W 2003 roku właśnie skończyłem studia i mieszkałem w Nowym Jorku. W ciągu dnia pracowałem jako autor wniosków grantowych dla organizacji non-profit, a wieczorami pracowałem nad moją pierwszą powieścią—która, co nie zaskakuje, opowiadała o świeżo upieczonych absolwentach studiów mieszkających w Nowym Jorku. Sposób, w jaki poznałem Breta Eastona Ellisa, był tak zwyczajny i przewidywalny jak większość pierwszych szkiców pierwszych powieści. Mój szef znał wówczas autora Less Than Zero i American Psycho towarzysko i zaprosił go na wydarzenie charytatywne tej wiosny. Pod koniec przyjęcia mój szef, lekko podchmielony, przedstawił nas i zasugerował, że może mógłbym wysłać Bretowi moją nieopublikowaną, nieposiadającą agenta powieść. Bret wychodził z zatłoczonego miejsca, a ja stałem tam, wzruszając ramionami i kiwając głową, próbując wyglądać na swobodnie pewnego siebie, a nie oszołomionego gwiazdą i nieśmiałego. Bret miał na sobie ciemny płaszcz, który stał się stałym elementem jego występów w mediach przez ostatnie dwie dekady. Podczas gdy portrety często przedstawiały go jako poważnego, nieuchwytnego artystę, osobiście był zaskakująco ciepły. Zgodził się z uprzejmością, która zbiła mnie z tropu, jakby naprawdę nie miał nic przeciwko przeczytaniu niedopracowanego szkicu pracownika znajomego.

Następnego dnia załączyłem pracę w toku—rodzaj czworokąta miłosnego luźno opartego na byłych kolegach ze studiów—do skromnego e-maila, a on odpowiedział: „Z przyjemnością rzucę okiem. B." Nie spodziewałem się, że odezwie się ponownie, ale wciąż czułem prawdziwe podekscytowanie, mając nazwisko prawdziwej postaci literackiej w mojej skrzynce odbiorczej. Miałem 22 lata i pisałem od 14. roku życia. Nawet ta krótka wymiana zdań wydawała się krokiem naprzód w tajemniczym wydawniczym świecie miasta.

Pamiętam też, że czułem się winny. Jeśli byłeś młodą osobą w Nowym Jorku, która chciała pisać fikcję, absolutnie oczekiwano, że przeczytasz Breta Eastona Ellisa—nie tylko Less Than Zero i American Psycho. Jeśli byłeś poważny, powinieneś znać The Rules of Attraction, The Informers i Glamorama. Ale przeczytałem tylko Glamorama, którą kupiłem w Housing Works pewnego deszczowego popołudnia. Choć książka mnie wciągnęła—jej długie, kontrolowane zdania i niekończące się odniesienia do popkultury—najbardziej zapamiętałem to, że krytyka kulturowa przewijająca się przez jej strony wydawała się poza moim zrozumieniem. Moje własne pisanie całkowicie jej pozbawione.

Co zdumiewające, Bret rzeczywiście przeczytał szkic, który mu wysłałem. Odpisał, że chociaż powieść nie jest jeszcze dobra, widzi, że jestem zafascynowany historią i że jej postacie reprezentują części wczesnej dorosłości, które mnie dezorientują. Zaproponował pomoc w ukształtowaniu jej w coś, co da się opublikować. Przez większą część roku traktował mnie jak redaktor, dając mi strony brutalnych, czasem druzgocących uwag linia po linii. To, że pisarz o randze jego pokolenia potraktował moją pracę choćby półpoważnie, napełniło mnie wdzięcznością i dało motywację do spędzenia setek godzin nad każdym słowem. Te godziny często kończyły się tym, że Bret mówił mi, bez żadnego złagodzenia, że moje pisanie nie ma stylu, jest często idiotyczne, a jedna scena, której się uparcie trzymałem, jest tak absurdalna, że wprawiała go w osłupienie. Bret nie wierzył w delikatne podejście i naciskał, abym osadził historię w mieście takim, jakie naprawdę jest, a nie takim, jakim chciałem, żeby było.

Co kilka miesięcy umawialiśmy się na posiłek. Te spotkania były stresujące, ponieważ był wybredny co do miejsc, w których jadł—nie tylko jedzenia, ale obsługi, poziomu hałasu, odstępu między stołami, a nawet kąta ustawienia stołów względem okien. Kilka razy poszliśmy do The Harrison w Tribeca (od tego czasu zamknięte) i Pete's Tavern w Gramercy Park. Podczas tych godzin z dala od rękopisu jakoś udawało mu się okazać łagodniejszą, szerszą wiarę w potencjał powieści—a może i w mój. Rozmawialiśmy o tym, gdzie dorastaliśmy, o dynamice rodzinnej, żalach, aspiracjach, przeczytanych książkach, obejrzanych filmach, o tym, dlaczego ludzie piszą i co to znaczy rozpaczliwie pragnąć osiągnąć tę jedną rzecz i nic innego.

