**Tłumaczenie tekstu z języka angielskiego na polski:**
Festival Filmowy w Cannes w 2026 roku był nieco spokojniejszy niż zwykle – było mniej hollywoodzkich blockbusterów, kilka przeciętnych dzieł uznanych reżyserów i kilka naprawdę zagmatwanych filmów. Ale spośród 24 filmów, które obejrzałem podczas mojego tygodnia na Croisette (w tym 15 z 22 filmów walczących o Złotą Palmę), pięć utkwiło mi w pamięci: wciągające thrillery, szalone komedie i wzruszający epicki film o dorastaniu. Oto te, na które warto zwrócić uwagę w nadchodzących miesiącach.
**Fjord**
Zdjęcie: Festiwal Filmowy w Cannes
Jedynym filmem na tegorocznym Cannes, który naprawdę zrobił na mnie wrażenie, był lodowaty thriller Cristiana Mungiu. Jest on poprzednim zdobywcą Złotej Palmy, a ten film opowiada o parze – Rumunie Mihaiu Gheorghiu (całkowicie przemieniony Sebastian Stan) i jego norweskiej żonie Lisbet (zawsze świetna Renate Reinsve) – która przeprowadza się z pięciorgiem dzieci do odległych fiordów jej ojczyzny. Gdy temperatura spada, a śnieg się piętrzy, to, co wydawało się spokojnym wiejskim życiem, staje się mroczne: społeczność, która początkowo ich przyjęła, zaczyna podejrzliwie patrzeć na ich pobożne chrześcijaństwo. Kiedy ich najstarsza córka, Elia (Vanessa Ceban), pojawia się w szkole z dziwnymi siniakami, wysuwane są przypuszczenia, a surowe norweskie przepisy dotyczące ochrony dzieci szybko odbierają całą piątkę dzieci rodzicom.
W walce o ich odzyskanie nie ma wyraźnych bohaterów ani złoczyńców. Mungiu przygląda się z trzeźwym spojrzeniem tarapatom rodziny Gheorghiu, zwłaszcza szorstkiemu Mihaiowi, którego surowy, dyscyplinujący styl rodzicielski raczej się nie zmieni. Tymczasem ludzie egzekwujący te biurokratyczne zasady mogą wydawać się zimni, ale po prostu wykonują swoją pracę w kraju, w którym dorośli mogą pozwać państwo za to, że nie chroniło ich jako dzieci. Ten film jest pełen oszałamiających ujęć, po cichu rozdzierających serce występów i mnóstwa materiału do przemyśleń na temat imigracji, rodzicielstwa, postępowych wartości i poruszania się wśród różnic kulturowych. To szczegółowy, złożony, powolny film – czasami może zbyt powolny – ale pozostaje z tobą jak żaden inny. Mungiu, który zdobył najwyższą nagrodę festiwalu w 2007 roku za rumuński dramat o aborcji **4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni**, tym razem może znów liczyć na laury.
**Minotaur**
Zdjęcie: Festiwal Filmowy w Cannes
Rosyjski reżyser Andriej Zwiagincew nie nakręcił filmu od prawie dekady. Jego dwa ostatnie to politycznie nacechowane nominacje do Oscara **Lewiatan** i **Niekochany**, które zdobyły odpowiednio nagrodę za najlepszy scenariusz w Cannes i Nagrodę Jury. Oczekiwania wobec jego pierwszego projektu od czasu niszczycielskiej inwazji Rosji na Ukrainę były więc wysokie. Film więcej niż spełnia oczekiwania: precyzyjna, misternie zaobserwowana, bogata w szczegóły historia osadzona w 2022 roku o Glebie (Dmitrij Mazurov), dobrze ustosunkowanym prowincjonalnym dyrektorze generalnym, który znajduje się pod presją ze wszystkich stron. Jego piękna żona, Galina (Iris Lebiediewa), najwyraźniej ma romans. W pracy jest zmuszony sporządzić listę swoich najbardziej zbędnych pracowników, którzy następnie zostaną wcieleni do wojska. Gdy knuje paskudny plan, który przynosi korzyści jemu i wykorzystuje najsłabszych w jego społeczności, znajduje też czas, by kazać śledzić swoją żonę. Potem, mniej więcej w połowie, nagły wybuch przemocy w niezwykły sposób ujawnia prawdziwe oblicze Gleba.
