Japonii, często widzę na ulicach 10, 20, a nawet 100 dzieciaków, których styl chciałbym mieć – jest tak wyjątkowy. Sposób, w jaki się wyrażają, jest naprawdę modowy.

**Vogue:** Które elementy z kolekcji jesień 2026 spotykają się z najlepszym odbiorem u kupców? Na co szczególnie stawiacie?

**Meryll:** Wszyscy jesteśmy bardzo podekscytowani premierą torby Trunkette, która jest nowym ujęciem torby Trunk. Pokaz został zaprojektowany z myślą o garderobie, więc myśleliśmy o lookach jako o oddzielnych elementach. Lubię, gdy klienci mają możliwość samodzielnego komponowania swoich strojów. Duży nacisk położymy również na dzianinę, ponieważ jest to kategoria, która zwykle radzi sobie bardzo dobrze. I szczerze mówiąc, myślę, że mamy jedną z najlepszych dzianin na rynku – piękne tekstury, techniki i naprawdę ładne fasony.

**Marni FW26**
Zdjęcie: Filippo Fior / Gorunway.com

**Vogue:** Stefano, chciałbyś coś dodać?

**Stefano:** Na tym rynku bardzo ważne jest przyspieszenie naszego biznesu galanteryjnego – butów i toreb. W OTB zawsze byliśmy silni w odzieży gotowej, a także odnieśliśmy duży sukces z butami i wyrobami skórzanymi. Ale w porównaniu z innymi konkurentami myślę, że wciąż jest dużo miejsca na rozwój. Generalnie jestem optymistą, że razem z Meryll zrobimy dobre postępy – zaczynając od Trunkette, ale mamy więcej w planach.

**Meryll:** Zwłaszcza biżuteria. Zaobserwowaliśmy ogromny wzrost sprzedaży biżuterii i dziś z dumą noszę jej trochę. To ważny filar dla Marni, zarówno historycznie, jak i teraz.

**Vogue:** Meryll, twoje powołanie nastąpiło w czasie wielkiej przetasowania dyrektorów kreatywnych. Myślę, że w tym i poprzednim sezonie było około 18 nowych projektantów na nowych stanowiskach. Jak ten czas zmian ci pomógł? Czy raczej utrudnia twoją pracę?

**Meryll:** Czuję, że byliśmy świadkami swego rodzaju historycznej zmiany – zmiany pokoleniowej, która nie zdarza się często. Oczywiście moje powołanie nastąpiło sezon później, więc miałam luksus obserwowania tego wszystkiego z boku. Z drugiej strony, nie mogę powiedzieć, że wpłynęło to na moje podejście do tej pracy. Każda marka ma swoją własną historię i swoją własną, niepowtarzalną szansę na nawiązanie więzi z nowym dyrektorem kreatywnym. W moim przypadku to, co jest wyjątkowe i bardzo rzadkie, to fakt, że odkryłam Marni w tym samym czasie, co modę – jako nastolatka, to naprawdę ukształtowało mój sposób postrzegania mody – a także byłam klientką. To dość niezwykłe, jak sądzę, w środku tych wszystkich przetasowań. To dla mnie wielki przywilej pracować z marką, którą zawsze kochałam i nadal kocham.

**Vogue:** Marki OTB – oprócz Marni jest jeszcze Margiela... Marki takie jak Marni, Jil Sander i Diesel różnią się od marek LVMH czy Kering, które sięgają początków XX wieku – lub, w przypadku Louisa Vuittona, XIX wieku. Marki OTB są nowsze, narodziły się w latach 80. i 90. i zastanawiam się, czy ich względna młodość wpływa na to, jak podchodzą do dziedzictwa i spuścizny.

Stefano: To ciekawe pytanie. W naszym przypadku naprawdę wyrośliśmy z okazji. Wszystko zaczęło się od Diesela, a jego styl życia został ukształtowany przez mojego ojca [Renzo Rosso] i grupę ludzi, których sprowadził do firmy. Chcieli przekształcić modę śmiałą wizją dżinsu i odzieży codziennej.

Myślę, że to zadziałało, ponieważ pozostało wierne ludziom stojącym za firmą i sposobowi, w jaki pracowali. W miarę jak ta utalentowana grupa ewoluowała, pojawiało się więcej okazji. Poprzez zakup Staff International zaangażowaliśmy się w Margielę, Viktora & Rolfa, a później Jil Sander i Marni. To, co je wszystkie łączy, to wyjątkowa krawędź, która jest dużą częścią naszej grupy. OTB oznacza Only the Brave – zawsze patrzymy na rzeczy z innej perspektywy i zawsze chcemy wzmacniać i wspierać kreatywność. Nawet dziś jedną z naszych mocnych stron jest to, że naprawdę stawiamy kreatywność w centrum wszystkiego. Szczerze mówiąc, często zostawialiśmy pieniądze na stole, ponieważ chcieliśmy wspierać twórców, wspierać kreatywność i robić rzeczy nieco inaczej.

