Wciąż jest ciemno, gdy schodzę kamienistą ścieżką w kierunku morza. Powietrze jest tak zimne, jak można się spodziewać po norweskiej zimie, ale wiatr ucichł—to małe miłosierdzie, gdy zdejmuję szlafrok i wciągam piankę. Przygotowuję się do nurkowania. Nie po ryby, ale po wodorosty, naturalny zasób, który występuje tu w obfitości.
Przez stulecia historia tych smaganych wiatrem północnych wybrzeży była opowiadana przez pryzmat zdominowanego przez mężczyzn przemysłu rybnego. Ale dziś ruch oparty na wodorostach, prowadzony głównie przez kobiety, szybko zmienia to, co znaczy jeść, uprawiać i żyć w sposób zrównoważony.
Zdjęcie: Dzięki uprzejmości Lilløy Lindenberg
„To jak tropikalny las deszczowy z wodorostów, który rośnie wokół tej maleńkiej wyspy” — wyjaśnia Antje de Vries, wynurzając się z wody z garścią wstążkowatych listownic cukrowych. Antje—szefowa kuchni i ekotrofolożka—prowadzi roślinna kuchnię w Lilløy Lindenberg, prywatnym ośrodku na wyspie u wybrzeży Bergen, gdzie spędziłam weekend. Zapinam piankę i dołączam do niej, sunąc obok kolorowych rozgwiazd i jeżowców w poszukiwaniu tych wijących się liści. Dwie noce wcześniej dołączyłam do Antje na „Kelp Club”, wędrującą, dziewięciodaniową kolację, podczas której każde danie było przygotowane lub wzbogacone ręcznie zebranymi wodorostami z tego właśnie fiordu. „Fermentowanie, odwadnianie, karmelizowanie, obsmażanie” — zachwyca się. „To, co można z nimi zrobić, jest nieograniczone”.
Antje de Vries w morzu w pobliżu Lilløy Lindenberg.
Zdjęcie: Dzięki uprzejmości Lilløy Lindenberg
Jej entuzjazm nie jest bynajmniej jednorazowym kulinarnym dziwactwem. Podczas gdy ONZ ostrzega, że musimy uprawiać oceany, aby zapobiec brakowi bezpieczeństwa żywnościowego do 2050 roku, te północne wybrzeża szybko stają się poligonem doświadczalnym dla nowego podejścia ekologicznego. Wodorosty mają wyjątkowy potencjał, aby zwiększyć skalę zrównoważonych, bogatych w składniki odżywcze dostaw żywności—nie potrzebują ziemi uprawnej, słodkiej wody ani syntetycznych nawozów. Produkują do sześćdziesięciu procent światowego tlenu, pochłaniają rozpuszczony azot i wychwytują dwutlenek węgla w tempie dorównującym lasom deszczowym.
Nic dziwnego, że globalny rynek wodorostów ponad trzykrotnie wzrósł w ciągu ostatnich dwóch dekad. A to jeszcze zanim wspomnimy o niesamowitych korzyściach zdrowotnych tej rośliny. Bogate w jod, niezbędne minerały i związki stabilizujące pracę jelit, badania pokazują, że rośliny oceaniczne działają jak naturalne środki przeciwbakteryjne i pomagają regulować poziom cukru we krwi—to kluczowy powód, dla którego diety bogate w wodorosty w nadmorskich krajach azjatyckich są konsekwentnie kojarzone z długowiecznością i niższym wskaźnikiem chorób przewlekłych.
Zdjęcie: Bruno Veiga / Dzięki uprzejmości Lilløy Lindenberg
Ale na długo zanim globalne instytucje zaczęły wychwalać wodorosty jako żywność przyszłości, Angelita Eriksen znała je jedynie jako utrapienie—chwast, który plątał się w śruby łodzi jej ojca w arktycznych wodach Lofotów. Dopiero gdy po wielu latach za granicą wróciła do domu, jej perspektywa zaczęła się zmieniać. „Zachwyciłam się ich wartościami odżywczymi, smakiem i wpływem na środowisko. Zadzwoniłam do każdego, kto kiedykolwiek o nich wspominał”. W ten sposób skontaktowała się z Tamarą Singer, która znała wodorosty dzięki swojemu japońskiemu dziedzictwu. Razem założyły Lofoten Seaweed, firmę tworzącą produkty na bazie wodorostów, od soli i posypek po kosmetyki wzbogacone wodorostami.
