Wyobraź sobie torebkę tak wyjątkową, że nie zmieści się w niej twój iPhone, ale z radością pomieści małą książeczkę. Dla dyrektor kreatywnej Bulgari, Mary Katrantzou, jest to przemyślany wybór. W epoce, w której nasze telefony służą jako pamięć, mapa, dziennik i ulubione rozproszenie, Katrantzou zaprojektowała serię minaudières w ramach projektu Bulgari Icons – jest to uprzejmy, ale stanowczy sprzeciw. Ich mały rozmiar nie jest wadą, lecz przesłaniem: praktyczność jest delikatnie odsunięta na bok, by zrobić miejsce dla znaczenia. Jeśli twój telefon się nie mieści, co możesz nosić zamiast niego? „Kulturę” – odpowiada Katrantzou.
Mała książeczka zastępuje ekran; osobista refleksja zastępuje niekończące się przewijanie. Dla Katrantzou te minaudières to mniej torebki, a bardziej manifest – taki, który opowiada się za byciem obecnym, intencjonalnością i rzadkim luksusem bycia chwilowo poza zasięgiem. W dzisiejszym hiperpołączonym świecie to może być ich najbardziej radykalna cecha. Projekt wzbudza ciekawość i, nieuchronnie, rozmowę. „Te pięć minaudières z kolekcji Bulgari Icons funkcjonuje niemal jak talizmany” – mówi Katrantzou. „Przechowują ideę, nie nadmiar. Zapraszają nas, byśmy postrzegali luksus nie jako akumulację, lecz jako intencję, i byśmy rozważyli, że to, co wybieramy do noszenia, może odzwierciedlać nie tylko nasz styl, ale i nasze wartości”.
Projektowi towarzyszy kampania reklamowa sfotografowana przez Ethana Jamesa Greena pod kierunkiem artystycznym Ferdinando Verderiego, z udziałem pięciu niezwykłych kobiet: Isabelli Rossellini, Chimamandy Ngozi Adichie, Lindy Evangelisty, Sumayyi Vally i Kim Ji-won. Każda z nich jest zestawiona z minaudière zawierającą spersonalizowaną miniaturową książeczkę, ręcznie oprawioną tak, by pasowała kształtem do torebki, a napisaną przez kobietę, która ją nosi.
Nazwane „Notatki o…” („Notes On”), te małe tomiki zawierają osobiste refleksje ukształtowane przez ciekawość, dziedzictwo i samopoznanie. U Rossellini seria zaczyna się w królestwie zwierząt, badając jego mądrość i tajemnicę, oraz to, jak dożywotnia fascynacja zachowaniami zwierząt może pogłębić nasze rozumienie świata, który dzielimy. Wkład Evangelisty to osobisty hołd dla siły i odporności, osadzony w jej włoskich korzeniach i sile tradycji.
Architektka Vally zamienia „Notatki o…” w medytację na temat domu jako płynnej, wielorakiej przestrzeni – architektury zbudowanej z pamięci, przynależności i znaczenia, a nie ze stałych ścian. Pisarka Ngozi Adichie poszerza skupienie na samą kulturę, rozważając jej rezonans, naszą rolę w jej kształtowaniu oraz siłę kobiet jako opowiadaczek historii i strażniczek między pokoleniami. Wreszcie, aktorka Ji-won kieruje serię do wewnątrz, oferując przemyślaną eksplorację wewnętrznego spokoju i samoakceptacji, zastanawiając się nad równowagą między perfekcją a byciem obecnym.
Razem te głosy splatają narrację o obserwacji i dziedzictwie, odporności i przynależności, oraz o sposobach, w jakie dochodzimy do zrozumienia siebie samych i światów, w których żyjemy. Każda z pięciu minaudières jest bogata w historyczny symbolizm, tworząc dialog w czasie, w którym teraźniejszość wchodzi w zabawową interakcję z przeszłością. Monete na nowo interpretuje starożytną rzymską monetę, teraz zdobioną cenną emalią. Tubogas wysuwa się na widok, jego metalowe zwoje otulają klejnotopodobne „jajo” ze skóry jaszczurki – ukłon w stronę natury. Divas' Dream czerpie z wielkości Term Karakalli, przekształcając starożytne mozaiki w olśniewającą inkrustację klejnotami. BVLGARI BVLGARI wkracza w nowoczesność z gładkim cylindrycznym minaudière, ręcznie inkrustowanym masą perłową. Serpenti zrzuca ciało, by stać się samodzielnym elementem, który szepta o wyrafinowaniu, przy czym wąż jest „symbolem transformacji ewoluującej w czasie” – mówi Katrantzou.
Projektantka podkreśliła, że symbolizm kulturowy jest kluczowy dla projektu, a każda torebka ma korzenie w dziedzictwie greckim, włoskim i rzymskim, „niosąc historię swojego pochodzenia”. Dodała: „Wierzę, że te odniesienia nie muszą być wyjaśniane, by ich dziedzictwo było odczuwalne. Ich siła leży w ich ewolucji. Ta równowaga między dziedzictwem a innowacją definiuje Bulgari”.