Teraz naszym głównym celem w Marni jest pozycjonowanie się w nowej kategorii. Nazywamy to „nowym luksusem”. Różni się od tradycyjnych, dziedzicznych marek luksusowych, ponieważ w inny sposób wchodzimy w interakcje z klientami. Tradycyjne marki luksusowe często wydają się odległe, sprawiając, że ludzie marzą o dotarciu na szczyt. Z kolei nowe marki luksusowe koncentrują się na rozmowie. Chodzi bardziej o: zróbmy coś razem, porozmawiajmy. Nasza komunikacja jest bardziej dwukierunkowa – budujemy kolekcje, słuchając, czego chcą klienci, angażując ich w dyskusję i oferując im coś w zamian.

Jest to więc inne podejście i perspektywa. I myślę, że to wciąż nasza przewaga i dlatego będziemy nadal inwestować w te marki o unikalnych punktach widzenia.

Meryll Rogge, Nicole Phelps i Stefano Rosso na gali Vogue Business Global Summit.
Zdjęcie: Jason Lloyd-Evans

Vogue: Jak znajdujecie i rekrutujecie talenty? Jaki jest sekret pozyskania tak wspaniałej grupy projektantów? Nie tylko Meryll, ale także Glenna Martensa w Diesel i Margiela, Simone Bellottiego w Jil Sander…

Stefano: Nigdy nie boimy się ryzykować. Ludzie często mówią, że dajemy przestrzeń młodym, wschodzącym talentom i myślę, że to był klucz do naszego sukcesu w ostatnich latach. Mieliśmy jednak również odwagę dać komuś takiemu jak John Galliano szansę na powrót do branży.

Nie lubimy zlecać poszukiwań agencjom lub pośrednikom. Naprawdę przyglądamy się młodym talentom – rozmawiamy z nimi, rozumiemy ich osobowość, a jeśli pasują do DNA i wartości naszej grupy – dodajemy tę odrobinę odwagi, a czasem szczęścia.

Vogue: Porozmawiajmy o waszej współpracy. Meryll, to dla ciebie nowa rola. Masz własną markę, a bycie dyrektorem kreatywnym w znacznie większej marce to nowe doświadczenie. Jak wam idzie? Czego się od siebie uczycie?

Meryll: Nasza rozmowa zaczęła się na długo przed tym, jak faktycznie objęłam to stanowisko. Dużo rozmawialiśmy wcześniej o wizji, o tym, co chcemy wnieść i czy jesteśmy zgodni – co nawiązuje do twojego wcześniejszego pytania o to, jak znajdują talenty.

Myślę, że w OTB istnieje prawdziwe zrozumienie kreatywności, które nie potrzebuje zewnętrznej aprobaty. Jeśli wiedzą, że coś jest słuszne, to jest słuszne. To niesamowita cecha OTB: ufają swojemu instynktowi. Powiedziałabym, że mamy bardzo naturalny sposób współpracy. Obejmuje on wszystko, od dwutygodniowych lunchów po wiadomości WhatsApp, a biuro Stefano znajduje się tuż obok mojego. Prowadzimy prawdziwe rozmowy i otwarty dialog na tematy takie jak: co jest ważne dla marki? Na czym powinniśmy się teraz skupić? Co zachowujemy na przyszłość? Upewniamy się, że jesteśmy zgodni co do priorytetów. Czuję, że mamy podobne podejście do współpracy. Czasami nawet pojawiamy się na tych samych wydarzeniach, nie mówiąc sobie o tym.

Meryll Rogge SS26.
Zdjęcie: Dzięki uprzejmości Meryll Rogge

**Vogue:** Stefano, zostałeś dyrektorem generalnym Marni w 2024 roku, a Renzo powiedział: „Stefano będzie miał ważne zadanie przyspieszenia pozycji Marni na rynku luksusowym”. Jak sobie z tym radzisz?

**Stefano:** Największym wyzwaniem jest prawdopodobnie to najtrudniejsze: jak przyciągnąć nowych klientów do marki. Wciąż jesteśmy stosunkowo małą firmą w porównaniu do naszych konkurentów. A najtrudniejszą rzeczą w dzisiejszym otoczeniu jest naprawdę sprawienie, aby nowi ludzie zauważyli markę, pomóc im zrozumieć, co reprezentuje Marni, co oferujemy, dlaczego mamy unikalne podejście do mody i odzieży, skąd bierze się nasza kreatywność i jakie jest nasze DNA.

