Przez ostatnie pięć lat moim lekarstwem na powakacyjny dołek była podróż do Paryża. Dzięki Paris Design Week styczeń stał się moją coroczną pielgrzymką do ulubionego miasta, gdzie chłonę najnowsze trendy w wysokiej klasy designie, zanurzając się jednocześnie we francuskim dziedzictwie i pięknie. Tysiące projektantów wnętrz i branżowych profesjonalistów zjeżdża do stolicy na Maison & Objet – pokaz mebli i przedmiotów dekoracyjnych odbywający się w centrum kongresowym na północnym wschodzie Paryża – oraz na Paris Déco Off, imprezę w całym mieście, podczas której publiczność może zwiedzać showroomy i historyczne lokalizacje, aby zobaczyć nowe kolekcje tapet i tkanin.
Jeśli równie mocno pasjonujesz się designem, sztuką, modą i historią, twierdzę, że nie ma lepszego czasu na odwiedzenie Paryża. Dotyczy to zwłaszcza innych frankofilów, którzy kochają cały ten romantyzm – i którzy rozkoszują się możliwością bycia muchą na ścianie, gdy otwierają się drzwi do oszałamiających, pełnych historii miejsc i **hôtels particuliers**. W tym roku znalazłam się w pagodzie z lat 20. XX wieku, gdzie najnowsze kolekcje Lelièvre lśniły w chińsko-lakierowanym wnętrzu; w L’Arrosoir, najstarszym paryskim kwiaciarni, gdzie Little Greene zaprezentował tapety o tematyce ogrodowej; oraz w Galerie Kraemer, jednej z najstarszych rodzinnych galerii sztuki we Francji, która zorganizowała antykwaryczne soirée z barokowymi tancerzami dworskimi na tle mebli o muzealnej jakości od legendarnych kolekcjonerów, takich jak Karl Lagerfeld i Jayne Wrightsman.
Moją bazą wypadową podczas Paris Design Week był Hotel Panache, butikowy hotel w pobliżu tętniących życiem Grands Boulevards. Oferuje on wygodę, styl (pomyśl o tapetach Fornasettiego i kosmetykach kąpielowych Diptyque) oraz rozsądne ceny nawet w najbardziej ruchliwych tygodniach w Paryżu. Styczeń oznacza również **les soldes** – dwuletnie wyprzedaże we Francji – więc zaoszczędziłam każdy grosik na ulubione francuskie marki, takie jak Tressé, Maison Guillemette i Jonak. Dodatkowo, nigdy nie wiem, jakie skarby mogę znaleźć podczas weekendowej wycieczki na pchli targ.
**Dzień 1: 400 lat francuskiej kultury, od wiejskiego zamku po najnowocześniejszą sztukę**
Mój tydzień rozpoczął się 13 stycznia, kiedy dołączyłam do grupy projektantów i dziennikarzy, aby odwiedzić Château des Joncherets, zamek z 1620 roku zaprojektowany pierwotnie przez architekta krajobrazu Wersalu André Le Nôtre, około półtorej godziny na wschód od Paryża. Kilku współczesnych projektantów na nowo wyobraziło sobie parter zamku, który przechodzi właśnie gruntowny remont. Podczas gdy delektowaliśmy się lokalnym winem i przekąskami, wyobrażałam sobie, jak wyśmienite będą przyszłe posiłki, gdy warzywny ogród zamku zostanie ożywiony przez wizjonerkę farm-to-table Alice Waters, która posadzi również na miejscu filię swojego Edible Schoolyard.
Tego wieczoru wróciłam do Paryża właśnie na nocne godziny w nowo otwartej Fondation Cartier. Po studiach za granicą i wielu wizytach w Paryżu zawsze stawiam na pierwszym miejscu wystawy czasowe i otwarcia. Chociaż instytucja prezentuje wspaniałą sztukę współczesną, szczególnie przyciągnęła mnie architektoniczna transformacja przestronnych sal fundacji autorstwa Jeana Nouvela, które niegdyś były siedzibą XIX-wiecznego domu towarowego Grands Magasins du Louvre.