Wciągający i znaczący, **Minotaur** pokazuje mistrza przy pracy. W ostatnich chwilach filmu obnaża hipokryzję pokolenia oligarchów jedzących obiady w eleganckich restauracjach i skaczących między wyspami w Europie, podczas gdy ich biedniejsi rodacy walczą w ich wojnach. Efekt jest głęboko mrożący krew w żyłach i nasuwa pytanie: czy to nie najwyższy czas, by Zwiagincew zdobył Złotą Palmę?
**Club Kid**
Zdjęcie: Adam Newport-Berra
Podnoszące na duchu komedie nie są tym, z czego Cannes zwykle słynie, ale żywiołowy debiut fabularny Jordana Firstmana przełamuje schemat – i szturmem podbił Croisette. W **Club Kid** reżyser, scenarzysta i gwiazda dostarcza tego, co wydaje się klasyczną, wzruszającą historią osadzoną w dzisiejszym nowojorskim klubowym świecie. Głównym bohaterem jest Peter, borykający się z problemami imprezowicz, który zagubił się we mgle późnych nocy, intensywnego zażywania narkotyków i przypadkowych podbojów, prowadząc popularną comiesięczną imprezę klubową. Jego chaotyczne życie zostaje wywrócone do góry nogami, gdy pojawia się Arlo (Reggie Absolom), 10-letni brytyjski chłopiec, który okazuje się być synem, o którego istnieniu Peter nie wiedział. Nagle zmuszony do opieki nad nim, oboje tworzą początkowo niezręczny, a potem autentycznie przezabawny duet komediowy – Peter niezdarnie radzi sobie z nowymi obowiązkami, podczas gdy Arlo zanurza się w szalonym świecie swojego ojca.
Głośne śmiechy są zrównoważone ciepłem, które czasami wydaje się zbyt sentymentalne lub oklepane, ale łagodne, słodko-gorzkie zakończenie filmu prawie na pewno was oczaruje. Po zaciekłej wojnie przetargowej, A24 zabezpieczyło **Club Kid**. (I czy może być bardziej idealny film dla A24?) Spodziewajcie się, że będzie wielkim hitem, gdy w końcu trafi do kin.
**Full Phil**
Zdjęcie: Dzięki uprzejmości Festiwalu Filmowego w Cannes
Dzika, pokręcona i absurdalna mieszanka **Emily w Paryżu** i **Białego Lotosu**, trwający godzinę i 18 minut koszmar Quentina Dupieux nie przypadnie do gustu każdemu, ale ja świetnie się bawiłem podczas jego oglądania. Radosna Kristen Stewart spędza cały film pożerając każdy napotkany produkt spożywczy jako Madeleine, drażliwa 30-latka, córka Phila, w którego wciela się Woody Harrelson. Przywiózł ją do Paryża, by odnowić więzi, ale na przeszkodzie stają różne przeszkody – od nawyków łazienkowych Madeleine po zbyt entuzjastycznego pracownika hotelu (Charlotte Le Bon), który może, ale nie musi, się w niej podkochiwać. Och, i im więcej Madeleine je, tym bardziej puchnie brzuch Phila. Każda scena – zamieszki ogarniające miasto, absurdalnie przesadzona kolacja, chaotyczna improwizowana after-party – to zachwycająco szalona uczta, a kilka z nich sprawiło, że zginałem się ze śmiechu. Jest trochę niepotrzebnego wypełniacza, jak historia w historii z Emmą Mackey i ohydnym morskim potworem (nie pytajcie), plus celowo niezręczny i odpychający scenariusz, ale szczerze mówiąc, kiedy film tak dobrze się bawi, kogo to obchodzi?
