Gloria Steinem — feministyczna aktywistka, dziennikarka, autorka i organizatorka, która zdefiniowała swoją epokę — zmarła, zgodnie z oświadczeniem jej fundacji. Miała 92 lata.
Tutaj wracamy do profilu Steinem autorstwa Liz Smith, zatytułowanego „Coming of Age in America", pierwotnie opublikowanego w wydaniu Vogue z czerwca 1971 roku.
Aby zobaczyć więcej najciekawszych materiałów z archiwum Vogue, zapisz się do naszego newslettera Nostalgia.
Wokół Glorii Steinem unosi się subtelny blask pełnej pasji intensywności, która pochodzi od kogoś głęboko zaangażowanego w sprawę — kogoś, kogo nie można kupić ani zastraszyć, i kto odwrócił się od konwencjonalnych nagród. Gloria niesie ze sobą aurę nadchodzącego podniecenia — w każdej chwili może wyrwać się, chwycić linę i wypędzić przekupniów ze świątyni, walcząc o kobiety, pracowników sałaty, zbieraczy winogron, Czarnych Panter, aktywistów pokojowych, opornych wobec poboru, marginalizowanych rasowo lub każdego, kogo postrzega jako pozbawionego praw lub upośledzonego.
„Gloria jest moim symbolem nowoczesnej kobiety. Inteligentna, piękna i idealistyczna. Przemyślała sposób, w jaki chce żyć, i działa zgodnie z tym." — Clay S. Felker, redaktor, New York magazine
„Znasz tego faceta w Chicago, który zabił wszystkie te pielęgniarki? To jest Gloria — Richard Speck radykalnej lewicy." — Al Capp, rysownik/kolumnista
„Panna Steinem jest analityczką polityczną o bystrym spojrzeniu i wpływie." — Newsweek
„Gdybyś był mężczyzną, uderzyłbym cię prosto w usta!" — Hans Conried, aktor, do Glorii Steinem w telewizyjnym talk-show
Poza kilkoma krytykami, takimi jak Al Capp i Hans Conried, ogólna zgoda — nawet wśród tych, którzy postrzegają ruch wyzwolenia kobiet jako nieprzyjemną ropuchę — jest taka, że Gloria Steinem jest lśniącym klejnotem w jego koronie. Kiedy Gloria wstaje, aby wygłosić swoje przemówienie „Fundamentalna rewolucja", oczy szklą się z podziwu.
Gloria w przenośni powaliła twardego reportera Pete'a Hamilla jak współczesnego Saula w drodze do Damaszku. Pete był w drodze, aby prześladować „chrześcijan", że tak powiem, ale Gloria uczyniła z niego prawdziwego Pawła, a teraz jest zwolennikiem ruchu wyzwolenia kobiet.
„Powoli łapałem: jestem Irlandczykiem, wiesz. Nie mogłem sobie poradzić z Ti-Grace Atkinson, więc jak wielu mężczyzn, miałem tendencję do bagatelizowania ruchu. Ale Gloria to wyjaśniła. Jej perspektywa burzy wiele z tych szalonych barier. Jest najlepszą rzeczniczką, jaką ruch mógłby mieć, ponieważ nie chodzi o to, że uprawia jakiś dziwny publiczny terapeutyczny seans, kiedy mówi."
Gloria docenia Pete'a, ale nie takie komplementy i wyróżnienia. Wierzy, że ruch przełamuje bariery między kobietami wszelkiego rodzaju — między pięknymi a zwykłymi, zamężnymi a samotnymi, starymi a młodymi, i, co zaskakujące, między przedstawicielkami klasy średniej z przedmieść a czarnoskórymi kobietami o niższych dochodach. Mówi, że nauczyła się nawet nie reagować na okazjonalnego przestraszonego mężczyznę, który zakłada, że każda członkini ruchu wyzwolenia kobiet jest lesbijką. („Jeśli ktoś reaguje w zszokowany, obronny sposób, mówiąc: »Cóż, nie jestem gejem i mogę to udowodnić!«, potępia tylko swoje lesbijskie siostry w ruchu i poza nim. Kobiety, które są lesbijkami, spotykają się z podwójną dyskryminacją. A ruch jest dla wszystkich kobiet. Jeśli jestem szczęśliwa taka, jaka jestem, dlaczego miałabym czuć się zagrożona, gdy nazywa się mnie czymś, czym nie jestem, albo poniżać lesbijki, udając urażoną?")
