Jennifer Lawrence wchodzi do nowo otwartego Dior Spa Cipriani w Hotelu Cipriani, A Belmond Hotel, w Wenecji, w dresach i haftowanych kapciach z pianki memory. Już sam ten widok robi wrażenie, ale gdy siada obok mnie, bez wysiłku otwiera butelkę wody, z którą chwilę wcześniej miałam problem. Jestem podwójnie pod wrażeniem.
Lawrence właśnie zakończyła zdjęcia do thrillera Martina Scorsese What Happens at Night z Leonardo DiCaprio na Brooklynie, co oznacza, że nadszedł czas, aby zmienić swoją rutynę fitness i skupić się na treningu siłowym. „Staram się więcej ćwiczyć, bo kiedy pracuję, nie wywieram na siebie takiej presji” – mówi mi. Joga to jej nowa wybrana forma zajęć, potrzebuje tej struktury, „bo jeśli mam trenera, po prostu nim manipuluję i kończy się na tym, że gadam przez cały czas. Leżę na plecach i mówię: »A jakie było twoje dzieciństwo?«” – śmieje się Lawrence. „Kiedyś nie uważałam jogi za trening, ale nią jest”. Jednak nie gorącą jogę, bo wszystko, co wywołuje melasmę (coś, co mamy wspólne!), jest traktowane ostrożnie, czego dowiaduję się podczas naszej rozmowy.
Z bliska, na kremowej kanapie z bouclé, Lawrence naprawdę trzyma się lekkiego, spa-dayowego klimatu (mówi „siusiu-ku-ku” do mojego telefonu, gdy oznajmiam, że nagrywam), jest naprawdę bez filtra (nazywa mnie „grubym portfelem” za to, że wyrzuciłam spleśniały nawilżacz zamiast wyczyścić go octem) i naprawdę mnie rozśmiesza w ten sposób, w jaki potrafią to robić dziewczyny, które mają starszych braci. Nie ma widocznego makijażu i nie ma widocznych porów (nie, żeby było coś złego w tych, które widać!), a jej naturalne fale opadają w idealnie swobodny sposób na zwykły biały T-shirt.
Fot. Marco Lessi
Fot. Marco Lessi
Obie przetestowałyśmy to nowiutkie, lśniące miejsce i „byłam tam jakieś pięć i pół godziny” – szacuje Lawrence, mówiąc o wieloetapowym zabiegu na twarz i jeszcze dłuższym masażu. Lubi drenaż limfatyczny, aby „odpuchnąć” po długim locie, i nie mogła powstrzymać się od zaśnięcia, podczas gdy jej kosmetyczka pracowała. „Chrapałam, a potem powiedziałam »przepraszam«, jakby miała się naprawdę zdenerwować” – przyznaje Lawrence. Winę ponoszą łóżka do zabiegów, tak miękkie, z maślanymi kołdrami zamiast nierównych ręczników.
Jako ambasadorka mody i urody Dior (oraz zdobywczyni Oscara, która rozumie przygotowania do czerwonego dywanu), Lawrence wypróbowała wiele takich łóżek, w tym jedno w nowojorskim spa marki wcześniej w tym tygodniu. Prawdopodobnie wie, że kapcie na jej stopach to przywilej sali zabiegowej (ja już zabrałam parę do mojego wystawnego pokoju). Kiedy pytam, czy jest osobą lubiącą spa w prawdziwym życiu, Lawrence wymienia zabiegi, które kocha i nienawidzi: „Nienawidzę farbowania włosów. Nienawidzę też chodzenia do salonu paznokci. Widziałam tweeta, który mówił: »To jak wizyta u dentysty od rąk«. To nie jest relaksujące. To nie jest zabawne. To jest naprawdę, naprawdę nudne. To trwa tak długo”. Zgadzam się i mówię, że chcę, żeby dwie osoby pracowały równocześnie, nad dłońmi i stopami. „Tak, i podczas gdy ja, na przykład, prowadzę i coś załatwiam” – wyobraża sobie.
Fot. Marco Lessi
Fot. Marco Lessi
Lawrence „wierzy w zabiegi na twarz” – mówi mi, gdy przyznaję, że je pomijam. „Tak, bo niewiele mogę zrobić. Potrzebuję ruchu na twarzy – robię baby botox, ale nie mogę sobie pozwolić na dużo” – mówi o branżowym określeniu na mikroskopijne dawki zastrzyków, które mają wygładzić bez całkowitego zamrażania mięśni. „Jeśli moja skóra ma być trochę bardziej wiotka, niżbym chciała, przynajmniej wygląda promiennie i ładnie”. Jest otwarta na temat chirurgii plastycznej, o której myśli w tej erze sekretnych poprawek i głębokich liftingów twarzy. „Och, bardzo się denerwuję tymi transferami tłuszczu. Wspieram innych w ich wykonywaniu, bo chcę dalej obserwować i zobaczyć, co się stanie, ale nie wiem, czy to dla mnie” – mówi. „To znaczy, chętnie poddałabym się usunięciu ciała tłuszczowego z policzków. Nie mogę, bo wszyscy by wiedzieli, ale wiedzcie, że tego chcę”.
