W salonie pod Metropolitan Opera norweska sopranistka Lise Davidsen – imponująca posturą – jest uosobieniem spokoju.
„Mój mąż żartuje, że jestem jak szybkowar” – mówi ze śmiechem, siedząc wyprostowana na sofie. (Na stojąco mierzy zdumiewające 188 cm). „Mam tendencję do kumulowania emocji, pozytywnych czy negatywnych. Ale to może eksplodować!”

Eksplozywny to z pewnością jedno ze słów opisujących głos Davidsen, który zachwyca publiczność Met od jej debiutu w 2019 roku w Damie pikowej Czajkowskiego. The New York Times porównał później jej wysoki sopran do rakiety, a Angelina Jolie nazwała jej Toskę „transcendentną”. Teraz Davidsen przygotowuje się do roli tytułowej bohaterki w Tristanie i Izoldzie, opowieści Wagnera o nieszczęśliwej miłości irlandzkiej księżniczki i rycerza z Kornwalii.

W wieku 39 lat Davidsen jest dziś jedną z największych gwiazd opery – tak wielką, że jej pierwsza ciąża w zeszłym roku stała się newsem. Po przyjściu na świat bliźniaków w czerwcu wzięła sześć miesięcy urlopu macierzyńskiego, by być z nimi i z mężem Benem, zanim w grudniu wróciła na scenę (przypadkowo, w innej produkcji Tristana w Barcelonie). „Chciałabym, żeby to było dłużej” – mówi o swoim urlopie macierzyńskim. „Ale z drugiej strony, kiedy jest właściwy moment na powrót? Nie da się tego wiedzieć”.

Met to daleka droga od Stokke, norweskiej wioski, w której dorastała, grając w piłkę ręczną i śpiewając w kościele. Nie pochodziła z muzycznej rodziny, a na pierwszą operę poszła w wieku 20 lat. Na uniwersytecie, w Akademii Griega w Bergen, studiowała śpiew, preferując Bacha. („Nie spotkałam nikogo, kto nie lubi Bacha. O innych kompozytorach można dyskutować, ale Bacha po prostu nie da się nie lubić”). Dopiero w szkole magisterskiej w Kopenhadze zwróciła uwagę na operę, a po wygraniu prestiżowego konkursu Operalia w 2015 roku, kilka lat po rozpoczęciu kariery zawodowej, nie oglądała się już za siebie.

Jasne jest, że Met, który od lat boryka się z problemami finansowymi, postrzega Davidsen jako jedną ze swoich najbardziej dochodowych artystek. Zamiast otwierać sezon 2026–27 nowym współczesnym dziełem – jak to miało miejsce w ostatnich latach – teatr wystawi produkcję Makbeta Verdiego, ponownie z Davidsen w roli głównej. Ma również wystąpić w nowej inscenizacji epickiego Pierścienia Nibelunga Wagnera, czteroczęściowego arcydzieła kompozytora opartego na legendach nordyckich i germańskich, trwającego łącznie 15 godzin, w ciągu najbliższych trzech sezonów.

„Mam nadzieję, że Met znajdzie sposób, aby kontynuować działalność, bo uwielbiam tu być, i mam nadzieję, że dzięki tej operze stworzyliśmy coś, co ludzie chcą zobaczyć ponownie, co można powtórzyć” – mówi o Tristanie. (Eksperymentalny reżyser Yuval Sharon, który kiedyś wystawił Zmierzch bogów Wagnera w garażu parkingowym, debiutuje w Met tym Tristanem; Es Devlin – znana z pracy z Louisem Vuitton, Saint Laurent i Beyoncé – odpowiada za scenografię).

Mimo całego glamouru pozycji Davidsen, to nordycki nacisk na ciężką pracę doprowadził ją tam, gdzie jest. „Nie ma dla mnie żadnych skrótów, żeby zaśpiewać coś takiego” – zauważa. (Tristan i Izolda trwa prawie pięć godzin). „To maraton. Nie można zaczynać zbyt mocno, bo potem nie zostanie ci nic. Aria na końcu – potrzebuję do niej wszystkich moich barw”.

