Philippine Leroy-Beaulieu leży w łóżku, rozbierając się w miękkim, zmysłowym świetle z promienną skórą. Przez chwilę wydaje się to klasyczną, glamour reklamą kosmetyczną — po czym sięga po pędzel.
W nowej kampanii „We Love Concealer” marki Haus Labs gwiazda seriali *Emily w Paryżu* i *Call My Agent!* zostaje stopniowo ochlapana farbą. To odpowiednio ekscentryczny debiut Leroy-Beaulieu jako nowej twarzy linii Triclone Skin Tech marki założonej przez Lady Gagę. Jak się okazuje, pasuje to do jej własnego podejścia do urody.
„Cieszyłam się, że będzie prowokacyjnie” — mówi Vogue. Kiedy rozmawiamy, nie leży w łóżku, ale właśnie przyjeżdża do Francji, aby nakręcić swoje ostatnie sceny do *Emily w Paryżu*. „To różni się od typowych reklam kosmetyków”. To, co ją przyciągnęło, to zabawa. „Uwalniamy się od czegoś związanego z kobiecością. To nie było to typowe, wypolerowane mówienie o makijażu” — mówi. „To bardziej to, kim jestem. Lubię schodzić z utartych ścieżek. To dobre uczucie, bo dzielimy poczucie wolności”.
Kampania pojawia się, gdy Leroy-Beaulieu przygotowuje się do zamknięcia kolejnego rozdziału i rozpoczęcia czegoś nowego. Po nakręceniu ostatniego sezonu *Emily w Paryżu*, który zaczęła w 2019 roku, mówi, że pożegnanie będzie słodko-gorzkie. „Czuję się rozdarta: szczęśliwa, że idę dalej, i smutna, że to zostawiam” — mówi. „To duża część naszego życia, ale czas też iść dalej”. Dla obsady, dodaje, zakończenie jest „emocjonalne i jednocześnie radosne”.
Zdjęcie: Dzięki uprzejmości Haus Labs
Haus Labs Lady Gagi uczyniło produkty do cery kluczowym punktem — gwiazda pop stanęła także przed kamerą we wcześniejszej kampanii „We Love Foundation” — a teraz Leroy-Beaulieu występuje w kontynuacji dla korektora Triclone Skin Tech. To lekka formuła o średnim kryciu dostępna w 31 odcieniach, łącząca makijaż ze składnikami pielęgnacyjnymi, takimi jak fermentowana arnika, kofeina i kompleks BioFerment 7 marki. Podczas gdy produkt obiecuje nienaganny wygląd, jego nowa twarz jest bardziej zainteresowana tym, co dzieje się, gdy rzeczy nie są tak doskonałe.
Podczas kręcenia kampanii, jak zdradza, mogła dotrzeć do swojego wewnętrznego dziecka. „Czułam się, jakbym miała trzy lata” — zastanawia się Leroy-Beaulieu. „Kiedy jesteś dzieckiem, wskakujesz w kałuże i robisz bałagan, a rodzice mówią: »Nie rób tego«. Potem wolno ci to zrobić i to jest wspaniałe! To naprawdę przemówiło do mojej dziecinnej strony”.
Leroy-Beaulieu ma szczególnie ostrą opinię na temat mitu o łatwej francuskiej urodzie. „Jako Francuzka uwielbiamy być doskonałe, ale to nie powinno być widoczne” — mówi ze śmiechem. „To jak: »Wstałam z łóżka tak po prostu«. W rzeczywistości spędziłam półtorej godziny, żeby wyglądało to, jakbym tak wstała, ale nikt nie powinien o tym wiedzieć”.
Naturalny, innymi słowy, nie oznacza nierobienia niczego. „To nie znaczy, że nie wkładam w to trochę pracy” — mówi — „ale lubię wyglądać naturalnie”. Woli lekkie, transparentne produkty do cery, nakładane oszczędnie pod oczy oraz wokół nosa i ust. „Potrzebujesz światła w niektórych obszarach twarzy, ale nie na całej”.
A pędzle? W większości niepotrzebne. „Uwielbiam używać palców do wszystkiego, właściwie” — mówi. „Lubię to, bo daje ten rozmazany, używany wygląd”. Kiedy robi sobie makijaż sama — w przeciwieństwie do makijażystki podczas licznych sesji zdjęciowych do *Emily w Paryżu* — chce, żeby wyglądał „trochę swobodnie. Nie za doskonale”.
Zdjęcie: Dzięki uprzejmości Haus Labs
Jej poranna rutyna zaczyna się przed jakimkolwiek makijażem. Leroy-Beaulieu stara się ćwiczyć, aby „pobudzić krążenie”, często poprzez zajęcia tańca Gaga — nie te prowadzone przez założycielkę Haus Labs i Mother Monster, ale styl ruchu stworzony przez choreografa Ohada Naharina, który odkryła podczas lockdownu. „Przez pół godziny możesz szaleć bez ograniczeń” — mówi. „Nie ma jednego właściwego sposobu ruchu. Uważam, że to wyzwalające i energetyzujące. Potem przychodzi mnóstwo kremów i ukochana tonik Santa Maria Novella, a następnie niewielkie ilości strategicznie umieszczonego podkładu i korektora.
