Globalna mapa zakupów w branży mody zostaje na nowo wyrysowana, ponieważ branża mierzy się z niezmienną prawdą: to cła dyktują reguły, kształtując zarówno to, gdzie na świecie produkuje się odzież, jak i jej cenę.

Polityka celna pozostaje w ciągłej zmianie. 20 lutego Sąd Najwyższy uchylił serię szerokich ceł nałożonych przez prezydenta Trumpa, orzekając, że przekroczył on swoje uprawnienia, wykorzystując starą ustawę – International Emergency Economic Powers Act (IEEPA) – do nałożenia reakcyjnych, karnych ceł na partnerów handlowych. Jednak zanim firmy zdążyły nawet rozważyć możliwość zwrotów, Trump odpowiedział niemal natychmiast nową 10% stawką celną dla wszystkich krajów, obowiązującą od 24 lutego przez 150 dni. Prezydent zagroził podniesieniem tego dodatkowego podatku importowego z sekcji 122 do 15%, choć do tego jeszcze nie doszło.

Orzeczenie to dotyczyło nowoczesnej wojny handlowej administracji Trumpa, znaku rozpoznawczego jego drugiej kadencji, w której cła stały się bronią pierwszego wyboru. Nowe opłaty rozprzestrzeniły się na kraje wskazywane z powodu nierównowag handlowych, zmuszając marki modowe do gwałtownego przyspieszenia dywersyfikacji swoich łańcuchów dostaw – coś, co z strategicznej przewagi niemal z dnia na dzień stało się palącą koniecznością.

Biorąc pod uwagę te wydarzenia, jasne jest, że ani koszty, ani zmienność rynkowa nie słabną. Efekty falowe w łańcuchach dostaw sygnalizują fundamentalną zmianę w geografii produkcyjnej mody, a nowa, powojenna mapa zaczyna się kształtować.

Cła „wprowadziły globalną mapę zakupów w stan zamętu” – mówi Nate Herman, wiceprezes wykonawczy American Apparel & Footwear Association (AAFA). „Podważyły one zakłady i wieloletnie wysiłki na rzecz dywersyfikacji”.

Chiny, choć nie jedyny cel, poniosły główny ciężar środków celnych administracji, z cłami sięgającymi nawet 145% w ubiegłym kwietniu. Dziś import do USA 100 dolarów wartości bawełnianych T-shirtów męskich z Chin kosztowałby markę 184 dolary w cłach i podatkach, według symulatora celnego Flexport. Składają się na to standardowe cło w wysokości 32% dla tej kategorii, 7,5% cło z sekcji 301 z pierwszej kadencji Trumpa oraz nowe 10% cło z sekcji 122. To samo zamówienie kosztowałoby około 176 dolarów z prawie każdego innego miejsca, ponieważ cła z sekcji 301 dotyczą konkretnie Chin. Niedawne orzeczenie Sądu Najwyższego usunęło wszystkie cła nałożone na podstawie IEEPA, w tym 10% cło globalne i cła na poszczególne kraje sięgające 25%. Przed tymi dodatkowymi cłami import zamówienia T-shirtów za 100 dolarów z któregokolwiek z tych krajów kosztowałby 132 dolary.

Teraz, gdy niektóre kraje stoją w obliczu stawek celnych podobnych do chińskich, Herman zauważa, że firmy kwestionują, czy redukcja lub opuszczenie produkcji w Chinach było słuszną decyzją. „To, co wydarzyło się w zeszłym roku, nie dotyczyło tylko Chin, dotyczyło wszystkich krajów” – mówi Angela Lewis, globalna szefowa działu celnego w Flexport. Wydaje się, że żaden ruch nie był definitywnie „właściwy”. Gdzie zatem znajduje się mapa produkcyjna mody?

**Gdzie produkuje się modę?**

Firmy modowe naturalnie przenoszą produkcję, aby złagodzić cios dla swoich zysków. Ale dokąd się udają?

