Pod koniec lat 20. XX wieku, gdybyś przechadzał się po dzielnicy Getsemaní w Cartagenie – zwłaszcza obok pięknie zagospodarowanego Parque de Centenario, gdzie śpiewają kolorowe ptaki, a w koronach drzew skaczą tamaryny – prawdopodobnie zatrzymałbyś się w miejscu, ujrzawszy Club Cartagena.

Jako centrum towarzyskie miejskiej elity, mógłbyś usłyszeć unoszącą się na wietrze muzykę jazzową lub dojrzeć przez okna migoczące suknie kobiet i eleganckie lniane garnitury mężczyzn tańczących w środku. Ale przede wszystkim urzekłaby cię jego oszałamiająca architektura: arcydzieło stylu Beaux-Arts zaprojektowane przez Gastona Lelarge'a, francuskiego architekta, który asystował Charles'owi Garnierowi przy budowie paryskiej opery, zanim na początku XX wieku przeniósł się do Kolumbii i odcisnął swoje piętno na całej Cartagenie.

Teraz, nieco ponad wiek po tym, jak Club Cartagena po raz pierwszy urzekał przechodniów, powrócił jako najnowszy klejnot w kolekcji Four Seasons – z zupełnie nowym wyglądem na miarę swojej klasy.

Przyjechałem w ciepły kwietniowy poranek – choć przy temperaturach utrzymujących się przez cały rok w okolicach 27°C, każdy poranek jest ciepły – niecałą dobę po otwarciu Four Seasons Cartagena. Nie można było odgadnąć, że jest tak nowy. Spektakularne, i na szczęście klimatyzowane, dawne atrium klubu tętniło życiem: goście przychodzili i wychodzili z kawiarni po poranną kolumbijską kawę, podczas gdy baristki za marmurowym barem długości stołu do snookera parzyły espresso za pomocą eleganckich, niczym u Willy'ego Wonki, stalowych dźwigni.

Gdy odprowadzano mnie do pokoju przez dziedzińce i korytarze hotelu, widziałem gości wracających w pluszowych szlafrokach i kapciach z spa lub ubranych w jaskrawe stroje kąpielowe, zmierzających na basen na poranne pływanie. Ten zakątek Cartageny mógł przez dziesięciolecia pozostawać uśpiony – poza krótkim okresem, gdy ruiny gościły podziemne imprezy rave – ale wyraźnie odżył z pełną energią.

Szybko zdałem sobie sprawę, że kompleks rozciąga się daleko poza dawny klub. Rozległy obiekt zajmuje niemal całą miejską działkę, włączając w siebie XVI-wieczny klasztor, pięć dawnych teatrów i trzy kościoły, wszystkie ze smakiem połączone, by stworzyć 131 pokoi i apartamentów. I to nie licząc zupełnie nowego centralnego budynku zaprojektowanego, by to wszystko połączyć, zwieńczonego rozległymi tarasami na dachu i dużym basenem infinity z widokiem na sorbetowo-pomarańczowe dachy i dzwonnice otoczonego murami starego miasta.

Nawet w moim pokoju – kolonialnym apartamencie z wysokimi, dekoracyjnymi drewnianymi stropami i zachwycającymi abstrakcyjnymi grafikami artysty Miguela Cardenasa inspirowanymi kolumbijskim folklorem – historia budynku wybrzmiewała z każdej powierzchni. Miał on jednak wszystkie nowoczesne udogodnienia pięciogwiazdkowego apartamentu XXI wieku: aplikację do room service, szybkie WiFi, ładowarki bezprzewodowe. (Na szczęście nie wszystko było przesadnie wysokotechnologiczne; zasłony i światła nadal były przyjemnie analogowe, co pasowało do miejsca przesiąkniętego historią).

Tę dbałość o szczegóły można częściowo wytłumaczyć zespołem, który za tym stoi. Autorem koncepcji apartamentu, w którym mieszkałem – i całego budynku Club Cartagena – był… legendarny francuski projektant François Catroux, który był żonaty z muzą Yves'a Saint Laurenta, Betty, i zmarł pod koniec 2020 roku, gdy renowacja wciąż trwała, czyniąc to jednym z jego ostatnich projektów. Powstanie hotelu zajęło niemal dekadę. Jak wyjaśniła dyrektor generalna Annie Monnier podczas oprowadzania, długa, staranna renowacja była konieczna, ponieważ „ważniejsze było zrobienie tego dobrze, niż spieszenie się”. I widać to.

Choć charakterystyczny styl Catrouxa jest wyraźnie obecny – odważne geometryczne formy, stonowana paleta barw, sprytnie wkomponowane meble – jest on również wzbogacony o przemyślane lokalne akcenty. Warto zauważyć, że projektantka Poli Mallarino zinterpretowała plany Catrouxa dotyczące mebli i tkanin, dodając subtelne nawiązania do rzemiosła latynoamerykańskiego w dywanach, zagłówkach łóżek i tkaninach. Niemal każdy element został wykonany na zamówienie dla hotelu, więc wszędzie – od sufitów po intarsjowane blaty stołów – znajdziesz powtarzające się motywy, takie jak gwiazdy, diamenty i jodełki. „Od samego początku było istotne, aby ten hotel czuł się jak Cartagena, a nie tylko znajdował się w Cartagenie” – dodaje Monnier. „Te budynki niosą wspomnienia, historie i emocjonalny bagaż dla wielu mieszkańców miasta, a my czuliśmy głęboką odpowiedzialność, aby uszanować tę historię”.

