Takahiro Miyashita ma talent do zrywania i ponownego łączenia, niczym buntowniczy członek zespołu czy niesforny kochanek. 53-letni japoński projektant, który w 1997 roku założył kultową markę Number (N)ine, wskrzesza ją po 15 latach nieobecności.

Po odejściu założył TakahiroMiyashitaTheSoloist (lub The Soloist), ale opuścił go w zeszłym roku, publikując tajemniczy post na Instagramie: „Rock and Roll never dies… The music keeps on playing, louder and louder. Just on a different stage. A new band, a new noise, catch me there.” To był teaser zapowiadający jego powrót do Number (N)ine – choć szczegóły były tak samo tajemnicze, jak sam projektant. Postanowiłem go więc spotkać.

W deszczowy dzień w Tokio docieram do sali konferencyjnej w biurze jego PR-owców, niepewny, czego się spodziewać. Miyashita słynie z tego, że jest strzeżony, a wywiady z nim, podobnie jak zdjęcia, są rzadkością. Jego małomówność przyniosła mu kiedyś przydomek „Taka Oyster” (Taka Ostryga). Eugene Rabkin, założyciel magazynu StyleZeitgeist i jeden z nielicznych dziennikarzy, którzy spotkali Miyashitę, mówi, że projektant podczas ich pierwszego wywiadu w 2017 roku był ostrożny. „Myślę, że to dlatego, iż dba o to, by jego praca była precyzyjnie rozumiana, ale złączyła nas wspólna miłość do kultury młodzieżowej i od tamtej pory utrzymujemy kontakt” – mówi Rabkin. „To jedna z najbardziej autentycznych osób, jakie znam”.

Gdy Miyashita się pojawia, jest od stóp do głów ubrany na czarno. Okulary zwisają na grubym czarnym łańcuszku na jego szyi, a na wierzchu ma nylonową softshellową kurtkę Patagonia. Słynie z wrażliwych projektów i głębokiej, melancholijnej miłości do muzyki i poezji, ale pierwsze wrażenie jest pewne siebie – nawet twarde. „Nie otwieram się łatwo” – mówi. „Jem osobą zamkniętą. Zawsze mówiłem, że to, co chcę przekazać, wyrażam poprzez swoje projekty, więc nie uważam, że wywiady są ważne”. Pod jego lewym okiem widnieje mały tatuaż w kształcie łzy – symbol, o którym słyszałem, że członkowie gangów w USA robią sobie po dokonaniu morderstwa. Połykam ślinę. Ale powód Miyashity jest niewinny. „Nie znałem znaczenia, kiedy go robiłem” – śmieje się. „Nikogo nie zabiłem. Po prostu uważam, że uronienie łez jest ważną, piękną rzeczą”.

Najbardziej niebezpieczną rzeczą w Miyashicie jest jego umiejętność wprawiania publiczności w osłupienie – a nawet wyciskania łez – na jego pokazach mody, na których często występują chuderlawe modelki w romantycznych ubraniach. Jest pierwotnym smutnym chłopcem mody. Jego projekty z ostatnich trzech dekad, obejmujące zakres od gorpcore do grunge'u, są wykonane z mistrzowską wrażliwością, stanowiąc odurzającą równowagę punku i poezji. Nawet najprostsze elementy odzieży ożywiają delikatne detale: szept koronki przy dolnej krawędzi lub wykończony dekolt topu. Romans pojawia się w dandysowatych marynarkach z panelami z brokatu i motywami Americana, zainspirowanymi kształtującymi podróżami Miyashity do Stanów Zjednoczonych w wieku nastoletnim. Pamiętam, jak po jednym z jego paryskich pokazów dla The Soloist w 2018 roku zwykle surowa dyrektorka zakupów, oszczędna w pochwałach, z namaszczeniem szepnęła: „To, co on robi, jest absolutnie niesamowite”.

Wskrzeszenie Number (N)ine dojrzewało od lat. „Podczas pandemii dużo myślałem o przyszłości” – mówi Miyashita. „Nigdy tak naprawdę nie słyszałem o tym, aby marka modowa się ponownie łączyła, restartowała lub wskrzeszała [przez właściciela], więc pomyślałem, że fajnie byłoby spróbować”. Chociaż publicznie ogłosił swoje odejście z The Soloist w lipcu 2025 roku, tak naprawdę cztery lata wcześniej stał się zewnętrznym kontraktorem firmy, znacząco ograniczając swoje zaangażowanie. „Przepraszam moich fanów, ale prawda jest taka, że cztery lata temu moje uczucia odeszły od tego” – mówi.