**Congo Boy**
Zdjęcie: © 2026 - Makongo Films - Unité - Kiripifilms - Karta Film - Canal+
Ten pięknie sfilmowany, energetycznie udźwiękowiony portret nastoletniego kongijskiego uchodźcy, Roberta (niezwykle charyzmatyczny Bradley Fiomona, który, co niesamowite, został odkryty podczas castingu ulicznego), to rzadki klejnot. Borykając się z trudnościami w politycznie napiętym mieście Bangi, w ogarniętej wojną Republice Środkowoafrykańskiej, tuż za granicą swojej ojczyzny, nasz bohater spędza dni, próbując uwolnić niesłusznie uwięzionych rodziców i opiekując się młodszym rodzeństwem. Ale nocą, uzależniony od muzyki amatorski piosenkarz odwiedza kluby, okazjonalnie występuje na scenie i marzy o wielkiej karierze. W tym zwartym epickim filmie sporadyczne strzały mieszają się z pulsującymi bitami, a zapierająca dech w piersiach groza ustępuje miejsca czystej radości. Jak wiele wczesnych filmów, czasami zbyt wiele wyjaśnia i zbytnio upraszcza rzeczy. Ale jest też wiele momentów, w których reżyser Rafiki Fariala – mający zaledwie 28 lat i robiący tu imponujący fabularny debiut – balansuje na tonalnej linie, oddając sprzeczności bycia młodym i ambitnym w niespokojnym kraju. Radosny, afirmujący życie rezultat sprawił, że tańczyłem wychodząc z kina.
**Często zadawane pytania**
Oto lista często zadawanych pytań oparta na twoim doświadczeniu obejrzenia 24 filmów na Festiwalu Filmowym w Cannes w 2026 roku i wybraniu pięciu najlepszych.
**Pytania dla początkujących**
**P: Jak udało ci się obejrzeć 24 filmy w Cannes? To wydaje się dużo.**
**O:** Wymagało to ścisłego harmonogramu. Planowałem dni od rana do nocy, opuściłem większość przyjęć i korzystałem z akredytacji festiwalowej, aby przeskakiwać między pokazami.
**P: Czy to normalne, że ktoś ogląda tak wiele filmów w Cannes?**
**O:** Tak, dla krytyków, dziennikarzy lub zagorzałych kinomanów obejrzenie 20 filmów w ciągu 12 dni jest powszechne. Dla zwykłych uczestników 8-12 jest bardziej typowe.
**P: Co to znaczy, że te pięć było najlepszych? Czy zdobyły nagrody?**
**O:** Niekoniecznie. „Najlepsze” to moja osobista opinia oparta na opowiadaniu historii, występach i wpływie emocjonalnym. Niektóre mogły zdobyć nagrody, ale inne były po prostu moimi ulubionymi.
**P: Jak wybierasz, które filmy obejrzeć spośród setek?**
**O:** Skupiam się na reżyserach, których kocham, szumie wokół wczesnych recenzji i gatunkach, które lubię. Zostawiam też miejsce na kilka losowych wyborów.
**Pytania zaawansowane**
**P: Jak unikasz wypalenia lub zmęczenia podczas oglądania filmów jeden po drugim przez 12 dni?**
**O:** Robię krótkie przerwy między seansami, piję dużo wody i unikam ciężkich posiłków. Pomijam też filmy, które mają złe wczesne opinie, aby oszczędzić energię na lepsze.
**P: Z jakimi typowymi problemami się spotkałeś, próbując obejrzeć 24 filmy?**
**O:** Długie kolejki, wyprzedane seanse, konflikty w harmonogramie, a czasem zasypianie podczas wolno rozwijających się filmów. Przegapiłem też kilka, które naprawdę chciałem zobaczyć.
**P: Czy możesz podać przykład filmu, który był niespodziewanym hitem wśród twojej pierwszej piątki?**
**O:** Tak, był mały, cichy dramat debiutującego reżysera, bez wielkich gwiazd. Okazał się najbardziej emocjonalnie poruszającym filmem, jaki widziałem.
**P: Jakie praktyczne rady dałbyś komuś, kto próbuje powtórzyć to doświadczenie?**
**O:** Rezerwuj bilety tak wcześnie, jak to możliwe, zabierz przekąski i przenośną ładowarkę, i zawsze miej w zanadrzu film zastępczy. Nie bój się też wyjść z filmu, jeśli ci nie odpowiada – czas jest cenny.