Podejście „mniej znaczy więcej” z czasem tylko się umacnia. „Nakładam teraz mniej” — mówi Leroy-Beaulieu. „Myślę, że wraz z wiekiem trzeba dostosować sposób jego noszenia”. Eyeliner, niegdyś ulubiony, teraz może wydawać się zbyt ciężki; zamiast tego woli kredkę wcieraną w wewnętrzną krawędź oka. „Uwielbiam oczy. Nie przepadam za ustami. Znacznie bardziej interesują mnie oczy”.
Co jest na tyle silne, aby skłonić Leroy-Beaulieu do przemyślenia swoich minimalistycznych nawyków? Nadchodząca zima. „Kiedy nadchodzi zima, moja twarz wygląda okropnie!” — śmieje się. Tęskni za swoimi piegami i kolorem. „Muszę coś zrobić ze swoją twarzą”.
Szczęśliwa, że może obalić mit „francuskiego szyku” — pomysł bardziej odpowiedni na tablice na Pintereście niż do prawdziwego życia — Leroy-Beaulieu dawno porzuciła perfekcję, zamiast tego goniąc za poczuciem rozwoju na każdym wieku i etapie. Jak sama to ujmuje: „Pewność siebie pochodzi z akceptacji tego, kim jesteś, i pozwolenia sobie na ewolucję, zamiast próbować dopasować się do określonego ideału piękna”.
Korektor z kolekcji Triclone Skin Tech marki Haus Labs jest dostępny w 31 odcieniach, a podkład w 51 odcieniach, na hauslabs.com oraz wyłącznie w Sephorze w 23 krajach na całym świecie.
**Często zadawane pytania**
Poniżej znajduje się lista często zadawanych pytań na temat tego, jak Philippine Leroy-Beaulieu uczy się akceptować niedoskonałość, napisana naturalnym, konwersacyjnym tonem.
**Ogólne tło**
1. Kim jest Philippine Leroy-Beaulieu i dlaczego jest na językach?
To francuska aktorka, najlepiej znana z roli zawziętej i nienagannie ubranej Sylvie w hicie Netflixa *Emily w Paryżu*. Jest na językach, ponieważ bardzo otwarcie mówi o swojej osobistej drodze do samoakceptacji i odchodzeniu od presji bycia doskonałą, zwłaszcza w miarę starzenia się.
2. Co oznacza dla niej akceptowanie niedoskonałości?
Dla niej oznacza to porzucenie ciągłej potrzeby wyglądania nienagannie, kontrolowania każdego wyniku i ukrywania swojego wieku czy wad. Chodzi o zaakceptowanie tego, że życie jest chaotyczne, że ma zmarszczki i że popełnianie błędów jest częścią bycia człowiekiem, a nie postrzeganie tych rzeczy jako porażek.
3. Czy przechodzi na emeryturę lub odchodzi z *Emily w Paryżu*?
Nie. To dotyczy jej osobistej filozofii, a nie kariery. Nadal aktywnie gra i występuje w serialu. Po prostu dzieli się zmianą swojego sposobu myślenia o tym, jak siebie postrzega.
4. Dlaczego ten temat przyciąga tak wiele uwagi?
Ponieważ to odświeżające. W świecie mocnych filtrów i wyselekcjonowanych mediów społecznościowych znana aktorka przyznająca, że jest zmęczona byciem doskonałą i wybierająca autentyczność zamiast tego, przemawia do wielu ludzi, którzy czują tę samą presję.
**Problem perfekcjonizmu — korzyści**
5. Czym dokładnie jest presja bycia doskonałą, o której mówi?
To społeczna i wewnętrzna presja, zwłaszcza na kobiety, aby mieć doskonałą twarz, ciało, karierę, dom i życie. To uczucie, że musisz mieć wszystko pod kontrolą przez cały czas i że każda wada jest osobistą porażką.
6. Jakie są główne korzyści z akceptowania niedoskonałości?
Największą korzyścią jest wolność psychiczna. Zmniejsza to lęk, podnosi samoocenę i czyni cię bardziej odporną. Sprawia też, że jesteś bardziej autentyczna i bliska ludziom, co może prowadzić do głębszych, bardziej szczerych relacji z innymi.
7. Jak to pomaga w procesie starzenia się?
Zamiast walczyć ze starzeniem się ze strachem i żalem, akceptowanie niedoskonałości pozwala jej postrzegać starzenie się jako naturalny proces. Pomaga to przesunąć uwagę z tracenia