Historia jego pierwszej marki jest również długa i złożona. Kiedy Miyashita opuścił Number (N)ine, marka kontynuowała działalność, choć w znacznie ograniczonym zakresie, z innym logo, bez jakiegokolwiek twórczego wkładu samego Miyashity. Zachowuje on wyłączne prawo własności do logo pisanego ręcznie, zawierającego jego imię. „Chcę po prostu cicho wznowić Number (N)ine na własną rękę” – mówi. Prostym sposobem dla fanów na rozróżnienie jest czcionka: „Można założyć, że wszystko, co nie ma mojego odręcznego, pochyłego imienia, nie jest moim Number (N)ine”.

Długo po odejściu Miyashity oryginalna marka cieszyła się niezwykłą długowiecznością i kulturową trafnością jako marka archiwalna. Zdobyła uznanie wśród młodych fanów z pokolenia millenialsów i Gen Z, którzy przegapili ją za pierwszym razem. EsDeeKid, anonimowy raper z Liverpoolu, który w tym sezonie siedział w pierwszym rzędzie na pokazie Gucci, ma nawet freestyle nazwany na cześć marki: „Number (N)ine on me top, it cost a pretty penny”. Swetry w stylu grunge'owym, koszulki z czaszkami i Myszką Miki oraz spodnie dresowe cargo z wczesnych kolekcji Miyashity regularnie sprzedają się na platformach takich jak Grailed za setki, a nawet tysiące dolarów.

Miyashita mówi, że publiczność zawsze będzie ważną częścią Number (N)ine, ale poprzedni rozdział jest zamknięty. Nowa odsłona nie będzie przegrywaniem archiwów. „Powinienem od razu przeprosić każdego, kto spodziewa się czegoś podobnego do tego, co robiliśmy w przeszłości” – mówi. „To w ogóle nie będzie coś takiego. Chciałbym, aby świat na chwilę o mnie zapomniał, a potem spojrzał na mnie świeżym okiem”.

W miarę jak nasza rozmowa trwa, odkrywam, że Miyashita nie jest kolczasty ani onieśmielający, ale czarujący, mający wyrobione zdanie i nieprzepraszający – japońska odpowiedź na brata Gallagher. Na jego szyi wisi smycz z trasy koncertowej Oasis z zeszłego roku. „Najdoskonalsze reunion, jakie widziałem” – mówi. „I szczerze mówiąc, kiedy po raz pierwszy zaczęły krążyć plotki na ten temat, pomyślałem, że powrót Number (N)ine też jest prawdopodobny”. Ostatnio zachwyca się irlandzkim folkowo-punkowym zespołem The Cardinals: „Czuje się, jakbyśmy w końcu znów zobaczyli prawdziwy zespół rockowy”. Zapalony rowerzysta, Miyashita regularnie przemyka po Asakusie na rowerze elektrycznym, który przerabia w wolnym czasie. „Oto, czym jest prawdziwy projektant mody!” – mówi. „Dyrektorzy kreatywni po prostu każą innym robić rzeczy dla siebie, ale nie możesz nazywać się projektantem mody, jeśli nie potrafisz zamienić zera w jeden i doprowadzić to do stu”.

Chociaż marka oficjalnie startuje dzisiaj (co znamienne, dziewiątego), fani będą musieli dłużej poczekać, zanim Miyashita wyda pełną kolekcję; nie składa żadnych obietnic co do tego, kiedy to może nastąpić. Zamiast tego marka wznowi działalność z prostą koszulką, na której nadrukowane będzie odręczne logo Number (N)ine oraz fragmenty różnych wierszy Arthura Rimbauda.

„To sposób na powiedzenie »cześć«” – mówi Miyashita. A czego możemy się spodziewać dalej? „Z pewnością będzie to coś innego niż The Soloist – coś bardziej impulsywnego, co wydobędzie więcej mojego wnętrza. Number (N)ine to w końcu moje życie”. Zamierza, aby marka działała w dużej mierze na zasadzie produkcji na zamówienie, niezwiązanej z sezonami, i początkowo dostępna była tylko do zakupu w Japonii; ekskluzywność jest wpisana w jej DNA. „Nie znoszę myśli, że rzeczy, nad którymi tak ciężko pracowałem, są wrzucane na wszystkie media społecznościowe” – mówi. „Ubrania nie są łatwe do wykonania, więc nie powinny być łatwo konsumowane”.

