Co oznacza muzyka rockowa i hotele? Wydają się być najbardziej nieprawdopodobną parą. Jedno polega na podkręcaniu głośności; drugie – miejmy nadzieję – na utrzymywaniu poziomu hałasu na tyle niskim, by można było spać. A jednak nie mogą się od siebie uwolnić, od londyńskiego Portobello Hotel po Los Angeles Chateau Marmont i nowojorski Chelsea Hotel. Najnowszym przykładem jest nowo otwarty Bus Palladium w Paryżu, który może być najfajniejszym i najbardziej inspirowanym rockowymi gwiazdami ze wszystkich. Znajduje się na miejscu słynnego (lub niesławnego) paryskiego klubu rockowego, który po raz pierwszy otwarto w latach 60. Hotel to fantastyczne, inspirowane latami 70. miejsce spotkań zaprojektowane przez Studio KO, z brutalistyczną fasadą, 35 pokojami i nowym klubem nocnym głęboko w piwnicy. Znajduje się w 9. dzielnicy, najmodniejszej okolicy miasta, w której znajduje się wszystko, od Moulin Rouge po pierwszą Rose Bakery.

Aby jeszcze bardziej wzmocnić jego rockowy charakter, kierownictwo artystyczne Bus Palladium sprawuje Caroline de Maigret – modelka, autorka i producentka muzyczna, która mieszka w pobliżu od około dwudziestu lat. Dołączyli do niej szef kuchni Valentin Raffali, wcześniej z wysoko cenionej restauracji Livingston w Marsylii, oraz Lionel Bensemoun, założyciel i były właściciel klubu nocnego Le Baron. Hotel jest własnością grupy hotelowej Chapitre Six Nicolasa Saltiela, która specjalizuje się w obiektach w kultowych, nietypowych lokalizacjach. Christian Casmeze, właściciel terenu, na którym stoi obecnie Bus Palladium, zwrócił się do Saltiela z pomysłem umieszczenia pięciogwiazdkowego hotelu na szczycie klubu nocnego. Saltiel był na pokładzie, mimo że na papierze wydawało się to prawie niemożliwe. Osobista więź, jaką Saltiel czuł z tym miejscem, z pewnością pomogła – lata temu pracował jako kelner w Bus Palladium. „Nikt nie chciał tego ruszyć” – mówi, śmiejąc się. „Projekt był skomplikowany; budowa była skomplikowana… ale kiedy Christian zaproponował ten pomysł, powiedziałem: »Ruszamy!«. A praca z Caroline, Valentinem, Lionelem… cóż, to jak kręcenie filmu; reżyser zawsze chce pracować z najlepszymi ludźmi”.

Tym, co dodaje atrakcyjności Bus Palladium, jest to, że stoi na świętej ziemi. Nie tylko w tym samym miejscu był kiedyś klub Bus Palladium, ale także ulica, przy której się znajduje, Rue Fontaine, mogłaby wypełnić całą księgę historyczną. Toulouse-Lautrec, Edgar Degas i surrealista André Breton wszyscy tam kiedyś mieszkali lub pracowali. Klub nocny rozpoczął działalność w 1925 roku jako sala muzyczna L'Ange Rouge, zanim przedsiębiorca James Arch przemianował go na Bus Palladium w 1965 roku. Jego złote lata hipsterskiej gitarowej solówki trwały aż do lat 70. i później, przyciągając ludzi z daleka i szeroko, by dostroili się, włączyli i oszaleli na punkcie najnowszych dźwięków. To znaczy, dopóki muzyka w końcu nie ucichła w 2022 roku, a budynek został później zburzony, by zrobić miejsce dla tej nowej wersji Bus Palladium.

Nawiasem mówiąc, nazwa wzięła się stąd, że Arch prowadził usługę autobusową, aby odbierać ludzi z przedmieść, aby mogli przyjść do klubu i tańczyć obok takich postaci jak Patti Smith, Serge Gainsbourg, Brian Jones, Jane Birkin i Salvador Dali – który pojawił się pewnej nocy z lampartem na smyczy. (Hotel nazwał na jego cześć apartament). To poczucie bycia nieco bardziej demokratycznym w kwestii tego, kto wchodzi – rodzaj postawy anty-aksamitnej liny – kształtuje również nowy Bus Palladium. Społecznym sercem hotelu jest nowy klub nocny, dwupiętrowa fantazja o sali tanecznej z lat 20. z balkonami i ogromną błyszczącą kulą zwisającą z sufitu. Tymczasem na poziomie ulicy znajduje się bar i restauracja, otwarte dla wszystkich i działające w jakiejś formie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Wynika to częściowo z tego, że okolica, położona na skraju dawnej dzielnicy czerwonych latarni Pigalle, jest zarówno miejscem, gdzie ludzie żyją na co dzień, jak i celem podróży, gdzie tłumy przychodzą się bawić. Dużo wychodzę nocą. Chodzi o to, że to miejsce jest dla gości hotelowych, ale także dla szerszej lokalnej społeczności. „To przestrzeń, w której ludzie mogą się ze sobą łączyć i nie będzie wydawać się zbyt krzykliwa” – mówi Saltiel o Bus Palladium. „Wydaje się czymś, czego tak naprawdę nie mamy w Paryżu”.

