Oto tłumaczenie tekstu z języka angielskiego na polski:

Akcja rozgrywa się w epoce Tudorów podczas aresztowania Anny Boleyn. **1536** stało się obowiązkowym spektaklem roku. Po nagradzanej, wyprzedanej serii przedstawień w Almeida w 2025 roku, sztuka – napisana przez przełomową dramatopisarkę i scenarzystkę Avę Pickett oraz wyreżyserowana przez Lyndsey Turner – zyskała nową producentkę w osobie Margot Robbie, przeniosła się na West End i wkrótce zostanie zaadaptowana dla BBC.

Zanim spektakl zostanie otwarty w Ambassadors Theatre, gdzie będzie grany do 1 sierpnia, Margot zadzwoniła do Avy, aby dowiedzieć się, jak i dlaczego sztuka o Annie Boleyn stała się jednym z największych krytycznych hitów ostatnich czasów.

**Margot Robbie:** Jak się masz, kochana? Gdzie jesteś?

**Ava Pickett:** Dobrze, kochana. Jestem w Dublinie. A ty?

**Margot:** Cóż, jestem w LA. Ale wkrótce przyjeżdżam do Londynu na premierę **1536** – nie mogłabym tego przegapić! Ava, dla ludzi, którzy to czytają i nigdy nie słyszeli o **1536**, możesz nam dać krótkie streszczenie?

**Ava:** To sztuka o trzech młodych kobietach mieszkających w Essex w epoce Tudorów, rozgrywająca się jednego lata podczas aresztowania i ostatecznej egzekucji Anny Boleyn. Ale dotyczy wielu rzeczy. Pyta, czy przyjaźń kobiet może przetrwać w patriarchalnym społeczeństwie, które jest wobec nich wrogie. Opowiada o tym, jak to, co mężczyźni robią na korytarzach władzy – na przykład, gdy król zabija swoją królową – wpływa na kobiety wszędzie. A także o miłości, seksie, przyjaźni, marzeniach i tak dalej. I jest bardzo wulgarna.

**Margot:** Jest bardzo, bardzo aktualna. Nie trzeba wiele, aby połączyć to, co właśnie opisałaś, z tym, co codziennie pojawia się w wiadomościach. Ale jest też bardzo zabawna. Jak to zrównoważyłaś?

**Ava:** Myślę, że te elementy się uzupełniają. Uwielbiam rzeczy, które są zarówno bardzo śmieszne, jak i bardzo mroczne. Chodzi o to, by pozwolić publiczności wyrobić sobie własne zdanie. Czuję, że jeśli mówi się ci, co masz myśleć, po prostu się wyłączasz. Ja bym tak zrobiła, gdyby ktoś przez półtorej godziny na scenie wbijał mi do głowy jakiś punkt.

**Zdjęcie: Helen Murray**

**Margot:** Dla każdego, kto to czyta i jest pisarzem, myślał o pisaniu lub chce nim zostać, powiedz nam: jak wygląda ten proces? Gdzie piszesz? Które części są trudne? Bo to dość odosobnione rzemiosło, a nagle staje się niezwykle wspólnotowe. To musi być bardzo dziwna zmiana i potrzebujesz osobowości, która poradzi sobie z obiema tymi sytuacjami.

**Ava:** Zwykle piszę w kawiarniach. Lubię być wśród innych ludzi i lubię hałas. Czasami piszę ręcznie, bo uważam, że jest łatwiej i szybciej. Nic nie jest bardziej przerażające niż ostateczna wersja robocza, gdy do terminu zostały trzy dni. Może po prostu czuję się bardziej poetycko, pisząc ręcznie, kto wie?

Jestem bardzo ambitną pisarką i bardzo ambitną młodą kobietą. Nie znoszę, gdy ludzie nie mówią mi, co naprawdę myślą, nawet jeśli jest to negatywne. Absolutnie tego nie znoszę. Czuję, że ludzie cały czas traktują twórców jak dzieci. A to jest tak: "Wiem, jak o siebie zadbać. Pozwól mi". Dostajesz naprawdę brutalne uwagi, przy których myślisz: "Okej, to zabolało, ale w porządku". To naprawdę trudne i myślę, że to mięsień. Im więcej to robisz, tym lepiej ci to wychodzi.