Kambodża staje się kluczowym zwycięzcą, mówi Herman. „Radzili sobie dobrze nawet zanim prezydent Trump zaczął nakładać nowe cła, i to we wszystkich kategoriach – odzież, obuwie, akcesoria – pomimo faktu, że mają podobny poziom ceł jak wszyscy ich sąsiedzi”.

Z perspektywy Lewis, zaobserwowała więcej chińskich firm zakładających działalność w krajach Azji Południowo-Wschodniej o niższych kosztach, takich jak Kambodża i Wietnam. Wskazuje to, że wysiłki dywersyfikacyjne nie ograniczają się do firm spoza Chin. Jednak sami chińscy producenci odczuwają tę zmianę. Tylko w ciągu ostatniego roku udział Chin w amerykańskim imporcie odzieży pod względem wolumenu spadł z 36% do 28%. Dla kontrastu, udział Kambodży wzrósł o ponad 35%, a Pakistan odnotował wzrost o 20%, co stanowi najsilniejszy wzrost wśród dziesięciu największych dostawców odzieży dla USA. Wietnam, obecnie drugi co do wielkości dostawca odzieży dla USA, odpowiada za prawie 19% całkowitego importu, zmniejszając przepaść z Chinami, która kiedyś wydawała się nie do pokonania.

„Po raz pierwszy w historii amerykański import odzieży z Wietnamu pod względem wartości dolarowej faktycznie przekroczył import z Chin” – mówi Herman. „Wcześniej nawet się do tego nie zbliżało”. W ciągu ostatniego roku Wietnam wyprzedził Chiny jako największy dostawca odzieży dla USA pod względem wartości importu, odpowiadając za 21% amerykańskich wydatków na import odzieży, w porównaniu do 14% Chin. W 2024 roku Chiny miały 21% wartości amerykańskiego importu odzieży, podczas gdy Wietnam – 19%.

Spoglądając wstecz na 2016 rok, to rok, który Chiny mogą teraz wspominać z nostalgią. Wówczas Chiny reprezentowały 41% amerykańskiego importu odzieży, podczas gdy kolejny największy dostawca, Wietnam, odpowiadał za zaledwie 12%.

Bangladesz pozostaje trzecim co do wielkości dostawcą odzieży dla USA, z eksportem wzrastającym w zeszłym roku o prawie 16%. Jednak według Bangladesh Garment Manufacturers and Exporters Association (BGMEA), połowa jego produkcji eksportowej trafia do UE – udział ten może dalej rosnąć dzięki bezcłowemu dostępowi w ramach programu Everything But Arms (EBA). Wybory w kraju 12 lutego mogą również pobudzić produkcję odzieży, ponieważ manifest nowej administracji obejmuje plany wzmocnienia i dywersyfikacji sektora przemysłowego Bangladeszu. „Ponieważ odzież stanowi ponad 80% naszego całkowitego eksportu, spodziewamy się, że branża będzie odnotowywać trwały wzrost w nadchodzących latach” – mówi Mostafiz Uddin, właściciel Denim Expert Ltd.

Egipt, Jordania i Pakistan również były „naprawdę dużymi zwycięzcami” w amerykańskich zakupach odzieży, według Hermana. Egipt i Jordania korzystają z programu Qualified Industrial Zones (QIZ), który pozwala na bezcłowy wwóz odzieży i tekstyliów do USA, pod warunkiem, że zawierają one określony poziom nakładów z Izraela. „Nagle wiele firm wraca do tych krajów, szczególnie po odzież – nie obuwie czy akcesoria” – zauważa Herman.

Amerykański import odzieży z Egiptu wzrósł w zeszłym roku o 12%, choć Egipt nadal odpowiada za mniej niż 2% całkowitego amerykańskiego importu odzieży. Jednak potencjał wzrostu jest znaczący, mówi Eugene Havemann, założyciel i CEO Atlas Apparel, nowego producenta dzianin, który tworzy w Egipcie pionowy łańcuch dostaw, aby wykorzystać tę okazję.