Zamiast tego, podczas tych godzin luksusu pełnego dotyku, Lawrence woli charakterystyczny zabieg Diora, Mascarade, zainspirowany maskami. Jennifer, jedna z weneckich rzemieślników ręcznie tworzących wyszukane maski, łączy manualny masaż twarzy z nowoczesnymi urządzeniami – radiofrekwencją, mikroprądami, ultradźwiękami – oraz wieloma aplikacjami masek, od kriogenicznych, przez kremowe, po LED. „Lubię radiofrekwencję, bo mam ogromne policzki, więc czuję, że powinnam je ćwiczyć tak często, jak to możliwe” – mówi. Kiedy jedna z maszyn rozpylała tlen na warstwę kosmetyków Dior Prestige, „myślałam, że pali mi w twarz” – śmieje się Lawrence. „Kiedy jesteś w Europie, nigdy nie wiesz. Ale po prostu poczułam to dmuchnięcie. Okazało się, że to nie papieros, i to było naprawdę nawilżające i orzeźwiające”.
Lawrence właśnie rozpoczęła „przygodę z retinolem” (stosuje Tretinoin, czyli „Tret”), więc nawilżanie jest priorytetem. „Dałam się nabrać na tę Desitin, krem na pieluszkowe zapalenie skóry na noc, za którym wciąż stoję – nie na stałe, bo nie nawilża. Ale kiedy zwiększasz dawkę retinolu i twoja twarz robi się czerwona, spanie z Desitin sprawiło, że moje pory się zmniejszyły i wyleczyło zaczerwienienie, zauważyłam”. Kiedy mówię jej, że przestałam używać silnego retinolu po tym, jak w moich nastoletnich latach zamienił moją skórę w płytki strup, dzieli się wskazówką od swojej przyjaciółki Tracy Dubb. „Cóż, musisz zrobić kanapkę” – mówi Lawrence. „Nałóż krem na noc, coś naprawdę nawilżającego. Potem Tret. Potem spryskaj wodą i olejem, bo to, czego przez długi czas nie rozumiałam – i bardzo się cieszę, że mogę ci to powiedzieć – to to, że olej zatrzymuje wodę w skórze. Więc musisz dać olejowi wodę, na której może usiąść, żeby zamknął ją w twojej skórze”. To jedna z tych sztuczek urody, których nauczyła się w prawdziwym życiu, a nie z Instagrama czy TikToka.
Doskonale zorientowana w wellnessie w mediach społecznościowych 2026 roku, Lawrence ma rzeczy, których nigdy nie spróbuje, takie jak picie glinki czy surowego mleka, oraz rzeczy, które zrobi, jak jedzenie śniadania. „To znaczy, zaraz skończę 36 lat, więc czuję, że moje kości trzeszczą pode mną” – mówi i jest to co najmniej drugi raz, kiedy wspomina o kościach. „Moim naturalnym nawykiem jest to, że nigdy nie jestem głodna rano. Tylko kawa. Potem po południu jem cukierki albo coś okropnego. Ale przeczytałam coś na Instagramie – więc to musi być prawda – że to jest złe dla kobiet, bo jeśli nie jesz przed treningiem, to podnosi poziom kortyzolu czy coś takiego. Więc przyjęłam to za dobrą monetę”. Bliska i prawdziwa.
Dostała nowy ekspres do kawy bez plastiku: „Nie kocham go. Chciałabym, żeby sprawiał mi więcej radości”. Stara się brać witaminy. „Wierzę w to całym sercem, że witamina C pomoże mojej skórze, ale nie wiem” – mówi, dodając, że już nie nakłada jej na twarz, „bo usłyszałam, że to ściema. Więc to dla mnie skończone”. Próbuje starożytnych remediów: „Czasami, jeśli nie umyję twarzy rano i muszę zbiec po schodach, nakładam na twarz trochę oliwy z oliwek”.
Lawrence jest, na swój sposób, królową ochrony przeciwsłonecznej. Nakłada krem z filtrem na dłonie, aby chronić je podczas ich własnej przygody z retinolem, więc opowiadam jej o rękawiczkach UV. „To jest wspaniałe, muszę to zrobić. Noszę szalik na moich przebarwieniach melasmy odkąd zaczęłam stosować Tret, i oczywiście, kiedy jestem fotografowana, ludzie myślą, że tworzę jakąś modową deklarację. Ja dosłownie tylko wyglądam na zmęczoną i łuszczącą się i staram się przetrwać”. Kiedy pytam, czy wiąże go jak bandyta, wyjaśnia, że zakłada go pod brodę i wskazuje boki policzków, „bo tu mam melasmę”. Jak gwiazda filmowa w kabriolecie? „Tak. Nie ma takiego poziomu głupiego wyglądania, który obchodziłby mnie bardziej niż moja melasma”. Opowiadam jej o naklejkach z filtrem SPF, które można umieścić pod okiem lub nad ustami. „I wychodzisz w tym na zewnątrz? Więc po prostu zakładasz wąsy jak rowerzysta. Okay, odwołuję to, co powiedziałam. Jednak trochę bardziej niż ty dbam o to, jak wyglądam. Jesteś odważna”.