Dlaczego Gloria Steinem jest tak skuteczna? Po pierwsze, jest piękną osobą, zarówno w dosłownym, jak i przenośnym znaczeniu.
Już osiągnęła sukces w świecie i nie potrzebuje uznania, więc jej uczciwość jest w dużej mierze niekwestionowana. Atrakcyjni, odpowiedni mężczyźni w jej życiu rozwiewają wszelkie sugestie, że mogłaby być — cóż, wiesz, nienormalna. Mówi cicho i wygląda tak chłodno, swobodnie i bez pośpiechu jak bogata dziewczyna na pikniku bractwa. Ale to iluzja — płonie dla spraw, umiera wewnętrznie z tremy i jest przygnieciona troską, która pochodzi z brania na siebie zbyt wiele.
Gloria Steinem jest dobrą pisarką (jej artykuły społeczno-polityczne dla tygodnika New York zdobyły nagrodę Penney-Missouri Magazine). Ujęcie drugie: Show business traci gwiazdę na rzecz college'u.
„Moja matka sprzedała stary dom rodzinny, co jakoś umożliwiło mi pójście do Smith" — powiedziała Gloria. „Nie możesz sobie wyobrazić, jakim objawieniem było życie w college'u. Ludzie mieszkali w domach, mieli pracę, drzemali! Byłam wtedy pełna głupich małych pragnień, życzyłam sobie mieć pieniądze lub lepszą pozycję społeczną. Miałam tę szkolną sympatię do klasy średniej. Uwielbiałam Smith. Dali mi wszystkie książki, które mogłam czytać, i karmili mnie trzy razy dziennie. To było jak znalezienie domu w wojsku. Studiowałam nauki polityczne i marzyłam o tym, żeby zostać — cóż, nie jestem pewna, kim."
Ujęcie trzecie: Podróż do Indii.
„Nawet jeśli chciałam tego, co miały inne dziewczyny, mój umysł się rozwijał. Po ukończeniu studiów pojechałam do Indii dzięki stypendium Chester Bowles Asian Fellowship. To nie było takie imponujące; szczerze mówiąc, prawie nikt go nie chciał. Mieszkałam z indyjskimi rodzinami przez dwa lata, głównie w okolicach Delhi. Zobaczenie, jak żyje druga połowa, na zawsze wyleczyło mnie z chęci bycia klasą średnią. Do tego czasu myślałam, że Stany Zjednoczone są normalne. Ale kiedy wróciłam z Indii do domu, zobaczyłam ten kraj jako wielką lukrowaną babeczkę siedzącą pośrodku głodujących milionów."
Ujęcie czwarte: Mała dziewczynka z zapałkami podbija Nowy Jork.
„Obawiam się, że nie byłam wtedy zabawna. Stałam się bardzo poważna i akademicka. W końcu to właśnie wyciągnęło mnie z Toledo."
Ta cicha istotka pracowała dla dziwnego, awangardowego magazynu humorystycznego o nazwie Help! Została odrzucona przez każdy ważny magazyn: „Nie zatrudniamy młodych dziewczyn; chcemy pisarzy."
Dla przyjaciela, Boba Bentona — wówczas dyrektora artystycznego Esquire'a — zaczęła podsuwać pomysły i napisała kilka artykułów do magazynu, które pozostały niepodpisane i niezauważone. Wydawało się to bezcelowe, ale Gloria wspomina: „Bez Bentona mogłabym nigdy nic nie napisać. Sprawił, że zobaczyłam, iż nawet moje własne dzieciństwo jest interesujące."
