Najdłuższa przerwa w karierze Laurie Metcalf w ciągu jej 50 lat na scenie to trzyletnia luka między zamknięciem z powodu pandemii jej broadwayowskiego spektaklu **„Kto się boi Virginii Woolf?”** a powrotem w 2023 roku w sztuce **„Grey House”**. Jako członkini założycielka cenionej chicagowskiej Steppenwolf Theatre Company zbudowała imponującą karierę, zdobywając dwa Tony, nominację do Oscara i cztery Emmy. Teraz Metcalf podejmuje się jednej z największych amerykańskich sztuk, **„Śmierć komiwojażera”**, która miała premierę tego samego dnia, co komedia Dana Levy'ego **„Big Mistakes”** z Metcalf w roli głównej, która zadebiutowała na Netflixie.

Arcydzieło Arthura Millera z 1949 roku to kameralny dramat, a jednak Metcalf i jej partner sceniczny Nathan Lane opanowują ogromną, mieszczącą 1600 miejsc salę teatru Winter Garden samym talentem i obecnością. Mimo to jest to wymagająca sztuka i Metcalf mówi „Vogue'owi”, że to jeden z pierwszych razów, kiedy używa mikrofonu na scenie. „Jestem taką starą szkołą, że dopiero zaczęłam nosić mikrofon. To pierwszy raz, kiedy polegam na nim, by wykonać ciężką pracę. Bez niego stracilibyśmy już głos”.

Ten wystawny spektakl to kamień milowy w karierze, o którym Lane i reżyser Joe Mantello marzyli od lat 90., angażując Metcalf około dziesięć lat temu. Od tego czasu była to gra w oczekiwanie, układanie harmonogramów i – zgodnie ze ścisłą zasadą Metcalf – unikanie jakichkolwiek innych przedstawień tej sztuki.

W przeddzień dwóch swoich głównych premier, zaledwie kilka miesięcy po zagraniu w sztuce Samuela D. Huntera **„Little Bear Ridge Road”** w tym sezonie na Broadwayu, Metcalf szczerze porozmawiała z „Vogue'iem” o graniu ról napisanych dla niej przez fanów z innego pokolenia, radości z bycia nieodpowiednio obsadzoną i o tym, co pomaga jej czuć się swobodnie przed kamerą.

**Vogue:** Jak przez 10 lat utrzymywać w głowie pomysł zagrania roli?
**Laurie Metcalf:** Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam, było wpisanie w kalendarz: „Nie oglądać żadnej produkcji **„Sprzedawcy”**”. Nie chciałam, żeby coś utkwiło mi w głowie. Chciałam podejść do tego na świeżo, mimo że to 75-letnia sztuka. Nigdy jej nie widziałam – przenigdy. Wiedziałam, że to rola z listy marzeń, w którą się wcielę z wiekiem – a nawet później [śmiech] – więc zawsze jej unikałam. Poza tym nie wyciągałam jej co miesiąc, żeby czytać. Czekałam, aż na naszym czterodniowym warsztacie, gdy obsada była już ustalona, naprawdę się w nią zagłębię. Na szczęście miałam około miesiąca przerwy, żeby nauczyć się tekstu. Nathan wnosi do tego tak wiele osiem razy w tygodniu, ale nawet dla mnie zapamiętanie zajęło wieczność.

**Czy istnieje proces, aby grając małżeństwo, znaleźć wspólny język?**
Zajęło nam to trochę czasu na próbach. Żartowaliśmy z tego – Nathan jest bardzo sentymentalną osobą, a ja jestem przeciwieństwem. Zastanawialiśmy się nad naszą fizyczną dynamiką. Ciągle myślałam, dlaczego miałabym cię dotykać? Jesteśmy małżeństwem od tak dawna – trzymaj się ode mnie z daleka. On czuł inaczej, więc znaleźliśmy złoty środek.

**Mówiłaś, że w teatrze czujesz się najbardziej komfortowo. Co takiego jest w scenie w porównaniu z byciem w pokoju z kamerą?**
Kamery są okropne. Nigdy nie chcę być w pokoju z kamerą. Zaczynając w teatrze, tam czuję się jak w domu. Teatr jest wyzwalający, bo nie jest nagrywany. Czuję się odważniejsza, bardziej spontaniczna. Mogę zrobić wszystko przed publicznością i czuć, że mam kontrolę. Wiem, gdzie chcę śmiechu, pauz, emocji – wszystko jest zaplanowane na próbach. W filmie i telewizji często patrzę na scenariusz w dniu zdjęć na krześle u fryzjera i charakteryzatorki, czując się nieprzygotowana. Mam szczęście, jeśli wniosę w to jakąś głębię.