Jak wiele gwiazd tego lata, stała się entuzjastką Citi Bike. „Staram się wszędzie jeździć rowerem po Nowym Jorku, i to nie elektrycznym. Zdałam sobie teraz sprawę, że jestem w połowie trzydziestki, pójdę na zajęcia fitness, ale to tylko około 45 minut do godziny i szczerze, to cały mój ruch. Naprawdę muszę być bardziej aktywna w ciągu dnia”. Sprawdzam, czy nosi kask, bo rzadko je widuję na Manhattanie. „Gdybym miała kask, nosiłabym go. Myślę, że to właściwa rzecz” – mówi. „Jeśli kiedykolwiek widzę kogoś z kaskiem, nie myślę: »Przegryw!« – to zdecydowanie coś, co powinnaś robić. Po prostu nie zawsze planuję z wyprzedzeniem”.
Jutro opuścimy ten włoski raj tym samym lotem powrotnym do JFK. Dla Lawrence będzie to mała ucieczka od świata online, może z kieliszkiem białego wina. „Nigdy nie łączę się z Wi-Fi, nigdy” – mówi. „Uwielbiam się wyłączać, a zwłaszcza odkąd mam dzieci, kiedyś nienawidziłam latania, ale teraz je kocham”. Jej suche, rodzicielskie mądrości płyną. „Kiedy ktoś inny podróżuje ze swoimi dziećmi, a ja jestem sama bez moich, ale widzę, jak inni przez to przechodzą” – mówi Lawrence, patrząc prosto na mnie – „to jedyna rzecz, która sprawia, że czuję się jeszcze lepiej niż już się czuję”.
Fot. Hotel Cipriani, A Belmond Hotel, Wenecja. Włosy: Jacob Rozenberg; makijaż: Shayna Goldberg.
Ciekawi Cię trend w dziedzinie urody lub wellness? Chętnie poznamy Twoją opinię! Napisz do starszej redaktorki działu urody i wellness Vogue na adres beauty@vogue.com.
Często zadawane pytania
Oto lista często zadawanych pytań oparta na niedawnych szczerych komentarzach Jennifer Lawrence na temat urody i starzenia się.
Ogólne nastawienie
1 Co Jennifer Lawrence właściwie powiedziała o starzeniu się
Mówiła o zmianie nastawienia, która następuje pod koniec lat 20. i na początku 30. Wspomniała, że nie czuje już presji, aby zadowalać wszystkich i że mniej przejmuje się powierzchownymi rzeczami. Wypowiadała się otwarcie o tym, jak zmienia się twoje ciało i że uczy się to akceptować, zamiast z tym walczyć.
2 Dlaczego wszyscy robią taką aferę z powodu jej komentarzy
Ponieważ jest odświeżająco szczera. W Hollywood, gdzie panuje ogromna presja, aby wyglądać ponadczasowo, rzadko zdarza się, aby gwiazda pierwszej wielkości przyznała, że nie wygląda tak samo jak w wieku 22 lat i że jej to nie przeszkadza. To sprawia, że jest bliska zwykłym kobietom, które również mierzą się z tymi samymi zmianami.
3 Czy Jennifer Lawrence powiedziała, że się zaniedbuje
Nie. Wyjaśniła, że nie chodzi o zaniedbywanie się, ale o porzucenie lęku przed starzeniem się. Przesuwa swój cel z utrzymywania określonego wizerunku na priorytetowe traktowanie zdrowia, szczęścia i rodziny.
4 Czy ma rutynę pielęgnacji skóry lub sekrety przeciwstarzeniowe
W wywiadach żartowała, że jest leniwa w pielęgnacji skóry i nie ma szalonej, 10-krokowej rutyny. Jej główna rada dotyczy filtrów przeciwsłonecznych i nie zamartwiania się każdą nową zmarszczką. Podkreśla, że pewność siebie i niestawianie na pierwszym miejscu rozpaczy z powodu wyglądu to prawdziwe klucze do dobrego wyglądu.
Obraz ciała i zmiany po porodzie
5 Co powiedziała o swoim ciele po urodzeniu dziecka
Była bardzo otwarta na temat tego, że jej ciało wygląda teraz inaczej. Wspomniała, że ma „maminsy brzuch” i że kształt jej ciała zmienił się na stałe. Wyraziła, że stara się być dla siebie dobra w tej kwestii, zamiast spieszyć się z powrotem do sylwetki sprzed ciąży.
6 Czy stosuje ekstremalne diety lub treningi, aby wrócić do formy
Nie. Powiedziała, że nie robi niczego ekstremalnego. Ćwiczy, aby czuć się silną i mieć energię, a nie po to, aby się karać. Stwierdziła, że nie chce już głodzić się, aby zmieścić się w konkretny rozmiar sukienki.
Hollywood i standardy urody