„W tym czasie żyłam za około 3000 dolarów rocznie. Uwielbiałam ubrania, ale miałam tylko jeden strój. Pewnego dnia powiedziałam Bentonowi: »Umiem szyć. Mogłabym uszyć sobie trochę ubrań.« Nigdy tego nie zapomnę. Zatrzymał się, stanął z rękami w kieszeniach i po prostu na mnie spojrzał. Potem powiedział: »Kto chce dziewczynę, która szyje sobie ubrania?« To zabawne teraz, ale to była pierwsza wskazówka, jaką kiedykolwiek dostałam, że nie muszę pasować do jakiejś mitycznej kobiecej roli, do której nie byłam stworzona. Sprawił, że zrozumiałam, iż mogę być kochana za to, kim jestem, i zawsze będę mu za to wdzięczna."
Przyjaciel Glorii, Bob Benton, i ja chodziliśmy razem do college'u, a pod koniec lat 50. widywałam go często w Nowym Jorku. Pracowałam jako reporterka towarzyska i myślałam, że jestem kimś ważnym, sunąc na fali reklamowych sztuczek w stronę błyszczącej, ale płytkiej nicości.
Ilekroć się spotykaliśmy, Benton zawsze przyprowadzał tę cichą dziewczynę w okularach. Zastanawiałam się, co mądry dyrektor artystyczny widzi w kimś takim jak ona. Rzadko mówiła i była zbyt nieśmiała, aby dołączyć do dzikich tańców, w których wszyscy uczestniczyliśmy. Mimo to lubiłam ją wystarczająco i nawet zaoferowałam pomoc w wejściu do tego, co uważałam za mój „udany" świat. Nie wydawała się na tyle bystra, aby skorzystać z mojej oferty, więc skreśliłam ją jako niezbyt inteligentną.
Dużo później pracowałam nad wielkim charytatywnym pokazem mody w Waldorf-Astoria. Modelkami były gwiazdy filmowe lub sławne nazwiska — każdy był kimś — a próba generalna miała rozmach w stylu Busby'ego Berkeleya. Nagle na wybiegu pojawiła się długowłosa dziewczyna z ustami jak gwiazda filmowa i delikatnymi dłońmi z długimi paznokciami, rozkładająca materiał swojej piżamy. Zastanawiałam się, kim jest, ale nie mogłam jej umiejscowić.
Szła po wybiegu, jakby stopnie mogły zniknąć jej spod nóg, podeszła do mnie, spojrzała na mnie z niepokojem i powiedziała: „Liz, nie pamiętasz mnie? To ja, Gloria — Gloria Steinem."
Jesteśmy teraz w ujęciu piątym: Jasny motyl wyrywa się z kokonu — zamienia się w społeczno-zawodowy seksowny sukces.Byłam tak przytłoczona niesamowitą rzeczywistością tego, co się stało, tak zdezorientowana tym, jak bardzo się myliłam, tak całkowicie oszołomiona, że mogłam tylko powiedzieć: „Och, nie poznałam cię bez okularów." Szybko je założyła, ale wciąż była piękna — tak inna, że trudno było uwierzyć, a jednak nosiła tę samą nieśmiałość, którą miała, gdy była dziewczyną Bentona. Pracowała nad czymś, co nazywało się The Beach Book, i pisała kilka artykułów do magazynów. Nic niezwykłego.
Nic niezwykłego! Zanim się obejrzałam, Gloria Steinem stała się ikoną popkultury, tuż obok Toma Wolfe'a i Baby Jane Holzer. Poczułam ukłucie winy, a moja duma ucierpiała. Napisała uderzający artykuł dla magazynu Show po tym, jak poszła pod przykrywką jako króliczek Playboya. Spotykała się z reżyserem Mikem Nicholsem, a krążyły plotki, że Ted Sorensen chciał się z nią ożenić. The Beach Book ukazał się ze wstępem Johna Kennetha Galbraitha. Jej podpisy pojawiały się wszędzie jak z karabinu maszynowego.