Myślę, że to najtrudniejsze wyzwanie w tej chwili, gdy rynek i klienci są nieco oderwani od mody. To prawdopodobnie najtrudniejsza, ale także najzabawniejsza rzecz do zrobienia. I właśnie nad tym pracujemy z Meryll: zastanawiamy się, jak sprowadzić tę nową falę klientów, aby zobaczyli, czym jest Marni dzisiaj i czym będzie Marni przez następne 10 lat.

**Vogue:** Francis Bellin, dyrektor generalny Mytheresy, mówił dzisiaj o tym samym: o znaczeniu wiedzy o tym, kim jest twój klient. Meryll, kogo uważasz za mężczyznę i kobietę Marni i kim mogą być w przyszłości?

**Meryll:** Kiedy myślę o długoletnich klientach Marni, a także o nowszych, myślę, że łączy ich jedna rzecz: to ludzie, którzy są ogólnie zainteresowani kulturą jako całością. Jest coś, co ich łączy poprzez szerokie zainteresowanie estetyką. Myślę, że następne pokolenie klientów to młodsi ludzie, którzy dopiero odkrywają markę i nie wiedzą, jaka była kiedyś. Więc przyjdą do marki ze świeżym, nowym spojrzeniem. I myślę, że to nasza misja: spróbować wyjaśnić, co to znaczy, jakie są wartości i jak możemy to przesunąć do przodu.

**Stefano:** To nie tylko nasza misja – myślę, że powinna to być misja całej branży. Jeśli nie zdajemy sobie sprawy, że dzisiejsi klienci nie widzą wartości w luksusowych przedmiotach, które wprowadzamy na rynek, to mamy duży problem. Myślę więc, że musimy się cofnąć i naprawdę nauczyć ich podstaw. Jaka jest treść, którą oferujemy? Jaka jest wartość dodana? Gdzie jest jakość? Ponieważ wiele z tego młodszego pokolenia tego nie rozumie, nie widzi tego i to właściwie dlatego nie chce już inwestować w dobra luksusowe. Myślę, że naszym obowiązkiem jest ich edukować, ponieważ zbyt wiele bierzemy za pewnik, że tylko dlatego, że coś jest bardzo drogie, jest wysokiej jakości.

Nie jest to już tak proste, jak kiedyś. Dlatego bardzo ważne jest, aby wnosić więcej elementów do stołu, więcej edukacji – to jedyny sposób, moim zdaniem, aby ta branża mogła przetrwać.

Często zadawane pytania
Oto lista często zadawanych pytań dotyczących Meryll Rogge i Stefano Rosso omawiających nowy kierunek dla Marni



Pytania dla początkujących



1 Kim są Meryll Rogge i Stefano Rosso

Meryll Rogge jest nową dyrektor kreatywną Marni Stefano Rosso jest prezesem OTB Group, spółki matki Marni



2 Jaki jest nowy kierunek dla Marni

Oznacza to, że Marni odchodzi od swojego bardzo kolorowego, awangardowego stylu w kierunku bardziej wyrafinowanej, minimalistycznej i nadającej się do noszenia estetyki, zachowując jednocześnie artystycznego ducha marki



3 Dlaczego Marni zmienia kierunek

Marka chce poszerzyć bazę klientów i odnieść większy sukces komercyjny, pozostając wierną swoim kreatywnym korzeniom. To równowaga między sztuką a biznesem



4 Czy Marni pozbywa się swoich odważnych, kolorowych projektów

Nie całkowicie Nowy kierunek stonuje dzikie wzory i skupi się na czystszych kształtach, neutralnych kolorach i subtelnych detalach, ale figlarna, eksperymentalna dusza pozostanie



5 Kiedy zacznie się ten nowy kierunek

Pierwsza kolekcja Meryll Rogge dla Marni zadebiutuje na początku 2025 roku na sezon jesień/zima 2025



Pytania dla zaawansowanych



6 Jak doświadczenie Meryll Rogge wpływa na tę nową wizję

Rogge pracowała w Dries Van Noten i była współzałożycielką marki Rokh. Jej doświadczenie z luksusowym, intelektualnym minimalizmem i ostrym krawiectwem idealnie pasuje do czystszego, bardziej wyrafinowanego kierunku, jaki obiera Marni



7 Jakich konkretnych zmian możemy się spodziewać w kolekcjach

Spodziewajcie się prostszych sylwetek, bardziej stonowanej palety kolorów, mniejszego polegania na nadrukach i skupienia na jakości tkanin i konstrukcji. Akcesoria i odzież wierzchnia prawdopodobnie staną się bardziej centralne



8 Jak Stefano Rosso postrzega równowagę między kreatywnością a handlem

Rosso uważa, że aby marka przetrwała, musi być rentowna. Wspiera artystyczną wizję Rogge, ale podkreśla, że kolekcje muszą być pożądane i możliwe do sprzedania szerszej publiczności, a nie tylko niszowej grupie