„To było jak ogromna odpowiedzialność” – potwierdza Laura Acevedo, która nadzorowała projekt jako dyrektor ds. koncepcji i designu dla deweloperów, rodziny Santo Domingo. „Obiekt jest tak wyjątkowy, że wszystko w nim musiało być wyjątkowe”. Wybór Catrouxa – najlepiej znanego z projektów rezydencjalnych – na głównego projektanta był celowy. „Nie chcieliśmy, aby hotel czuł się jak hotel” – kontynuuje Acevedo, zauważając, że dlatego tak wiele detali stworzono od podstaw z lokalnymi rzemieślnikami. „To była okazja, aby pokazać światu, co można tutaj, w Kolumbii, zrobić”.

Ta wizja pochodziła z samej góry. „Od początku chodziło o to, aby to miejsce było przewodnikiem, aby architektura i wnętrza sprawiały wrażenie przemyślanych, pełnych szacunku i nierozerwalnie związanych z samą Cartageną” – mówi Alejandro Reynal, prezes i dyrektor generalny Four Seasons. Nazywa to „doskonałą reprezentacją” przyszłości marki: „wchodzenie do destynacji z rozwagą, ścisła współpraca z lokalnymi społecznościami i tworzenie doświadczeń, które zanurzają gości w ich otoczeniu”.

To połączenie z miejscem wyczuwa się w całym hotelu. Jest w misternym fresku przedstawiającym tropikalną scenę na suficie Grand Grill – klasycznej amerykańskiej steakhouse, która jest pierwszą inwestycją założycieli Carbone w Ameryce Południowej i serwuje wyśmienitego koktajla z krewetek – oraz w szklanych drzwiach w stylu Art Deco i intarsjowanych drewnianych lustrach rozsianych po całym obiekcie. „Nawet jeśli nie zwracasz uwagi na każdy drobny szczegół, myślę, że można to poczuć” – mówi Acevedo. „Jest w tym wszystkim harmonia”.

I naprawdę można to poczuć: w kojących kremowych i czarnych barwach płynących przez każdą przestrzeń, w przewiewnych korytarzach, które płynnie łączą budynki, oraz w wyraźnym szacunku dla oryginalnej struktury. (Szczególnie urzekł mnie kamienny filar wyłaniający się ze ściany w moim pokoju). Podczas moich trzech nocy w Cartagenie miejscem, do którego najbardziej się przywiązałem, był obszar tuż za sypialnią: wiklinowy fotel z podnóżkiem. Roztacza się z niego widok na ciche krużganki, gdzie w centrum stoją cztery potężne drzewa banyan, a ich zwisające korzenie dotyka zmieniające się w ciągu dnia światło słoneczne. Nie ma chyba piękniejszego widoku. To parter krużganków dawnego klasztoru San Francisco.

Chętnie spędziłbym kilka dni na relaksie w hotelu, ale zespół bardzo chciał, abym zwiedzał. Aby w tym pomóc, nawiązali współpracę z firmą Galavanta, która organizuje doświadczenia dla gości – to lokalny specjalista podróży prowadzony przez kreatywną kolumbijską parę, która doskonale organizuje przygody „nie do wygooglowania”. Oczywiście polecają też kilka znanych doświadczeń, ale tylko dlatego, że są one naprawdę warte zachodu: popołudnie na przeglądaniu kolorowych butików w Starym Mieście z lokalną projektantką mody Paolą oraz lunch w wiecznie obleganym Celele, restauracji z listy World’s 50 Best, gdzie zjadłem sałatkę z kwiatem imbiru i gulupy w kropkach z karaibskich ziół – prawdopodobnie najpiękniejszą potrawę, jaką kiedykolwiek widziałem.

Lokalne kontakty Galavant sięgają głęboko. Szczególnym punktem programu było popołudnie z ich historykiem, Fernando, który poprowadził mnie fascynującą pieszą wycieczkę po mieście. Korzystając ze starych zdjęć i map na iPadzie oraz swojej dogłębnej lokalnej wiedzy, pokazał mi swój rodzinny dom na ulicy w Getsemaní, gdzie sąsiedzi rozmawiają na schodkach, i podzielił się wspomnieniami o zawieraniu pierwszych przyjaźni po przeprowadzce z Bogoty w dzieciństwie. Gdy przechodziliśmy przez różne dzielnice, przedstawiał wyważoną perspektywę na to, jak gentryfikacja i skomplikowana polityka Kolumbii ukształtowały ten obszar. Zakończyliśmy na targu, próbując tradycyjnych słodyczy, a on odesłał mnie do pokoju ze słoikiem syropowatego duszonego papai na przekąskę o północy. Gdy wróciliśmy do hotelu, minęły trzy godziny – mógłbym z łatwością spędzić jeszcze trzy.