Gloria patrzy wstecz na ten czas jako na okres, kiedy „zawsze robiłam wszystko źle. Artykuł o króliczku był dla mnie katastrofą. Na lata zamknął mnie w głupich, dziewczęcych tematach. Wzmacniałam wszystkie problemy, z którymi borykają się kobiety, pisząc go i pozwalając, by sława z niego przejęła kontrolę." Dodaje: „W tamtym czasie, jak sądzę, jak większość kobiet, szukałam odpowiedniego męża. Spotykałam się z Tomem Guinzburgiem (wydawcą książek), ponieważ uwielbiałam jego rodzinę i tak bardzo chciałam być częścią czegoś takiego. Dałam się uwieść glamourowi i idei poślubienia sukcesu, zamiast osiągnięcia go samodzielnie. Byłam wyprana z mózgu jako kobieta. Goniłam za statusem, za »ważnym« właściwym mężczyzną, z wszystkich złych powodów. To samo stało się z Mikem Nicholsem — to była moja wina, że pozwoliłam temu ciągnąć się, a potem się rozpaść, ponieważ byłam w tym z złych powodów. Wtedy pisałam o Jacqueline Kennedy, socjologii natychmiastowej, gwiazdach filmowych, pisarzach i popkulturze."
„Ale pewne rzeczy mnie gryzły. Chciałam pisać o polityce, ale nikt mi na to nie pozwalał. Zaczynałam poznawać ludzi, których podziwiałam w administracji Kennedy'ego."
Ujęcie szóste: Pożegnanie z tym wszystkim.
Gloria przestała pisać tylko dla pieniędzy. Próbowała bagatelizować swoją osobistą popularność. Nowojorskie środowisko literackie narzekało: „Ona po prostu boi się, że ujawnienie jej związków z czarnoskórymi mężczyznami może zaszkodzić jej szansom na przyszłe życie publiczne." W The New York Times żartowano: „Jeśli nie znosi gorąca, nie powinna wchodzić do sypialni."
Gloria była tym dotknięta: „To prasa »chroni« mnie przed samą sobą. Kiedy jestem fotografowana z Henrym Kissingerem, to trafia wszędzie i zamienia się w romantyczny mit — który oczywiście nigdy nie miał miejsca. Ale pozwólcie, by zobaczono mnie z Raferem Johnsonem, i nawet jeśli robią zdjęcia, nikt ich nie publikuje. Cóż, jestem dumna ze wszystkich moich przyjaźni, w tym tych, które uważają za nie do przyjęcia. A ponieważ nie planuję kandydować do żadnego urzędu, a nawet gdybym planowała, nie zmieniłabym swojego życia prywatnego, to jest absurdalne." (To musi być prawda; gdy Norman Mailer i Jimmy Breslin chcieli Glorię na swojej liście do władz Nowego Jorku, odmówiła: „To życie jest dla mnie zbyt bolesne. Nie mogłabym udźwignąć takiej odpowiedzialności.")
Ujęcie siódme: Całkowite zaangażowanie.
Cokolwiek wisiało w powietrzu, w końcu pochwyciło Glorię. „Oczywiście, dla mnie zaczęło się od śmierci prezydenta Kennedy'ego. Ale tak naprawdę zebrałam się w sobie dopiero podczas Narodowej Konwencji Demokratów w Chicago. To była wojna, wiesz." Wspomina: „Na chodniku były kałuże krwi, gdzie policja pobiła pokojowych protestujących. Nikt nie spał od dni. Wszystko było chaosem. Miałam już trudny czas, ponieważ musiałam pokazywać reporterom film pamiątkowy o R.F.K., aby powstrzymać ludzi L.B.J. przed trzymaniem go z dala od sali konwencji. Siedziałam przez to z gulą w gardle. Śmierć Johna Kennedy'ego była straszna, ale z czasem łatwiej było ją znieść. Śmierć Bobby'ego z każdym dniem jest trochę trudniejsza, ponieważ zaczęliśmy widzieć, że on..."Była jedynym łącznikiem między tyloma różnymi ludźmi.
„Pędziłam po schodach w moim hotelu, w pogniecionej koszuli i spódnicy. Wpadłam na tłum kandydatów Demokratów, a reporterka z The Washington Post podeszła prosto do mnie, w samym środku tego chaosu, i zapytała: »Czyją koszulę masz na sobie?«
Powiedziałam coś w stylu: »Odejdź ode mnie, ty przeklęta damo!« To doskonały przykład ról, które sobie narzucamy — zadawanie bezsensownych pytań, organizowanie podwieczorków w środku bitwy."