„Jest tak wiele możliwości” – mówi. „Jeśli rozumiesz rynek amerykański i jego potrzeby, możesz ustrukturyzować swoją ofertę, aby rozwiązać wiele wyzwań, przed którymi stoją dziś kupcy, którzy nie mogą już zamawiać mniejszych ilości z Chin ani uzyskać krótkich terminów dostaw, które zapewniały tylko Chiny. Egipt ewoluuje, aby oferować te rozwiązania”. Havemann porównuje obecny moment Egiptu do Bangladeszu w połowie lat 80., gdy odpowiednia mieszanka umów handlowych, taniej siły roboczej i dostępnych pracowników napędzała boom fabryczny. Być może nawet ważniejsze, w erze, w której polityka w dużym stopniu wpływa na cła, stosunki USA-Egipt są „po przyjaźniejszej stronie”, a Havemann nie spodziewa się zmiany lub usunięcia umowy QIZ.

Przewidywanie trendów stało się trudne, a fabryki muszą być bardziej elastyczne niż kiedykolwiek. Dla MAS Holdings, dużego południowoazjatyckiego producenta odzieży działającego w 14 krajach, decydowanie o tym, gdzie się rozwijać, było ciągłym wyzwaniem, mówi Brad Ballenti, CEO MAS Acme USA, strategicznego ramienia naszej firmy macierzystej. Gdy Indie stanęły w zeszłym roku w obliczu 25% cła na odzież wysyłaną do USA, musieliśmy się przestawić. Zaczęliśmy bardziej skupiać się na naszych europejskich partnerach, ponieważ umowa handlowa z UE była niezwykle korzystna. Wcześniej Indie płaciły cła w wysokości 9% do 12% przy eksporcie odzieży do UE, ale porozumienie osiągnięte w styczniu ma całkowicie znieść te cła. USA również podpisały w tym miesiącu własną umowę handlową z Indiami, co może doprowadzić do wzrostu importu ponad zeszłoroczny wzrost o 7%.

Ostatnie wydarzenia handlowe przekształcają globalne zakupy. Podpisano umowę handlową USA-Tajwan, a programy takie jak African Growth and Opportunity Act (AGOA) i haitański HOPE/HELP zostały przedłużone o kolejny rok. Jednak UE wstrzymała swoją umowę handlową w odpowiedzi na nowe 15% cło Trumpa, dodając dalszą niepewność.

**Czy nearshoring jest rozwiązaniem?**
Dla branży mody nearshoring stał się kluczową dyskusją. Cła przekształciły geografię zarówno w czynnik ryzyka, jak i kosztu, bezpośrednio wpływając na marże, szybkość i przetrwanie. Założenie było takie, że produkcja bliżej domu zaoszczędzi na transporcie, zmniejszy polityczną i handlową zmienność oraz wykorzysta korzystne umowy handlowe między sąsiednimi krajami.

Jednak Ameryka Środkowa poniosła znaczący cios, w przeciwieństwie do wzrostu obserwowanego w Azji. Umowa CAFTA-DR miała na celu wycofanie ceł dla wolnego handlu z USA między 2006 a 2009 rokiem, ale te kraje zostały objęte w zeszłym roku 10% cłem wzajemnym. Pod nową globalną stawką 10% ich cła pozostają niezmienione. Honduras odnotował spadek eksportu do USA o ponad 17%. Chociaż USA zawarły porozumienia z Salwadorem i Gwatemalą w sprawie zniesienia 10% cła, nie jest jasne, jak szybko to nastąpi i czy znacząco pobudzi tam produkcję mody.