Kiedy wszystko wydaje się szybkie i nowe, czy było łatwiej w programie takim jak **„Roseanne”**, który był filmowany z udziałem publiczności?
Przez wszystkie moje lata w **„Roseanne”** i **„The Conners”** – co daje około 16 lat – nigdy nie przyzwyczaiłam się do obecności kamer. Zawsze musiałam przezwyciężać onieśmielenie. Jasne, jest publiczność, ale są też cztery ruchome kamery tuż przed nimi. Po prostu nigdy się do tego nie przystosowałam i nigdy się nie przystosuję.

Były dwa projekty, w których czułam mniejszą presję z powodu kamery w pokoju: **„Big Mistakes”** i **„Getting On”**. W tych przypadkach przez większość czasu była to kamera trzymana w ręku przez osobę, która była tam z tobą w scenie. Nie zawsze byłam pewna, gdzie będą lub co rejestrują – może mnie, może mojego partnera scenicznego – i to usuwało stres. To wszystko jest mentalne, naprawdę. Niektórzy aktorzy lubią znać swoją najlepszą stronę lub rozumieć oświetlenie i aspekty techniczne, ale ja nigdy tego nie rozgryzłam i nie chcę. Wolę, gdy operator kamery jest wśród nas; to wydaje się bardziej spontaniczne, bardziej chaotyczne i swobodne. Nie trafiasz w znak; nakładacie się na siebie.

Co takiego było w **„Big Mistakes”** lub w pracy z Danem Levym, co pomogło ci poczuć się swobodnie?
Nie wiedziałam, że będzie to kręcił w ten sposób. To był bonus, kiedy przyjechałam i dowiedziałam się, że używa tego luźniejszego stylu. Poza tym to po prostu on. Jestem taką fanką, że chciałam być z nim w pokoju, zobaczyć, jak pracuje, i grać sceny z nim. Nawet nie musiałam tak naprawdę czytać scenariusza. Jest bardzo zabawny i hojnie pisze dla wszystkich aktorów. Wie, jak nadać ton serialowi i atmosferę za kamerą. Wszyscy czują się włączeni. Mówię w imieniu obsady, ale wiem, że cała ekipa ma jego szacunek. Czujesz się pod jego opieką.

Biorąc pod uwagę twój niesentymentalny styl i zagranie tak wielu ról – zwłaszcza w teatrze repertuarowym – czy były jakieś role, w których czułaś się nieodpowiednio obsadzona?
Wiele razy byłam nieodpowiednio obsadzona. We wczesnych dniach Steppenwolf zawsze byłam nieodpowiednio obsadzona, ponieważ nie było wielu sztuk z pięcioma, sześcioma lub siedmioma 20-latkami, więc kończyłam grając 14-latkę lub babcię. Ale myślę, że wszystkie te nieodpowiednie obsadzenia uczyniły nas silniejszymi aktorami; musieliśmy znaleźć sposób na wejście w te role. Ostatnim razem, kiedy czułam się bardzo nieodpowiednio obsadzona, było **„Virginia Woolf”**. Fizycznie nie byłam typową obsadą do tej roli – emocjonalnie może tak, ale aktor zazwyczaj może znaleźć drogę do emocjonalnej strony. Czułam, że muszę znaleźć własną ścieżkę do tej postaci. Część mnie myśli… Mieliśmy dziewięć przedpremier, a spektakl zamknięto, gdy Broadway został zamknięty z powodu pandemii. Czuję, że to zrobiłam, ale żałuję, że nigdy nie znalazł publiczności, ponieważ do tego zmierzał. Było już bardzo, bardzo śmieszne, a mentalnie właśnie rozgryzłam trzeci akt. Wiedziałam, jaki będzie mój klucz do niego, ale nigdy nie miałam okazji tego zrobić, ponieważ seria przedstawień została przerwana. Tak, zdecydowanie byłam nieodpowiednio obsadzona w tej roli.

Nie spodziewałabym się, że to powiesz. Myślałabym, że na tym etapie twojej kariery, gdybyś czuła, że do czegoś nie pasujesz, mogłabyś odmówić. Czy reżyser Joe Mantello musiał cię przekonywać?
Nie, chciałam to zrobić, ponieważ widziałam w tym ostateczne wyzwanie: znaleźć inne podejście. Jeśli postać nie jest kobietą, która może od razu uwodzić mężczyzn swoim wyglądem lub seksapilem, jak owija ich sobie wokół palca? Czy w ogóle jej się to udaje? Musiałam więc znaleźć własny sposób, przez humor i pochlebstwa. To był inny rodzaj syreny – bardziej jak drapieżnik w tym sensie.

Gdyby nadarzyła się ponownie okazja, wróciłabyś do tej roli?
Myślę, że przegapiliśmy nasz moment. Odpowiedni czas byłby tuż po pandemii, przechodząc od razu do tego. Myślę, że minęło już trochę za dużo czasu. Nie potrzebujemy kogoś tak starego do tej roli.

Martha to jedno. Ale potem jest coś takiego jak **„Little Bear”**, co było właściwie pierwszą rolą napisaną specjalnie dla mnie. Pasowała jak ulał.

Czy było dziwne czytać te kwestie i myśleć: „Ten pisarz wie dokładnie, jak to zagram”?