Tamara Singer z Lofoten Seaweed.
Zdjęcie: Morten Munthee / Dzięki uprzejmości Lofoten Seaweed
Na początku miejscowi rybacy śmiali się na widok dwóch kobiet zbierających chwasty do koszyków. „To trudne, zdominowane przez mężczyzn środowisko” — mówi Angelita. „Wiele osób nie rozumiało, co robimy”. Ale gdy firma rosła—ostatecznie zdobywając miejsce w menu słynnej kopenhaskiej Nomy i reprezentując Norwegię na prestiżowym Bocuse d’Or w Lyonie—ten sceptycyzm zamienił się w szacunek. Choć pozornie nowatorska, ich praca jest częścią znacznie starszej, globalnej tradycji kobiet pracujących z wodorostami. Od 3000 lat legendarne japońskie „kobiety morza” Ama nurkują swobodnie, aby zbierać wodorosty. Wieki później w wiktoriańskiej Anglii kobiety, którym odmawiano wstępu do instytucji naukowych, zwróciły się ku zbieraniu rzeczy z plaży, a ich wysiłki stały się podstawą nowoczesnej klasyfikacji wodorostów. Dziś, wzdłuż wybrzeży Zanzibaru i Tanzanii, przemysł wodorostowy jest w około 80% prowadzony przez kobiety i zmienił lokalne społeczności, dając kobietom bezpośrednią niezależność finansową i silniejszą rolę w życiu obywatelskim.
Angelita Eriksen z Lofoten Seaweed.
Zdjęcie: Morten Munthee / Dzięki uprzejmości Lofoten Seaweed
„Tutaj na Lofotach sięga to czasów wikingów” — wyjaśnia Angelita—„gdy kobiety zostawały, aby prowadzić gospodarstwa, podczas gdy mężczyźni byli poza domem. Zbieranie wodorostów było czymś, co mogły robić, pozostając w domu z dziećmi. To tradycja, którą zagubiliśmy we współczesnym społeczeństwie, ale czasami starsi ludzie podchodzą do nas i mówią: »Wie pani, ja też zbierałem wodorosty jako dziecko«”. Ten powrót do starych sposobów pracy wskazuje na większą zmianę kulturową, gdy decydenci zaczynają przechodzić od kontrolowania natury do dbania o nią. „Z kobiecej perspektywy sensowne jest współpracowanie z oceanem w bardziej zrównoważony, harmonijny sposób” — mówi Tamara. „To łagodniejsze, nie tak surowe. Dla nas sukces oznacza pomaganie w ulepszaniu rzeczy—zdrowia ludzi, środowiska”. W przeciwieństwie do rybołówstwa, które polega na połowie, uprawa wodorostów wymaga ciągłej uwagi. Nie można przełowić rafy, nie rujnując własnego źródła utrzymania; aby czerpać z oceanu, trzeba o niego dbać.
Zdjęcie: Morten Munthee / Dzięki uprzejmości Lofoten Seaweed
Zdjęcie: Morten Munthee / Dzięki uprzejmości Lofoten Seaweed
„To wydaje się być wyjątkowo kobiecą siłą” — zastanawia się Antje. Ten bardziej opiekuńczy sposób łączenia się z naturą przejawia się także w tym, jak te kobiety fizycznie wchodzą w interakcję z oceanem. Podczas gdy męscy komercyjni nurkowie często noszą grube, izolowane suche skafandry, norweskie kobiety zbieraczki prawie zawsze noszą pianki. To świadomy wybór, aby zrezygnować z pełnej ochrony na rzecz bezpośredniego odczuwania wody. „Czujemy wodę” — mówi Antje, której rękawice są celowo przetarte na opuszkach palców. „Myślę, że to naprawdę ważne—ta więź z naturą. Odczuwanie żywiołów to coś, czego nam wszystkim brakuje”.
