Jessie Ware powraca w trybie diwy. W teledysku do jej nowego singla „I Could Get Used to This” brytyjska gwiazda popu spogląda tęsknie przez okno na planie studyjnym na tle bujnej zieleni, a różowe pióra marabou z jej sukni – oraz jej kręcone, falujące włosy – powiewają podmuchami z wiatraka. Odpoczywa na szezlongu, ubrana w pistacjowo-zielony gorset, otoczona grupą olśniewająco i fantastycznie ubranych tancerzy, za którymi rozrzucone są starożytne wazy i kolumny. Następnie pojawia się w szkarłatnej sukni, zrywa granat ze sztucznego drzewa, odgryza kawałek i pozwala, by sok spłynął po jej szyi.
Zdjęcie: Ella Lucia
To żartobliwa, pastelowa oda do fizycznej przyjemności – i pewności siebie, która płynie z dokładnego wiedzenia, czego się pragnie. („Got you hot under the collar, and I’m burning, burning, burning tonight!” – wyśpiewuje Ware w utworze, na wypadek gdyby ktoś nie zrozumiał przesłania). „Pierwsza linijka piosenki brzmi: 'Step into my secret garden'” – mówi, śmiejąc się. „Ale naprawdę chcieliśmy też, aby stworzyła świat, do którego zapraszam ludzi na tej płycie”.
Podczas gdy teledysk pokazuje ją jako zmysłowe, wyrafinowane popowe alter ego, kiedy rozmawiam z muzyczką w domu na tydzień przed premierą, po drugiej stronie słuchawki jest druga Jessie Ware. To sympatyczna, skromna postać, która stała się fenomenem podcastowym dzięki programowi kulinarnemu **Table Manners**, który prowadzi ze swoją mamą i który trafił na szczyty list przebojów. „Dziś rano miałam robione licówki i czuję, że mówię jak Grinch” – mówi. „To nie jest seksowne, przy okazji, nie dostałam nowych fantastycznych zębów – moja siostra wybiła mi je, gdy miałam siedem lat”.
A jak radzi sobie z przełączaniem się między Ware – popową diwą a Ware – sympatyczną podcasterką? „Być może to dezorientuje ludzi, która z tych ról jest moją główną pracą, ale nadal uważam, że muzyka to moja główna praca” – mówi. Niemniej jednak „to wspaniale mieć przestrzeń z dala od tworzenia muzyki, dzięki czemu bardziej ją doceniasz i cieszysz się jej tworzeniem – jest mniejsza presja, więc możesz być bardziej kreatywna”.
Zdjęcie: Ella Lucia
To ma sens: mniej więcej w czasie, gdy podcast Ware nabrał rozpędu, jej kariera muzyczna również doczekała się zasłużonego odrodzenia, dzięki eleganckiemu, nocnemu disco i house'owi z płyty **What’s Your Pleasure?** z 2020 roku, a następnie lśniącej duszy i funkowi z nutą Motown z płyty **That! Feels Good!** z 2023 roku.
Teraz ma powrócić jeszcze w tym roku z kolejną (jeszcze nieoficjalnie zapowiedzianą) płytą, o której wcześniej wspominała, że może być trzecią częścią trylogii tanecznych albumów Jessie Ware. Biorąc pod uwagę, że ten brzmienie stało się jej naturalnym środowiskiem, czy naprawdę rozważałaby radykalną zmianę gatunku następnym razem? „Mam wrażenie, że popełniłam błąd, mówiąc, że to trylogia, bo może one po prostu będą się ze sobą splatać” – śmieje się. „Myślę, że to prawdopodobnie się stanie. Nie sądzę, żebym w najbliższym czasie odeszła i nagrała album rockowy czy folkowy. Jeśli ja się dobrze bawię, a ludzie lubią tego słuchać, zostanę w tym świecie. Ale czuję, że te [albumy] razem mają sens jako trzyczęściowa seria”.
Zdjęcie: Ella Lucia
Jeśli **What’s Your Pleasure** rozgrywało się w dusznym, podziemnym klubie nocnym, a **That Feels Good** celebrowało campowy blask wielkich diw muzyki, to „I Could Get Used to This” – oraz związana z nim muzyka – zabiorą słuchaczy do wersji Ogrodu Edenu autorstwa Ware, świata, w którym przyjemność jest wszystkim, tylko nie powodem do wstydu.
„To naprawdę pełne duszy” – mówi o nadchodzącym albumie, zauważając, że częściowo inspirowała się książką Nancy Friday **My Secret Garden**, zbiorem kobiecych pragnień i fantazji seksualnych z lat 70., oraz współczesnym ujęciem podobnego formatu przez Gillian Anderson w jej książce **Want** z 2024 roku. (Oczywiście, pomysł zrodził się z rozmowy, jaką przeprowadziła z Anderson w podcaście). Ware dodaje: „[Album jest] urzekający, romantyczny, seksualny, pewny siebie, niebiański… Bawi się ideą nadprzyrodzoności, płodności, wzrostu, nauki i poczucia siły”. Mówi również, że chciała powrócić do niektórych tematów i brzmień ze swojej wczesnej muzyki, w包括 chrupkiego neo-soulu z jej przełomowej płyty **Devotion** z 2012 roku. „Myślę, że chciałam wrócić do tamtej ery, ale z o wiele większą perspektywą i pewnością siebie”.