**„Little Bear”** było dla mnie idealne, głównie dlatego, że Sam Hunter uchwycił moje poczucie humoru. To trochę uogólnienie, ale to ten bardzo suchy, środkowo-zachodni styl, który przenikał całą sztukę. Lubię grać wbrew sentymentalizmowi, a to była kolejna silna cecha **„Little Bear”** – było całkowicie niesentymentalne, a jednak wciąż kończysz, troszcząc się o postacie. Nie znałam Sama. Nie wiedziałam, czy kiedykolwiek widział mnie na scenie ani w czym mnie widział. Zastanawiałam się, na czym to opiera, że mógł napisać dla mnie postać? To była dziwna część – uświadomienie sobie, więc tak mnie widzisz. To ciekawe. Myślę, że doceniłam, że uznał mój szczególny styl, moje poczucie humoru, mój niesentymentalizm za godne całej postaci. To doceniam.

Czy to sprawiło, że chciałaś zamówić więcej ról dla siebie?

Niektórzy z moich ulubionych dramaturgów to ci, z którymi pracowałam przez ostatnie dziesięć lat, kiedy zrobiłam szereg sztuk. Czasem ich dręczę – na przykład, Lucas Hnath, co masz? Bruce Norris, Sharr White, Levi Holloway, który zrobił **„Grey House”**. Wszyscy są mężczyznami, ale tak czy inaczej, myślę, że wszystko zaczyna się od pisania. Więc kiedy trafiasz na pisarza, to natychmiastowe złoto – zwłaszcza jeśli mogą być z tobą w pokoju, jak wszyscy ci pisarze.

Jak to jest pracować z ludźmi takimi jak Sam czy Dan – fanami z innego pokolenia, którzy teraz piszą dla ciebie?

Nie wiem, skąd mnie znają. Mam nadzieję, że nie tylko z telewizji. Ale to niesamowicie pochlebne, że ci ludzie – niezależnie od ich wieku – których ja tak bardzo podziwiam, chcą współpracować. Boże.



Często zadawane pytania
Oczywiście Oto lista często zadawanych pytań na temat Laurie Metcalf w artykule „Laurie Metcalf ma coś do powiedzenia”, zaprojektowana tak, aby brzmiała jak pytania od prawdziwej publiczności



Ogólne / Podstawowe pytania



P: Czym dokładnie jest „Laurie Metcalf ma coś do powiedzenia”?

O: To solowy występ na żywo, w którym uznana aktorka Laurie Metcalf wykonuje serię dramatycznych monologów. To nie tradycyjna sztuka z fabułą, lecz starannie dobrany zbiór etiud aktorskich.



P: Czy to komedia czy dramat?

O: To przede wszystkim dramatyczne i skłaniające do refleksji przedstawienie, choć genialna gra Laurie Metcalf często znajduje momenty mrocznego humoru i człowieczeństwa w intensywnym materiale.



P: Czy muszę być super fanem Laurie Metcalf, aby się tym cieszyć?

O: Wcale nie. Choć fani docenią możliwość zobaczenia z bliska jej ogromnego talentu, spektakl jest zaprojektowany jako potężne doświadczenie teatralne dla każdego, kto interesuje się aktorstwem, opowiadaniem historii i złożonymi ludzkimi emocjami.



P: Jak długo trwa spektakl?

O: Zwykle trwa około 90 minut bez przerwy.



P: Kto to napisał?

O: Monologi są napisane przez różnych dramaturgów. Spektakl jest pomysłem i został opracowany przez Laurie Metcalf i jej zespół kreatywny, w tym reżysera Joe Mantello.



Treść / Tematy



P: O czym są monologi?

O: Obejmują szeroki zakres tematów i perspektyw. Możesz spotkać postać zmagającą się z żałobą, napięciem politycznym, dysfunkcją rodziny, osobistym żalem lub obserwacjami społecznymi. Każdy utwór przedstawia odrębną osobę w momencie kryzysu lub spowiedzi.



P: Czy istnieje łącząca historia lub temat między monologami?

O: Nie ma narracyjnej fabuły łączącej je. Jednak utwory są często dobierane tak, aby stworzyć podróż tematyczną, badającą idee takie jak prawda, pamięć, odpowiedzialność i kondycja ludzka z różnych perspektyw.



P: Czy treść jest odpowiednia dla wszystkich grup wiekowych?

O: Spektakl porusza dojrzałe tematy i zawiera mocny język. Ogólnie zalecany jest dla dorosłych i dojrzałych nastolatków.



P: Czy możesz podać przykład jednego z monologów?

O: Chociaż konkretne utwory mogą się zmieniać, w przeszłości przykłady obejmowały kobietę relacjonującą niepokojące spotkanie w samolocie, postać zmagającą się z rodzinną tajemnicą lub kogoś wygłaszającego pełną napięcia publiczną zeznanie.



Praktyczne / Zaawansowane pytania