Gloria, która ma dość bycia nazywaną skuteczną i chłodną, przyznaje, że naprawdę się załamała później, po dziesięciu dniach w trasie z kampanią Nixona. Zapytana o pytanie, które często zadaje innym — „Czy często płaczesz?" — odpowiedziała: „Nie często, ale kiedy już płaczę, nie mogę przestać. Zakończyłam mój artykuł o Nixonie, opisując siebie we łzach, ale złagodziłam to. Prawda jest taka, że wróciłam do prasowego samolotu i nie mogłam przestać płakać. Życzliwi ludzie próbowali mnie pocieszyć, ale ja po prostu szlochałam. Moja przyjaciółka Barbara Nessim płakała codziennie, ale ja nie umiem płakać przez minutę. I tak, płakałam od tamtej pory — z powodu mężczyzny i sytuacji, którą uważałam za beznadziejną."
„Rasa, status ekonomiczny i orientacja seksualna nie mają znaczenia. Wszystkie jesteśmy kobietami."
„Jeśli chodzi o zmiany w moim życiu, nie mogę powiedzieć, że miałam jakieś wielkie, nagłe objawienia. Zmiany przyszły powoli. Nie podejmowałam wyraźnych decyzji. Kiedy zaczęłam pracować dla New York magazine, myślałam, że nadal będę robić mnóstwo konwencjonalnych rzeczy; potem zdałam sobie sprawę, że nie mogę."
„Wiele osób przechodzi fazę towarzyskiego motyla; masz tę scenę imprezową po swojej stronie. Zastanawiasz się, czy zostanie w domu oznacza przegapienie czegoś. Teraz naprawdę mnie to nie obchodzi. Wolę być z moim kochankiem, porozmawiać z Dorothy albo po prostu być sama. Moje wyobrażenie o idealnym wieczorze to siedzenie w domu z kimś, kogo kocham, oglądanie starych filmów i jedzenie ciasta Sara Lee."
„Ruch wyzwolenia kobiet wiele dla mnie znaczy, ale pod pewnymi względami jest teraz tylko częścią życia, a nie sprawą. Moje własne doświadczenia popchnęły mnie w jego stronę. Buntowałam się po cichu, mając nadzieję, że nikt nie zauważy. Potem, około dwóch lat temu, poszłam na spotkanie radykalnej grupy ruchu wyzwolenia kobiet Redstockings, zorganizowane, aby zaprotestować przeciwko absurdalnym przesłuchaniom w sprawie aborcji przez legislaturę stanu Nowy Jork, gdzie poproszono o zeznania czternastu mężczyzn i zakonnicę. Nie mogę sobie wyobrazić bardziej poruszającego wydarzenia — słyszeć, jak wszystkie te kobiety wstają i mówią o wstydzie i niebezpieczeństwie związanym z dokonywaniem aborcji. W końcu jedna na trzy Amerykanki ją ma; to prawie tak powszechne jak przeziębienie. To spotkanie uświadomiło mi, że kobiety są uciskane razem, więc musimy się zjednoczyć. Rasa, status ekonomiczny i orientacja seksualna nie mają znaczenia. Wszystkie jesteśmy kobietami."
Gloria siedziała zwinięta w kłębek na podłodze swojego nowojorskiego mieszkania. Salon ma balkon do spania ukryty nad wnęką w stylu północnoafrykańskim, cały pokryty poduszkami w pomarańczowo-czerwonym batiku. To egzotyczna przestrzeń z parkietem, szklanymi stołami, kominkiem i indyjskimi drobiazgami Glorii rozrzuconymi wokół. Reszta mieszkania to głównie gabinet, w którym dwa telefony dzwonią bez przerwy, książki wylewają się falami ze stosów, a plakaty od George'a Wallace'a po Isak Dinesen (ulubioną pisarkę Glorii), Bogarta, Che Guevarę i Bobby'ego Kennedy'ego pokrywają ściany. W rogu znajduje się uderzające zdjęcie zmarłego senatora, z ciepłą dedykacją od jego żony.
Gloria siedziała, głaszcząc „Crazy Alice", wielkiego szarego kota. Jej brązowe oczy były ukryte za niebieskimi okularami. „Po prostu noszę je teraz cały czas, bo nie chce mi się zawracać głowy soczewkami. Każda kobieta, która spędza więcej niż piętnaście minut na przygotowywaniu się do wyjścia w świat, po prostu marnuje swój czas."