**Dzień 2: Klasyki Rive Droite, mnóstwo Art Deco i antykwaryczne soirées**
Następnego ranka poszłam na Rue du Mail, jedną z najbardziej tętniących życiem ulic Déco Off, ozdobioną wzorzystymi lampionami, aby zobaczyć dwa osobiste punkty obowiązkowe: Sahco i Samuel & Sons. Od czasu przejęcia Sahco przez czołowego skandynawskiego dostawcę tkanin Kvadrat w 2018 roku, niemiecki dom tekstylny rozwinął jedną z najciekawszych ofert na rynku, w dużej mierze dzięki dyrektorowi kreatywnemu Bengtowi Thorneforsowi. Współtworząc kultową szwedzką markę pościeli Magniberg i pracując intensywnie w projektowaniu mody dla domów takich jak Saint Laurent i Acne Studios, Thornefors… Nie tylko tworzy jedne z najbardziej unikalnych kombinacji kolorystycznych, ale jego tkaniny doskonale sprawdzają się zarówno w meblach, jak i w modzie. Prezentacje Sahco często odzwierciedlają modowe pochodzenie Thorneforsa, czy to poprzez pokazywanie tkanin na pokrowcach na ubrania, czy zarzuconych na kowbojskie buty.
Kilka drzwi dalej odwiedziłam Samuel & Sons, rodzinną firmę pasmanteryjną z siedzibą w Nowym Jorku. Ich chwosty, plecionki, lamówki i frędzle są wszędzie w projektach najlepszych światowych projektantów, z których wielu współpracuje z nimi przy kolekcjach. W tym roku zaprezentowali kolekcję Romaunt we współpracy z jednym z moich ulubionych, Martinem Brudnizkim, który czerpał inspirację z romantyzmu i artyzmu prerafaelitów.
Niedaleko od Samuel & Sons znajduje się studio Pierre Frey, którego można nazwać ojcem chrzestnym francuskich tkanin, tapet i dywanów. Po przejściu przez dzielnicę Little Tokyo – mój wybór na smakołyki takie jak matcha i dorayaki z czerwoną fasolą z Tomo – odkryłam trzy nowe kolekcje firmy. To, co uderzyło mnie najbardziej, gdy zagłębiam się w świat designu, to jak rozległe są te kolekcje. Podczas gdy kolekcja mody może zawierać od 20 do 100 stylizacji, marki designerskie z łatwością tworzą setki wzorów (zwłaszcza Pierre Frey) w niezliczonych wariantach kolorystycznych. Kolekcją przewodnią na 2026 rok jest **Jardin à la française**, która obejmuje wszystko od abstrakcyjnych wzorów geometrycznych inspirowanych ogrodowymi ścieżkami po urokliwe printy oparte na oryginalnych szkicach Le Nôtre dla ogrodów w Marly i Wersalu, przechowywanych we francuskich Archiwach Narodowych. Tymczasem **Mémoires Colorées** wyrosła z bliskiej przyjaźni między Patrickiem Freyem (który obecnie kieruje Pierre Frey) a belgijską artystką i rzeźbiarką papieru Isabelle de Borchgrave. Przed jej śmiercią w 2024 roku stworzyli żywą kolekcję inspirowaną jej twórczością i studiem, która została również odtworzona w jednym z lewobrzeżnych showroomów Pierre Frey.