Trendy zakupowe różnią się w zależności od produktu. W przypadku męskich bawełnianych T-shirtów głównymi partnerami handlowymi USA są Nikaragua, Honduras, Jordania, Haiti i Chiny. Damskie dżinsy pochodzą głównie z Wietnamu, Chin, Bangladeszu, Pakistanu i Kambodży. Męskie swetry wełniane preferują Chiny, Włochy, Makau, Wietnam i Kambodżę, podczas gdy damskie buty skórzane przybywają z Włoch, Hiszpanii, Brazylii, Wietnamu i Chin.

Nearshoring skorzystał niektórym firmom produkującym w Meksyku, gdzie eksport odzieży do USA wzrósł w zeszłym roku o ponad 9%. Oczekuje się, że rynek latynoamerykański, szczególnie w Meksyku, będzie nadal rósł w zakresie odzieży, ale nie przewiduje się znaczącego powrotu produkcji do USA.

Cła Trumpa miały na celu pobudzenie amerykańskiej produkcji, ale to się nie zmaterializowało. Inwestycji było niewiele, ponieważ brakuje fabryk, siły roboczej i niezbędnych maszyn – w dużej mierze pozyskiwanych z Chin – a cła czynią sprzęt droższym. Maszyna za 300 000 dolarów mogłaby kosztować dodatkowe 30 000 dolarów, powodując, że wiele firm wstrzymuje plany ekspansji.

Tylko około 3% amerykańskiej odzieży jest produkowane w kraju. Nawet gdyby się podwoiło, nadal byłoby to tylko 6%. Branża jest zainteresowana, ale nie widzimy, aby połowa wracała tutaj czy cokolwiek zbliżonego. Według szacunków Hermana, osiągnięcie nawet 6% zajęłoby co najmniej 10 do 15 lat.

**Jak cła wpłynęły na duże marki**

**Peter Charles. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Tapestry**

**Rozmowa z Peterem Charlesem, dyrektorem ds. łańcucha dostaw w Tapestry**

**Vogue Business:** Jak ostatnie zmiany celne wpłynęły na to, gdzie i w jaki sposób pozyskujecie swoje produkty?

**Peter Charles:** Patrząc wstecz, byliśmy jedną z pierwszych firm, które zmniejszały ryzyko związane z Chinami, zanim stało się to powszechną praktyką. Zaczęliśmy dywersyfikować w wielu krajach już na początku lat 2000., a ten wysiłek przyspieszył w ciągu ostatniej dekady, szczególnie podczas Covid. Strategia, którą mieliśmy przed pandemią, pomogła nam przetrwać to ogromne zakłócenie. Kiedy więc nadszedł „Dzień Wyzwolenia” w kwietniu, chodziło o kontynuowanie zapewnienia, że nie musimy martwić się o pojedyncze punkty awarii.

Od kilku lat nasza główna strategia biznesowa koncentruje się na jakości i bezpieczeństwie dostaw – te dwa elementy są najważniejsze dla naszych marek i produktów.

**Vogue Business:** Jak wygląda teraz wasza mapa zakupów i które regiony stały się bardziej atrakcyjne z powodu presji celnej?

Nasz największy kraj zaopatrzenia odpowiada za około 30% całości, choć idealnie chcielibyśmy być bliżej 25%. Podobnie jak wielu w naszej branży, produkujemy głównie w Azji Południowo-Wschodniej i pracujemy w dziewięciu krajach Azji Południowo-Wschodniej i subkontynencie indyjskim, aby realizować tę strategię.

Mniej niż 6% naszych gotowych produktów pochodzi z Chin, więc to bardzo mała część naszego biznesu. W przypadku surowców nadal mamy znaczącą obecność w naszym zapleczu dostaw Tier-2 w Chinach, choć stale szukamy sposobów na zmniejszenie ryzyka w obliczu wyzwań geopolitycznych. Chiny pozostają ważnym rynkiem i wysokiej jakości centrum produkcyjnym dla potrzebnych nam komponentów.

Je