**Zdjęcie: Helen Murray**

**Margot:** Pytałam kilku pisarzy – naprawdę świetnych pisarzy – jak stali się tak dobrzy. I to naprawdę sprowadza się do dyscypliny i robienia czegoś bardzo dużo. Zaczynałam w operze mydlanej. Zrobiłam ponad 300 odcinków telewizyjnych w ciągu trzech lat. To musi mieć coś wspólnego z tym, dlaczego potrafię pracować tak, jak pracuję na planie. To było po prostu robienie tego tak dużo.

**Ava:** I uczysz się też, jak ważni są wszyscy inni. Zdajesz sobie sprawę, że częścią twojej pracy jest pomaganie innym w wykonywaniu ich pracy. Nie możesz po prostu siedzieć i myśleć o scenie przez trzy tygodnie – musisz ją wyrzucić z siebie, żeby oni mogli wykonać swoją pracę i żebyśmy nie stracili ani nie zmarnowali dużo pieniędzy. Wszystkie te rzeczy są naprawdę ważne, aby wiedzieć i się ich nauczyć – już czuję się wzmocniona, gdy ludzie dzielą się ze mną tymi informacjami. Nie uważam tego za przytłaczające.

Nie mogłabym się bardziej zgodzić. Jestem też bardzo podekscytowana, ponieważ jeden z twoich najnowszych projektów jest z kultowym reżyserem filmowym Bazem Luhrmannem. Właśnie napisałaś jego następny film, **Joanna d'Arc**. Za każdym razem, gdy pracujesz z kimś takim jak scenarzysta Tony McNamara czy Baz (oboje Australijczycy!), czy dostosowujesz się do ich sposobu pracy? Jak sobie z tym radzisz?

Wiele sprowadza się do chemii, a ja miałam dużo szczęścia – nigdy nie byłam w projekcie, przy którym pomyślałabym: "O nie, jestem w złym miejscu". Oprócz chemii, chodzi też o to, by obie strony były gotowe trochę ustąpić, aby zaspokoić potrzeby drugiej osoby. Procesy też się zmieniają. Kiedy miałam 23 lata, nie potrzebowałam snu. Mogłam po prostu wejść do biura, ale to już nie jest moje życie!

Absolutnie. Skąd zdobyłaś całą tę wiedzę? I czy możemy porozmawiać o tym, skąd wziął się pomysł na **1536**? Co zainspirowało cię do napisania tej sztuki?

Cóż, zaczęłam pisać, ponieważ próbowałam być aktorką i poszło mi naprawdę źle.

Dlaczego poszło tak źle?

Poszłam do szkoły aktorskiej i byłam o tym bardzo głośno przed moją rodziną. Mówiłam: "Już mnie nie zobaczycie!"

"Wyruszam do Hollywood!"

Tak [śmiech]. W końcu dostałam się do szkoły aktorskiej i było świetnie. Ale kiedy skończyłam, byłam jedną z nielicznych, które nie dostały agenta. Nie mogłam nawet zapłacić agentowi, żeby mnie reprezentował. Pracowałam w kinie i było naprawdę ponuro. Więc napisałam 30-stronicowy pilot o przeprowadzce z powrotem do domu, oparty na moim życiu. Wysłałam go do producenta, który przesłuchiwał mnie kilka lat wcześniej – był jedyną osobą z branży w moich kontaktach e-mailowych. Napisałam: "Prawdopodobnie mnie nie pamiętasz, ale czy mógłbyś to przeczytać i czy mogę zrobić ci herbatę?" Przeczytał to tej samej nocy i odezwał się do mnie godzinę później.

Spotkałam się z nim, a on powiedział: "Powinnaś być pisarką. To jest genialne". Stamtąd ten scenariusz załatwił mi agenta, a potem ten agent pomógł mi zdobyć pracę przy serialach. Uczyłam się przez działanie. Dużo pisałam we własnym czasie – zawsze pisałam – a potem miałam szczęście zdobyć prace, które były naprawdę trudne i dość duże. To było płynąć albo tonąć.

**Zdjęcie: Helen Murray**

Kiedy poszłaś do szkoły aktorskiej, czy nauczyłaś się czegoś o pisaniu scenariuszy? Skąd wiedziałaś, jak napisać ten pilot? Skąd w ogóle wiedziałaś, jak długi powinien być pilot lub jak go sformatować?