Lekcja...Typowa rada w poradnikach i na zajęciach MFA—że trzeba być czytelnikiem, aby być pisarzem, że powinieneś umieć wyjaśnić cel każdego zdania, że struktura, postać i głos naprawdę mają znaczenie—on traktował jako oczywistość, nie wartą dyskusji. To, o czym naprawdę mówił, w długich, poważnych monologach, to jak powieść może przenieść cię jak nic innego i jak pochodzi z rodzaju karzącej obsesji i dbałości o szczegóły. Ale jednocześnie powieść była snem. Dokładniej, wielka powieść składała się z warstw snów: autora, ludzi w życiu i umyśle autora, postaci, czytelników—snów ukształtowanych przez dzikie doświadczenie, które wszyscy dzielimy. Uważał The Corrections Jonathana Franzena za wielką powieść swojego pokolenia, a Dubliners Jamesa Joyce'a wpłynęło na wszystko, co napisał, ponieważ wierzył, że ostatnie zdanie The Dead jest definitywnym zakończeniem w całej sztuce. Podczas posiłku mógł wspomnieć o kilkunastu książkach: starych i nowych, fikcyjnych i non-fiction, znanych i nieznanych. Dowiedziałem się, że spędza większość każdego dnia po prostu czytając. Kluczowe było to, że powieściopisarz porządkuje bałagan życia—często niezdarnie, czasem boleśnie—i czyniąc to, tworzy mieszankę egoizmu i hojności. W tym, co piszemy, odnajdujemy siebie i to, na czym nam zależy.

Rozmawialiśmy o tym, gdzie dorastaliśmy, o dynamice rodzinnej, żalach, ambicjach, przeczytanych książkach, obejrzanych filmach, o tym, dlaczego ludzie piszą i co to znaczy rozpaczliwie pragnąć osiągnąć tę jedną rzecz i nic innego. Pamiętam, że podczas tych rozmów zdałem sobie sprawę, jak trudno musi być—ogrom pracy, wysiłku i napięcia—być tak mądrym, spostrzegawczym i wrażliwym jak Bret.

Co skłania kogoś, kto już jest wyczerpany sukcesem i ambicją, do poświęcania tyle czasu na pracę innej osoby? Jak osoba po drugiej stronie mierzy takiego rodzaju dawanie? Jak to oddać lub przekazać dalej, gdy nie masz ani zasobów, ani wpływów? Sam Bret denerwował się i tracił zainteresowanie, gdy ciągle poruszałem te pytania, więc przestałem je zadawać na głos.

Ale może jako sposób okazania wdzięczności, przeczytałem jego książki uważnie i w kolejności w tamtym roku. Robienie tego stworzyło dziwny dysonans. Sceny gwałtu, okaleczania i ciągłe skupienie na wnętrznościach były tym, na czym skupiało się wielu recenzentów i gniewnych felietonów, ale ta treść wyraźnie służyła celowi w jego opowieściach i nie przeszkadzała mi. Z czym się zmagałem, to zimne, okrutne traktowanie się nawzajem przez wiele jego postaci. To kłóciło się z łagodnym, troskliwym facetem, którego teraz znałem. Chciałem przebić się do kręgów literackich i powiedzieć, że pisarz, który wymyślił potwornego Patricka Batemana, był uważnym słuchaczem, który otwierał rozmowy, i że można czytać Less Than Zero i widzieć nie tylko Didion i Delillo, ale także Dickensa i Nabokova. Ta potrzeba była oczywiście samolubna—zwłaszcza że sam Bret nie wydawał się przejmować zamieszaniem wokół swojej twórczości.

On i ja przeprowadziliśmy się do Los Angeles mniej więcej w tym samym czasie, ponad 20 lat temu, i mieszkaliśmy około półtora mili od siebie. Zjedliśmy kolację jeszcze kilka razy, raz w małej włoskiej restauracji w Sherman Oaks. Nie pamiętam nazwy restauracji, ale dorastał tuż za rogiem na Valley Vista i pamiętam, że wzruszyło mnie, jak opisał Los Angeles jako rozległe i piękne. Ostatnim prezentem, jaki dał mojej pierwszej powieści, był jej tytuł, The Tourists. Ciężko pracowałem nad dedykacją dla niego i może dlatego mu się nie spodobała—zbyt rozwlekła i serdeczna, powiedział w jednej ostatniej uwadze redakcyjnej, która prawdopodobnie była jedyną, której nie zastosowałem.