Wracając do teledysku „I Could Get Used to This”, Ware zdradza, że ucieleśnia energię starożytnej rzymskiej bogini Junony. „Była boginią kobiet, porodu, płodności, królową nieba – stąd granaty i pawie w grafice” – wyjaśnia Ware. Ale chciała nadać temu współczesny twist, osiągnięty częściowo przez modę. W całym teledysku Ware nosi kreacje Taller Marmo i Les Fleurs, z biżuterią Tiffany & Co., podczas gdy tancerze mają kostiumy zaprojektowane przez stylistkę Ware, Ellę Lucię. Ware współpracuje z Lucią od pięciu lat i chwali „kolor i pewność siebie”, które ta pomogła wprowadzić do jej garderoby: „Po prostu sprawia, że czuję się niesamowicie, i czuję, że naprawdę zmieniła mój kurs. Teraz noszę o wiele bardziej kobiece ubrania i nieco bardziej celebruję swoje ciało”.
Ten beztroski duch jest w pełni widoczny w teledysku: „Wszyscy czujemy, że bawimy się w przebieranie w najlepszym tego słowa znaczeniu, i myślę, że to właśnie sprawia, że jest fajnie. Nie traktuje się zbyt poważnie”.
To także idealne odzwierciedlenie piosenki, która została wyprodukowana we współpracy z Jonem Shave’em – którego ostatnie osiągnięcia to „Hot & Sexy” Zary Larsson i kilka utworów z płyty **Brat** Charli XCX – i napisana we współpracy z Mirandą Cooper, ukochaną autorką tekstów Xenomanii, stojącą za niektórymi z najbardziej błyskotliwie odważnych i szalonych hitów Girls Aloud i Sugababes. „Czuło się to lekko, radośnie, zabawnie i figlarnie… czuło się to pysznie” – mówi Ware z uśmiechem. Przy szóstym albumie widać, że bawi się lepiej niż kiedykolwiek. „Czuję się naprawdę dobrze” – mówi.
„Ile ja mam lat, 41? Robię to od dawna, ale czuję się pewniej niż kiedykolwiek i czuję, że wszystko miało tak wyglądać. Oglądam nagrania, na których wyglądam niesamowicie nieporadnie i przepraszająco podczas śpiewania, a teraz tego nie ma. Jest jak: 'Let’s bloody go!'”
Często zadawane pytania
Oczywiście Oto lista często zadawanych pytań dotyczących nowego teledysku Jessie Ware i nadchodzącego albumu, zaprojektowana tak, aby brzmiała jak pytania od prawdziwych fanów i ciekawskich słuchaczy
O klimacie teledysku z rzymską boginią
P: Który teledysk ma klimat rzymskiej bogini?
O: Teledysk do jej singla „Free Yourself”. Przedstawia on Jessie i jej tancerzy w zwiewnych, eleganckich strojach o klasycznym, posągowym charakterze.
P: Co ma na myśli mówiąc o estetyce rzymskiej bogini?
O: Mówi o looku inspirowanym starożytnymi rzymskimi posągami i mitologią – myśl o płynących tkaninach, złotych akcentach, zwiewnych sylwetkach, pozach wyglądających na potężne i pogodne oraz ogólnym wrażeniu ponadczasowej elegancji i siły.
P: Czy teledysk dosłownie opowiada o mitologii rzymskiej?
O: Nie dosłownie. Wizualny styl i uczucia związane z boginią – moc, wdzięk i piękno – służą jako metafora pewności siebie i wyzwolenia, co jest tematem piosenki.
P: Kto wyreżyserował teledysk do „Free Yourself”?
O: Reżyserem był Alex Turvey, który współpracował z Jessie, aby stworzyć tę konkretną niebiańską i potężną estetykę.
O nadchodzącym albumie
P: Jaki jest tytuł nowego albumu Jessie Ware?
O: Album nosi tytuł „That Feels Good”.
P: Kiedy album zostanie wydany?
O: Został wydany 28 kwietnia 2023 roku.
P: Opisała album jako pewny siebie, niebiański. Co oznacza tutaj „niebiański”?
O: „Niebiański” oznacza odnoszący się do nieba. W tym kontekście sugeruje, że muzyka wydaje się rozległa, świetlista, podnosząca na duchu i nieziemska – jak muzyka disco i house pod rozgwieżdżonym niebem.
P: Jakiej muzyki możemy się spodziewać na tym pewnym siebie, niebiańskim albumie?
O: Spodziewajcie się żywej mieszanki disco, funku inspirowanego latami 70. i 80., soulful house'u i bogatego popu. Jest zorientowany na taniec, radosny i zaprojektowany tak, abyście czuli się potężni i glamour.
P: Czym ten album różni się od jej poprzedniego albumu „What’s Your Pleasure”?