Wygooglowałam "format scenariusza", a potem pobrałam Celtx, bo jest darmowy. Po prostu napisałam dialogi i dodałam didaskalia. Nie miałam Final Draft przez około 18 miesięcy – myślę, że w końcu ktoś mi powiedział: "Potrzebujesz tego, jeśli zamierzasz pisać". A potem przez całe to lato on [producent] musiał mnie uczyć, jak prawidłowo to formatować.

W przypadku **1536**, czy uważasz się za miłośniczkę historii, czy po prostu pomyślałaś: "Akurat lubię tę jedną część historii, więc zagłębię się i zbadam ją"?

Jestem trochę miłośniczką historii. Uwielbiam Tudorów i zawsze uważałam ten okres za naprawdę interesujący. Byłam po cichu zafascynowana Anną Boleyn. Nie wiem dlaczego – właściwie myślę, że wiele kobiet jest.

Co zapoczątkowało ten pomysł? Uwielbiam klimat sztuki – że chodzi o trzy kobiety, które zasadniczo zdobywają plotki o celebrytach z tamtych czasów, co następnie wpływa na ich życie w szalony sposób. Dlaczego osadziłaś akcję wśród tych kobiet, zamiast zrobić sztukę o samej Annie Boleyn?

Piszę z dość instynktownego miejsca – nie jestem intelektualistką. Wiedziałam, że chcę pisać o przyjaźni, o tym, jak trudno ją utrzymać i jak zmienna może być. Wiedziałam też, że chcę, aby akcja działa się w okresie historycznym, ponieważ usuwa to wszystkie współczesne rozpraszacze. Jestem okropna w pisaniu o mediach społecznościowych. Jestem okropna w pisaniu rzeczy takich jak: "Dostałam SMS-a". Po prostu nie umiem tego robić.

To na pewno nie jest tak filmowe.

Tak [śmiech]. Nie lubię tego. Lubię używać słowa "zainspirowana", ponieważ wydaje się tak pozytywne, ale kiedy pisałam sztukę, czułam się niesamowicie – jakie jest to słowo, "zniechęcona" czy "przytłoczona"? – wszystkim, co czytałam w wiadomościach o kobietach atakowanych, zaginionych lub zabijanych. Był jeden artykuł za drugim o tych strasznych rzeczach, które przydarzały się kobietom, i nic się tak naprawdę nie zmieniało. Było czuwanie, protest, marsz, a poseł mówił coś o tym, że rzeczy muszą się zmienić, ale się nie zmieniały. Moje przyjaciółki i ja prowadziłyśmy rozmowy, które prowadzisz, kiedy jesteś przerażona, takie jak: "To nie przydarzyłoby się mnie, nie przydarzyłoby się nam. To nie przydarzyłoby się tutaj". Ale się przydarza. I po prostu nie mogłam wyrzucić tego z głowy. Do tego dochodzi fakt, że żyjemy w czasach, gdy potężni mężczyźni nie są pociągani do odpowiedzialności. Wszystko jest tak publiczne, a jednak nic się nie dzieje. Wszystkie te rzeczy jakoś się połączyły i przerodziły w postacie rozmawiające o Annie Boleyn. Potem od razu pomyślałam: "Okej, wiem, co tu zrobię".

**Zdjęcie: Helen Murray**

Obsada jest niesamowita. Czy możesz nam opowiedzieć o naszych trzech głównych aktorkach?

Mam na myśli to, że zrobiłabym dla tych kobiet wszystko. Myślę, że są tak genialne. Wszystkie trzy – Tanya Reynolds, Siena Kelly i Liv Hill – były niesamowite na przesłuchaniach. Po prostu wiedziałam. Naprawdę sprawiają, że wierzysz, iż są przyjaciółkami od dwunastu żyć. Są teraz świetnymi przyjaciółkami, ale nie znały się przed serią przedstawień w Almeida. Stworzyły tak żywą przyjaźń, która wydaje się naprawdę niebezpieczna i nieprzewidywalna. Za każdym razem, gdy oglądam je na scenie, jako członkini publiczności czuję się wykluczona. Myślę: "Chcę być waszą przyjaciółką! Wybierzcie mnie, proszę!"

To, co potrafią zrobić, a co jest wielką umiejętnością, to sprawić, by te kobiety wydawały się niezwykle nowoczesne, ale jednocześnie były produktami swoich czasów. I muszą mówić akcentem z Essex sprzed 400 lat. Już za to samo zasługują na wszystkie pochwały. Wiesz, niektóre dziewczyny robią teraz fragmenty tego na TikToku?