Projekt został zaprezentowany podczas kolacji w Rzymie, zorganizowanej, gdy kampania była jeszcze w produkcji – rzadka okazja, która zgromadziła wszystkie pięć niezwykłych kobiet. Atmosfera była ciepła i swobodna, wieczór, w którym glamour wydawał się autentyczny, a nie odgrywany. Śmiech przychodził łatwo, i było namacalne poczucie, że wszyscy naprawdę cieszyli się z bycia tam i ze swojego towarzystwa.
Katrantzou przewodziła stołowi swoim ciepłem i bystrym dowcipem, pełniąc jednocześnie rolę gospodyni, kreatywnej przewodniczki i angażującej rozmówczyni. Siedziałam obok Ngozi Adichie, która wyglądała olśniewająco w śmiało wzorzystej nigeryjskiej sukni. Rozmawiałyśmy o tym, co znaczy zostać muzą Bulgari i, nieuchronnie, o samej modzie: dlaczego ma znaczenie, dlaczego przynosi radość i dlaczego nie zawsze należy traktować ją tak poważnie, jak niektórzy nalegają.
Chciałam cię zapytać o projekt Bulgari. Co sprawiło, że zdecydowałaś się wziąć w nim udział? Nie jest oczywiste, że pisarka twojego formatu dołączyłaby do kampanii modowej, jakkolwiek prestiżowej.
Cóż, początkowo odmówiłam. Ale zmieniłam zdanie, gdy dowiedziałam się więcej – i to z powodu tych małych książeczek. Naprawdę spodobał mi się ten pomysł. Tak mało czytamy w dzisiejszych czasach, że wszystko, co odnosi się do książek, celebruje je lub wprowadza je w przestrzenie, gdzie zwykle się nie pojawiają, naprawdę do mnie przemawia. Kiedy usłyszałam o maleńkich książeczkach ukrytych w minaudières, pomyślałam: „Dobrze, to może być interesujące”.
O czym jest twoja książeczka Bulgari?
Piszę o kulturze – o tym, jak jest tworzona. Lata temu w przemówieniu TED podkreślałam, że kultura nie musi być broniona jako coś stałego, ponieważ tworzymy ją sami. Zbyt często „kultura” jest używana jako wymówka do usprawiedliwiania rzeczy takich jak podporządkowanie kobiet. Moje spojrzenie jest proste: kultura nie spadła z nieba. Stworzyliśmy ją. A jeśli ją stworzyliśmy, możemy ją przekształcić. O tym jest ta mała książeczka.
Chciałam też zapytać cię o modę. Stała się dziś tak potężną formą komunikacji, a ty znana jesteś z silnego osobistego stylu. Skąd to się bierze? Czytałam, że od twojej matki.
Moja matka była niezwykłą kobietą. Wciąż trudno mi o niej mówić. Ale często mówię, że jeśli wychowała cię moja matka, tak naprawdę nie miałeś wyboru – musiałeś dbać o modę. Kiedy byłam mała, ubierała mnie pięknie i zawsze sama pięknie wyglądała. Bardzo dbała o wygląd i nauczyła nas wszystkich tego samego.
Ale nauczyła nas też czegoś głębszego: że dbanie o swój wygląd jest sposobem okazywania szacunku innym. To, jak się prezentujesz, jest formą uprzejmości, oznaką szacunku dla ludzi, których spotykasz.
Była nauczycielką i wierzyła w pewne standardy. Kiedy byłam młoda, nosiłam porządne sukienki, wstążki we włosach, podciągnięte skarpetki – cały ten look. W wieku nastoletnim trochę się buntowałam. Mój gust stał się trochę dziwny. Pamiętam, że założyłam krawat mojego brata na przyjęcie urodzinowe – wszyscy byli zszokowani. Nie przepadam szczególnie za męskimi ubraniami, ale to był mój sposób sprzeciwu.
Teraz, gdy jestem starsza i, mam nadzieję, mądrzejsza, mój styl wydaje się o wiele bardziej instynktowny. Chodzi o to, jak się czuję. To bardzo moje.
Jak opisałabyś swój styl dzisiaj?
Kocham celebrację i radość, szczególnie wyrażane przez kolor. Przyciąga mnie to, co niekonwencjonalne – nieoczekiwane kształty, ciekawe struktury. Jestem wielką wielbicielką nigeryjskich projektantów. To, co mam teraz na sobie, na przykład, jest autorstwa projektantki z Abudży, która tworzy linię o nazwie Aru by Fibi. Uwielbiam krój, detale i kolor. Mam prawdziwą słabość do śmiałych, jaskrawych kolorów.
Dla mnie moda nie polega na zasadach czy trendach. Jest głęboko osobista – chodzi o to, co sprawia, że czuję się szczęśliwa. Wierzę, że moda łączy się z tym, co jest w nas. Kiedy dobrze się czuję w tym, co noszę, myślę, że generalnie radzę sobie lepiej.
