Zaczęło się około miesiąc temu. „Idziesz na ten film?” – zapytała mnie jedna mama po porannym odprowadzeniu dzieci. Mówiła o Hoppers? A może o spotkaniu związanym z seansem Mandoloriana i Grogu? Spojrzałam na nią pustym wzrokiem. Potem dodała: „No wiesz, ten o miejscu, w którym pracujesz…”

Wyjaśnijmy to sobie od razu: Diabeł ubiera się u Prady to rozrywka. Bardzo niewiele z tego, co widzisz w oryginale – czy w sequelu – ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. Mimo to, po seansie, w którym w tym tygodniu uczestniczyło wielu pracowników Vogue, kolega odwrócił się do mnie z lekko bladą twarzą. „Czy podsłuchali nasze biura?” – wyszeptał.

Było, powiedzmy, kilka momentów, które trafiły zbyt blisko domu – trochę jak w oryginalnej książce, na co zwróciła uwagę stylistka Leslie Fremar w niedawnym, odkrywczym wywiadzie w naszym podcaście.

Sequel śledzi losy Andy Sachs, która wraca do Runway – tym razem jako redaktorka działu reportażu. Po tym, jak firma macierzysta magazynu staje w obliczu kryzysu PR-owego, Andy, która przez ostatnie lata zajmowała się poważnym dziennikarstwem, takim jak trzyczęściowe śledztwa dotyczące Rezerwy Federalnej, zostaje sprowadzona, by wypolerować wizerunek magazynu za pomocą przepraszających wpisów na blogu i poważnego dziennikarstwa przez duże „S” – a przynajmniej ma taką nadzieję.

Większość czasu spędzonego w Vogue spędziłam na mówieniu ludziom, że Diabeł ubiera się u Prady w ogóle nie odzwierciedla mojego życia zawodowego. Łatwiej to argumentować, ponieważ, choć znajomość mody jest tu wymagana, moja praca jest zdecydowanie poza modowymi okopami. Unikam toczących się po podłodze wózków z ubraniami – to nie ja je pcham. W ciągu prawie dekady tutaj byłam może na pół tuzinie sesji zdjęciowych, co wystarczyło, by przekonać mnie, że moja obecność nie była specjalnie pożądana. Na biurku mam stosy książek, a pod nim jedną parę butów.

Ale sequel zdawał się oferować coś innego – redaktorkę działu reportażu (gwiazdę filmu, nie mniej) wkraczającą, by uratować sytuację? To wymagało sprawdzenia faktów.

Przyjaciele Andy
Film: Dziwaczna grupa doświadczonych dziennikarzy – takich, którzy chodzą na gale wręczenia nagród w hotelach na Manhattanie, przy okrągłych stołach bez dekoracji. Jedna z nich (Tracie Thoms, grająca krytyczną przyjaciółkę Andy, Lily) zdaje się sobie dobrze radzić, sądząc po wielkości jej mieszkania.
Rzeczywistość: Ja też mam przyjaciół, którzy posiadają galerie sztuki i trzymają kilka pudełek soli Maldon na otwartych kuchennych półkach. Ale podobieństwa prawdopodobnie kończą się na rekwizytach ze spiżarni. Jedyne osoby, które znam z manhattańskimi loftami jak Lily, mieszkają w nich od lat 70. Moją karierę zaczynałam w Waszyngtonie, więc mam słabość do maniaków polityki. Ubierają się lepiej niż te karykatury, ale naprawdę pokochaliby trzyczęściowe śledztwo dotyczące Rezerwy Federalnej.

Mieszkanie Andy
Film: Awans Andy pozwala jej przenieść się z uroczego przedwojennego mieszkania z łazienką wyłożoną kafelkami w groszki, mydłem Mrs. Meyer na umywalce, fatalną hydrauliką i torbami z New Yorkera na wieszakach, do eleganckiego, ale bezdusznego apartamentu w zmodernizowanym zabytkowym budynku.
Rzeczywistość: Nie sądzę, by nawet najmniej zorientowana w modzie redaktorka działu reportażu chętnie mieszkała w sztampowej białej skrzyni, do której wprowadza się Andy. Prawdziwym marzeniem jest mieszkanie w odległości spaceru od szkoły dzieci!

Ubrania Andy
Film: Garderoba rozsądnych, ale stylowych marynarek, dżinsów i bluzek zostaje zamieniona na stroje, które moi koledzy z mody będą musieli ci wytłumaczyć – odniesienia są dla mnie niepojęte. Kiedy Andy zostaje zaproszona do Hamptons, idzie z Nigelem do garderoby mody, by napełnić swoją walizkę pożyczonymi rzeczami.
Rzeczywistość: Poza jednym czy dwoma rzuconymi zdaniami o kupowaniu czegoś z drugiej ręki i faktem, że czasami nosi dżinsy do biura, nic w sposobie ubierania Andy nie było mi znajome. Zajęło mi lata, by zebrać się na odwagę, by w ogóle wejść do garderoby mody. Nawet bym nie pomyślała, żeby czegokolwiek tam dotknąć, a co dopiero uważać to za swoje do wzięcia, choćby na weekend. Co dziwne, filmowa wersja garderoby wydała mi się bardziej bałaganiarska i mniej zorganizowana niż prawdziwa – rzadki przypadek, gdy rzeczywistość robi większe wrażenie niż fikcja.