Jak wykonują sztukę na TikToku?

Tak!

To takie fajne, uwielbiam to. Okej, gdybyś nie była zaangażowana w ten projekt i poszłabyś zobaczyć tę sztukę, co myślisz, że powiedziałabyś potem swojej najlepszej przyjaciółce?

Myślę, że moja najlepsza przyjaciółka i ja poszłybyśmy na dużego drinka i kłóciłybyśmy się o to, którą wersją nas samych jesteśmy.

Czuję, że ja i moi przyjaciele zrobilibyśmy to samo. Na przykład: "Ty jesteś nią. Nie, ty jesteś nią". To znak, że napisałaś naprawdę niesamowite postacie, że naprawdę możesz zidentyfikować kogoś, kogo znasz, jako konkretną osobę w sztuce. Po tym, jak ludzie zobaczą **1536**, będą gorące debaty.

Tak.

To po prostu takie zabawne. Jeszcze raz gratuluję i jak wiesz, uwielbiam tę sztukę i uwielbiam ciebie. Myślę, że jesteś jednym z największych talentów naszego pokolenia i nie mogę się doczekać, co zrobisz dalej. Na pewno nie wracasz do marzeń o aktorstwie? Zostawiasz to za sobą?

Zostawiam to daleko za sobą.

Te marzenia wciąż mogą się spełnić! Cóż, dziękuję za tę rozmowę. A do wszystkich, którzy to czytają, mówię wam: nie chcecie przegapić tej sztuki. Zobaczcie ją z przyjaciółmi, wypijcie koktajle po spektaklu i dyskutujcie o niej. To udany wieczór.

Dzięki, kochana.

Ta rozmowa została zredagowana i skrócona dla przejrzystości.

**Często zadawane pytania**
Poniżej znajduje się lista często zadawanych pytań dotyczących fikcyjnego spotkania Margot Robbie i Avy Pickett, autorki 1536.

**Pytania dla początkujących**

1. Kim jest Ava Pickett?
Ava Pickett jest autorką powieści historycznej 1536, książki, która bada polityczne i osobiste zawirowania tego konkretnego roku w epoce Tudorów.

2. Dlaczego Margot Robbie byłaby zainteresowana spotkaniem z Avą Pickett?
Margot Robbie jest aktorką i producentką znaną z dramatów historycznych. Może być zainteresowana zaadaptowaniem 1536 na film lub serial telewizyjny, albo może po prostu być fanką książki.

3. Czy to spotkanie rzeczywiście miało miejsce?
Nie. To jest hipotetyczny scenariusz. Nie ma publicznych informacji o spotkaniu Margot Robbie i Avy Pickett.

4. O czym jest 1536?
Powieść koncentruje się na roku 1536 w Anglii, obejmując kluczowe wydarzenia, takie jak egzekucja Anny Boleyn, rozwiązanie klasztorów i polityczny awans Thomasa Cromwella. To mieszanka faktów historycznych i dramatycznej narracji.

5. Czy Margot Robbie zagrałaby postać w filmowej adaptacji 1536?
Prawdopodobnie. Gdyby powstał film, Margot Robbie mogłaby zagrać ważną postać historyczną, taką jak Anna Boleyn czy Jane Seymour, w zależności od tego, na czym skupiałby się scenariusz.

**Pytania dla średniozaawansowanych**

6. O czym Margot Robbie i Ava Pickett prawdopodobnie rozmawiałyby na spotkaniu?
Prawdopodobnie rozmawiałyby o tematach książki, o tym, które postacie są najbardziej filmowe i jak pozostać wiernym historii, tworząc jednocześnie wciągający film. Mogłyby również dyskutować o tonie – czy powinien być ostry jak Faworyta, czy epicki jak Wolf Hall.

7. Jakie wyzwania wiązałyby się z adaptacją 1536 na film?
Głównym wyzwaniem jest skondensowanie złożonego roku historii w dwugodzinny film bez utraty niuansów. Innym problemem jest zrównoważenie dokładności historycznej z tempem dramatycznym. Historia ma również wiele kluczowych postaci, co może być trudne do ogarnięcia na ekranie.

8. Jak mogłaby zaangażować się firma produkcyjna Margot Robbie, LuckyChap Entertainment?
LuckyChap mogłaby opcjonować prawa do książki w celu jej rozwoju. Są znani z produkcji historii z kobiecym punktem widzenia.