Jeśli cię lubi, będziesz o tym wiedzieć. Żadna porada randkowa nie przebiła się przez złudzenia heteroseksualnych, singlowych kobiet tak skutecznie. Często się do niej odwołuję, dzieląc się nią z przyjaciółkami, gdy te dręczą się milczącymi dopasowaniami na Hinge lub relacjami, które wygasły. Ten sentyment jest tak powszechny, a jego różne wersje tak często stają się wirusowe w mediach społecznościowych, że zapomniałam, gdzie pierwszy raz go usłyszałam. Aż ponownie obejrzałam kultową romantyczną komedię z 2009 roku **"On po prostu nie jest tobą zainteresowany"**, która ukształtowała życie miłosne milenijskich kobiet na całym świecie, w tym moje.
Aby zrozumieć ten film, trzeba najpierw wrócić do świętego tekstu singielek: **"Seks w wielkim mieście"**. W szóstym sezonie jeden z najbardziej nielubianych chłopaków Carrie Bradshaw, Jack Berger, oferuje analizę po randce zaniepokojonej Mirandzie Hobbs, która nie może zrozumieć, dlaczego mężczyzna, z którym właśnie była, nie chciał wrócić do jej mieszkania. "On po prostu nie jest tobą zainteresowany" – mówi Berger sucho. "Kiedy facet naprawdę cię chce, wchodzi na górę".
Ta scena z **"Seksu w wielkim mieście"** wywołała tak głęboki rezonans, że zainspirowała bestsellerową książkę samopomocową autorstwa dwóch scenarzystów serialu, Grega Behrendta i Liz Tuccillo, która później została zaadaptowana na film. Film śledzi grupę dwudziesto- i trzydziestolatków zmagających się z niepewnością romansów, z których każdy w jakiś sposób szuka miłości w niewłaściwych miejscach. Poprzez splot historii podejmuje on typowe dylematy związków – od problemów z zaangażowaniem i niedostępnością emocjonalną, przez błędnie odczytane sygnały, po niewierność.
Teraz, prawie dwie dekady później, wciąż trzymamy się głównego przesłania filmu. To prosta idea, ale taka, która wywołała zbiorową zmianę w myśleniu, burząc długą listę kłamstw, które sobie wmawiamy, aby uniknąć surowej, ale oczywistej prawdy. Bo mężczyzna, który jest ledwo dostępny, tak naprawdę nie jest zbyt zajęty pracą. Nie przechodzi jeszcze po byłej. Nie wyjeżdża do Jemenu i nawet nie ma "akurat teraz dużo na głowie". Po prostu nie lubi nas na tyle, żeby znaleźć czas. Eureka!
Oczywiście jedynym powodem, dla którego ta porada randkowa pozostaje popularna od 2009 roku (choć często słyszymy ją jako "Gdyby chciał, to by to zrobił"), jest to, że lepiej odciąć się od strat, niż czekać, aż mężczyzna zacznie komunikować się jasno, co może nigdy nie nastąpić. To oczywiście nie jest idealne – zwalnia to nieelokwentnych mężczyzn z odpowiedzialności, podczas gdy kobiety dźwigają ciężar emocjonalny. Ale nie oznacza to, że nie okazało się to w pewnym stopniu przydatne i nie zaoszczędziło wiele czasu.
Nichola, 32 lata, po raz pierwszy zobaczyła film jako nastolatka i zmienił on jej podejście do randkowania. "Zanim minął tydzień, porzuciłam chłopaka, który wodził mnie za nos przez ponad rok; nagle zdałam sobie sprawę, że to się nigdy nie zmieni, bo on po prostu nie był mną zainteresowany" – wspomina. "Nawet teraz nie przyjmuję okruszków od facetów i dzięki temu kończyłam w znaczących związkach z mężczyznami, którzy potrafią się komunikować".
Jako nastolatka najwięcej nauczyłam się od postaci Ginnifer Goodwin, Gigi, której całe poczucie własnej wartości wydaje się zależeć od tego, czy mężczyzna oddzwania. Dochodzi do tego, że wpatruje się w otwarty telefon klapkowy podczas zajęć jogi, obserwuje swój stacjonarny telefon, stukając nogą, a w końcu próbuje zaaranżować przypadkowe spotkanie w lokalnym barze. Nie chce tylko męskiej walidacji; potrzebuje jej, żeby oddychać.
Aż do momentu, gdy spotyka Alexa, atrakcyjnego, samozwańczego playboya, który mówi jej, dość brutalnie, żeby przestała czekać przy telefonie i odpuściła sobie mężczyzn, którzy wyraźnie nie są zainteresowani. To dobra rada, którą moje przyjaciółki i ja namiętnie stosujemy od tamtej pory, lub przynajmniej staramy się to robić, wiedząc, że jesteśmy warte więcej niż mężczyźni, którzy nie tylko nie są zainteresowani, ale nawet nie zadają sobie trudu, żeby to powiedzieć.
Mimo ogromnego wpływu, niektóre części filmu naprawdę się nie zestarzały. Nie trzyma się dobrze, opierając się na mizoginistycznych stereotypach. Oglądając go ponownie w wieku 31 lat, krzywiłam się na jego archaiczne portretowanie kobiet jako dwuwymiarowych karykatur zdesperowanych za małżeństwem i dziećmi. W jednej scenie kobieta argumentuje, żeby dzwonić do mężczyzny co 15 minut, aż odbierze, po czym zapewnia nas, że nie jest "psycholką".