A potem w większości straciliśmy kontakt. Moja własna kariera przesunęła się w stronę non-fiction, gdy mój współlokator ze studiów zmarł tragicznie i opowiedzenie jego historii wydawało się właściwą rzeczą. Aby go uhonorować, napisałem tę książkę, ożeniłem się i wychowywałem małe dzieci—te rzeczy pochłonęły cały mój pozostały czas i energię. Od czasu do czasu wracałem do książek Breta. Ujawniają nowe prawdy, gdy się starzejesz, i uderzają mocniej z czasem. Sięgałem po jego najnowsze powieści, gdy się ukazywały, takie jak Lunar Park i Imperial Bedrooms. Zdaję sobie sprawę, że jestem teraz starszy niż Bret, gdy wziął mnie pod swoje skrzydła, ale nawet przypadkowa sprawa w LA, która prowadzi mnie przez skrzyżowanie, o którym pisał, wciąż daje mi to samo podekscytowanie—beztroskie i młodzieńcze, jak wtedy, gdy dostałem jego pierwszy e-mail. Kiedy jadę na zachód Ventura Boulevard z Laurel Canyon w kierunku Encino, puszczam „Don't Change" INXS tak głośno, jak tylko mogę znieść, i wspominam pierwsze czytanie Less Than Zero.

Kilka lat temu, zabijając czas w księgarni na lotnisku w Hartford, zauważyłem The Shards wyeksponowane przy kasie. Uderzająca okładka przedstawiała oko mężczyzny zabarwione na karmazynowo w serii obrazów, które stawały się coraz bardziej intensywne. Poczułem lekkie zakłopotanie, że nie wiedziałem, iż nowa powieść Breta Eastona Ellisa się ukazuje. Dopiero po zakupie książki zdałem sobie sprawę, że oko na okładce było właściwie jego.

Zacząłem czytać przy bramce odlotów, skończyłem około połowy z ponad 600 stron w samolocie, a resztę dokończyłem w ciągu kilku dni. Ta medytacyjna powieść sensacyjna poruszyła mnie skupieniem na tym, co nosimy, co odpuszczamy i co się przesuwa, rozszerza i pęka po drodze. Sceny, które najbardziej mnie chwyciły, nie były krwawe ani okrutne. W całej książce jej narrator—nastoletnia postać o imieniu Bret Easton Ellis, która marzy o byciu pisarzem—ciągle odsuwa się od całego dramatu wokół siebie, aby pracować nad swoją powieścią w samotności. Ta osoba, czułem, była kimś, kogo znałem.

Często zadawane pytania
Oto lista często zadawanych pytań o Brecie Eastonie Ellisie napisana naturalnym tonem, obejmująca wszystko, od jego pochodzenia po kontrowersje







Ogólne Tło



P Kim jest Bret Easton Ellis

O Jest amerykańskim autorem i scenarzystą znanym przede wszystkim ze swoich mrocznych satyrycznych powieści o konsumpcjonizmie, alienacji i przemocy wśród bogatych i uprzywilejowanych Był główną postacią ruchu literackiego zwanego literaturą Brat Pack w latach 80



P Z czego jest najbardziej znany

O Ze swojej powieści American Psycho z 1991 roku To kontrowersyjny kultowy klasyk o bogatym nowojorskim bankierze inwestycyjnym, który jest także seryjnym mordercą Adaptacja filmowa z Christianem Bale'em z 2000 roku również jest ogromnym hitem



P Czym jest literatura Brat Pack

O To termin ukuty w połowie lat 80 dla grupy młodych autorów, którzy pisali o cynicznej, rozczarowanej młodzieży tamtej epoki Ellis był najbardziej prominentną postacią obok autorów takich jak Jay McInerney i Tama Janowitz



P Gdzie dorastał i czy to wpływa na jego twórczość

O Dorastał w Sherman Oaks, bogatej dzielnicy Los Angeles Tak, ogromnie Sterylne, materialistyczne i powierzchowne środowisko Los Angeles lat 80 jest stałym tłem jego wczesnych powieści, takich jak Less Than Zero i The Rules of Attraction



P Czy nadal pisze

O Tak Chociaż od jakiegoś czasu nie opublikował tradycyjnej powieści, prowadzi popularny newsletter i podcast na Substack o nazwie The Bret Easton Ellis Podcast, gdzie rozmawia o filmach, kulturze i polityce







Jego książki Styl pisania



P Jaka jest najlepsza książka na start, jeśli jestem nowy

O To zależy, co lubisz Jeśli chcesz krótką, treściwą i kultową lekturę, która oddaje jego styl, zacznij od Less Than Zero Jeśli chcesz jego najbardziej znane i kontrowersyjne dzieło, idź prosto do American Psycho, ale przygotuj się na graficzną przemoc



P Jaki jest główny temat jego książek

O