Nastoletnia Taylor Swift powiedziała kiedyś: „To dla mnie naprawdę fascynujące, ile różnych perspektyw można mieć na rozstanie”. Wcześniej nie słyszałam tego cytatu, ale zwrócił moją uwagę w nowym brytyjskim filmie dokumentalnym o niej, A Story of Love. Film powstał z okazji jej ślubu z zawodnikiem NFL Travisem Kelcem – który może, ale nie musi, odbyć się 3 lipca i może, ale nie musi, mieć miejsce w Madison Square Garden.
Program zaczyna się od stwierdzenia: „To historia jej drogi do ołtarza”. Jednak gdy przeprowadza nas przez oś czasu publicznych złamań serca Swift (naliczyłam ich dziewięć) przed poznaniem przyszłego męża w 2023 roku, tak naprawdę opowiada zupełnie inną historię. Chodzi o jej rozstania i o to, jak na każdym kroku przejmowała kontrolę nad swoją wersją wydarzeń.
Najpierf cofnijmy się i powiedzmy oczywistość: wiemy, jak kończy się ta historia – amerykańska gwiazda pop zaręczona z przystojnym sportowcem. „Wasza nauczycielka angielskiego i wasz nauczyciel WF-u biorą ślub” – ogłosiła Swift na Instagramie w sierpniu ubiegłego roku. Ten post wprawił wielu rozsądnych ludzi w całkowity szał z powodu kobiety, której nie znają, wychodzącej za mężczyznę, którego nie znają.
Wydaje mi się, że to brzmi jak bajka – i zwykle nienawidzę takich określeń, bo dawno już odeszliśmy od wyobrażenia przystojnego rycerza na białym koniu, który przyjeżdża nas ratować… prawda? PRAWDA? Ale kiedy widzisz kobietę przechodzącą przez wiele tych samych związkowych bzdur, które wszyscy przeżywaliśmy – rozstania przez telefon, ghosting, kłamstwa, brak zainteresowania, nieszczęście, bycie manipulowaną, bycie sprawianą, że czujesz się mała – to satysfakcjonujące jest zobaczyć wersję szczęśliwego zakończenia, w której jest kochana za swoją ambicję i sukces, zamiast być niszczona przez osobę, która powinna być po jej stronie. Kupuję tę historię.
Ale to nie jedyna historia. Jest też narracja stworzona przez zdominowane przez mężczyzn media w latach 2000., które próbowały przedstawić Swift jako dziewczynę, która „zbyt dużo” się umawiała, bez końca zrywała z mężczyznami i wszystko to zaaranżowała, by stać się bogatą i sławną. Stała się sławna w erze zawstydzania ciała, zawstydzania za rozwiązłość, nękania przez plotkarskie rubryki i całodobowych cykli informacyjnych.
„Czy naprawdę chcesz być w związku?” – zapytał brytyjski prezenter Jonathan Ross w wywiadzie w 2012 roku, wypytując wyraźnie nieswojo czującą się Swift, czy to wszystko było „planem gry”. Takie zachowanie prawdopodobnie wywołałoby dziś opóźnioną falę krytyki wobec gospodarza talk-show, podobnie jak wtedy, gdy Diane Sawyer zapytała Britney Spears: „Co zrobiłaś?” w związku z jej rozstaniem z Justinem Timberlake’em.
Być może przepisaliśmy nasze narracje dotyczące takich osób jak Britney, Lindsay, Paris i Amy. Ale Taylor, wciąż u szczytu swoich możliwości, od dawna zasługuje na takie rozliczenie. Trochę uznania dla potężnych mężczyzn, z którymi miała do czynienia poza swoim życiem romantycznym. Czy naprawdę muszę wymieniać imię Kanye? A co ze Scooterem Braunem?
Najpotężniejsze jest jednak to, że jest to historia utalentowanej piosenkarki, która od czasów liceum prowadziła pamiętniki o swoich zauroczeniach, randkach i związkach. Potrafiła sięgnąć do tego archiwum, by pisać muzykę, i ma rzadką umiejętność przekształcania swoich uczuć w teksty, które sprawiają, że czujemy, jakby mogła mówić w imieniu każdego z nas.