A co z powrotem na wybieg? „Obecnie Paryż to szkolna sztuka i byłbym zawstydzony, będąc jej częścią” – mówi. „Dopóki nie pojawi się ktoś, kogo uważam za prawdziwego gracza, ktoś, kogo jestem skłonny podjąć, nie mam zamiaru tam pokazywać”. Ma też celne słowa na temat naszej obecnej ery cichego luksusu: „Należę do innego świata. Wolę ideę cichego buntu”.

Jest równie mało entuzjastyczny wobec idei, że marka mody powinna trafiać do każdego. „Nie jest dobrze po prostu starać się być popularnym” – mówi. „Musisz im pokazać trochę środkowego palca. Taka jest moda”. „Nie da się dogadać ze wszystkimi”. Jednak Miyashita nie jest cynikiem i pokłada wielką nadzieję w następnym pokoleniu. „Bardzo interesują mnie nowi projektanci i chcę rzucić wyzwanie komuś młodemu i potężnemu. Ludzie zawsze mówili mi, że moda to nie konkurs, ale ja nie chcę przegrać z nikim”. Odchyla się do tyłu. „Dla mnie to walka”.

Number (N)ine autorstwa Takahiro Miyashity startuje dzisiaj.

Grafika, która pojawi się na koszulce z nowej kolekcji Number (N)ine, startującej dzisiaj. Dzięki uprzejmości Takahiro Miyashity.

Często zadawane pytania
Oczywiście Oto lista FAQ na temat „Musisz im pokazać środkowy palec: Takahiro Miyashita o swoim powrocie do mody”, zaprojektowana tak, aby była jasna i konwersacyjna.

Ogólne / pytania dla początkujących

P: Do czego odnosi się „Musisz im pokazać środkowy palec”?
O: To tytuł dużego wywiadu lub artykułu profilowego o słynnym japońskim projektancie mody Takahiro Miyashicie, omawiającego jego powrót do branży mody po przerwie.

P: Kim jest Takahiro Miyashita?
O: To wysoce wpływowy japoński projektant, najlepiej znany jako założyciel i były dyrektor kreatywny kultowej marki modowej Number (N)ine, a później swojej własnej marki Takahiromiyashita TheSoloist. Znany jest ze swoich poetyckich, mrocznych i inspirowanych muzyką projektów.

P: Dlaczego ten wywiad/artykuł był tak znaczący?
O: Ponieważ Miyashita jest czczoną, ale nieco odosobnioną postacią. Jego bezpośrednie przemyślenia na temat swojej przeszłej pracy, przerwy od mody i motywacji powrotu są rzadkie i wyczekiwane przez fanów i branżę.

P: Co oznacza „pokazać im środkowy palec” w tym kontekście?
O: To metafora jego filozofii projektowania. Sugeruje odrzucenie trendów komercyjnych, oczekiwań branży i kompromisu. Chodzi o pozostanie wiernym jednolitej, nieustępliwej wizji artystycznej, nawet jeśli oznacza to bycie konfrontacyjnym lub trudnym.

Zaawansowane / pytania skoncentrowane na branży

P: Co doprowadziło do jego powrotu do mody? Nigdy tak naprawdę nie przestał, prawda?
O: Chociaż nadal projektował dla TheSoloist, na pewien okres wycofał się z tradycyjnego kalendarza mody i spektaklu. Powrót odnosi się do odnowionego zaangażowania w branżę – być może poprzez wysokoprofilowe współprace, prezentacje lub wyklarowaną wizję, która odzyskała powszechną uwagę.

P: Czym różni się jego praca z TheSoloist od jego ikonicznej pracy z Number (N)ine?
O: Number (N)ine było głęboko zakorzenione w nostalgii za rockiem lat 90. i specyficzną, surową estetyką. TheSoloist jest często postrzegany jako bardziej dojrzały, konceptualny i osobisty, skupiający się na drobiazgowym krawiectwie, unikalnym rozwoju tkanin i bardziej abstrakcyjnej, poetyckiej narracji. To ewolucja jego głównych tematów.

P: Jakie kluczowe tematy lub inspiracje omawia w wywiadzie?
O: Podczas gdy