Jadalnia.
Zdjęcie: Dzięki uprzejmości Bus Palladium

Dla Karla Fourniera i Oliviera Marty'ego ze Studio KO ta otwartość społeczna była jednym z powodów, dla których zgodzili się zaprojektować Bus Palladium. Stworzyli hotel, w którym meble vintage z lat 60. i 70. – pozyskiwane z takich miejsc jak pchle targi w Clignancourt – są mieszane z eleganckimi, nowoczesnymi elementami. Różowy dywan w odcieniu blush dodaje ciepła i zabawnego, nieco kiczowatego akcentu. Tymczasem surowe, prawie industrialne klatki schodowe są pomalowane na czerwono, aby naśladować zaplecza kultowych paryskich sal koncertowych, takich jak L'Olympia. „To była oferta, której nie mogliśmy odrzucić!” – mówią mi Fournier i Marty e-mailem, zapytani, dlaczego chcieli podjąć się tego projektu. „Znaliśmy już to miejsce, ponieważ oryginalny klub wywarł na nas silne wrażenie, gdy byliśmy młodymi studentami w Paryżu. Uwielbialiśmy jego mieszankę stylów, brak pretensji, buntowniczego ducha i oczywiście długą historię”.

Salon apartamentu Suite Dali w hotelu.
Zdjęcie: Dzięki uprzejmości Bus Palladium

Z perspektywy projektowej Fournier i Marty mówią, że chcieli czegoś, co, podobnie jak sam klub na przestrzeni lat, bawiło się trendami, ale zdołało je wszystkie przetrwać. Tak więc brutalistyczna fasada hotelu odzwierciedla klub z czasów Jamesa Archa, ponieważ jest odlaną kopią tego, co było wcześniej. Wewnątrz brutalizm – wykorzystujący odsłonięte powierzchnie betonowe – jest złagodzony naturalnymi materiałami, takimi jak wełna, korek i welur. Jest też ukłon w stronę stylu Space Age z lat 60. Zespół Studio KO wyjaśnia: „To był czas, kiedy eksploracja kosmosu i jej obrazy inspirowały kreatywność w modzie, designie i architekturze. To ukłon w stronę tej magicznej ery, kiedy technologia była nadal postrzegana jako znak jaśniejszej, lepszej przyszłości – od tego czasu staliśmy się bardziej cyniczni!”

Łazienka ze szklanymi ścianami w apartamencie Suite Dali.
Zdjęcie: Dzięki uprzejmości Bus Palladium
Zdjęcie: Dzięki uprzejmości Bus Palladium

Dla Caroline de Maigret, która nazywa siebie „laską z Pigalle” i bywała w oryginalnym Bus Palladium, klub był pierwszym razem: „DJ grał muzykę rockową. Wiem, że dla Amerykanów czy Brytyjczyków brzmi to oczywiście” – mówi – „ale dla Francuzów było to znacznie mniej powszechne”. Saltiel zaangażował de Maigret ze względu na jej związek z tym miejscem – w latach 2000. rezerwowała tam koncerty zespołów, z którymi pracowała – a także ze względu na jej wyczucie stylu i muzyki. Możesz słuchać jej playlist (zawierających wszystkich, od Rosalíi po Milesa Davisa, Prince'a po Fleetwood Mac) przez głośniki OJAS w pokojach lub dostroić się do transmisji na żywo muzyki grającej na dole w klubie. De Maigret zaprojektowała playlisty tak, aby były nieco bardziej seksowne (czy trzeba mówić więcej), aby wprawić cię w nastrój do wyjścia, poczuć się nieco bardziej jazzowo lub zawierać tylko francuską muzykę. „Pomyślałam, że to będzie zabawne dla Francuzów” – mówi – „ale także dla gości z innych krajów, którzy mogą usłyszeć ostatnie pięćdziesiąt lat francuskiej muzyki”.

Restauracja i bar hotelowy.
Zdjęcie: Dzięki uprzejmości Bus Palladium

Wpływ de Maigret widać nie tylko w tym, co widzisz, ale także w tym, co czujesz – tej trudnej do zdefiniowania jakości hotelu, w którym styl spotyka się z duszą. Na przykład zdecydowała, że personel powinien nosić idealne brązowe sztruksowe garnitury w stylu Gainsbourga od Husbands Paris, ponieważ późne lata 60. i wczesne 70. były jedną z najbardziej stylowych epok rocka. Albo że to, co naprawdę chcesz zjeść, wracając późno w nocy (lub wczesnym rankiem), niewiele różni się od tego, co złapałbyś w całodobowym delikatesie po nocy w klubie – chipsy tortilla, salsa i cukierki Haribo. A jeśli potrzebujesz jeszcze jednego powodu, by zostać, wiedz tylko, że playlista de Maigret ma około 3000 piosenek. Zameldowujesz się i są szanse, że nigdy nie będziesz chciał wyjść.