Nie chodzi oczywiście o to, że wszystkie jej piosenki są o byłych – ten pomysł to tylko część mizoginii, która głosi, że niezwykle odnosząca sukcesy kobieta doszła tam, gdzie jest, tylko żerując na mężczyznach i „pisząc wyłącznie o rozstaniach”. To sposób na umniejszanie jej twórczości, jakby była produktem samolubnej, głupiej nastolatki, której nie należy traktować poważnie.
To, co dokument uchwyca tak doskonale, to fakt, że Swift wychodzi na prostą. Sztuka, którą opanowała – wpuszczanie nas do swoich historii miłosnych na tyle, byśmy czuli, że wiemy, co się wydarzyło i prawdopodobnie sami przez to przeszliśmy – uczyniła ją miliarderką i umieściła ją mocno w muzycznym panteonie obok Joni Mitchell i Boba Dylana, autorów piosenek, którzy wykorzystywali swoje romantyczne zmagania jako materiał. (I nie zawsze byli za to zawstydzani za rozwiązłość.)
Czy to nie jest prawdziwa bajka? Że Swift zarobiła fortunę na posiadaniu swojej historii. Historia romantyczna? Pomyśl o tym – tak wielu z nas jest teraz głęboko zaangażowanych w jej romantyczną przyszłość. Zbudowała najbardziej oddaną bazę fanów, jaką świat prawdopodobnie kiedykolwiek widział, a ma dopiero 36 lat. Jest też jedną z najbardziej utytułowanych artystek nagrywających wszech czasów, z największą trasą koncertową w historii. To jest prawdziwa historia miłosna.
Często zadawane pytania
Oto lista często zadawanych pytań na temat tego, jak Taylor Swift zbudowała swoją fortunę, posiadając swoją historię romantyczną, napisana naturalnym, konwersacyjnym tonem
Pytania dla początkujących
1 Chwila, zarobiła pieniądze na swoich byłych chłopakach? Jak?
Nie bezpośrednio na nich, ale na historiach o nich. Pisze piosenki inspirowane swoimi prawdziwymi związkami, a te piosenki sprzedają miliony albumów, biletów koncertowych i subskrypcji streamingowych.
2 Czyli chodzi tylko o pisanie piosenek o rozstaniach?
To coś więcej. Chodzi o kontrolowanie narracji. Zamiast pozwalać tabloidom lub plotkom definiować siebie, ona umieszcza swoją własną wersję historii w swojej muzyce. Fani czują, że dostają informacje z pierwszej ręki, co czyni ich niesamowicie lojalnymi.
3 Co jest takiego wielkiego w tym, że posiada swoje nagrania matki?
Posiadanie nagrań matki oznacza, że posiada oryginalne nagrania swoich piosenek. Przez lata posiadał je mężczyzna o imieniu Scooter Braun. Ponownie nagrywając swoje stare albumy, stworzyła nowe wersje, które posiada. Teraz za każdym razem, gdy ktoś streamuje „Love Story”, to ona zarabia pieniądze, a nie jej stara wytwórnia.
4 Czy rzeczywiście została miliarderką dzięki temu?
Tak, magazyn Forbes oficjalnie uznał ją za miliarderkę w 2023 roku. Większość jej fortuny pochodzi z ogromnej trasy Eras Tour oraz wartości jej katalogu muzycznego – zwłaszcza teraz, gdy posiada jego większość.
5 Czy pisze tylko o sławnych facetach?
Pisze o różnych rodzajach związków, ale te ze sławnymi osobami przyciągają najwięcej uwagi, co generuje ogromną darmową reklamę dla jej albumów.
Zaawansowane pytania strategiczne
6 Jak strategia z „easter eggami” wiąże się z jej strategią finansową?
To genialny marketing. Ukrywa wskazówki w swoich teledyskach, mediach społecznościowych, a nawet strojach. Fani obsesyjnie je rozszyfrowują, by dowiedzieć się, o którym byłym lub związku jest piosenka. To zamienia premierę albumu w globalną grę w poszukiwanie skarbów, napędzając szaloną atmosferę i rekordową sprzedaż w pierwszym tygodniu.
7 Na czym polegała strategia „girl squad” i dlaczego przyniosła jej pieniądze?
W swojej