"Kochałam ten film, gdy byłam młodsza, ale oglądając go teraz, ogólne przesłanie wydaje się mocno przestarzałe, nawet jeśli zachowanie bohaterów już nie" – mówi 29-letnia Chloe. "Obecnie bardziej utożsamiam się z filmami takimi jak **'Najgorszy człowiek na świecie'**, które zachęcają nas, abyśmy najpierw odkryli, czego chcemy, zamiast nadmiernie analizować osobę, z którą się spotykamy, i godzinami debatować, czy jest nami zainteresowana".
Ostatecznie wątek Gigi nie wypada przekonująco, ponieważ, wbrew wszelkim przeciwnościom, Alex zmienia swoje postępowanie i zakochuje się w niej. Ona jest wyjątkiem, a nie regułą. Jako nastolatka, zamiast poczuć się wzmocniona, widziałam w tym toksyczne zaproszenie: postaraj się wystarczająco mocno, czekaj wystarczająco długo lub noś wystarczająco dużo sukienek bez ramiączek, a facet, który cię wodził, może po prostu pojawić się pod twoimi drzwiami i pocałować cię przy piosence Keane'a "Somewhere Only We Know". Na szczęście teraz już wiem lepiej.
Mimo wszystko, to kultowa romantyczna komedia nie bez powodu. I choć zawiera kilka zużytych tropów, główne przesłania filmu wciąż brzmią prawdziwie – podobnie jak jego materiał źródłowy, **"Seks w wielkim mieście"**. Zasadniczo, kobiety nie muszą gonić mężczyzn, którzy nie są nimi zainteresowani, ani nie muszą tolerować słabej komunikacji lub tkwić w bezmiłosnych małżeństwach z kłamcami, nawet jeśli ci kłamcy wyglądają jak Bradley Cooper.
Jednakże wiele singlowych kobiet dziś nie czeka na telefon od mężczyzn. Stawiamy nasze potrzeby na pierwszym miejscu, szybko odchodzimy od odrzucenia i odmawiamy innym ze współczuciem. Niektóre kobiety w ogóle nie randkują, wybierając zamiast tego bycie singlem. Bo tak, może on po prostu nie jest nami zainteresowany – ale może my też nie jesteśmy zainteresowane nim. Co za objawienie.
Często zadawane pytania
FAQ Jak "On po prostu nie jest tobą zainteresowany" zmienił randkowanie milenialsów
P: Czym jest "On po prostu nie jest tobą zainteresowany" i dlaczego to takie ważne?
O: To bestsellerowa książka samopomocowa z 2004 roku, która dawała prostą, bezpośrednią radę: jeśli mężczyzna nie zabiega o ciebie w sposób jasny i konsekwentny, po prostu nie jest zainteresowany. Stała się ważna, ponieważ rzuciła wyzwanie ludziom, zwłaszcza kobietom, aby przestali szukać wymówek dla złego zachowania i docenili swój własny czas.
P: Jak konkretnie ta książka zmieniła sposób randkowania milenialsów?
O: Spopularyzowała nastawienie "bez wymówek". Milenialsi, którzy dorastali z tą książką, często używają jej zasad, aby wcześnie rozszyfrować mieszane sygnały. Zachęciła do zmiany z biernego czekania na aktywne filtrowanie, oszczędzając czas i energię emocjonalną.
P: Jaka jest główna zasada, którą wszyscy z niej wynieśli?
O: Kluczowy wniosek brzmi: "Jeśli cię lubi, będziesz o tym wiedzieć. Jeśli nie, będziesz zdezorientowana. Zatem dezorientacja jest odpowiedzią". Mówiła ludziom, aby przestali interpretować "zajęty", "boi się zaangażowania" lub "słaby w pisaniu SMS-ów" jako ważne powody letniego zainteresowania.
P: Czy miało to jakieś negatywne skutki dla kultury randkowania?
O: Niektórzy krytycy twierdzą, że tak. Może to zachęcać do nadmiernie sztywnego, czarno-białego postrzegania ludzkiego zachowania. Ludzie mogą rezygnować przy pierwszym znaku niedoskonałości lub nieporozumienia, potencjalnie tracąc szansę na relacje, które potrzebują tylko trochę więcej czasu lub jasności.
P: Jak to się łączyło z rozwojem randkowania online i aplikacji?
O: Idealnie. Filozofia książki dała użytkownikom ramy do poruszania się po przytłaczającej liczbie opcji i powszechnym ghostingu. "On po prostu nie jest tobą zainteresowany" stało się standardowym wyjaśnieniem dla nieodpowiedzi, martwych rozmów i niewypałów, pomagając ludziom szybciej iść dalej.
P: Jaki jest przykład nastawienia randkowego przed książką vs. po książce?
O: Przed książką: "Nie zadzwonił od tygodnia, musi być naprawdę zasypany w pracy. Wyślę mu pogodnego SMS-a". Po książce: "Nie zadzwonił od tygodnia. Ma telefon i wie, jak go użyć. Nie jest zainteresowany. Idę dalej".