Prawdziwym atutem Cartageny, jak się dowiedziałem, jest to, jak doskonale łączy ona miejski wypad z wakacjami na plaży. W ostatni dzień udałem się do portu obok hotelu i pomknąłem łodzią przez Zatokę Cartageny i Cieśninę Bocachica. Już 45 minut później dotarłem na Wyspy Rosario, pocztówkowy raj karaibski z miękkim białym piaskiem, rafami koralowymi i krystalicznie czystą wodą. Choć po drodze mijaliśmy kilka tętniących życiem łodzi imprezowych, nasz cel – dzięki Galavancie – był ostoją spokoju.

Kilka minut później dotarliśmy do niemal onirycznej Cala Mambo, małej wyspy z zapylonym różowym domkiem z trzcinowym dachem na jednym końcu oraz barem plażowym i pomostem na drugim. Kilku gości wylegiwało się w hamakach, czytając książki i popijając pikantne margarity z mezcalem. Właściciele, Daniela i David, oprowadzili mnie szybko, zanim na tarasie nad wodą podano ucztę z ceviche z tuńczyka, grillowanej homaricy i placków z plantanów. Obserwowaliśmy, jak pelikany nurkują w pobliskim morzu, by złapać swój lunch. To było surrealistyczne uczucie, myśląc, że tętniąca życiem Cartagena była oddalona o mniej niż godzinę.

Ale tak było, a gdy wróciłem do hotelu tego wieczoru, był bardziej tętniący życiem niż kiedykolwiek. W porze koktajlowej atrium tętniło energią: wózki z aperitifami obładowane owocami i serem przemieszczały się po marmurowych podłogach, a miejscowi rozkoszowali się imbirowymi mojito. Goście wchodzili po dramatycznych, rozdzielonych schodach, aby cieszyć się ostatnimi promieniami popołudniowego słońca na niezwykle eleganckim tarasie zaprojektowanym przez Catrouxa. Wszelkie początkowe potknięcia z dnia otwarcia były niewyczuwalne – hotel sprawiał wrażenie, jakby już działał pełną parą. Wiek po pierwszym otwarciu Club Cartagena, jego historia tak naprawdę dopiero się zaczyna.

Często zadawane pytania
Oczywiście. Oto lista pomocnych często zadawanych pytań o pięknie odnowiony hotel w Cartagenie, przedstawiona w naturalnym, konwersacyjnym tonie.

Ogólne / Rezerwacje
P: Jaka jest nazwa tego nowo odnowionego hotelu?
O: Choć w tekście nie podano dokładnej nazwy, jest to niedawno i pięknie odnowiony hotel w Cartagenie w Kolumbii, obecnie uważany za jedno z najmodniejszych nowych miejsc w Ameryce Południowej.

P: Gdzie w Cartagenie znajduje się hotel?
O: Aby uzyskać dokładne informacje, należy sprawdzić oficjalną stronę internetową hotelu. Jednak tak stylowa renowacja jest zazwyczaj zlokalizowana w najbardziej pożądanych obszarach Cartageny, takich jak historyczne otoczone murami stare miasto, modna dzielnica Getsemaní lub ekskluzywna dzielnica Bocagrande z dostępem do plaży.

P: Kiedy odbył się remont/ponowne otwarcie?
O: Opis sugeruje, że jest to bardzo niedawna transformacja, pozycjonująca go jako nową destynację. Najlepiej sprawdzić oficjalne kanały hotelu, aby poznać dokładną datę ponownego otwarcia.

Styl / Doświadczenie
P: Co sprawia, że ten hotel jest tak stylowy?
O: Renowacja prawdopodobnie łączy współczesny luksus z unikatowym kolonialnym urokiem Cartageny. Można spodziewać się skupienia na wyrafinowanym designie, dobranej lokalnej sztuce, wysokiej klasy meblach i instagramowych przestrzeniach, które opowiadają historię.

P: Czy jest bardziej dla par, rodzin czy podróżujących solo?
O: Hotel tej klasy zazwyczaj dobrze służy parom i luksusowym podróżnikom solo poszukującym doświadczenia zorientowanego na design. Może również pomieścić rodziny, ale najlepiej zapytać bezpośrednio o udogodnienia przyjazne rodzinom i konfiguracje pokoi.

P: Jaką ma atmosferę?
O: Można oczekiwać atmosfery zrelaksowanej wyrafinowania. Prawdopodobnie jest szykowny i pełen życia, a jednocześnie kameralny, oferując spokojną przystań od tętniących życiem ulic miasta, prawdopodobnie z zapierającym dech w piersiach dachem lub dziedzińcem jako centralnym punktem.

Udogodnienia / Usługi
P: Czy hotel ma basen?
O: Większość stylowo odnowionych hoteli w Cartagenie ma piękny basen, często rooftopowy basen infinity z panoramicznym widokiem. Jest to bardzo prawdopodobne, ale zaleca się potwierdzenie