Następnie wypełniłam popołudnie trzema wystawami w pobliżu mojej ulubionej zielonej przestrzeni, Ogrodu Tuileries. Chociaż zaczęło się od Grey Art Museum NYU, byłam podekscytowana, że mogę zobaczyć **Berthe Weill: Art Dealer of the Parisian Avant-garde** w Musée de l’Orangerie, w mieście, w którym zdobyła sławę, promując artystów tak ważnych jak Matisse i Picasso. Następnie zajrzałam do przestrzeni Gagosian przy Rue de Castiglione, gdzie w witrynach odtworzono nowojorskie piwniczne studio Josepha Cornella – wypełnione osobliwościami. Ten projekt był współpracą z Wesem Andersonem, który, podobnie jak ja, znajduje niekończącą się inspirację w kapryśnych gablotach Cornella, zamieniających codzienne materiały w sztukę piękną. Chociaż Cornell był zafascynowany Paryżem i poświęcił miastu wiele prac, nigdy tak naprawdę nie opuścił Stanów Zjednoczonych.
Mówiąc o tęsknocie za podróżami, spotkałam jedno z moich własnych marzeń podróżniczych w Musée des Arts Décoratifs, które może być moim ulubionym muzeum na świecie ze względu na połączenie sztuki, designu, mody i biżuterii. Chociaż spodziewałam się, że wystawa Art Deco w muzeum będzie wypełniona wspaniałymi przedmiotami z lat 20. XX wieku, nie zdawałam sobie sprawy, że cały parter poświęcono Orient Expressowi. Od tak dawna, jak pamiętam, fascynowała mnie historia luksusowych podróży – może z dzieciństwa millenialsa spędzonego na podziwianiu wnętrz **Titanica** i pożądaniu epickiej garderoby z kuferkiem mojej lalki American Girl, Samanthy. Odrodzenie luksusowych podróży pociągiem, zwłaszcza powrót samego Orient Expressu, szybko sprawiło, że cofnięcie się w czasie na pokładzie ponadczasowego pociągu stało się dla mnie najważniejszym punktem na liście marzeń. Z rekonstrukcjami wagonów pociągów z przeszłości i teraźniejszości oraz szczegółowym spojrzeniem na materiały i akcesoria firmy, wystawa w MAD może być najbliższa prawdziwej rzeczy, jaką kiedykolwiek się zbliżę. Jako miłośniczka świata… Spędziłam godziny podziwiając resztę obiektów na wystawie, od komody ze szagrynu André Groulta po klejnoty Tutti Frutti Cartiera i noszoną sztukę Sonii Delaunay.
Paryż organizuje kilka wystaw z okazji 100. rocznicy Art Deco, w tym LV Dream, które wydaje się bardziej uproszczoną wersją objazdowej wystawy Louis Vuitton Volez Voguez Voyagez – jednej z moich ulubionych wszech czasów. Nigdy nie mam dość skórzanych kuferków tego domu mody, które magicznie przekształcają się w spersonalizowane toaletki i biurka.
Zakończyłam wieczór w Galerie Kraemer, jednym z najbardziej imponujących sklepów z antykami, jakie kiedykolwiek odwiedziłam, gdzie prawie wszystko jest na sprzedaż (oprócz butów z czasów Marii Antoniny, o które oczywiście musiałam zapytać!). Jiun Ho, Shiir Rugs i Lala Curio zorganizowali soirée w stylu XVIII wieku w wielkich salonach galerii, gdzie artysta naszkicował mój szybki portret – idealną pamiątkę z wieczoru.
**Dzień 3: Rękodzieło dla dorosłych, pielęgnacja i imprezy w Hôtel Particulier**
Być może moją najlepszą pamiątką była jednak ta, którą zrobiłam samodzielnie. 16 stycznia wzięłam udział w warsztacie tworzenia masek z Samuel & Sons, którzy następnego wieczoru organizowali bal maskowy w teatrze w Marais. Kilka lat temu, gdy Samuel & Sons remontowali swój nowojorski showroom, zostałam zaproszona do zaprojektowania poduszki przy użyciu dowolnych ich wykończeń. Wtedy zdałam sobie sprawę, że musiałam być sprzedawczynią pasmanterii w poprzednim wcieleniu, więc wiedziałam, że możliwość nakładania wykończeń w nowy sposób będzie jednym z najważniejszych punktów mojego tygodnia. Byłam szczególnie zachwycona, widząc jedną z moich ulubionych tkanin z przeszłości – postrzępiony niebiesko-zielony pasek Sanderson x Giles Deacon – jako opcję bazową. Mając na myśli Art Deco z pióropuszami, wpadłam na sprytny pomysł, aby odwrócić chwost do góry nogami, tak aby nitki rozłożyły się wachlarzowato, tworząc mój hołd dla Paula Poireta. Inni uczestnicy byli nieskończenie kreatywni, a moja misja ozdabiania wszystkiego, co się da, trwa.