Kiedy zapytałam, jaki rozmiar ubrania nosi, powiedziała: „Nigdy nie zapytałbyś mężczyzny o rozmiar garnituru." Kiedy zapytałam, jaką markę papierosów pali, powiedziała:„Pall Mall — bo ma czerwone opakowanie." To powiedziało mi, że nie jest gwiazdą filmową, która znosi traktowanie jak obywatelkę drugiej kategorii, i że zbyt wiele głupich pytań z wywiadów zostało już zadanych zbyt wielu kobietom. Ale dodała: „Nie zaciągam się."
Ponieważ wielu ludzi postrzega Glorię jako kogoś po stronie aniołów, zastanawiałam się, który anioł może nad nią czuwać. To musi być Anabiel, ten odpowiedzialny za leczenie głupoty. Przypomniałam sobie, jak przesłuchiwała Hugh Hefnera w rzadkim wywiadzie, w którym jej irytacja wobec niego przebijała się w każdej linijce. W końcu zapytała: „Co chciałbyś mieć na swoim nagrobku?"
Więc zadałam jej to samo pytanie. Pauza. Potem, w tym niezapomnianym akcencie z Ohio, który obecnie fascynuje lub irytuje tysiące ludzi: „Och, chyba: »Tu leży dobra osoba.« Mam na myśli to w żydowskim sensie — osoba o dobrym sercu. Tak chciałabym być zapamiętana, jako ktoś, kto próbował zmieniać rzeczy, zostawić trochę mniej bólu w świecie."
Często zadawane pytania
Oto lista często zadawanych pytań na temat materiału z archiwum From the Archives Liz Smith on Gloria Steinems Coming of Age in America
Ogólne tło
1 O czym jest ten artykuł z archiwum From the Archives
To przedruk felietonu z 1983 roku autorstwa słynnej plotkarskiej kolumnistki Liz Smith. W nim recenzuje ona i komentuje książkę Glorii Steinem Outrageous Acts and Everyday Rebellions, która jest zbiorem esejów o życiu Steinem, ruchu feministycznym i jej osobistej podróży.
2 Kim była Liz Smith
Liz Smith była legendarną amerykańską dziennikarką i kolumnistką plotkarską. Była niezwykle wpływowa w latach 70. i 80., pisząc o celebrytach, polityce i wyższych sferach dla New York Daily News i innych głównych gazet.
3 Kim była Gloria Steinem
Gloria Steinem jest światowej sławy feministyczną dziennikarką i aktywistką społeczno-polityczną. Stała się wiodącym głosem na rzecz praw kobiet w latach 60. i 70. oraz współzałożycielką magazynu Ms.
4 Co oznacza Coming of Age in America w tym kontekście
Odnosi się to do osobistego rozwoju i dojrzewania Steinem jako kobiety i aktywistki. Artykuł analizuje, jak jej wczesne doświadczenia życiowe ukształtowały ją na liderkę ruchu feministycznego. Chodzi o jej intelektualne i polityczne przebudzenie.
Szczegóły treści
5 Czy ten artykuł ujawnia jakieś wielkie plotki lub sekrety o Glorii Steinem
Nie w skandalizujący sposób. Ponieważ Liz Smith była kolumnistką plotkarską, czytelnicy mogą spodziewać się sensacji, ale ten materiał jest bardziej pełen szacunku. Rewelacje są bardziej osobiste — jak szczegóły o trudnym dzieciństwie Steinem i jej wczesnych zmaganiach zawodowych, o których pisała w swojej książce.
6 Jestem nowa w feminizmie. Czy to dobre miejsce na start
To interesujący historyczny migawka, ale nie najlepszy punkt wyjścia. Artykuł zakłada, że już wiesz, kim jest Gloria Steinem i dlaczego jest ważna. Jeśli jesteś nowa, możesz najpierw przeczytać streszczenie życia Steinem lub sięgnąć po samą książkę Outrageous Acts.
7 Jaki jest główny punkt, który Liz Smith próbuje przekazać
Smith argumentuje, że Steinem jest bardziej złożona i ludzka, niż sugeruje jej publiczny wizerunek.