Zdjęcie: Dzięki uprzejmości Lilløy Lindenberg
W zeszłym roku UE uznała glony za kluczowy zasób dla zielonej i niebieskiej transformacji kontynentu, a Norwegia jak dotąd przewodzi, testując duże farmy przybrzeżne wzdłuż swojego wybrzeża i inwestując w projekty badawcze, takie jak Arctic Seaweed i Seaweed Solutions. Orędowniczki takie jak Antje oraz założycielki takie jak Angelita i Tamara dbają o to, aby równość płci była wbudowana w ten ruch od samego początku. Ale nawet gdy te projekty się rozwijają, ich cel pozostaje ten sam: świadome odejście od pozyskiwania zasobów w kierunku bardziej uzdrawiającego podejścia do naszych oceanów. „To miejsce narodzin wszystkiego na Ziemi, prawda?” — mówi Antje z uśmiechem. Dla tych kobiet wodorosty to nie tylko superżywność—to sposób na zmianę naszego stosunku do dzikiej przyrody. A dbając o ocean, być może odnajdziemy drogę z powrotem do samych siebie.
Często zadawane pytania
Oto lista często zadawanych pytań na temat kobiet przewodzących norweskiej rewolucji wodorostowej, zaprojektowana tak, aby obejmować wszystko, od podstawowych definicji po głębsze spostrzeżenia
Pytania dla początkujących
1 Czym dokładnie jest rewolucja wodorostowa w Norwegii
Odnosi się ona do szybkiego rozwoju przemysłu uprawy wodorostów w Norwegii Przez dziesięciolecia Norwegia była potentatem w hodowli łososia, ale teraz nowa fala przedsiębiorców—z których wiele to kobiety—patrzy na ocean jako na miejsce uprawy wodorostów jako zrównoważonego źródła żywności, paszy dla zwierząt, a nawet materiałów opakowaniowych
2 Kim są te kobiety przewodzące ruchowi
To zróżnicowana grupa biologów morskich, właścicielek firm i badaczek Do prominentnych postaci należą Catherine Ricordel, Tone Still oraz badaczki takie jak Alejandra Evja, które pracują nad tym, aby uprawa wodorostów stała się branżą głównego nurtu
3 Dlaczego wodorosty są uważane za tak dobre dla środowiska
Wodorosty nie potrzebują słodkiej wody, nawozów ani ziemi do wzrostu W rzeczywistości oczyszczają ocean, pochłaniając nadmiar dwutlenku węgla i azotu Zapewniają również siedlisko dla życia morskiego, pomagając przywracać lokalne ekosystemy, zamiast je uszczuplać
4 Czy jedzenie wodorostów jest powszechne w Norwegii
Historycznie nie Norwegowie karmili nimi zwierzęta gospodarskie, ale sami ich nie jedli To się teraz zmienia Te założycielki pracują nad wprowadzeniem wodorostów do norweskiej kuchni, przenosząc je z paszy dla krów do wykwintnego, zdrowego składnika dla ludzi
5 Jak smakują norweskie wodorosty
To zależy od gatunku Niektóre smakują słono i morsko jak ocean, podczas gdy inne mają subtelny smak umami, a nawet nutę prażonych orzechów Często opisywane są jako świetna naturalna przyprawa, która zmniejsza potrzebę solenia
Zaawansowane pytania biznesowe
6 Jakie są największe wyzwania, przed którymi stoją te kobiety w branży
Główne przeszkody to regulacje, zwiększenie skali produkcji, aby była opłacalna, oraz przezwyciężenie sceptycyzmu konsumentów Dodatkowo istnieje techniczne wyzwanie uprawy w trudnych otwartych wodach północnego Atlantyku, co wymaga solidnej inżynierii
7 Czym różni się norweska uprawa wodorostów od azjatyckiej uprawy wodorostów
W Azji wodorosty są często uprawiane ręcznie w ciepłych, spokojnych wodach W Norwegii wody są zimne i wzburzone Dlatego norweskie farmy w dużym stopniu opierają się na