Po kilku przystankach w St. Germain, centrum Déco Off, oficjalnie osiągnęłam punkt, w którym bolały mnie stopy i plecy. Znalazłam ulgę w Calma Spa, gdzie po obejrzeniu nowego oświetlenia i mebli z Iatesta Studio i kalifornijskiej projektantki Kendall Wilkinson, cieszyłam się darmowym 30-minutowym masażem – genialnym ruchem PR, który mam nadzieję stanie się tradycją Paris Design Week! Mój wieczór zakończył się koktajlami w wypełnionym skarbami domu antykwariusza i dekoratora Jean-Paula Beaujarda, który współpracował z Edmondem Petit i Carpet Society nad linią kwiatowych tkanin, tapet i dywanów. Był to z łatwością jeden z najbardziej wspaniale maksymalistycznych prywatnych pałaców, jakie kiedykolwiek widziałam.
**Dzień 4: Klasyki St. Germain i Marais oraz boska kolacja**
Następnego dnia wróciłam do St. Germain, aby odwiedzić dwie brytyjskie marki z tradycją: Liberty, która zaprezentowała nowe tapety czerpiące z jej archiwum ponad 60 000 wzorów z okazji 150. rocznicy, oraz de Gournay. Podczas gdy de Gournay zazwyczaj zamienia swój apartament-showroom w mroczny speakeasy, w tym roku przestrzeń była przewiewnym, dostępnym do zakupów sklepem z antykami – jak zawsze, ręcznie malowane i zdobione tapety firmy stanowiły oniryczne tło.
Tuż na górze znajduje się całkowicie elegancka Maison Leleu, założona w 1910 roku przez Julesa Leleu, który zdobył prestiżową Grand Prize na Międzynarodowej Wystawie Sztuk Dekoracyjnych i Przemysłowych Nowoczesnych w 1925 roku. W 1969 roku szach Iranu zlecił Leleu stworzenie 51 namiotów… Firma stworzyła ogromną instalację z okazji 2500. rocznicy Imperium Perskiego, ale po trzech latach rachunek pozostał nieopłacony, zmuszając firmę do zamknięcia. W 2017 roku Alexia Leleu, prawnuczka Julesa, wskrzesiła maison, łącząc oryginalne projekty z okazjonalnymi nowoczesnymi aktualizacjami.
Następnie udałam się do Marais, aby zobaczyć instalację Nordic Knots i projektantki wnętrz Marie-Anne Derville w Hôtel d’Hallwyll, zaprojektowanym przez Andrée Putman. Będąc w okolicy, zajrzałam do Fondation Azzedine Alaïa, aby zobaczyć pierwszą część dwuczęściowej wystawy prezentującej niezwykłą kolekcję projektanta, liczącą ponad 500 sztuk Christiana Diora. Następnie odwiedziłam muzeum-dom Victora Hugo na wystawę „Hugo décorateur”, badającą pasję autora do designu, która pięknie uzupełniała zachowane salony jego domu. Szczególnie urzekło mnie pudełko przypominające domek dla lalek, które Hugo zbudował w latach 30. XIX wieku z dziećmi swojego przyjaciela. Wieczór zakończył się uroczystą kolacją w słynnym H