Aby odreagować między próbami a opieką nad dziećmi, Davidsen korzysta z orbitreka, choć wolałaby biegać. „Po porodzie całe moje dno miednicy się zmieniło i w tej chwili nie mogę biegać” – mówi, marszcząc czoło. Odtwarza odcinki Bridgertonów, aby ćwiczenia były mniej nudne: „Nie musisz się skupiać – to po prostu jakoś wchodzi i wychodzi”.

Dla młodszych widzów, których Davidsen i Met próbują przyciągnąć, pięciogodzinna opera to wyzwanie. Trudno przekonać kogoś, kto ma 20-sekundowy czas koncentracji uwagi, do poświęcenia się pięciogodzinnemu przedstawieniu. To prawdziwe wyzwanie, przyznaje Davidsen. (Niedawne swobodne stwierdzenie Timothée Chalameta, że „nikt już nie interesuje się” baletem i operą, z pewnością nie pomogło).

Mimo to jest przekonana, że jej forma sztuki przetrwa. „Przetrwała już setki lat. Nie wiem dokładnie, gdzie będzie, ale wierzę, że będzie trwać” – mówi, a jej oczy rozbłyskują. „Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby ją utrzymać przy życiu”.

Tristan i Izolda będzie grany w nowojorskiej Metropolitan Opera od 9 marca do 4 kwietnia.

Często zadawane pytania
Oto lista często zadawanych pytań o Lise Davidsen i jej rolę w Tristanie i Izoldzie, przygotowana zarówno dla nowicjuszy, jak i doświadczonych miłośników opery.



O Lise Davidsen i jej karierze



Kim jest Lise Davidsen?

Lise Davidsen to norweska sopranistka dramatyczna, powszechnie uważana za jeden z najciekawszych i najpotężniejszych głosów współczesnej opery. Zdobyła międzynarodową sławę po wygraniu głównych konkursów w 2015 roku.



Jaki rodzaj głosu posiada?

Posiada głos sopranu dramatycznego. Oznacza to, że jej głos jest potężny, bogaty i ma niezwykłą zdolność do unoszenia się nad dużym zespołem orkiestrowym, co czyni go idealnym do najbardziej wymagających ról operowych.



Dlaczego jest teraz tak ważną postacią?

Połączenie głosu pokolenia, charyzmatycznej obecności scenicznej i inteligentnej muzykalności sprawiło, że najważniejsze teatry operowe obsadzają ją w swoich najbardziej prestiżowych produkcjach.



O Tristanie i Izoldzie



Czym jest Tristan i Izolda?

To monumentalna, trwająca prawie 5 godzin opera Richarda Wagnera. To opowieść o zakazanej miłości, przeznaczeniu i transcendencji, uważana za jeden ze szczytów repertuaru operowego, zarówno ze względu na muzykę, jak i wymagania wokalne.



Dlaczego rola Izoldy jest tak ważna?

Rola Izoldy jest jedną z najtrudniejszych w całej operze. Wymaga ogromnej wytrzymałości wokalnej, siły w szerokim zakresie i zdolności do przekazywania głębokich emocji przez cały czas trwania opery. Udane jej wykonanie oznacza, że sopranistka jest prawdziwą gwiazdą.



Czy to jej pierwszy raz, gdy śpiewa Izoldę?

Nie, wykonywała już tę rolę w kilku ważnych produkcjach przed tą. Jednak każda nowa produkcja to ważne wydarzenie, ponieważ publiczność i krytycy są ciekawi, jak jej interpretacja tej ikonicznej roli będzie się dalej rozwijać.



Dla początkujących i nowych słuchaczy



Jestem nowy w operze. Czy Tristan i Izolda to dobry początek?

To wymagający, ale satysfakcjonujący punkt wyjścia. Opera jest bardzo długa, a muzyka złożona, ale emocjonalna historia jest jasna. Można najpierw posłuchać kilku najważniejszych fragmentów lub obejrzeć o niej dokument, aby się przygotować.