To prowadzi do trudniejszego pytania: czy moda wciąż ma znaczenie? Czy to sztuka, zachcianka, czy coś, czego wstydzimy się potajemnie cieszyć, szczególnie w świecie, który wydaje się nieustannie pogrążony w kryzysie?
Moja odpowiedź brzmi: dlaczego nie miałaby? Napisałam kiedyś esej zatytułowany „Dlaczego mądra kobieta nie miałaby lubić mody?”, ponieważ w idei, że powinniśmy się wstydzić, że się nią interesujemy, jest nuta mizoginii. Moda od dawna postrzegana jest jako „kobiece zainteresowanie” i właśnie dlatego często jest lekceważona.
Ale bycie człowiekiem oznacza posiadanie wielu stron. Mamy swoją poważną stronę, ale dbamy też o małe, osobiste rzeczy. Badając powieść o nigeryjskiej wojnie domowej, uderzyły mnie historie kobiet, które przeżyły niewyobrażalne trudności. Mówiły o sukienkach, za którymi tęskniły, kapeluszach, które kiedyś nosiły, perukach, kremie do twarzy, którego już nie miały. Te szczegóły pozostały ze mną, ponieważ czasami to właśnie te małe rzeczy przypominają nam o naszej ludzkości.
Myślę też, że ważne jest oddzielenie przemysłu modowego od samej mody. Nie obchodzi mnie zbytnio ten przemysł i niewiele o nim wiem. Ale moda – jak się ubieramy, co wybieramy, co sprawia, że czujemy się dobrze – to ma znaczenie.
Rozumiem, dlaczego ludzie pytają: świat jest w zamęcie, toczą się wojny, dzieci umierają – po co rozmawiać o modzie? Ale nie jesteśmy tylko jedną rzeczą. Być człowiekiem to trzymać wiele rzeczy jednocześnie. Moda może wiele powiedzieć o tym, kim jesteśmy i na czym nam zależy. Pomyśl o studentach noszących dziś palestyńską kefiję – to mały gest, ale niesie ze sobą moc. Moda może być symboliczna. Może inspirować.
Nigdy nie zgadzałam się z tym, że moda jest błaha. Czasami jest formą oporu. Innym razem jest wyrazem nacjonalizmu lub tożsamości. Mój własny wybór noszenia głównie nigeryjskich projektantów jest w pewnym sensie łagodną formą nacjonalizmu dla mnie.
Często zadawane pytania
Oczywiście. Oto lista często zadawanych pytań na temat „Małych torebek, wielkich marzeń” („Small Bags Big Dreams”), zaprojektowana tak, by odpowiadać na pytania od początkujących po osoby bardziej zaznajomione z koncepcją.
Rozpoczęcie: Podstawy
P: Czym dokładnie jest „Małe torebki, wielkie marzenia”?
O: To sposób myślenia i strategia osiągania dużych, ambitnych celów poprzez konsekwentne podejmowanie małych, możliwych do opanowania działań. Zamiast być przytłoczonym wielkim obrazem, skupiasz się na następnym maleńkim kroku.
P: Czy to nie jest po prostu kolejne określenie na wyznaczanie małych celów?
O: Jest to powiązane, ale bardziej specyficzne. Chodzi o bezpośrednie powiązanie tych maleńkich, codziennych działań z ogromną, długoterminową wizją. Małe działania są paliwem dla marzenia.
P: Jaki jest przykład „Małej torebki” i „Wielkiego marzenia”?
O:
Wielkie marzenie: Napisać i opublikować powieść.
Mała torebka: Pisać 200 słów każdego dnia przed śniadaniem.
Wielkie marzenie: Przebiec maraton.
Mała torebka: Spacerować przez 15 minut po kolacji trzy razy w tygodniu.
Korzyści i dlaczego to działa
P: Jaka jest główna korzyść z tego podejścia?
O: Pokonuje ono przytłoczenie i prokrastynację. „Mała torebka” wydaje się wykonalna, więc bardziej prawdopodobne, że zaczniesz i zbudujesz rozpęd, co jest kluczowe dla długoterminowego sukcesu.
P: Jak to pomaga w motywacji?
O: Za każdym razem, gdy ukończysz „małą torebkę”, odnosisz małe zwycięstwo. Te małe wygrane budują pewność siebie, tworzą pozytywne nawyki i udowadniają ci samemu/samej, że robisz postępy, co z czasem napędza motywację.
P: Czy to naprawdę może zadziałać w przypadku ogromnych, złożonych marzeń?
O: Tak, absolutnie. Wielkie marzenia to po prostu seria mniejszych projektów i umiejętności połączonych razem. Dzieląc je na mikroskopijne działania, sprawiasz, że złożone staje się proste i możliwe do wykonania.
Typowe problemy i rozwiązania
P: Co zrobić, jeśli moja „mała torebka” wciąż wydaje się zbyt duża niektórych dni?
O: Uczyń ją jeszcze mniejszą. Zasada jest taka: musi wydawać się śmiesznie łatwa. Nie możesz napisać 200 słów? Napisz jedno zdanie. Nie możesz spacerować