Jak to działa w biurze

Film: Andy krąży w pobliżu biura Mirandy, nieustannie szuka aprobaty i zabiera głos na spotkaniach, wtrącając niejasne, samozadowalające komentarze, które nie pasują. Obiecuje też artykuł, nad którym nawet nie zaczęła pracować.

Rzeczywistość: Nic z tego. Idziesz do każdego współpracownika z jasnym, krótkim pytaniem. (Szybko uczysz się, że punktualność i efektywność to kluczowe sposoby okazywania szacunku.) Dzielisz się pomysłem, który przemyślałaś i w który wierzysz; trzeba być odważnym (i głupim), by proponować artykuł, nie mając pojęcia, jak go dostarczyć. Jedno, co film trafił: choć wiele osób czyta na ekranach, wciąż powszechne jest drukowanie tekstów, by „wziąć do domu”, a potem trzeba rozszyfrowywać odręczne notatki, gdy zostaną zwrócone.

Jak to działa szerzej

Film: Andy podróżuje z Mirandą, jest zabierana jak dodatek, by uspokoić zdenerwowanych reklamodawców, i zostaje zaproszona do domu Mirandy w Hamptons.

Rzeczywistość: Nie, nie i nie.

Jak to wygląda w biurze

Film: Biuro ma jasne drewno, kremowe meble z bouclé, przeszklone gabinety jak skandynawskie akwaria i widoki na panoramę Nowego Jorku. W wazonach stoją jednokolorowe dalie. Podświetlane gabloty wyświetlają rzędy zdjęć.

Rzeczywistość: Nie do końca błędne – choć większość z nas siedzi przy otwartych biurkach, a bouclé trudno by znaleźć. Ale jednokolorowe kompozycje kwiatowe pojawiają się na wielu biurkach dość często, jest dużo szklanych ścian i drzwi, i mamy ładne widoki na rzekę. Żadnych podświetlanych gablot.

Co zyskasz, pracując w Vogue

Film: Twoja praca może wkraczać w weekendy, ale może też być świetną zabawą. Co ważniejsze, zbudujesz przyjaźnie, które przetrwają poza twoim czasem tam.

Rzeczywistość: Bez uwag!

Często zadawane pytania
Oto lista FAQ oparta na założeniu, że prawdziwa redaktorka działu reportażu sprawdza fakty w filmie Diabeł ubiera się u Prady 2



Pytania dla początkujących



P: Czym jest redaktorka działu reportażu i dlaczego miałaby sprawdzać fakty w filmie?

O: Redaktorka działu reportażu to starsza dziennikarka, która nadzoruje długie artykuły w magazynie. Sprawdza fakty w filmie, by zobaczyć, czy portret świata magazynów mody w sequelu jest realistyczny, czy tylko hollywoodzką fantazją.



P: Czy Diabeł ubiera się u Prady 2 to prawdziwy film?

O: Tak, został oficjalnie ogłoszony. Sequel ma podobno śledzić losy Mirandy Priestly, która porusza się we współczesnym krajobrazie medialnym, co jest dużą zmianą w porównaniu do świata skupionego na druku z pierwszego filmu.



P: Jaka jest największa rzecz, którą redaktorka działu reportażu sprawdziłaby w sequelu?

O: Największym sprawdzeniem byłoby przejście z druku na cyfrę. W pierwszym filmie Runway było magazynem drukowanym. Prawdziwa redaktorka sprawdziłaby, czy sequel dokładnie pokazuje, jak magazyny prowadzą teraz strony internetowe, media społecznościowe i treści wideo, oraz jak to zmienia szefa takiego jak Miranda.



P: Czy prawdziwa redaktorka działu reportażu ubierałaby się jak postacie z filmu?

O: Prawdopodobnie nie w ten ekstremalnie modny sposób. Prawdziwi redaktorzy ubierają się dobrze, ale często są bardziej praktyczni i mniej kostiumowi. Film wyolbrzymia przepych dla rozrywki.



Pytania dla średniozaawansowanych



P: Jakie konkretne punkty fabuły z pierwszego filmu redaktorka sprawdziłaby w sequelu?

O: Kluczowe punkty to:

- Niedostępny rękopis Harry'ego Pottera. Redaktorzy zauważyliby, że w prawdziwym życiu asystentka nigdy nie miałaby dostępu do pojedynczego nieopublikowanego rękopisu bez ścisłego zabezpieczenia.

- Wyjazd do Paryża. Redaktorka sprawdziłaby, czy młodsza asystentka zostałaby realistycznie wysłana na Paryski Tydzień Mody. Zazwyczaj robią to starsi redaktorzy.

- Zwolnienie Emily. Sposób, w jaki Miranda zwalnia swoją asystentkę, jest dramatyczny, ale prawdziwe zwolnienia wiążą się z HR i papierkową robotą.



P: Jak redaktorka działu reportażu sprawdziłaby cyfrową transformację magazynu Runway w sequelu?